Życie po gwizdku, czyli druga kariera sportowca
Adam Małysz opowiedział o niepokojącej wizycie u kardiologa, Anita Włodarczyk tłumaczyła, dlaczego nie widzi się w roli trenerki. Iga Baumgart-Witan życzyła sportowcom cierpliwości, a Patrycja Wyciszkiewicz radziła im zapisanie się na studia. Wszystko w czasie jednej rozmowy na Kongresie Impact’26.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Adam Małysz nie chce być już prezesem Polskiego Związku Narciarskiego.
- Jaki niebanalny i ambitny pomysł chce zrealizować Anita Włodarczyk po zakończeniu kariery sportowej.
- Jak imponującą karierą naukową może się pochwalić była biegaczka Patrycja Wyciszkiewicz.
Rozmowa Życie po gwizdku – druga kariera sportowca zgromadziła na poznańskiej scenie czwórkę mistrzów: Igę Baumgart-Witan, Anitę Włodarczyk, Patrycję Wyciszkiewicz i Adama Małysza.
Wysłuchaliśmy sportowców, którzy na temat spoglądają z różnych perspektyw. Najbardziej uporządkowaną sytuację ma w tym względzie najmłodsza uczestniczka panelu – 32-letnia Patrycja Wyciszkiewicz, była wybitna biegaczka, wicemistrzyni świata i mistrzyni Europy w biegach sztafetowych 4x400 metrów i dr zarządzania (dyplom obroniła w wieku 26 lat!).
Z bieżni do urzędu
Dziś Patrycja Wyciszkiewicz pracuje w Urzędzie Miasta w Poznaniu, odpowiada za wydział sportu i, jak mówi, stara się spłacić dług, który ma wobec społeczeństwa.
– Mogłam przez lata korzystać z tego, że pieniądze z podatków przeznaczane są również na sport, dlatego teraz chcę dać coś od siebie – łącząc doświadczenia lekkoatletki ze zdobytym wykształceniem. Moje przejście do innego życia było bezproblemowe. Zawodowy sport nie dawał mi już tej radości, co wcześniej, a jednocześnie byłam już gotowa na inne wyzwania. Nie odkładałam na bok edukacji. To jest też moja rada dla młodych sportowców. Kariery czasem kończą się z dnia na dzień z powodu kontuzji, warto więc dbać o ten drugi „filar”. Jeśli nie studia, to może kursy trenerskie? Polski Związek Lekkiej Atletyki przedstawia taką ofertę – mówiła Patrycja Wyciszkiewicz.

Bezszelestne zakończenie kariery
Iga Baumgart-Witan biegała na tych samych dystansach, ma w swoim dorobku mistrzostwo i wicemistrzostwo olimpijskie. Chociaż oficjalnie nie zakończyła kariery, to w profesjonalnych zawodach już nie startuje (ściga się w biegach amatorskich).
– Rzeczywiście oficjalnie nie zakończyłam kariery. Ale jakoś tak wszystko się rozmyło – również ze względu na moją kontuzję. I chyba wyszło dobrze, że sprawa rozeszła się tak po kościach. Ale oczywiście miałam obawy: czy sobie poradzę? Wiedziałam, że chcę zostać w sporcie. Założyłam klub, prowadzę fundację, szkolę dzieci i amatorów. Może w przyszłości zostanę trenerką profesjonalnych biegaczy? – zastanawiała się Iga Baumgart-Witan.

Anita Włodarczyk na mecie maratonu?
Anita Włodarczyk, trzykrotna mistrzyni olimpijska, o końcu kariery myślała już w 2019 r., gdy doznała bardzo poważnej kontuzji kolana. Teraz tymczasem nie wyklucza startu również na igrzyskach w Los Angeles w 2028 r. Zapewnia, że motywacji do treningów jej nie brakuje – chociaż ma już prawie 41 lat i od dawna jest najwybitniejszą lekkoatletką w historii swojej dyscypliny (rzut młotem).
– Jeśli zdrowie będzie dopisywać… Bo ja naprawdę rzadko miewam tak, że idę na trening „z musu”. Niemniej oczywiście myśli o tym, co po karierze, pojawiają się w mojej głowie od czasu do czasu. Uważam, że trenerką raczej nie zostanę, ponieważ chyba nie miałabym cierpliwości do sytuacji, w których ktoś nie trenuje na sto procent. Po prostu wszystkich mierzyłabym swoją miarą – wyjaśniała Anita Włodarczyk.
Mówiąc o planach po zakończeniu kariery, wskazywała na zamiłowanie do podróży. Odkrywanie świata – pasję, którą zaszczepił w niej sport.
– A może też przebiegnięcie maratonu? Pani fizjolog mówi, że mój organizm może poradzić sobie z takim wyzwaniem, chociaż oczywiście wymagać to będzie zrzucenia kilku kilogramów. Ciekawy pomysł, zwłaszcza że ja lubię wyzwania – mówiła Anita Włodarczyk.

Adam Małysz o życiu prezesa
Adam Małysz przestał skakać w 2011 r., ale nie była to jeszcze sportowa emerytura, lecz zmiana dyscypliny – polski mistrz zaczął się ścigać w rajdach samochodowych.
– Kiedy zacząłem myśleć o końcu kariery w skokach, to na początku wyobrażałem sobie, że będę odpoczywał w ogrodzie i oglądał telewizję. Ale im bliżej było do ostatniego skoku, tym bardziej ciągnęło mnie do działania. Zostałem kierowcą rajdowym – wspominał Adam Małysz.
Pięć lat później był już dyrektorem sportowym w Polskim Związku Narciarskim, bardzo często jeździł razem ze skoczkami na zawody m.in. Pucharu Świata. Lubił tę pracę, trudów „życia po gwizdku” wciąż nie odczuwał. Dopadły go, gdy w 2022 r. został prezesem Polskiego Związku Narciarskiego. Kilka tygodni temu ogłosił, że nie będzie się ubiegał o kolejną kadencję.
Mówił, że męczy go „papierologia”, do mediów przedostawały się też informacje o tym, że odpoczynek jest potrzebny mistrzowi ze względów zdrowotnych.
– Trzy lata temu przeżyłem pewien epizod zdrowotny, kardiolog uświadomił mi wtedy, że wyczynowy sportowiec nie może zrezygnować z aktywności fizycznej – mówił Adam Małysz.
Skok za biurko nie wpłynął dobrze na formę „Orła z Wisły”.
– Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, na czym polega funkcja prezesa związku sportowego. Ktoś może pomyśleć, że prezes pojawia się rzadko, właściwie może tylko „świecić” nazwiskiem. To zupełnie nie tak. Dzisiaj związki sportowe są jak firmy, ja naprawdę nie miałem czasu na życie prywatne. Byłem nieustannie w biurze, w ministerstwie… Wciąż jesteśmy krajem z rozwiniętą biurokracją. Nawet jeśli można coś wysłać elektronicznie, to i tak kończy się często dowożeniem wydrukowanych i podpisanych dokumentów. Wszystko to mnie przygniatało – oceniał Adam Małysz.

Gdy mówił o zdrowiu, wyraźnie rozróżnił sport zawodowy od amatorskiego.
– W przypadku sportu zawodowego nie możemy raczej przytoczyć znanego powiedzenia: „Sport to zdrowie”. Niestety po zakończeniu kariery pojawiają się problemy. Bo wcześniej sportowcy często lekceważą nawet ostrzeżenia lekarzy. Bo przecież my musimy dawać z siebie wszystko, walczyć do końca – mówił Adam Małysz.
Cierpliwości...
Iga Baumgart-Witan zgodziła się, że często wśród młodych sportowców popularne jest lekceważenie ostrzeżeń – ale ujęła tę kwestię również w innym kontekście.
– Wiadomo, że młodzi sportowcy chcą jak najszybciej osiągnąć sukces, ale czasem warto zwolnić. Jestem przykładem lekkoatletki, która najlepsze wyniki zaczęła osiągać po 30. urodzinach, czyli teoretycznie późno. To nie jest tak, że tylko w młodym wieku możemy pobijać rekordy życiowe – powiedziała polska biegaczka.
Warto wiedzieć
XYZ oraz Impact
XYZ jest strategicznym partnerem medialnym Impact'26, a także współorganizatorem ścieżki Sports&Tourism Marketing. Partnerem strategicznym ścieżki jest Orlen, a partnerem Totalizator Sportowy.
Główne wnioski
- Podczas Kongresu Impact'26 wybitni polscy sportowcy dyskutowali o tym, jak trudne bywa zakończenie profesjonalnej kariery. Patrycja Wyciszkiewicz podkreślała, że warto myśleć o przyszłości już na początku kariery sportowej, gdyż ta może się zakończyć wcześniej niż oczekiwano – choćby ze względu na kontuzję.
- Adam Małysz powiedział, że organizm profesjonalnego sportowca nie może funkcjonować bez aktywności fizycznej po zakończeniu kariery. Legendarnemu polskiemu skoczkowi przypomniał tę prawdę kardiolog. Małysz w roli prezesa PZN całe dni spędzał przy biurku, teraz zamierza odpocząć. Oczywiście aktywnie.
- Anita Włodarczyk nie zakończyła jeszcze sportowej kariery. Wybitna polska lekkoatletka powiedziała, że nadal lubi trenować – mimo że ma już prawie 41 lat i cały worek medali.

