Globalny fundusz rozkręca polski techbiznes w USA. Twórca Callstacka: „Marzy mi się logo na bolidzie Formuły 1”
Zamiast sprzedać udziały warte ponad 100 mln zł, Mike Grabowski podjął współpracę z Viking Global Investors. Wrócił do roli prezesa, by zbudować w Polsce liczącą się na świecie firmę technologiczną. Teraz sam chce przejmować, także w obszarze sztucznej inteligencji.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak współpracę z globalnym funduszem z USA podsumowuje po roku Mike Grabowski.
- Co doprowadziło do jego powrotu na fotel prezesa i jaki plan z tym wiąże.
- Jak sztuczna inteligencja zmienia prowadzony przez niego biznes i rynek, na którym działa.
Czy w Polsce można zbudować w dekadę – bez milionów od inwestorów – firmę technologiczną, którą globalny fundusz przejmie przy wycenie rzędu 0,5 mld zł? Mike Grabowski i Anna Lankauf udowodnili, że tak.
Założony w 2016 r. Callstack zwiększył przychody w latach 2021-2024 z 28 do 128 mln zł, a zysk EBITDA z 13 do 47 mln zł. W 2025 r. – już po zmianie właścicielskiej w trakcie roku – utrzymał dwucyfrowe tempo i osiągnął odpowiednio: 151 i 57 mln zł. Mike Grabowski, który zdecydował się na współpracę z Viking Global Investors, mierzy jednak znacznie wyżej.
– Gdybym nie miał ambicji zbudowania czegoś dużego, nie pozostałbym w Callstacku. Chciałbym stworzyć z niego liczącego się globalnie gracza. A moje osobiste, niefinansowe marzenie to zobaczenie kiedyś naszego logo na bolidzie Formuły 1. Nie jako sponsor, ale dostawca technologii – mówi Mike Grabowski, prezes i współzałożyciel Callstacka.
Mierzy w utrzymanie ok. 20 proc. dynamiki wzrostu w kolejnych latach. Ważniejsza jest dla niego jednak przebudowa oferty wokół sztucznej inteligencji. W ten sposób chce przygotować firmę na jeszcze szybszą ekspansję w przyszłości.
Wchodzi globalny inwestor, założyciel zostaje
Viking Global Investors to wywodzący się z USA globalny podmiot zarządzający aktywami wartości ponad 56 mld dolarów. To kwota w zasięgu nielicznych funduszy europejskich i daleka od możliwości finansistów w Polsce.
Skala i zasięg Vikinga sprawiają, że koncentruje się na największych rynkach kapitałowych. Mimo to w 2024 r. zainwestował 50 mln dolarów w Humanevę z polskiej grupy Neuca. Natomiast w kolejnym roku przejął większościowy pakiet udziałów w Callstacku, przy wycenie ok. 500 mln zł.
Udziały sprzedali m.in. bracia Tomasz i Piotr Karwatkowie. Przyczynili się do powstania firmy (pierwszy z nich opowiedział o tym w wywiadzie w XYZ), zainwestowali kilkadziesiąt tysięcy złotych i pozostali aktywnymi doradcami. Ich pakiet wart był ponad 100 mln zł.
Podobnej wartości udziały należały do Anny Lankauf. Wycofała się ze spółki i zajęła m.in. inwestowaniem. Swoją ścieżkę do tzw. exitu i strategię inwestycyjną przedstawiła w wywiadzie w XYZ.
Zostać postanowił Mike Grabowski, właściciel kilkudziesięciu procent udziałów. Otrzymywane przez kilka lat dywidendy zapewniły mu finansowy komfort, dzięki któremu nie czuł presji sprzedaży udziałów.
– Rzadko zdarza się okazja współpracy z takim inwestorem. Nie chciał tylko kupić i wchłonąć firmy. Jest partnerem, który uwierzył w nasz model biznesowy oraz historię, chce ze mną rozwijać spółkę, ma bardzo ambitne cele i odważny profil inwestycyjny. Złapaliśmy chemię, więc postanowiłem podjąć ryzyko. To dla mnie wyjątkowa szansa – wyjaśnia Mike Grabowski.
Potężny fundusz pomoże, ale nie wyręczy w biznesie
Przedsiębiorca przyznaje, że wokół funduszy narosło wiele dobrych i złych historii. Jego wyobrażenia pokrywają się z rzeczywistością jak dotąd w stu procentach. Ma po drugiej strony mały, sprawny zespół z dużą niezależnością – w odróżnieniu od podmiotów z typowymi komitetami inwestycyjnymi. Taka struktura pozwala szybko reagować, co wpisuje się w sposób funkcjonowania Callstacka.
– Viking wspiera nas w decyzjach, jest otwarty na nowe ruchy i daje dostęp do kontaktów oraz możliwości rozwojowych. Trzeba się zarazem liczyć z większą dyscypliną finansową i dodatkowymi wymogami raportowymi. Dla nas nie była to jednak rewolucja. Już wcześniej pracowaliśmy w formule rady nadzorczej oraz miesięcznego i kwartalnego raportowania – mówi Mike Grabowski.
Choć Europa i Azja stopniowo zyskują na znaczeniu dla spółki, to jej głównym rynkiem (ok. 90 proc. przychodów) pozostają USA. Po zmianie właścicielskiej odczuwa ona m.in. większą rozpoznawalność wśród potencjalnych pracowników. Pula dostępnego dla niej talentu znacznie się poszerzyła.
– Trzeba powiedzieć jasno: żaden inwestor nie zrobi za ciebie biznesu w USA. Niemniej partner taki jak Viking może to znacznie ułatwić. Już samo obserwowanie jego działalności pozwala lepiej zrozumieć, jak buduje się biznesowe relacje w Stanach Zjednoczonych. Ponadto, choć wielu potencjalnych klientów kojarzy naszą firmę czy mnie osobiście, to ze względu na rangę stojącego za nami inwestora całkowicie inaczej rozpoczyna się spotkania. Viking uchyla nam wiele drzwi, ale sami musimy zmierzyć się z tym, co nas za nimi czeka – tłumaczy Mike Grabowski.
Callstack postawił na React Native
Callstack to software house, który wyspecjalizował się w budowie aplikacji mobilnych w technologii React Native od Mety działającej w modelu open source (z otwartym kodem źródłowym). Od lat współtworzy globalny ekosystem rozwijany wokół biblioteki React. W 15 lat rozrosła się bez szczególnej promocji od niewielkiej grupy osób do milionowej społeczności.
– React wyróżnia się tzw. deklaratywnym podejściem. Tworząc w nim oprogramowanie, opisujemy, czym interfejs ma być – zamiast ręcznie określać każdy krok jego aktualizacji. To podejście ułatwia ponowne wykorzystywanie tych samych elementów i logiki na różnych platformach [aplikacji webowej, Android czy iOS – red.]. Twórca może dzięki temu skupić się na efekcie i logice biznesowej, a mniej na szczegółach implementacyjnych każdej platformy – wyjaśnia Mike Grabowski.
Przyznaje, że po tylu latach React ma alternatywy. Jego przewagami pozostają jednak dojrzałość, popularność i szeroka reprezentacja w danych treningowych modeli językowych. Utrwala jego powszechne wykorzystanie przez narzędzia AI wspierające tworzenie oprogramowania.
Kompleksowa obsługa dużych firm
Od początku Callstack skupia się na przeprowadzaniu dużych organizacji przez cyfrową transformację. Gdy któraś z nich chce skorzystać z nowej technologii, ale brakuje jej wiedzy, programistów lub zaplecza do wdrożenia, dostarcza jej potrzebne rozwiązanie i kompetencje.
– Dziś koncentrujemy się przede wszystkim na firmach, które już stawiają na React i React Native. Wspieramy je w migracji i rozwijamy istniejące aplikacje. Pracujemy z nimi kompleksowo: od doradztwa i prototypowania, przez wdrożenie, po szkolenia i długofalowy rozwój produktu – mówi Mike Grabowski.
Coraz częściej spółka obsługuje także tych, dla których React Native nie jest jeszcze oczywistym wyborem. Pomaga im ocenić ten kierunek i przygotować transformację.
Miniwywiad
Jasne źródło sukcesu Callstacka
XYZ: Skąd wzięła się popularność React?
Tomasz Muter, współzałożyciel Droids On Roids oraz założyciel Heilo.io: To jedno z najczęściej używanych rozwiązań do tworzenia interfejsu aplikacji internetowych. Facebook stworzył go, bo rozbudowane serwisy – zawierające wiele zmieniających się elementów jak aktualności, reklamy itd. – stawały się coraz trudniejsze w rozwijaniu i utrzymaniu przy użyciu poprzednich technologii.
Dzisiejsza przewaga React nie wynika wyłącznie z tego, że w każdej sytuacji jest technicznie najlepszym rozwiązaniem. Chodzi w dużym stopniu o efekt sieciowy. Firmy wybierają React, bo łatwo znaleźć programistów, a oni się go uczą, ponieważ widzą wiele ofert pracy. W konsekwencji powstaje coraz więcej materiałów, narzędzi i gotowych rozwiązań problemów. To koło napędza się już od ponad dekady.
Duża popularność zwiększa prawdopodobieństwo rozwijania technologii przez wiele kolejnych lat. A to ważne dla wielkich organizacji. Nieraz nawet powszechnie używane narzędzia upadają z dnia na dzień, bo stała za nimi grupka pasjonatów, którzy z różnych względów się wycofali.
Jak to ma się do popularności React Native?
W 2015 r. Facebook przeniósł sposób myślenia znany z React do świata aplikacji mobilnych, tworząc React Native. To była odpowiedź na jeden z największych wówczas problemów branży. Firmy potrzebowały serwisu internetowego oraz aplikacji na iOS i Androida. A każda z tych platform zwykle wymagała osobnego zespołu, innych kompetencji i niezależnego rozwoju produktu.
Utrzymywanie nawet trzech zespołów tworzących trzy odmiany tego samego produktu było kosztowne, trudne organizacyjne i spowalniało wprowadzanie zmian. Na tej fali rosły firmy specjalizujące się w rozwoju natywnych aplikacji mobilnych, w tym Droids On Roids.
Celem React Native było uproszczenie modelu przez współdzielenie części kompetencji, logiki produktu i kodu oraz utrzymywanie aplikacji mobilnych w jednym, bardziej spójnym zespole. Na początku łatwo było rozpoznać aplikacje napisane w React Native – odstawały na wielu polach od natywnych rozwiązań. Jednak wiele firm – szczególnie startupów – było gotowych na kompromis zapewniający tańsze i szybsze wejście na trzy platformy naraz.
A dzisiejsze przewagi i ograniczenia?
Nowa architektura usunęła część historycznych ograniczeń. Ponadto React jest dobrze przystosowany do pracy modeli i agentów AI z uwagi na dużą liczbę publicznego kodu, dokumentacji, bibliotek i opisanych rozwiązań problemów.
Wciąż jednak aplikacje bardzo silnie zależne od funkcji konkretnego urządzenia – wymagające ekstremalnej wydajności albo wyjątkowo głębokiej integracji z iOS lub Androidem – mogą uzasadniać rozwój natywny.
Z kolei wybór Fluttera, na który postawiliśmy w Droids On Roids, może wynikać z potrzeby większej kontroli nad warstwą wizualną i sposobem renderowania aplikacji na różnych platformach – od urządzeń mobilnych, przez desktop, po web i systemy embedded. A także z chęci mniejszego uzależnienia interfejsu od natywnych komponentów poszczególnych systemów.
Dlaczego właśnie polski Callstack zbudował na React Native globalny biznes?
Od początku postawił niemal w całości na młode wówczas rozwiązanie. Kluczowy dla sukcesu był jednak sposób zbudowania wokół niego pozycji.
Większość firm usługowych zaczyna od poszukiwania klientów potrzebujących aplikacji i konkuruje ceną, marketingiem, terminem realizacji oraz portfolio. Callstack wszedł głębiej: zaangażował się w rozwój samego ekosystemu oraz narzędzi używanych przez programistów i architektów tworzących duże produkty cyfrowe.
To szczególnie ważne w przypadku klientów korporacyjnych. Duża firma nie może wybierać partnera wyłącznie na podstawie atrakcyjnej prezentacji lub ceny niższej o 20 proc. Słowa-klucze to bezpieczeństwo, stabilność i powtarzalność. Awaria aplikacji oznacza utratę znacznych przychodów, reputacji na kwartały i klientów. W takiej sytuacji największą wartością jest ograniczenie ryzyka.
Callstack został najbezpieczniejszym wyborem. Jego wyróżnikiem stał się m.in. udostępniany bezpłatnie kod. Monetyzuje jednak kompetencje, reputację i zaufanie, których nie da się kupić reklamą ani odtworzyć zatrudnieniem programistów. Warto podkreślić, że dwie polskie firmy – Callstack i Software Mansion – znalazły się w gronie ośmiu członków-założycieli React Foundation. To niezwykle mocne potwierdzenie ich pozycji, kompetencji i relacji w tym środowisku. Znalazły się w tym gronie z globalnymi firmami: Amazon, Expo, Huawei, Meta, Microsoft i Vercel.
AI napędza zmiany w ofercie i strategii
Nowym, obranym niedawno przez spółkę kierunkiem jest przecięcie sztucznej inteligencji i React Native. Rozwija ona kilka uzupełniających się produktów. Tworzy m.in. biblioteki, które pozwalają agentom AI coraz bardziej autonomicznie budować aplikacje.
– Agent Device umożliwia im uruchamianie i testowanie aplikacji na urządzeniach – lokalnie i w chmurze. Równolegle pracujemy nad własnym modelem AI wyspecjalizowanym w React i React Native. W tej domenie ma być tańszą i bardziej efektywną alternatywą dla ogólnych modeli – mówi Mike Grabowski.
Po tym, jak Callstack został kupiony, teraz sam ma duży apetyt na M&A (fuzje i przejęcia). Szuka firm z ugruntowaną pozycją w bliskich mu obszarach technologicznych, silnym zespołem B+R (badawczo-rozwojowym) lub mocną pozycją w społeczności React.
– Szczególnie interesują nas obszary AI i React Native, ale wartością może być też wejście na nowy rynek geograficzny, sprawnie działająca sprzedaż w USA albo inna technologia wpisująca się w nasz profil. Cały czas rozglądamy się po rynku – informuje twórca Callstacka.
Powrót założyciela do roli prezesa
Zmiany w ofercie są powiązane z tym, że Mike Grabowski wrócił w lipcu na stanowisko prezesa. Po długiej przerwie, bo był nim przez pierwsze trzy miesiące działalności firmy. Zastąpił Krzysztofa Lisa, który został doradcą zarządu. Przyznaje, że o powrocie nie przesądził jeden czynnik. Kilka zbiegło się w czasie.
– Zaczęliśmy modyfikować nasz go-to-market [strategię wejścia na rynek – red.], rynek AI dynamicznie się zmienia, a w naszym biznesie decyzji stricte technologicznych jest coraz więcej. Uznałem, że jako założyciel odpowiadający przez lata za technologię wniosę najwięcej wartości, prowadząc firmę jako prezes. Blisko zespołu, technologii i rynku. Zbudowany zespół liderski daje mi komfort wejścia w tę rolę – mówi Mike Grabowski.
Tłumaczy, że w praktyce zmieniła się nie tyle jego rola, ile funkcja prezesa w Callstacku. Nadal wyznacza strategię, zajmuje się kluczowymi projektami, nadaje rytm, inspiruje zespół i ciągnie firmę do przodu.
– To ruch w stronę organizacji bardziej founder-led [kierowanej przez założyciela – red.]. Oznacza moją bardziej bezpośrednią współpracę z zespołem. Mniej spotkań poświęconych alignmentowi [dopasowywaniu celów – red.], a więcej pracy zadaniowej. Tego rodzaju organizacje są w stanie szybciej tworzyć i wdrażać strategię. To szczególnie ważne obecnie, gdy transformacja związana z AI wymaga szybkiego reagowania – wyjaśnia przedsiębiorca.
Zdaniem eksperta
Wyjątkowe osiągnięcie polskiej firmy
Okres wzrostu Callstacka pokrywał się w dużym stopniu z okresem boomu na usługi IT. Ponadto odległości geograficzne stały się kulturowo i technicznie drugorzędne. Nie było już więc problemu, żeby wrocławska spółka robiła karierę w USA.
Odpowiedni czas dotyczył jednak przede wszystkim produktu. React Native jest w mojej ocenie emanacją potrzeby standaryzacji i dobrze rozumianych uproszczeń – jedna technologia dla wielu platform. To istotne w dobie niesamowitego rozwoju mobilnych aplikacji.
Callstack znakomicie wyczuł też moment, w którym mobilne aplikacje ustępują pola kolejnej fali technologicznej potrzebującej standaryzacji i łatwego skalowania. Chodzi o agentową AI. Zwrot w tym kierunku okazał się strzałem w dziesiątkę. Firmy współpracujące już z Callstackiem mają naturalnego partnera na drodze ku nowoczesnym rozwiązaniom opartym na sztucznej inteligencji.
Skala rozwoju spółek technologicznych w USA – nieporównywalna z Europą – oraz to, że React powstał i zyskał szczególną popularność w tym kraju, przemawia za obraniem tego kierunku przez Callstacka. Odniósł w nim wyjątkowy sukces, co nie jest typowe dla polskich spółek. Obok niego warto wymienić choćby Molecule.one [o wspólnym projekcie z OpenAI i planach startupu pisaliśmy w XYZ – red.].
Callstackowi sprzyjają też aspekty prawne. Wśród nich oparcie React Native na jednej z najbardziej przyjaznych i przejrzystych licencji open source: MIT. Ponadto na tle regulującej się po zęby Europy Callstack działa w obszarach, które najczęściej nie są bezpośrednio regulowane. Np. AI Act – w uproszczeniu – przysparza nieco bólu głowy organizacjom korzystającym z agentów AI. Robi to jednak dopiero w zakresie tego, jak komercyjnie będą wykorzystywane produkty lub infrastruktura dostarczane np. przez Callstacka. A nie na poziomie tego, w jaki sposób będą dostarczane.
Z Polski da się zrobić biznes w USA
Mimo że Mike Grabowski uznaje amerykański rynek za kluczowy, to przeprowadza się z Wrocławia do Warszawy, a nie np. San Francisco. Rekrutuje także przede wszystkim w Polsce, choć się do niej nie ogranicza. Do liczącego już ponad 200 osób zespołu szuka zarówno specjalistów IT, jak i menedżerów.
– Od samego początku budujemy globalny biznes. Przez lata działalności w USA nie odczuliśmy, by robienie tego z Polski stanowiło barierę. Nie uważam też, że stała przeprowadzka do USA jest warunkiem dalszego wzrostu – mówi współzałożyciel Callstacka.
Obecność na miejscu jest ważna, dlatego przez cały rok jeździ i lata do klientów. W konsekwencji nie pracuje w jednym, stałym miejscu.
– W 2025 r. przebyłem ok. 200 tys. km i odbyłem 45 lotów, w większości długodystansowych. Nasi klienci są rozsiani po całych Stanach, dlatego ważniejsza od jednego adresu jest gotowość, by być tam, gdzie trzeba i kiedy trzeba – podkreśla Mike Grabowski.
Główne wnioski
- Rozwój jak marzenie. Założony w 2016 r. Callstack zwiększył przychody w latach 2021-2024 z 28 do 128 mln zł, a zysk EBITDA z 13 do 47 mln zł. W 2025 r. utrzymał dwucyfrowe tempo i osiągnął odpowiednio: 151 i 57 mln zł. Technologiczna spółka chce utrzymać ok. 20 proc. dynamiki wzrostu w kolejnych latach. Ważniejsza jest dla niego jednak przebudowa oferty wokół sztucznej inteligencji. W ten sposób chce przygotować firmę na jeszcze szybszą ekspansję w przyszłości. Szybszemu rozwojowi mają pomóc planowane przejęcia.
- Podbój USA z globalnym inwestorem. W 2025 r. większościowy pakiet udziałów w Callstacku przejął Viking Global Investors przy wycenie rzędu 500 mln zł. Była to druga inwestycja w Polsce tego wywodzącego się z USA funduszu zarządzającego aktywami wartości ponad 56 mld dolarów. Jako jedyny udziałowiec pozostał Mike Grabowski. – Złapaliśmy chemię, więc postanowiłem podjąć ryzyko. To dla mnie wyjątkowa szansa – wyjaśnia przedsiębiorca. Podkreśla, że żaden inwestor nie wyręczy w zrobieniu biznesu w Stanach Zjednoczonych. Może jednak bardzo pomóc i tak jest w tym przypadku.
- Specjalista od technologii React Native. Callstack to software house, który wyspecjalizował się w budowie aplikacji mobilnych w technologii React Native od Mety działającej w modelu open source (z otwartym kodem źródłowym). Od lat współtworzy globalny ekosystem rozwijany wokół biblioteki React. Ta technologia ułatwia tworzenie aplikacji na kilka różnych platformach równolegle. Callstack wspiera w migracji i rozwoju duże organizacje, które już stawiają na React i React Native . Pracuje z nimi kompleksowo: od doradztwa i prototypowania, przez wdrożenie, po szkolenia i długofalowy rozwój produktu. Nowym motorem wzrostu firmy jest sztuczna inteligencja, a konkretnie m.in. własny model AI wyspecjalizowany w React i React Native.





