Europa ma mało gazu. Polska? Pełne magazyny, ale to nie wszystko
Zapasy gazu w Unii Europejskiej są rekordowo niskie, a przed kontynentem pojawia się ryzyko dalszego wzrostu cen surowca. Tymczasem w Polsce magazyny są zapełnione niemal po korek. Pytanie brzmi: jak duże daje nam to bezpieczeństwo?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wygląda zapełnienie magazynów gazu w Europie i w Polsce.
- Co jest powodem obecnej sytuacji i jakie niesie ryzyka.
- Dlaczego Polska wyróżnia się na tle Unii Europejskiej i czy pełne magazyny wystarczą, by spokojnie przejść przez zimę.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Do meteorologicznej zimy zostały niecałe trzy miesiące. Tymczasem zapasy gazu w Unii Europejskiej są wyjątkowo niskie jak na tę porę roku. Podczas gdy pięcioletnia średnia wynosi około 84 proc., dziś zapełnienie magazynów sięga zaledwie 68 proc.
– Szczególne obawy budzi sytuacja w Niemczech, które są największym konsumentem gazu w Europie i jednocześnie gospodarczym motorem Unii Europejskiej – zauważa Wojciech Listoś, ekspert hurtowego rynku energii i gazu w Energy Solution.
W związku z tą sytuacją Komisja Europejska ogłosiła, że zamiast obowiązkowego, 90-procentowego progu zapełnienia magazynów gazu przed zimą, wystarczające będzie 80 proc.
O osiągnięcie tego poziomu nie musi martwić się Polska, która ma najwyższy poziom zapełnienia magazynów w UE – ponad 98 proc. Porównywalny poziom rezerw ma tylko Portugalia.
Europie ma mało gazu... i wysokie ceny
– Europa weszła w sezon po bardzo wymagającej zimie 2025-2026, przez co poziom magazynów był niższy niż w poprzednich latach. Wiosnę rozpoczęliśmy na najniższym w historii poziomie 28 proc., a tempo uzupełniania zapasów pozostaje wolniejsze od średniej sezonowej – wyjaśnia Wojciech Listoś.
– Ponadto okres letni charakteryzował się wysokimi temperaturami, co zwiększyło zużycie gazu z bieżących dostaw. A do tego pojawiły się awarie po stronie największego dostawcy gazu do Europy, czyli Norwegii – dodaje Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB.
Po ograniczeniu dostaw z Rosji znacznie wzrosła rola LNG sprowadzanego drogą morską. Tymczasem od marca dostawy z Bliskiego Wschodu są mocno ograniczone. Wojna w regionie niemal zatrzymała regularny transport LNG przez cieśninę Ormuz, przez którą przed wybuchem konfliktu przechodziła około jedna piąta światowego handlu skroplonym gazem. Na domiar złego, Europa musi konkurować o dostępne ładunki z odbiorcami w Azji.
– Jeśli Azja zaoferuje więcej, gazowce popłyną właśnie tam – ostrzega Michał Stajniak.
A ceny gazu już teraz mocno wzrosły. Benchmarkowe kontrakty TTF przekroczyły w tym tygodniu 80 euro za MWh. To poziom niewidziany od grudnia 2022 r.
Europie raczej nie zabraknie gazu, ale grozi jej skok cen
– Obecna sytuacja skłania się ku temu, że cena może sięgnąć okolic 100 euro za MWh. Przełom października i listopada może przynieść szczyt cenowy, choć oczywiście sytuacja geopolityczna może nas jeszcze niemiło zaskoczyć. Z drugiej strony, w przypadku pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz ceny powinny momentalnie spaść o nawet 20-30 proc. z obecnego poziomu – prognozuje Michał Stajniak.
– Choć raczej nie powinniśmy się martwić sytuacją, w której gazu w Europie zabraknie, to jednak każda awaria czy każdy opóźniony transport LNG do Europy, a dodatkowo konkurowanie o dostawy z Azją mogą powodować znaczący skok cenowy na giełdach – uważa ekspert XTB.
Jak mówi Wojciech Listoś, Europie pozostaje dalej napełniać magazyny, utrzymywać i dywersyfikować import LNG, poprawiać efektywność energetyczną oraz zmniejszać zapotrzebowanie na gaz. Mają temu służyć m.in. unijny pakiet Fit for 55, dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej oraz plan REPowerEU.
– Jeżeli doszłoby do dalszej eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, zakłóceń transportu przez cieśninę Ormuz lub wzrostu popytu na LNG w Azji, Europa mogłaby stanąć przed gwałtownym wzrostem cen gazu i w konsekwencji energii elektrycznej w Europie Zachodniej, w której w większym stopniu funkcjonują elektrownie gazowe. Najbardziej prawdopodobnym skutkiem jest większa zmienność cen oraz wyższe koszty dla przemysłu i gospodarstw domowych – mówi ekspert.
– Ryzykiem jest wygaszanie produkcji w przemyśle energochłonnym, co może uderzyć w i tak ledwo zipiącą europejską gospodarkę. Dotyczy to takich sektorów jak produkcja nawozów, przemysł chemiczny, ceramiczny, szklarski i hutniczy – dodaje Michał Stajniak.
Polska błękitną wyspą?
Mniej powodów do zmartwień ma Polska. Siedem krajowych podziemnych magazynów gazu, których łączna pojemność sięga 36,8 TWh, jest zapełnionych niemal po brzegi.
Jak wskazują eksperci, dla bezpieczeństwa dostaw szczególne znaczenie mają Baltic Pipe oraz rozbudowany terminal LNG w Świnoujściu. Jego przepustowość wzrosła do 8,3 mld m sześc. rocznie.
– Istotne znaczenie ma również struktura krajowego miksu energetycznego. W przeciwieństwie do wielu państw Europy Zachodniej, produkcja energii elektrycznej nadal opiera się głównie na węglu oraz stale rosnącym udziale odnawialnych źródeł energii. Udział elektrowni gazowych, w zależności od sezonu, kształtuje się w przedziale 10-15 proc. – dodaje Wojciech Listoś.
W praktyce oznacza to mniejszą zależność elektroenergetyki od gazu, a tym samym mniejszą presję na jego krajowe zużycie.
W porównaniu z innymi krajami pojemność magazynów w Polsce jest mniejsza, co pozwala na szybsze osiąganie wysokich poziomów zapełnienia
– Z drugiej strony warto podkreślić, że w porównaniu z innymi krajami pojemność magazynów w Polsce jest mniejsza. To pozwala na szybsze osiąganie wysokich poziomów zapełnienia. Maksymalna pojemność magazynów wynosi w naszym kraju 36,8 TWh. Z kolei w takich krajach jak Niemcy czy Francja wartości te wynoszą odpowiednio 255 TWh oraz 124 TWh. To oznacza, że nawet przy procentowo niższym poziomie zapełnienia magazynów wolumen zgromadzonego w nich gazu jest większy – podkreśla Wojciech Listoś.
„Polska jest w dość komfortowej sytuacji, ale..."
– Przy obecnym poziomie zapasów oraz dostępnych kierunkach dostaw z Norwegii i USA Polska znajduje się w relatywnie komfortowej sytuacji na tle większości państw UE – mówi Wojciech Listoś.
– Takie wypełnienie bez dodatkowego importu i produkcji własnej powinno wystarczyć na niemal całą zimę w przypadku absolutnie krytycznej sytuacji – zgadza się Michał Stajniak.
Eksperci uważają jednak, że same magazyny nie wystarczą.
– Filarem bezpieczeństwa energetycznego Polski pod względem dostępności do gazu są moce importowe. Magazyn w polskim modelu ma pokryć szczyt zapotrzebowania w mroźne dni, a nie całą zimę – mówi Michał Stajniak.
– W scenariuszu typowej zimy obecne fundamenty systemu gazowego można oceniać jako mocne. Jednak przedłużająca się fala mrozów połączona z poważnymi zakłóceniami na światowym rynku LNG mogłaby zwiększyć presję cenową również w Polsce – ocenia Wojciech Listoś.
Wysokie zapełnienie magazynów nie oznacza więc samowystarczalności. Bezpieczeństwo systemu zależy także od ciągłości bieżących dostaw i możliwości uzupełniania zużywanego gazu. O właśnie tę kwestię spytaliśmy Orlen.
Orlen: zapewnimy dostawy niezależnie od poziomu popytu
„Niezależnie od ostatecznego poziomu popytu Grupa Orlen posiada odpowiednią elastyczność w zakresie pozyskiwania surowca, aby zapewnić niezbędne wolumeny gazu dla polskiego rynku oraz utrzymać bezpieczeństwo i ciągłość dostaw” – odpowiada Orlen na pytania XYZ o dostawy.
Spółka podkreśla, że sytuacja na Bliskim Wschodzie nie zagraża bezpieczeństwu importu LNG do Polski.
„W tym roku do Polski dotarły cztery dostawy LNG z Kataru, w tym ostatnie dwie w marcu, po załadunku jeszcze w lutym. Obecne ograniczenia wolumenów z tego kierunku są uzupełniane dostawami z innych źródeł i nie zagrażają bezpieczeństwu dostaw gazu do Polski. Orlen korzysta z portfela zdywersyfikowanych kontraktów, rezerwacji przepustowości oraz możliwości handlowych, w tym z dostaw LNG z różnych kierunków, takich jak Stany Zjednoczone, Norwegia, Nigeria czy Trynidad i Tobago” – zapewniają przedstawiciele spółki.
Główne wnioski
- Magazyny gazu w Unii Europejskiej są wypełnione średnio w około 67 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia dla tej pory roku wynosi około 83 proc. Niski poziom zapasów jest konsekwencją m.in. dużego zużycia podczas zimy 2025-2026 oraz zakłóceń w światowych dostawach LNG. Polska wypada na tym tle wyjątkowo dobrze – krajowe magazyny są zapełnione w około 97 proc., co jest najwyższym wynikiem w UE.
- Niski poziom zapasów nie oznacza, że Europie zabraknie gazu. Znacznie bardziej realnym zagrożeniem jest wzrost cen. Dalsze zakłócenia na Bliskim Wschodzie lub większy popyt na LNG w Azji oznaczałyby zaostrzenie konkurencji o dostępne ładunki. TTF już przekroczył 80 euro za MWh i osiągnął najwyższy poziom od początku 2023 r.
- Polska jest lepiej przygotowana do zimy dzięki niemal pełnym magazynom, Baltic Pipe, terminalowi LNG w Świnoujściu oraz mniejszej zależności elektroenergetyki od gazu. Pełne magazyny nie dają jednak pełnej ochrony: są stosunkowo niewielkie, a bezpieczeństwo kraju nadal zależy od ciągłości importu. Długotrwałe mrozy połączone z poważnymi zakłóceniami na światowym rynku LNG mogłyby więc podbić ceny także w Polsce.

