Kategoria artykułu: Sport

Ilu Polaków ma być w drużynie? Cezary Kucharski: Na tych przepisach skorzystają tylko menedżerowie (WYWIAD)

Choć zdaniem byłego menedżera Roberta Lewandowskiego kluczowe w karierze młodego piłkarza jest szybkie przejście do dorosłej piłki, to krytykuje on pomysły PZPN, które odgórnie przyspieszałyby taki proces.

Cezary Kucharski, były reprezentant Polski w piłce nożnej
– To ingerowanie w działalność podmiotów prywatnych – tak Cezary Kucharski ocenia pomysły PZPN dotyczące wprowadzenia minimalnej liczby Polaków w klubach Ekstraklasy i I ligi. Fot. Leszek Szymański/PAP

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie zmiany dotyczące minimalnej liczby Polaków w klubach sportowych może wprowadzić Polski Związek Piłki Nożnej.
  2. Jakie będą według Cezarego Kucharskiego konsekwencje ekonomiczne tych zmian.
  3. Do jak skrajnych sytuacji dochodzi obecnie w Ekstraklasie w związku z brakiem limitów dotyczących zatrudniania obcokrajowców.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) rozważa pomysł, zgodnie z którym kluby Ekstraklasy i I ligi musiałyby posiadać w kadrze meczowej określoną liczbę Polaków.

– Chcemy działać stopniowo. Najpierw minimum ośmiu Polaków w 20-osobowej kadrze, później dziewięciu, a następnie dziesięciu – mówił w czwartek w Radiu Zet Cezary Kulesza, prezes PZPN.

Nie chodzi, rzecz jasna, o ośmiu lub dziesięciu Polaków w tzw. „wyjściowej jedenastce”, niemniej kwestia wzbudza gorącą dyskusję (obecnie nie ma w Ekstraklasie żadnych regulacji dotyczących tej sprawy). Na portalu X mocno krytykuje ten pomysł Cezary Kucharski, były reprezentant Polski i były menedżer m.in. Roberta Lewandowskiego czy Grzegorza Krychowiaka.

Warto wiedzieć

Cezary Kucharski

Były reprezentant Polski w piłce nożnej, piłkarski menedżer, przedsiębiorca, a także były poseł na Sejm. Uczestnik mistrzostw świata w 2002 r., dwukrotny mistrz Polski z Legią Warszawa. Występował też w ligach: szwajcarskiej, hiszpańskiej oraz greckiej.

Marek Deryło, XYZ: Odnosząc się do planów PZPN, napisał pan m.in.: „Jeszcze bardziej podrożeje piłkarski talent w Polsce”. Gdzie wady tego rozwiązania?

Cezary Kucharski: W zasadach rządzących ekonomią. Prawo popytu i podaży. Nie znamy jeszcze ostatecznego kształtu przepisów, więc zastanówmy się ogólnie, czy taki kierunek jest właściwy. Skupmy się na młodych piłkarzach, załóżmy, że po takich sięgałyby kluby Ekstraklasy po wprowadzeniu nakazu. Nie dysponujemy szeroką bazą polskich młodych piłkarzy na odpowiednim poziomie, podaż nie jest imponująca. A popyt po wprowadzeniu nakazu bardzo by się zwiększył. Doprowadziłoby to do sztucznego wzrostu wynagrodzeń (zadbałyby o to bogatsze kluby). A to już mogłoby wywołać wielostronne konsekwencje, choćby na poziomie koleżeńskim w szatni. Dlaczego ktoś ma zarabiać więcej tylko dlatego, że pomagają mu regulacje? To niesprawiedliwe, atmosfera w drużynie się pogarsza. Mieliśmy już w naszej Ekstraklasie nakazy gry dla młodzieżowców [obecnie obowiązuje system nagród dla drużyn korzystających z młodych piłkarzy – red.]. To były przepisy jakby szyte dla menedżerów sportowych! I rzeczywiście potrafili oni windować kontrakty.

Na zdjęciu Cezary Kucharski w barwach Legii Warszawa
W barwach Legii Warszawa Cezary Kucharski był mistrzem Polski, a także wicekrólem strzelców ligi. Fot. PAP/Przemek Wierzchowski

Ale może powinniśmy przymknąć oko na niesprawiedliwości, jeśli dzięki temu zyskałaby polska piłka nożna? Podkreślał pan swego czasu, że kluczowe w pana karierze było to, iż jako młody chłopak szybko trafił pan do seniorskiej drużyny.

Jestem za tym, by szybko kończyć juniorskie granie. Tylko że awans trzeba sobie wywalczyć. Ktoś, kto dostaje to za darmo, nie przechodzi etapu, w którym kształtuje się jako piłkarz. Byłem posłem, interesuję się polityką. I w niej często się mówi, że władzę trzeba sobie wywalczyć. Bo jeśli ktoś dostanie ją za darmo, to i tak sobie nie poradzi. Zabraknie mu lekcji, które odbiera, walcząc. Poziomu naszej ligi nie podniesiemy, jeśli będziemy kogoś sztucznie do niej wprowadzać.

A nie jest to trochę tak, jak z nauką pływania? Można kogoś wrzucić „sztucznie” na głęboką wodę i w ten sposób zahartować. Niedawno kapitan polskiej hokejowej kadry kobiet mówiła nam: „Od razu potrafię rozpoznać, która dziewczyna za młodu grała z chłopakami”. Drobna „niesprawiedliwość”, a przyspiesza rozwój.

Pojedyncze przypadki – jasne. Ale gdy stosujemy nakazy, to jest to spojrzenie krótkowzroczne. W dłuższej perspektywie poziom ligi obniżyłby się, gdyby kluby nie mogły zatrudniać tych piłkarzy, których chcą. A słabsza liga to, poza wszystkim innym, gorsze miejsce do rozwoju. No i zahaczamy też o inną kwestię. Kluby piłkarskie to podmioty prywatne. Tak wiele mówi się obecnie o deregulowaniu gospodarki, a jednocześnie rozmawiamy o przepisach, które ingerowałyby w tak mocny sposób w działalność prywatnych podmiotów. Wyobraźmy sobie, że chcemy podnieść jakość dziennikarstwa w Polsce. Intencje są szczytne. Państwo wpada więc na pomysł, by przyspieszyć rozwój studentów tego kierunku. I redakcje dostają nakaz, by zatrudniać studenta na warunkach podobnych do innych dziennikarzy. Moim zdaniem – bardzo kontrowersyjne.

Niewątpliwie – gdyby ów student musiał wypełniać kluczowe dla redakcji obowiązki. Ale gdyby był kimś w rodzaju gracza rezerwowego? PZPN nie chce na razie wcisnąć nikogo do pierwszego składu… Pogoń Szczecin i Lechia Gdańsk wystawiły ostatnio w podstawowym składzie tylko jednego Polaka. To przykłady skrajne, bo statystycznie w kadrach klubów Ekstraklasy Polacy stanowią ok. połowy wszystkich piłkarzy, ale może sporo mówią o kierunku?

Sam pan podkreślił, że PZPN nie chce nikogo wciskać do pierwszych składów, a więc Pogoń i Lechia wciąż mogłyby wystawiać tylko jednego Polaka. Albo żadnego. Pytanie dotyczy ogólnej słuszności kierunku działań PZPN: czy jeśli podwyższymy sztucznie zarobki polskich piłkarzy, o czym już mówiliśmy, to liczba obcokrajowców na pewno spadnie? Przecież w wielu przypadkach kluby sięgają po nich, ponieważ są tańsi.

Nadal będą stanowić ok. 50 proc., tylko będzie to już „inna” połowa? Słabsza piłkarsko?

Chcę tylko powiedzieć, że nie widzę scenariusza, w którym po omawianych tu zmianach podnosi się poziom polskiej piłki nożnej. Odrzucam też tezę: „Może liga będzie słabsza, ale zyskają nasi piłkarze”.

Główne wnioski

  1. Polski Związek Piłki Nożnej rozważa wprowadzenie przepisów, według których każdy klub Ekstraklasy oraz I ligi będzie musiał posiadać w kadrze meczowej określoną liczbę polskich piłkarzy. Prezes PZPN mówią o liczbie ośmiu, a następnie dziewięciu i dziesięciu Polaków.
  2. Obecnie w Ekstraklasie nie obowiązują żadne regulacje dotyczące tej kwestii. Niedawno Pogoń Szczecin i Lechia Gdańsk wystawiły w pierwszej jedenastce aż dziesięciu obcokrajowców. W kadrach meczowych wszystkich klubów Ekstraklasy piłkarze zagraniczni stanowią niemal połowę.
  3. Były piłkarz Cezary Kucharski uważa, że pomysł PZPN jest niewłaściwą ingerencją w funkcjonowanie prywatnych podmiotów gospodarczych, jakimi są kluby piłkarskie. Według Kucharskiego jest to naganne samo w sobie, ale może też wywołać zaburzenia na piłkarskim rynku. Polscy piłkarze mieliby w wyniku takich zmian zarabiać „nienaturalnie” dużo – ponieważ ich podaż jest zbyt mała jak na zamiary reformatorskie PZPN. Były reprezentant Polski przekonuje, że tego rodzaju zaburzenia na rynku negatywnie wpłynęłyby na funkcjonowanie drużyn.