Obudzić inwestycje
Jak obudzić inwestycje na rynku zbrojeniowym? (DEBATA)
Nadchodzące lata przyniosą rekordowy poziom finansowania sektora obronnego. Jak sprawić, by to polskie firmy skorzystały na tym najbardziej oraz jak w związku z tym powinna wyglądać współpraca między rządem a sektorem prywatnym?
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób Ministerstwo Obrony Narodowej chce ułatwić inwestycje militarne w kontekście wymogów środowiskowych.
- Jakie systemowe bariery blokują prywatnym firmom dostęp do kontraktów i dlaczego eksperci uważają podział na sektor państwowy i prywatny za fałszywy.
- Jakie problemy mogą czekać sektor zbrojeniowy po ustaniu inwestycyjnej fali i nasyceniu armii sprzętem oraz jaki warunek współpracy z firmami zbrojeniowymi stawia sektor finansowy.
Według prognoz zawartych w raporcie „Inwestycje obronne Polski” Deloitte w latach 2025-2035 przyniosą rekordowy poziom finansowania sektora obronnego, łącznie 1,9 bln zł, wobec 825 mld zł wydanych w latach 2014-2024. Najwyższy poziom wydatków przewidywany jest na 2025 rok, na poziomie 4,7 proc. PKB, po czym mają się one ustabilizować na poziomie 4 proc. PKB. O tym jak ten impuls inwestycyjny wykorzystać tak, by to polski przemysł skorzystał na tym najbardziej dyskutowaliśmy z przedstawicielami administracji, armii i biznesu zbrojeniowego w ramach naszego cyklu „Obudzić inwestycje”.
Bezpieczny jak SAFE
Przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego 11 lutego, Rada Ministrów przyjęła ustawę wdrażającą program SAFE. Podczas debaty nawiązał do niego doradca ministra obrony narodowej – Maciej Samsonowicz. Zwraca on uwagę, że jeśli spojrzy się na strukturę finansowania, trzeba pamiętać, że znaczna część środków, zwłaszcza z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, to pieniądze pożyczane.
Istotne było wynegocjowanie przez MON 12-miesięcznego okresu, w którym zakupy [finansowane z SAFE] mogą być realizowane wyłącznie w Polsce. I to z możliwością refinansowania wcześniej poniesionych wydatków licząc od maja zeszłego roku. Do tego lista została tak sporządzona, aby aż 89 proc. środków, które mają być wydane na zakupy zbrojeniowe, zostało w Polsce
– Podobnie jest z instrumentem SAFE, który również ma charakter pożyczkowy. To oznacza, że już dziś myślimy o tym, gdzie znajdziemy się za 5 czy 10 lat. Dlatego tak istotne było wynegocjowanie przez MON 12-miesięcznego okresu, w którym zakupy mogą być realizowane wyłącznie w Polsce. I to z możliwością refinansowania wcześniej poniesionych wydatków licząc od maja zeszłego roku. Do tego lista została tak sporządzona, aby aż 89 proc. środków, które mają być wydane na zakupy zbrojeniowe, zostało w Polsce. Bez tego w perspektywie kilku lat moglibyśmy mieć poważne trudności – mówi Maciej Samsonowicz.
Dodaje, że środki pozyskane w ramach SAFE mają mieć korzystne oprocentowanie, które wynosi niewiele ponad 3 proc. I będzie to dużo mniej niż przy innych dotychczasowych pożyczkach. Pierwszą ratę będzie trzeba spłacić dopiero za dziesięć lat, co – zdaniem przedstawiciela ministerstwa – w warunkach inflacji oznacza bardzo atrakcyjne finansowanie. Dodatkowym atutem jest też kwestia zwolnienia z podatku VAT. To daje kolejne 40 mld zł, które mogą być przeznaczone na zakupy zbrojeniowe.
– Takich warunków żadne finansowanie, chociażby w postaci obligacji państwowych, nie zagwarantuje. Naszym celem jest jednak coś więcej niż same zakupy uzbrojenia. Chodzi o to, by setki miliardów złotych przeznaczane na obronność budowały polską gospodarkę. By wzmacniały suwerenność technologiczną i odporność strategiczną, zarówno w sektorze obronnym, jak i w obszarze dual use – mówi Maciej Samsonowicz.
Jedna platforma dla polskiego przemysłu obronnego
O kwestii przygotowań do programu SAFE mówił również Tomasz Zakrzewski, przewodniczący Platformy Bezpieczeństwa i Obronności w Pracodawcach RP. Zwracał uwagę na to, jak została wykorzystana polska prezydencja w Unii Europejskiej i jak intensywny dialog prowadzony był wówczas z przedsiębiorcami.
– Każde spotkanie wnosiło coś nowego. Oprócz firm, które już działają w sektorze bezpieczeństwa i obronności, są też takie, które dopiero usłyszały, że w tej branży są duże pieniądze. Chciałyby wejść, ale nie wiedzą jak, z kim i w jaki sposób. Są też małe, kilkunastoosobowe podmioty, które pytają, czy w ogóle mogą spróbować. To nam pokazało, że musimy dobrać odpowiedni komplet narzędzi dopasowanych do różnych podmiotów – mówił Tomasz Zakrzewski.
Jednocześnie zwracał uwagę, że środki z SAFE i innych funduszy to ogromna szansa, ale też poważne wyzwanie.
– Pieniędzy jest bardzo dużo. Kupimy zapewne mnóstwo sprzętu w Europie i głównie w Polsce, w ramach programu SAFE. Nie zapominajmy jednak, ze nadal możemy kupować w Stanach Zjednoczonych czy w Korei, ale w ramach funduszy, budżetów rządowych (Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych czy Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności) i budżetu MON. Ale co dalej? Serwis i utrzymanie muszą być zlokalizowane w Polsce. Sprzęt musi być bowiem naprawiany w ciągu godzin, a nie odsyłany za granicę. Dodatkowo, po tym jak wojsko osiągnie stan nasycenia dostawami, musimy już teraz mieć kompetencje eksportowe. I to niezależnie od tego, czy sprzęt produkuje PGZ, czy firmy prywatne, aby nasze zakłady produkcyjne nie stały się bezrobotne – podkreślał Tomasz Zakrzewski.
Pieniędzy jest bardzo dużo. Kupimy zapewne mnóstwo sprzętu. (...) Ale co dalej? Serwis i utrzymanie muszą być zlokalizowane w Polsce. Sprzęt musi być bowiem naprawiany w ciągu godzin, a nie odsyłany za granicę. Dodatkowo, po tym jak wojsko osiągnie stan nasycenia dostawami, musimy już teraz mieć kompetencje eksportowe.
Podkreślał przy tym, że kluczowe jest zbudowanie jednej platformy współpracy dla całego sektora.
– Mówi się, że jest Polska Grupa Zbrojeniowa i są prywatni przedsiębiorcy. A w mojej ocenie to fałszywy podział. Jesteśmy jednym polskim przemysłem obronnym. Jeżeli usiądziemy przy jednym stole, to będziemy w stanie wygenerować wspólny pomysł i odpowiedzieć na potrzeby wojska oraz rządu. Liczę, że PGZ przyłączy się do wspólnych prac w ramach platformy prowadzonej przez Pracodawców RP – zaznaczał Tomasz Zakrzewski.
Perspektywa prywatnych
Prywatni przedsiębiorcy mocno podkreślają potrzebę równania szans. Niektórzy, jak chociażby Niewiadów Polska Grupa Militarna, są zdania, że przemysł obronny w Polsce ma charakter silnie zmonopolizowany, a prywatne firmy napotykają systemowe bariery wejścia.
– Dzisiaj de facto mamy do czynienia z rynkiem zamkniętym, w którym dominującą pozycję zajmują podmioty skupione w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jako koordynator PGZ ma integrować przemysł prywatny. Tak deklarowano w podkomisjach sejmowych, gdzie przedstawiciele PGZ i Ministerstwa Aktywów Państwowych wskazywali, że grupa ma pełnić funkcję integratora i łączyć różne podmioty przemysłu obronnego. Trzeba jednak pamiętać, że PGZ działa na zasadach prawa spółek handlowych i koncesji. Powinna więc być traktowana na równi z podmiotami prywatnymi, które często oferują konkurencyjną jakość produktów, terminy dostaw i sprawdzone rozwiązania. Tego rodzaju faworyzowanie podmiotów państwowych może nosić znamiona co najmniej nieuczciwej konkurencji, jeśli nie wręcz korupcji – mówił Michał Lubiński, doradca zarządu ds. środków wybuchowych w Niewiadów PGM.
PGZ działa na zasadach prawa spółek handlowych i koncesji. Powinna więc być traktowana na równi z podmiotami prywatnymi, które często oferują konkurencyjną jakość produktów, terminy dostaw i sprawdzone rozwiązania. Tego rodzaju faworyzowanie podmiotów państwowych może nosić znamiona co najmniej nieuczciwej konkurencji, jeśli nie wręcz korupcji
W jego ocenie powoduje to sytuację, w której prywatni producenci, mimo posiadanych kompetencji, technologii i mocy wytwórczych nie mają realnego dostępu do kluczowych programów i zamówień, a ich rola jest marginalizowana.
Na problem ograniczonej konkurencyjności zwraca uwagę także Robert Jędrzejowski, prezes zarządu Grupy Pekabex.
– Polska wciąż nie jest dobrze przygotowana pod względem dostępności schronów. Istnieją środki i rozporządzenia, które definiują zasady ich budowy, ale trzeba działać, aby program wreszcie ruszył. Z naszej perspektywy ważne jest osiągnięcie odpowiedniego wolumenu, który pozwoli przewidzieć koszty i obniżyć je do poziomu akceptowalnego, tak by zapewnić realną ochronę ludności. Nie chodzi o kilka schronów dla wybranej grupy, ale o miejsca schronienia dostępne dla wszystkich potrzebujących – zaznaczał Robert Jędrzejowski.
Żaby kontra inwestycje
W jego ocenie obecny model współpracy z sektorem prywatnym wymaga zmian. Bez jasnych zasad i równych reguł gry trudno mówić o efektywnym wykorzystaniu zasobów.
– Dużym wyzwaniem są obecnie procedury administracyjne. Budowanie schronów wymaga uproszczenia decyzji środowiskowych, pozwoleń na budowę i innych ograniczeń, które w budownictwie obronnym nie powinny występować. Prosta ścieżka decyzyjna pozwoli szybko uruchomić inwestycje, bo sama budowa trwa tylko kilka miesięcy – podkreślał Robert Jędrzejowski.
Dużym wyzwaniem są obecnie procedury administracyjne. Budowanie schronów wymaga uproszczenia decyzji środowiskowych, pozwoleń na budowę i innych ograniczeń, które w budownictwie obronnym nie powinny występować. Prosta ścieżka decyzyjna pozwoli szybko uruchomić inwestycje, bo sama budowa trwa tylko kilka miesięcy
W odpowiedzi Maciej Samsonowicz wprost przyznał, że bezpieczeństwo państwa musi mieć priorytet nad ekologią w wąskim rozumieniu biurokratycznym.
– W zeszłym roku została przyjęta ustawa o inwestycjach o szczególnym znaczeniu dla obronności. Zawiera ona katalog inwestycji, które mogą być wyłączone ze względu na potrzeby obrony kraju. To dotyczy również fabryk. Z kolei w planowanych Zielonych Okręgach Przemysłowych powinno obowiązywać zwolnienie z procedur środowiskowych dla inwestycji związanych z obronnością. Jesteśmy aktualnie w fazie ustaleń z Ministerstwem Środowiska w tej sprawie. W mojej ocenie życie ludzkie jest ważniejsze niż życie żab – przyznał Maciej Samsonowicz.
Warto wiedzieć
Zielone Okręgi Przemysłowe
To inicjatywa rządowa mająca na celu transformację przemysłu, redukcję emisji gazów cieplarnianych oraz zwiększenie potencjału obronnego. Planowane jest utworzenie czterech głównych Zielonych Okręgów Przemysłowych
- Vistula – północne Mazowsze
- Kaszubia – Pomorze
- Galicja – południowa Polska
- Warta – zachodnia Polska
Made in Poland – czy kraj pochodzenia sprzętu ma znaczenie?
Z perspektywy użytkownika – jak podkreślił generał Krzysztof Król, asystent szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego – nie ma zbyt dużego znaczenia, czy sprzęt jest produkowany w Polsce, Korei czy w Stanach Zjednoczonych. Ale wojsko widzi potrzebę wzmocnienia krajowego sektora.
– Chcielibyśmy jeździć polskimi pojazdami i obsługiwać polskie czołgi. Pieniądze wydawane na ten sprzęt w Polsce zostają w Polsce i wzmacniają naszą gospodarkę. To przemysł obronny tworzy drugi, poza siłami zbrojnymi, filar naszego narodowego bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o skalę napływu nowego uzbrojenia, to podobny proces – choć nie na taką skalę – miał miejsce w latach 60., 70. i 80. Wówczas w ramach Układu Warszawskiego rozbudowywano nasze zdolności pancerne, rakietowe i do prowadzenia działań na atomowym polu walki. Jednak tak dużych zmian i tak intensywnego dopływu sprzętu nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Żadne struktury Sił Zbrojnych RP, w tym Sztab Generalny, nie były w pełni przygotowane do wdrażania tak dużej liczby systemów uzbrojenia, w tak krótkim czasie, jednocześnie skupiając wysiłek na operacjach na granicach, szkoleniu dobrowolnej służby zasadniczej i szkoleniu żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy – mówił gen. Krzysztof Król.
Tak dużych zmian i tak intensywnego dopływu sprzętu nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Żadne struktury Sił Zbrojnych RP, w tym Sztab Generalny, nie były w pełni przygotowane do wdrażania tak dużej liczby systemów uzbrojenia, w tak krótkim czasie, jednocześnie skupiając wysiłek na operacjach na granicach, szkoleniu dobrowolnej służby zasadniczej i szkoleniu żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy
Jego zdaniem najważniejsze z perspektywy Sztabu Generalnego jest to, czy wojsko będzie mogło ten sprzęt serwisować i zapewnić stały dostęp do części zamiennych.
– Nie może być tak, że producent przestał wytwarzać dany komponent 20 czy 10 lat temu, a my dziś potrzebujemy go do kluczowego systemu uzbrojenia. Dlatego im większy stopień polonizacji sprzętu, tym większa gwarancja utrzymania zdolności do produkcji części i jego długofalowej sprawności – mówił gen. Krzysztof Król.
Innowacyjność i stabilne finansowanie kluczem do rozwoju sektora obronnego
Dr Hubert Cichocki, prezes Centrum Łukasiewicz, zwracał uwagę na znaczenie poziomu innowacyjności jako kluczowego elementu całego programu wzmacniania obronności. Podkreślał, że same wydatki publiczne nie wystarczą, jeśli nie przełożą się na trwały wzrost kompetencji technologicznych i marżowości polskich firm.
– Finanse publiczne przeznaczone na zbrojenia pomogą polskiej gospodarce, jednak powinniśmy zwracać szczególną uwagę na poziom innowacyjności. To właśnie on decyduje o tym, co z punktu widzenia sektora przedsiębiorstw najważniejsze, czyli o marżach – wskazuje Hubert Cichocki.
Jak zaznaczał, produkty oparte na komponentach badawczo-rozwojowych i technologicznych mogą być sprzedawane ze znacząco wyższą marżą niż produkty mniej wyrafinowane technologicznie. To w dłuższej perspektywie wzmacnia konkurencyjność całej gospodarki.
– Należy podnieść udział nakładów na badania i rozwój w ogóle wydatków zbrojeniowych. Badania wskazują, że zwiększeniu wydatków na B+R w obszarze wojskowym o 10 proc. towarzyszy tzw. efekt drugiej rundy w postaci wzrostu wydatków na B+R w sektorze cywilnym o 5 proc. – wylicza Hubert Cichocki.
Należy podnieść udział nakładów na badania i rozwój w ogóle wydatków zbrojeniowych. Badania wskazują, że zwiększeniu wydatków na B+R w obszarze wojskowym o 10 proc. towarzyszy tzw. efekt drugiej rundy w postaci wzrostu wydatków na B+R w sektorze cywilnym o 5 proc.
Istotne jest również finansowanie innowacji w projektach o odpowiedniej skali oraz z wymogiem posiadania partnera biznesowego (potencjalnego odbiorcy) już na starcie.
– We wnioskach subwencyjnych instytutów Łukasiewicza wymagamy listu intencyjnego z potencjalnym odbiorcą technologii. Dzięki tej zasadzie wzrasta prawdopodobieństwo, że dojdzie do transferu opracowanej technologii. O wpływie danego wdrożenia na gospodarkę decyduje też jego skala. Dlatego jako sukces oceniam fakt, że zwiększyliśmy średni poziom wartości projektu w Sieci Badawczej Łukasiewicz z 300 tys. zł w 2023 roku do 1,57 mln zł w obecnym – mówi prezes Centrum Łukasiewicz.
Finansowa fala w wojsku
W tym kontekście Artur Kucia, dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego – Przemysł Ciężki i Wydobywczy w PKO Banku Polskim, wskazywał na konieczność uporządkowania relacji między wojskiem a biznesem oraz stworzenia stabilnych ram finansowania.
– Istotne jest to, żeby zbudować „szynę”, po której odbywać się będzie komunikacja między wojskiem a biznesem. Jako bank, chętnie uczestniczylibyśmy w finansowaniu zakupów i inwestycji, ale przedsiębiorca musi mieć kontrakt, najlepiej długoterminowy – podkreśla Artur Kucia.
Bez tej przewidywalności – jak zaznaczał – banki nie są w stanie w pełni zaangażować się w finansowanie sektora. Oprócz tego banki – chociaż widzą nadpłynność w sektorze – obawiają się, czy firmy nie przeinwestują, licząc na nieskończony wzrost.
– Dlatego tak ważne jest, aby inwestycje były realizowane w sposób przemyślany i dostosowany do realnych potrzeb oraz możliwości rynku. Generalnie wydaje się, że perspektywa przemysłu zbrojeniowo-obronnego do 2035 roku jest przewidywalna i raczej bezpieczna – uważa Artur Kucia.
Polska jako montownia czy eksporter?
Wszystkie te działania – od zakupów, przez budowę fabryk, po innowacje – prowadzą do jednego pytania: co dalej? Co się stanie, gdy polska armia nasyci się już czołgami i amunicją? Zdaniem uczestników dyskusji bez zbudowania silnej pozycji na rynkach zagranicznych, rozbudowane dziś fabryki za kilka lat mogą świecić pustkami. Artur Kucia za przykład takiej branży podaje chociażby stocznie, które budują nową flotę dla Marynarki Wojennej, ale ich potencjał eksportowy pozostaje niewykorzystany.
Niejednokrotnie zadaję swoim klientom pytanie: dlaczego wy tego nie eksportujecie? To pytanie ma jednak szerszy kontekst i dotyczy całego ekosystemu instytucjonalnego oraz kierunków rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego. Wspólnie powinniśmy zastanowić się, jak skuteczniej budować potencjał eksportowy w przyszłości.
– Niejednokrotnie zadaję swoim klientom pytanie: dlaczego wy tego nie eksportujecie? To pytanie ma jednak szerszy kontekst i dotyczy całego ekosystemu instytucjonalnego oraz kierunków rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego. Wspólnie powinniśmy zastanowić się, jak skuteczniej budować potencjał eksportowy w przyszłości. Kluczowym czynnikiem wspierającym eksport jest silne i stabilne wykorzystanie krajowych rozwiązań przez lokalną armię. To wzmacnia ich wiarygodność i konkurencyjność także na arenie międzynarodowej – zaznacza Artur Kucia.
Cyfrowa transformacja pola walki
Dużym impulsem innowacyjnym było dopuszczenie armii do bezpośredniej współpracy ze startupami i testowanie prototypów w warunkach poligonowych. To szczególnie istotne w kontekście dynamicznie zmieniającego się pola walki, zdominowanego przez drony i sztuczną inteligencję.
– Dużą zmianą kulturową była podpisana przez Ministra Obrony Narodowej w zeszłym roku decyzja o pilnej potrzebie innowacyjnej oraz zapisy ustawy o realizacji strategicznych inwestycji, w tym pozyskiwania dronów i systemów antydronowych. Pozwala ona wojsku z jednej strony uczestniczyć w procesie rozwijania innowacyjnych rozwiązań, zapraszać startupy i firmy z gotowymi rozwiązaniami na ćwiczenia wojskowe. Z drugiej – szybko pozyskiwać sprawdzone systemy. Już w zeszłym roku na ćwiczeniu „Żelazny Obrońca” mieliśmy ponad 20 firm, które testowały swoje produkty w warunkach realnych na poligonie – wyjaśnia gen. Krzysztof Król.
Rekomendacje na czas przełomu
Debata zakończyła się serią rekomendacji – od prostych postulatów uproszczenia prawa budowlanego, po mechanizmy finansowania innowacji, a wśród nich:
- Stworzenie wspólnej platformy dyskusji dla całego sektora zbrojeniowego.
- Odtajnienie części Programu Rozwoju Sił Zbrojnych, aby polski przemysł mógł przygotować rozwiązania potrzebne wojsku.
- Wydłużenie okresów kontraktacji dla podmiotów z sektora, aby ułatwić finansowanie inwestycji.
- Zwiększenie udziału wydatków na badanie i rozwój w ogóle wydatków zbrojeniowych, co da efekt mnożnikowy także dla cywilnych wydatków.
- Deregulacja w zakresie inwestycji wspierających obronność i bezpieczeństwo obywateli.
Główne wnioski
- Do zbrojeniówki w najbliższych latach popłyną miliardy złotych. Jedno z źródeł finansowania rozwoju sektora to program SAFE, oparty o mechanizm pożyczkowy. Wynegocjowano skierowanie większości środków do rodzimych przedsiębiorstw w celu budowy suwerenności technologicznej. Eksperci ostrzegają jednak przed ryzykiem turbulencji rynkowych po nasyceniu armii sprzętem. Koniecznością staje się budowa kompetencji eksportowych oraz ulokowanie centrów serwisowych w kraju.
- Prywatni przedsiębiorcy zgłaszają, że jednym z poważnych problemów pozostaje dominacja państwowych podmiotów oraz marginalizacja sektora prywatnego. Przedsiębiorcy domagają się równych zasad dostępu do kontraktów i zamówień publicznych. Rozwój infrastruktury obronnej hamują obecnie skomplikowane procedury administracyjne oraz przepisy środowiskowe, co MON chce zmienić poprzez priorytetowe traktowanie inwestycji militarnych kosztem wymogów ekologicznych.
- Kluczem do wzrostu rentowności polskich firm jest postawienie na innowacje oraz produkty o wysokim poziomie technologicznym. Wojsko otwiera się na współpracę ze startupami i testowanie prototypów w warunkach poligonowych. Sektor bankowy deklaruje chęć finansowania inwestycji pod warunkiem uzyskania przez producentów wieloletnich kontraktów.







