Jak robić postanowienia noworoczne. „Dobrze jest ograniczyć ich liczbę"
O czym warto pamiętać, sporządzając listę noworocznych postanowień. Ile czasu na ich realizację powinno się przeznaczyć i co zrobić, żeby dane sobie obietnice nas nie dołowały, tylko motywowały.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego wielu z nas wierzy, że kolejny rok będzie lepszy od poprzedniego. Co zrobić, żeby tak się stało.
- Czy warto robić listę postanowień noworocznych.
- Jak planować i czego życzyć sobie i innym w tych nietypowych czasach.
Co roku to samo. Już na ostatniej prostej, na koniec każdego roku, wyglądamy kolejnego. Często pełni nadziei i wiary, że ten nowy będzie lepszy, głównie dlatego, że jest nowy. Jak rozsądnie zakończyć stary i z godnością i łagodnością przywitać nowy rok?
Nowy rok, nowe plany
– Wielu z nas wciąż mocno i może trochę naiwnie wierzy, że ten kolejny, nadchodzący rok będzie inny, lepszy niż poprzedni, że samo przeskoczenie daty coś zmieni. A nie zmieni, po prostu nadejdzie kolejny rok, który będzie podobny do poprzedniego. Bo to nie rok się ma zmienić. Żeby poczuć wyczekiwaną zmianę, musimy się zmienić my – podkreśla Joanna Chmura, psycholożka, autorka książki „To nawet lepiej” i twórczyni platformy rozwojowej On my way.
Trener biznesu dr Marcin Capiga dodaje, że to psychologiczne oddzielenie w sylwestrową noc jest rytuałem wejścia w nowe.
– Tylko jeżeli oprócz zmiany kartki w kalendarzu nie zmienimy swoich nawyków, to nic nowego nie nastąpi. Siłownie nadal będą w styczniu pękać w szwach, a w lutym już będziemy znów usprawiedliwiać swoje lenistwo obowiązkami zawodowymi. Skutki postanowień noworocznych zależą od tego, jak je potraktujemy. Cele osiąga się silną wolą i pracą. Trochę, jakbyśmy zdobywali nowe punkty w grze. Ale 1 stycznia co roku chcemy zacząć grać lepiej. Obiecujemy sobie tyle rzeczy, chcemy sprawdzić tyle możliwości – dodaje Marcin Capiga.
Dlaczego to nie wychodzi?
– W procesie motywacji mówimy o trzech etapach. Motywacji do rozpoczynania, do kontynuowania i do kończenia zadania. Czasami trudno jest zacząć, ale kolejne etapy również wymagają wysiłku, często nawet większego. Postanowienia noworoczne są często trampoliną do rozpoczynania. Dają ludziom kolejną szansę i nadzieję, że w tym roku będzie inaczej. Dlatego chętnie po nie sięgamy i obiecujemy sobie wielkie zmiany oraz rewolucje. I nawet zaczynamy je realizować, tylko problem polega na tym, że my na tej energii nie ujedziemy długo. Pierwszy miesiąc, góra dwa, trzy.
To jest czas, kiedy na tej noworocznej energii powinniśmy stworzyć sobie nowe nawyki i plan działania z analizą ryzyka, co zrobić, gdy nam spadnie ta świąteczna motywacja. Bez strategii nie damy rady utrzymać noworocznej motywacji na tyle długo, by np. zdrowo się odżywiać, nauczyć się nowego języka czy wreszcie znaleźć wymarzoną pracę – dodaje Marcin Capiga.
Zdaniem eksperta
Nie musimy czekać na nowy rok, żeby coś postanowić
To także czas podsumowań i refleksji. Zaczynamy myśleć o tym, jaki był mijający rok: co udało się zrobić, a czego nie. W gabinecie słyszę najczęściej długą listę rzeczy niezrealizowanych. Pytam wtedy: „A co pan/pani zrobił(a)? Z czego jest dumny(a), zadowolony(a)?” I często okazuje się, że takich rzeczy jest naprawdę sporo, tylko zdecydowanie łatwiej przychodzi nam wymienianie tych, których nie zrobiliśmy. Tymczasem skupienie na pozytywach sprawia, że, w dużym uproszczeniu, nasz mózg zaczyna funkcjonować inaczej.
Potem zaczynamy planować: „ten kolejny rok musi być wyjątkowy”. To, czego nie zrobiliśmy teraz, musi nam się udać w następnym. I to właśnie słowo „musi” chciałabym podkreślić. Zaczynamy bowiem nakładać na siebie presję: schudnę, zmienię pracę, zakocham się, kupię mieszkanie, samochód, zapiszę się na siłownię, rzucę palenie. Planujemy z ogromną energią i to jest dobre, bo ta energia potrafi popychać do działania. I niech popycha.
Trudność pojawia się wtedy, gdy narzucamy sobie zbyt dużą presję i cele nierealne do osiągnięcia. Zamiast „schudnę” może warto powiedzieć: „zacznę się zdrowo odżywiać”. A wtedy dobrze jest zapytać siebie: czy ja wiem, co to właściwie znaczy? Jeśli nie – kto może mnie w tym wesprzeć? Zamiast narzucać sobie przymus trenowania codziennie, może warto wygospodarować dwa dni w tygodniu i chodzić na zajęcia sportowe regularnie?
Warto pamiętać, że na realizację postanowień mamy 12 miesięcy. Nie musimy zrobić wszystkiego w ciągu jednego miesiąca. To proces, który trwa, a rozłożony w czasie jest po prostu łatwiejszy i mniej obciążający. Dzięki temu nie pojawia się też poczucie porażki czy zawodu.
Poza tym nie musimy czekać na nowy rok, by coś postanowić. Możemy zacząć w każdej chwili, kiedy czujemy impuls. Czy naprawdę ważniejsze jest to, że pójdziemy na siłownię 2 stycznia, czy po prostu to, że na nią pójdziemy? Może więc warto rozpocząć nowy rok bez presji. Spędźmy ten czas tak, jak lubimy, a w kolejnych miesiącach dajmy sobie przestrzeń, by sprawdzić, czego naprawdę potrzebujemy, aby krok po kroku realizować te plany.
Co musi zawierać lista postanowień noworocznych?
Ekspert wymienia punkty listy postanowień.
– Opowiem na popularnym przykładzie. Po świętach wiele osób obiecuje sobie zrzucanie wagi. Ktoś mówi, że chciałby się w nowym roku odchudzać i od stycznia zaczyna ćwiczyć i zdrowiej jeść. Ale przez cały rok nie będzie przecież miał takiego samego poziomu motywacji, jak na początku, więc trzeba ten rok zaplanować. Uwzględnić, jakie ryzyka mogą w tym planie wystąpić. Co się może wydarzyć, co będzie powodować niechęć do odchudzania albo będzie utrudniać ten proces. Jak postąpić, kiedy motywacja spadnie. Ludzi to irytuje. Nie chcą rozmawiać o porażkach, gdy właśnie zapowiadają wielką odmianę w swoim życiu. Ale nikt nie jest samotną wyspą. Co zrobisz, gdy znajomi zaproszą cię na pizzę? Albo jak się zachowasz na imprezie rodzinnej? A co, gdy wylądujecie w barze z ulubionym fastfoodem? Przygotowanie sobie alternatywy pozwoli przełamać schemat i utrzymać się w ryzach. Dobra strategia to połowa sukcesu – mówi dr Marcin Capiga.
Czy robić postanowienia noworoczne
Zdaniem Joanny Chmury warto robić podsumowania noworoczne, jednak pod warunkiem, że nie patrzymy na nie przez pryzmat perfekcjonizmu, ale z lekkością i czułością do siebie.
– Dobrze jest zapytać siebie: w jakich obszarach nie przesunęliśmy się tam, gdzie chcieliśmy i czego nas to uczy. Przez wiele lat dominowała narracja oparta na parciu, dociskaniu i nieustannym osiąganiu. Uwierzyliśmy, że cele, wyniki i osiągi czyniły nas wartościowymi. Tymczasem życie składa się z różnych rytmów. Są momenty sprintu, kiedy trzeba coś dowieźć, zamknąć, zdać czy ukończyć. Są też momenty, które wymagają zwolnienia. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś żyje w permanentnym „maratonie sprintów”, cały czas cisnąc świat i samego siebie.
Podobnie podchodzimy do noworocznych list. Jeśli z dziesięciu rzeczy udały się trzy, łatwo wpaść w myślenie: „jestem nikim, nic nie znaczę”. W takim podejściu trudno oczekiwać, że w kolejnym roku wydarzy się więcej. Dlatego warto traktować zarówno to, co się udało, jak i to, co się nie udało, jako wartościowe doświadczenie. Jak to może wyglądać? Są dwa pytania do zadania. Pierwsze: jeśli coś się ruszyło, można zapytać, co takiego wydarzyło się we mnie lub na zewnątrz, że było to możliwe. Drugie: jeśli się nie ruszyło, to co się wydarzyło, że tak się stało. Nie z pozycji oceny, lecz ciekawości – dodaje Joanna Chmura.
Jej zdaniem warto patrzeć na swoje podsumowania jak na zbiór informacji o tym, co naprawdę się wydarzyło. Bez mówienia o sobie źle, bez ocen, z ciekawością: co się wydarzyło, co się nie wydarzyło i dlaczego. A potem zdecydować, co chcemy zabrać ze sobą w kolejny rok.
– Jednocześnie dobrze jest ograniczyć liczbę postanowień, ale nie do trzydziestu, lecz do kilku. A nawet proponuję zrobić listę: trzy rzeczy, których na pewno nie zrobię, nie osiągnę w kolejnym roku, żeby się nie uwikłać w tysiące oczekiwań. My dzisiaj żyjemy w kulturze, dla której ruch jest sexy, a brak ruchu nie jest sexy, dla której pęd jest nagradzający, a zatrzymanie oznacza, że jest jakieś „co z tobą nie tak”? Tymczasem balans wymaga zarówno działania, jak i zatrzymania. Tyle samo uwagi warto poświęcać temu, co chcemy osiągnąć, co ładowaniu energii potrzebnej do działania. Mówiąc językiem fizyki: to ten sam kierunek, czyli życie, ale mający dwa równoważące się zwroty: osiąganie i regenerację.
Świadome rezygnowanie z nadmiaru zadań pozwalanie sobie na bezruch i odpoczynek, a także dawanie systemowi nerwowemu sygnału, że regeneracja jest bezpieczna, staje się ważną lekcją. Tak jak telefon, który ładujemy codziennie, tak samo my potrzebujemy regularnego ładowania, by móc dalej funkcjonować. Dlatego ja mam postanowienie noworoczne, żeby nie udawać, że stałam, skoro leżałam na kanapie. Bo tak naładuję baterie do tego, żeby w nowy rok ruszyć po nowe marzenia – dodaje Joanna Chmura.
Lista postanowień
Zdaniem Katarzyny Konkel, socjolożki i prezeski Omnisense, biorąc pod uwagę kontekst wyzwań i odmienianego przez wszystkie przypadki multikryzysu, do życzeń i planów na nowy rok warto podejść w sposób, który uwzględnia fakt, że mamy wystarczająco dużo presji wokół.
– Warto sobie życzyć odporności psychicznej i elastyczności emocjonalnej. To w mojej opinii najważniejsze zasoby, które stanowią prawdziwe bogactwo. Dlatego te świąteczne dni i nowe otwarcia warto zadedykować ludziom, relacjom i miejscom, które tworzą nasze „huby mocy”. Nie warto nadwyrężać swoich życiowych sił, walcząc o kolejne gadżety, bardziej zjawiskowe samochody czy poprawianie urody. Bo czy w sytuacji poważnego problemu lub zagrożenia samochód wart setki tysięcy złotych ochroni nas bardziej niż zwykły pojazd, który jest po prostu sprawny? Podobnie jest z dążeniem np. do idealnej sylwetki. Czy w obliczu poważnego wyzwania nasze nogi bez cellulitu zagwarantują nam, że dojdziemy na nich dalej? Kluczowe jest to, jak psychicznie radzimy sobie z różnymi wyzwaniami – zapewnia Katarzyna Konkel.
Jej zdaniem warto też przygotować się na różne scenariusze życiowe, bo nasze życie za kilka lat może wyglądać zupełnie inaczej.
– Życzmy sobie i innym, abyśmy umieli zatrzymać się na tyle, by poczuć, czego potrzebujemy, i konsekwentnie inwestować w te obszary życia, które rzeczywiście możemy kształtować. To podejście daje spokój, poczucie kontroli, wzmacnia relacje i pozwala wejść w nowy rok z większą świadomością, równowagą i poczuciem sprawczości. W końcu to właśnie w tym, co jest najbliżej nas, w sobie samych i w naszych bliskich, tkwi prawdziwa siła, odporność i źródło radości, które pozwala nam stawiać czoła światu w sposób dojrzały i świadomy – dodaje Katarzyna Konkel.
Główne wnioski
- Wiele osób czeka na kolejny, nowy rok, z nadzieją, że coś się zmieni. Jednak jeżeli oprócz zmiany kartki w kalendarzu nie zmienimy swoich nawyków, to nic nowego nie nastąpi.
- Warto robić podsumowania noworoczne, jednak pod warunkiem, że nie patrzymy na nie przez pryzmat perfekcjonizmu, ale z lekkością i czułością do siebie.
- Warto pamiętać, że na realizację postanowień mamy 12 miesięcy. Nie musimy zrobić wszystkiego w ciągu jednego miesiąca. To proces, który trwa, a rozłożony w czasie jest po prostu łatwiejszy i mniej obciążający. Dzięki temu nie pojawia się też poczucie porażki czy zawodu.

