Fundusz Balyasny Asset Management postawił na Warszawę. „Polska ma wybitnych specjalistów" (WYWIAD)
Polska słynie ze specjalistów od technologii, m.in. dlatego, że wielu absolwentów wyjeżdża w świat w poszukiwaniu zawodowych wyzwań. Fundusz Balyasny Asset Management chce zaoferować utalentowanym Polakom wyzwania na miarę Londynu i Nowego Jorku – w Warszawie – mówi Sebastian Guliński, dyrektor BAM w Polsce.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Na czym polega działalność inwestycyjna Balyasny Asset Management (BAM).
- Dlaczego BAM wybrał Warszawę na lokalizację nowego centrum technologicznego.
- Jakie ambicje dotyczące rozwoju warszawskiego biura ma dyrektor BAM w Polsce, Sebastian Guliński.
Fundusz hedgingowy Balyasny Asset Management (BAM) został założony w 2001 r. w Chicago przez Dmitry’ego Balyasny’ego, Scotta Schroedera oraz Taylora O’Malleya. To platforma typu multi-strategy. Jej model działania polega na tworzeniu częściowo autonomicznych zespołów zarządzających portfelami inwestycyjnymi. Zespoły otrzymują przydział kapitału i działają w ramach centralnie zarządzanych limitów ryzyka. Na analogicznej zasadzie działają fundusze takie jak Citadel, Millennium oraz Point72.
W ostatnich latach ten model coraz mocniej dominuje w branży. Fundusze tego typu pozyskały niemal całą część nowych alokacji kapitału do funduszy hedgingowych w latach 2020-2024. Łącznie osiągnęły wartość szacowaną na 930 mld dolarów w pierwszym kwartale 2025 r. To niemal jedna czwarta całkowitego kapitału zarządzanego w branży. Model multistrategiczny pozwala osiągać bardziej stabilne zyski niż tradycyjny model funduszu hedgingowego, oparty na jednej konkretnej strategii.
BAM postawił na Warszawę. „Chodziło o talent"
Obecnie BAM zarządza aktywami o wartości 36 mld dolarów i zatrudnia ponad 2 tys. specjalistów w 20 biurach na całym świecie. Jego flagowy fundusz Atlas osiągnął w 2025 r. średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 16,7 proc. oraz 12,27 proc. od momentu powstania (według stanu na 31 maja 2026 r.).
Warszawskie biuro firma otworzyła dwa lata temu. W 2026 r. liczba jego pracowników przekroczyła sto osób, a firma przeprowadziła się do biurowca Studio A na warszawskiej Woli. Warszawa jest trzecim co do wielkości centrum technologicznym firmy na świecie, po Nowym Jorku i Londynie. Działalność warszawskiego biura stanowi element globalnej platformy BAM oraz odpowiada na obserwowaną w całej branży zmianę, w której przewaga konkurencyjna coraz częściej wynika z zaawansowanych kompetencji w obszarze technologii, danych i AI – wskazuje fundusz.
O tym, dlaczego BAM, otwierając nowe centrum technologiczne, postawił właśnie na Warszawę, rozmawiamy z Sebastianem Gulińskim, dyrektorem biura Balyasny Asset Management w Polsce. Menedżer w BAM odpowiada za bieżące zarządzanie działalnością w Polsce, w tym za pozyskiwanie najlepszych specjalistów oraz rozwój zespołu. Przed dołączeniem do BAM Sebastian Guliński był związany z konkurentem – Point72 – a także z bankiem Citi, gdzie odpowiadał za rozwój oraz utrzymanie platform wspierających zarządzanie ryzykiem rynkowym w obszarze instrumentów fixed income oraz strategii cross-asset. W rozmowie z XYZ menedżer przekonuje, że o wyborze Warszawy jako lokalizacji przesądził jeden główny czynnik – poziom talentu i kompetencji polskich specjalistów.
Cel numer jeden: stabilny zysk dla inwestorów
Martyna Maciuch, XYZ: Jakie cele inwestycyjne stawia przed sobą Balyasny Asset Management jako fundusz hedgingowy?
Sebastian Guliński, dyrektor biura Balyasny Asset Management (BAM) w Polsce: Najważniejsze jest zapewnienie naszym inwestorom stabilnych zysków, którzy niekoniecznie dążą do najwyższego możliwego zwrotu, ale do osiągnięcia stabilnej stopy zwrotu przy jak najmniejszej zmienności w danym okresie. Na tym opiera się nasza przewaga konkurencyjna. Osiągamy to dzięki wykorzystaniu modelu multi-manager. W ramach BAM działa blisko 200 zespołów zarządzających portfelami inwestycyjnymi, stosujących szerokie spektrum niezależnych od siebie strategii. Stawiamy na ciągły rozwój biznesu w tym modelu, podobnie jak nasi bezpośredni konkurenci, tacy jak Point72, Citadel i Millennium. Wszyscy dążymy do stałego i dość konserwatywnego profilu zwrotu. Nasz benchmark kształtuje się na poziomie ok. 12 proc. rocznie.
Od kiedy działacie w Polsce?
Rozpoczęliśmy działalność w kwietniu 2024 r. Przekroczyliśmy już próg 100 pracowników zatrudnionych w Warszawie i właśnie przenieśliśmy się do nowej, stałej siedziby.
Czym zajmują się pracownicy warszawskiego biura?
Zdecydowana większość spośród 100 naszych pracowników w Polsce pełni role związane z rozwojem technologii oraz analizą danych. Mamy również zespół operacyjny i spodziewam się, że z czasem będzie się on powiększał. W naszym warszawskim biurze pracują najlepsi specjaliści, którzy zajmują się całym cyklem inwestycyjnym. Zespół składa się więc z inżynierów pracujących nad analityką przedtransakcyjną, systemami transakcyjnymi, skarbowymi i księgowymi oraz systemami zarządzania ryzykiem. Zatrudniamy też specjalistów od infrastruktury chmurowej oraz osoby pracujące nad rozwojem narzędzi wykorzystywanych bezpośrednio przez nasze zespoły inwestycyjne.
„Polska ma wybitnych specjalistów"
Co stało za decyzją BAM o uruchomieniu biura w Warszawie?
Powodem numer jeden, dla którego wybór padł na Warszawę, było poszukiwanie najbardziej utalentowanych pracowników. Polska, a także sama Warszawa, ma wybitnych specjalistów w dziedzinie technologii, danych i sztucznej inteligencji. I właśnie dlatego tu jesteśmy.
Polska rzeczywiście słynie z dostępności świetnych specjalistów IT, ale pewnie utalentowanych pracowników można znaleźć nie tylko tutaj. Czy rozważaliście inne lokalizacje?
Tak, nasz zespół brał pod uwagę kilka lokalizacji na całym świecie. Wyborowi najlepszego miejsca poświęcono osobny projekt. Myślę, że ostateczna decyzja była wynikiem kombinacji kilku czynników. Po pierwsze, chodzi o jakość oferowaną przez specjalistów i poziom talentów inżynierskich dostępnych w Polsce. Istotny jest także aspekt kulturowy. Ludzie w Polsce są ambitni, żądni rozwoju i wiedzy. Mają dużą ciekawość intelektualną. Czuliśmy, że będą dobrze pasować do kultury pracy w BAM. Fakt, że w Warszawie od około dwóch dekad dynamicznie rozwija się rynek finansowy, na pewno też pomógł w zbudowaniu tak rozległego źródła talentów. A ostatnim czynnikiem była strefa czasowa. Między Polską a Nowym Jorkiem jest tylko sześć godzin różnicy, między nami a Londynem – jedna. Współpracujemy także z naszymi kolegami z biur zlokalizowanych w Azji.
Był też inny czynnik. Polska posiada inżynierów światowej klasy. To już powszechna wiedza na całym świecie. Wielu z nich, żeby móc rozwinąć swoją karierę, przenosi się do Doliny Krzemowej, Nowego Jorku lub Londynu. Ale wielu z nich, głównie z powodów osobistych, często myśli o powrocie do Polski. W BAM uznaliśmy, że jeśli zapewnimy im tak samo ambitne środowisko do dalszego rozwoju i możliwość pracy przy takich samych projektach jak w Londynie, Stanach Zjednoczonych czy Azji – ale w Warszawie – będziemy w stanie przyciągnąć najbardziej utalentowanych pracowników. I tak się stało. Część osób, które zatrudniamy, to specjaliści, którzy po studiach wyjechali z Polski, ale zdecydowali się wrócić, ponieważ byliśmy w stanie zaoferować im tak interesujące wyzwania jak firmy za granicą.
Technologia coraz mocniej dytkuje warunki
Po co specjaliści od AI funduszowi inwestycyjnemu?
Większość osób prawdopodobnie sądzi, że w funduszu hedgingowym wszystko zależy od menedżerów inwestycyjnych. Zdecydowanie to właśnie od tego aspektu zależy przewaga konkurencyjna. Ale coraz większą rolę odgrywają technologia i dane. W branży trwa konkurencja o stworzenie jak najlepszej platformy, która pomoże podejmować najlepsze decyzje inwestycyjne.
A jak sztuczna inteligencja zmienia sektor inwestycyjny?
To dobre pytanie. Myślę, że wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Wszyscy widzą, że zaawansowane modele dają wiele możliwości, ale zastanawiają się, jak je odpowiednio wdrożyć i jak powinien wyglądać optymalny przepływ pracy. Z naszej perspektywy kluczowy pozostaje osąd ludzi. Ale AI ma olbrzymi potencjał, jeśli chodzi o zwiększanie efektywności i redukowanie powtarzalnych, rutynowych zadań. To daje więcej czasu na podejmowanie decyzji inwestycyjnych, za które zawsze będzie odpowiedzialny człowiek.
Technologia – w szerszym rozumieniu, nie tylko AI – to obecnie najważniejszy trend kształtujący środowisko inwestycyjne. Historycznie fundusze opierały się na zespołach złożonych z portfolio managerów i analityków, przy stosunkowo niewielkim wykorzystaniu technologii. Konkurencja w branży opierała się na tym, kto zatrudni osobę podejmującą najlepsze decyzje inwestycyjne. Teraz wykorzystujemy znacznie bardziej złożone systemy i analizujemy ogromne ilości danych. Jeszcze przed rozwojem AI zaczęliśmy konkurować także na polu technologicznym. Wiele obliczeń, które musimy przeprowadzać, na przykład w obszarze kalkulacji ryzyka, jest bardzo złożonych, choćby z perspektywy ilościowej. Dlatego branża wciąż przyciąga specjalistów z doktoratami z fizyki lub matematyki.
AI daje możliwości, ale ważniejsi są ludzie
Czy coraz powszechniejsze wykorzystanie AI zmienia strategie rekrutacyjne?
BAM jest w awangardzie w wykorzystaniu sztucznej inteligencji w naszej branży. AI daje duże dodatkowe możliwości, ale wciąż kluczowy pozostaje czynnik ludzki. Jeśli zatrudnia się najbardziej utalentowanych pracowników na rynku, oni szybko dostosowują się do zmian i uczą się wykorzystywać nowe narzędzia. Najlepsi specjaliści wiedzą, że sztuczna inteligencja jest ważna i chcą się jej uczyć. A ponieważ są wysoko wykwalifikowani, przychodzi im to naturalnie. Często nie chodzi więc o to, czy pracownik już zna konkretny język programowania albo konkretną technologię, ale o to, czy ma ciekawość intelektualną, ambicję, motywację i umiejętność radzenia sobie ze złożonymi problemami. Potrzebujemy ludzi, którzy dobrze czują się w środowisku dużej swobody, odpowiedzialności i ciągłej adaptacji.
Czy BAM ma podobne huby technologiczne, jak ten warszawski, w innych miejscach na świecie?
Globalnie mamy 20 głównych biur. Jeśli chodzi o profil inżynierski, jest on skoncentrowany przede wszystkim w trzech lokalizacjach. Pod względem liczby pracowników największy jest Nowy Jork, drugi Londyn, a Warszawa – z ponad 100-osobowym zespołem – zajmuje trzecie miejsce. Mamy tutaj więcej inżynierów niż we wszystkich naszych biurach zlokalizowanych w Azji razem wziętych.
A jakie są pana cele i ambicje związane z tym projektem?
Bardzo bym się cieszył, gdybyśmy kontynuowali i rozwijali to, czym obecnie się zajmujemy. W BAM już teraz uważamy naszą warszawską działalność za sukces. Właśnie przekroczyliśmy liczbę 100 pracowników i pracujemy nad ważnymi projektami. Warszawa już dostarcza wartość firmie. To nie jest kwestia przyszłości – dzieje się to teraz. Będę bardzo zadowolony, jeśli nadal będziemy przyciągać najlepszych pracowników, oferować im interesujące i złożone problemy do rozwiązania oraz możliwości rozwoju zawodowego. Moja odpowiedź brzmi więc: nie obieramy nowego kierunku, tylko kontynuujemy to, co już teraz robimy z sukcesem.
Główne wnioski
- Polska słynie z utalentowanych specjalistów z branży technologicznej. W poszukiwaniu wyzwań zawodowych na swoim poziomie wielu z nich często wyjeżdża jednak za granicę. Fundusz BAM postawił na zaproponowanie im równie ambitnych ról w Warszawie.
- Warszawskie biuro BAM działa od dwóch lat. Firma już uważa jego otwarcie za sukces. Warszawski hub jest zintegrowany z całą organizacją i jest trzecim pod względem wielkości centrum technologicznym funduszu na świecie.
- AI nie zastąpi inwestorów. Konkurencja w branży inwestycyjnej coraz mocniej opiera się na poszukiwaniu przewag technologicznych, ale sztuczna inteligencja pełni przede wszystkim rolę wspierającą. Kluczowym zawsze będzie czynnik ludzki – mówi Sebastian Guliński, dyrektor BAM w Polsce.