Impact'26

Partner
Kategoria artykułu: Polityka
Patronat medialny

AI może powtórzyć błędy globalizacji. Amal Clooney i Justin Trudeau o nowej rzeczywistości

Demokracja nie jest systemem w odwrocie, lecz projektem wymagającym obrony i aktualizacji – mówili podczas Impact’26 w Poznaniu Amal Clooney i Justin Trudeau. Kluczowe jest egzekwowanie prawa i przywracanie zaufania do zasad międzynarodowego ładu.

Justin Trudeau i Amal Clooney
Od sal sądowych po szczyty NATO. Amal Clooney i Justin Trudeau na Impact’26 w Poznaniu mierzyli się z pytaniem, czy świat oparty na prawie międzynarodowym wciąż ma siłę do działania Fot. materiały prasowe Impact CEE

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Amal Clooney i Justin Trudeau oceniają kondycję współczesnego porządku międzynarodowego i dlaczego wskazują na jego kryzys w obliczu narastających konfliktów i autorytarnych tendencji.
  2. Dlaczego wojna w Ukrainie została uznana przez oboje mówców za kluczowy test dla systemu prawa międzynarodowego i zasady nienaruszalności granic.
  3. Jak doświadczenia z prawa, polityki i dyplomacji przekładają się na debatę o przyszłości globalnych instytucji, sprawiedliwości oraz odpowiedzialności państw.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Poznański Impact’26 stał się sceną dialogu o fundamentach współczesnego świata, w którym prawo międzynarodowe, demokracja i etyka technologiczna mierzą się z bezprecedensowymi wyzwaniami. Wśród zaproszonych gości znalazły się postacie światowego formatu: Amal Clooney, prawniczka i współzałożycielka Clooney Foundation for Justice, oraz Justin Trudeau, były premier Kanady.

Ich wystąpienia, choć osadzone w różnych kontekstach, połączyła wspólna nić – przekonanie, że w dobie narastających lęków i autorytarnych tendencji, fundamentem trwałej zmiany musi pozostać dążenie do sprawiedliwości oraz odwaga, by budować optymizm tam, gdzie najłatwiej byłoby ulec strachowi.

Od pojedynczych spraw do globalnego wpływu

Amal Clooney podczas swojego wystąpienia nie kryła, że postrzega Polskę jako miejsce, w którym walka o wartości demokratyczne przynosi wymierne rezultaty. Jako prawniczka w swojej karierze reprezentowała ofiary ISIS i prześladowanych dziennikarzy, podkreślała, że dla osoby zawodowo zajmującej się walką o ochronę praw człowieka, sukces nie jest mierzalny wyłącznie liczbą wygranych spraw, ale też wpływem na systemowe zmiany.

Kiedy zaczynasz jako prawnik, możesz próbować pomóc tylko jednej osobie w jednej sprawie. Z czasem starałam się wybierać przypadki, o których myślę, że wywołują efekt fali – jeśli wygrasz, może to wpłynąć na szerszą społeczność.

– Mówi się, że łuk wszechświata wygina się ku sprawiedliwości. Myślę, że sukces w moim życiu zawodowym polega na byciu kimś, kto odgrywa rolę w wyginaniu tego łuku lub przesuwaniu igły bliżej sprawiedliwości, kiedy tylko mogę. Kiedy zaczynasz jako prawnik, możesz próbować pomóc tylko jednej osobie w jednej sprawie. Z czasem starałam się wybierać przypadki, o których myślę, że wywołują efekt fali – jeśli wygrasz, może to wpłynąć na szerszą społeczność. Teraz, dzięki naszej fundacji, jesteśmy obecni w ponad 40 krajach i docieramy do tysięcy ludzi, a dzięki technologii mamy nadzieję docierać do jeszcze większej ich liczby – mówiła Amal Clooney podczas Impact’26.

Prawniczka dzieliła się również wspomnieniami z sal sądowych, które definiują jej rozumienie siły prawa i niezłomności jednostki.

– Jednym z takich momentów, które zapadły mi w pamięć jako sukces, była sprawa dwóch dziennikarzy uwięzionych w Mjanmie po tym, jak ujawnili tamtejsze ludobójstwo. Posiadali zdjęcie mężczyzn klęczących przed masowym grobem. Kiedy władze dowiedziały się, że ta historia ma zostać opublikowana w Reutersie, zastawiły na nich pułapkę i uwięziły ich pod fałszywymi zarzutami. Powiedziano im wtedy: „Wypuścimy was, jeśli wycofacie ten artykuł". Ale oni odmówili. To byli po prostu heroiczni młodzi ludzie. Nam udało się znaleźć sposób, by doprowadzić do ich uwolnienia. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy wyszli z więzienia, niosąc w rękach zwykłe plastikowe torby ze swoimi rzeczami. Pamiętam te wszystkie momenty w moich sprawach, kiedy wiedziałam, że moi klienci wyjdą na wolność lub gdy mogłam być świadkiem tej chwili – mówiła Amal Clooney.

W podobnym tonie Clooney opowiadała o swojej obecnej klientce, noblistce Marii Ressie z Filipin, która mierzy się z zarzutami karnymi. Dziennikarka jest ścigana za artykuł ujawniający korupcję sędziego, a w sieci stała się celem licznych ataków w sieci.

Anita Werner i Amal Clooney podczas Impact'26
Amal Clooney podczas Impact'26 opowiadała o swojej pracy na rzecz ochrony praw człowieka Fot. materiały prasowe Impact CEE

Kryzys systemu międzynarodowego i lekcja z Ukrainy

Zarówno Clooney, jak i Trudeau poświęcili znaczną część swoich wystąpień wojnie w Ukrainie, widząc w niej nie tylko tragedię humanitarną, ale przede wszystkim fundamentalny test dla porządku opartego na zasadach. Clooney, doradzająca Ukrainie w kwestiach rozliczeń zbrodni wojennych, wyraziła zaniepokojenie obecnym stanem sprawiedliwości międzynarodowej. Wskazuje, że znajduje się on w głębokim kryzysie.

Widzimy światowych liderów otwarcie lekceważących prawo i mówiących, że ono nie ma znaczenia. System jest w kryzysie, gdy brakuje przywództwa mocarstw, takich jak USA.

– Myślę, że obecnie system sprawiedliwości międzynarodowej znajduje się w kryzysie. Wiadomo, że nigdy nie działał on idealnie, ale sądzę, że dzisiaj znajduje się w wyjątkowo trudnym punkcie. Kiedy zaczynałam karierę przy procesie Miloszewicia, widok byłej głowy państwa postawionej przed zarzutami ludobójstwa w sądzie ONZ przywoływał na myśl Norymbergę i powody, dla których w ogóle stworzyliśmy ten system. To był moment szczytowy. Teraz jest inaczej. Kiedyś istniało szerokie porozumienie co do reguł. Każde państwo podpisało Kartę Narodów Zjednoczonych i Konwencje Genewskie. Zasady miały obowiązywać nawet tych, którzy je ignorowali. Natomiast dzisiaj widzimy światowych liderów otwarcie lekceważących prawo i mówiących, że ono nie ma znaczenia. System jest w kryzysie, gdy brakuje przywództwa mocarstw, takich jak USA – mówiła Amal Clooney.

Z tym spostrzeżeniem korespondowały słowa Justina Trudeau, który przypomniał, że wsparcie dla Ukrainy nie jest jedynie kwestią przyjaźni, ale obrony podstawowej zasady, według której większe państwo nie może siłą przesuwać granic na mapie.

Okazało się, że niewielka armia wyszkolona według zachodnich standardów NATO jest czymś więcej niż równorzędnym przeciwnikiem dla ogromnej machiny wojennej w stylu sowieckim.

– Już w 2015 roku podjęliśmy decyzję, że będziemy wspierać Ukrainę, a konkretnie, że będziemy szkolić ukraińskie wojsko. Kanada, obok Wielkiej Brytanii i Polski, bardzo poważnie zaangażowała się w te działania, co okazało się absolutnie kluczowe. Zobaczyliśmy bowiem inwazję, o której Putin i jego otoczenie myśleli, że potrwa zaledwie trzy dni, bo tyle miało zająć zdobycie Kijowa, a trzy tygodnie opanowanie całego kraju. Tymczasem trwa czwarty rok ukraińskiego oporu. Okazało się, że niewielka armia wyszkolona według zachodnich standardów NATO jest czymś więcej niż równorzędnym przeciwnikiem dla ogromnej machiny wojennej w stylu sowieckim. To dla nas niezwykle ważna nauka, zarówno w wymiarze militarnym, jak i taktycznym – mówił Justin Trudeau.

Trudeau o kulisach napięć w NATO

Justin Trudeau w szczery sposób odniósł się do relacji z Donaldem Trumpem i kulis szczytu NATO w 2018 roku. Przyznał, że był to moment ogromnej niepewności, gdy większość liderów po raz pierwszy z bliska obserwowała nieobliczalny styl ówczesnego prezydenta USA.

Wiele państw czuło wtedy ogromny strach, widząc, jak Donald Trump traktuje NATO. Wiedziałem, że on po prostu lubi zaskakiwać, a czasem celowo destabilizować swoich partnerów, zwłaszcza gdy chce coś wynegocjować. Zależało mu, żebyśmy wszyscy zaczęli wydawać znacznie więcej na wojsko. I choć grożenie, że Ameryka odejdzie z Sojuszu, było czymś, czego nikt nie mógł sobie wyobrazić, to zadziałało – faktycznie wszyscy podnieśliśmy wydatki.

– Bardzo dobrze pamiętam tamtą chwilę. Wiele państw czuło wtedy ogromny strach, widząc, jak Donald Trump traktuje NATO. Wiedziałem, że on po prostu lubi zaskakiwać, a czasem celowo destabilizować swoich partnerów, zwłaszcza gdy chce coś wynegocjować. Zależało mu, żebyśmy wszyscy zaczęli wydawać znacznie więcej na wojsko. I choć grożenie, że Ameryka odejdzie z Sojuszu, było czymś, czego nikt nie mógł sobie wyobrazić, to zadziałało – faktycznie wszyscy podnieśliśmy wydatki. Moim zdaniem to podejście, choć skuteczne finansowo, było bardzo złe dla naszej jedności. Kiedy publicznie podważa się to, że będziemy bronić siebie nawzajem, osłabia się czynnik odstraszania. Siła NATO polega przecież na tym, że każdy wie, iż pomoc nadejdzie automatycznie i bez wahania. Trump, uderzając w to publicznie, mógł osłabić to, jak postrzegają nas wrogowie – mówił Justin Trudeau.

Mimo tych napięć premier wyraził przekonanie, że Kanada nadal może polegać na amerykańskiej armii i narodzie, ponieważ oficjalna retoryka prezydenta często nie pokrywa się z faktycznymi odczuciami obywateli USA. Trudeau opowiedział o swoich spotkaniach z Amerykanami, którzy często przepraszają go za zachowanie swoich władz, podkreślając, że nie chcą konfliktów z tak bliskim sąsiadem. Jednak te polityczne turbulencje, jak zauważył premier, miały nieoczekiwany skutek – skonsolidowały Kanadyjczyków jako naród i skłoniły ich do poszukiwania nowych, bardziej przewidywalnych partnerstw.

Justin Trudeau
Justin Trudeau podczas Impact'26 opowiadał o kulisach historycznego szczytu NATO w 2018 roku Fot. materiały prasowe Impact CEE

Symboliczny brak whisky

Podczas wystąpienia Trudeau anegdotą zilustrował reakcję Kanadyjczyków na napięcia handlowe ze Stanami Zjednoczonymi.

Pamiętam, jak zeszłego lata zabrałem pewną dziewczynę z Ameryki (piosenkarkę Katy Perry – przyp. red.) na drinka na dachu w Montrealu. Ja zamówiłem kanadyjską whisky z colą, a ona poprosiła o Jacka Danielsa. Wtedy kelner musiał jej powiedzieć, że nie mają Jacka Danielsa w barze, a właściwie to nie ma go już nigdzie w całym mieście. Była kompletnie zaskoczona. Wtedy on odwrócił się do mnie i z uśmiechem powiedział: „To jego wina".

– Pamiętam, jak zeszłego lata zabrałem pewną dziewczynę z Ameryki [piosenkarkę Katy Perry – przyp. red.] na drinka na dachu w Montrealu. Ja zamówiłem kanadyjską whisky z colą, a ona poprosiła o Jacka Danielsa. Wtedy kelner musiał jej powiedzieć, że nie mają Jacka Danielsa w barze, a właściwie to nie ma go już nigdzie w całym mieście. Była kompletnie zaskoczona. Wtedy on odwrócił się do mnie i z uśmiechem powiedział: „To jego wina”. Ostatecznie wypiliśmy whisky i nadal jesteśmy razem, co jest dobre, ale ta sytuacja pokazuje, jak bardzo Kanadyjczycy wzięli sobie do serca obecne napięcia. To poczucie, że Stany Zjednoczone przestały nas szanować, sprawiło, że jako kraj zjednoczyliśmy się i zaczęliśmy aktywniej szukać więzi z innymi partnerami, którzy dzielą nasze wartości – mówił Justin Trudeau.

Mądrzejsza globalizacja i etyka AI według Trudeau

Justin Trudeau, zamykając swoje wystąpienie, skoncentrował się na przyszłości gospodarki i konieczności przedefiniowania modelu globalizacji, który w jego ocenie zawiódł wiele grup społecznych, tworząc grupę „przegranych”. Premier przyznał, że choć wolny handel generuje bogactwo, to nie gwarantuje jego sprawiedliwego podziału, co staje się pożywką dla protekcjonizmu i populizmu.

Nadal wierzę w to, co określamy jako mądrzejszą globalizację. Musimy rozumieć, że nie chodzi w niej wyłącznie o zwiększanie suchych liczb w PKB kraju, ale o to, by korzyści z tego wzrostu realnie trafiały do obywateli.

– Nadal wierzę w to, co określamy jako mądrzejszą globalizację. Musimy rozumieć, że nie chodzi w niej wyłącznie o zwiększanie suchych liczb w PKB kraju, ale o to, by korzyści z tego wzrostu realnie trafiały do obywateli, czyniąc ich bardziej sprawczymi i optymistycznymi co do przyszłości ich dzieci. W Kanadzie staraliśmy się to realizować, dbając, by nasze umowy handlowe zawierały elementy progresywne, które chronią środowisko, prawa kobiet, prawa pracownicze oraz prawa ludności rdzennej.

Jednak równie ważne jest to, by zyski płynące z gospodarki były dzielone ze wszystkimi poprzez konkretne działania, takie jak wyciąganie ludzi z ubóstwa czy wprowadzenie opieki nad dziećmi za 10 dolarów dziennie. Możemy to robić właśnie dlatego, że mamy fundusze pochodzące z szerszego handlu. Jeśli ludzie nie poczują tych korzyści w swoim codziennym życiu i uznają, że wzrost im nie pomaga, zaczną popierać politykę antyrozwojową, taką jak cła czy protekcjonizm, co doprowadzi nas do bardzo trudnych czasów – mówił Justin Trudeau.

Podobne obawy Trudeau wyraził w stosunku do sztucznej inteligencji, ostrzegając, że może ona powtórzyć błędy globalizacji, jeśli nie zostanie odpowiednio uregulowana.

Premier podkreślił, że AI nie może służyć jedynie tworzeniu miliarderów, ale musi realnie poprawiać jakość życia każdego człowieka – od baristy w Poznaniu po kobietę w Afryce.

Do tej pory technologia, a szczególnie algorytmy mediów społecznościowych, wykonywały świetną robotę w dzieleniu nas zamiast łączenia, sprawiając, że czujemy się nieważni i bezsilni, co dotyka zwłaszcza młode pokolenie. Jeśli AI pójdzie w tym samym kierunku pogoni za krótkoterminowym zyskiem w gospodarce opartej na przyciąganiu uwagi, będziemy w wielkich tarapatach.

– Musimy zadać sobie fundamentalne pytanie: jak użyć AI, aby uczynić ludzi bardziej ludzkimi, lepiej połączonymi ze sobą i uprawnionymi do wywierania wpływu na swoje życie oraz społeczności? Chodzi o to, by przywrócić im podmiotowość i sprawczość w ich świecie. Do tej pory technologia, a szczególnie algorytmy mediów społecznościowych, wykonywały świetną robotę w dzieleniu nas zamiast łączenia, sprawiając, że czujemy się nieważni i bezsilni, co dotyka zwłaszcza młode pokolenie. Jeśli AI pójdzie w tym samym kierunku pogoni za krótkoterminowym zyskiem w gospodarce opartej na przyciąganiu uwagi, będziemy w wielkich tarapatach. Jeśli jednak wyciągniemy wnioski z tych lekcji, możemy przyjąć zupełnie inny model, który faktycznie daje ludziom sprawczość i kontrolę nad ich własnymi danymi. Musimy przedstawić obywatelom taką wizję, ponieważ obecnie słusznie obawiają się przyszłości, w której postęp technologiczny nie zawsze idzie w parze z ich interesem – wskazywał Justin Trudeau.

Justin Trudeau
– Musimy zadać sobie fundamentalne pytanie: jak użyć AI, aby uczynić ludzi bardziej ludzkimi, lepiej połączonymi ze sobą i uprawnionymi do wywierania wpływu na swoje życie oraz społeczności? – pytał Justin Trudeau podczas Impact'26 Fot. materiały prasowe Impact CEE

Główne wnioski

  1. Współczesny system międzynarodowy znajduje się w fazie osłabienia i erozji wspólnych zasad, a jego skuteczność coraz częściej zależy od woli politycznej największych państw, które nie zawsze są skłonne ich przestrzegać.
  2. Wojna w Ukrainie stała się symbolem szerszego kryzysu globalnego ładu, pokazując jednocześnie, że fundamenty, jak prawo międzynarodowe i bezpieczeństwo zbiorowe pozostają kluczowe, mimo że ich egzekwowanie jest dziś bardziej ograniczone niż w przeszłości.
  3. Przyszłość porządku światowego będzie zależeć nie tylko od instytucji, ale także od przywództwa i zdolności do odbudowy zaufania do zasad, które mają chronić sprawiedliwość i stabilność w skali globalnej.