Kategorie artykułu: Polityka Świat

Japońska „żelazna dama” coraz mocniejsza. Czy poradzi sobie z USA?

Kolejne zwycięstwo wyborcze dało premier Japonii Sanae Takaichi zielone światło dla ambitnych reform. Kraj Wschodzącego Słońca wzmacnia armię, utrzymuje twardy kurs wobec Chin i chce odgrywać większą rolę w Azji. W tle pozostają jednak niepewność sojuszu z USA oraz narastające problemy gospodarcze.

Plakaty z wizerunkiem Sanae Takaichi, pierwszej kobiety na stanowisku premiera Japonii oraz przewodniczącej Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP)
Plakaty z wizerunkiem Sanae Takaichi, pierwszej kobiety na stanowisku premiera Japonii oraz przewodniczącej Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP). Fot. James Matsumoto/SOPA Images/LightRocket via Getty Images.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Sanae Takaichi, pierwsza kobieta na czele japońskiego rządu, zamierza wykorzystać historyczne zwycięstwo wyborcze do realizacji celów politycznych i wojskowych.
  2. Jakie konkretne projekty inwestycyjne w USA ogłoszono w ramach japońskiego pakietu o wartości 550 mld dolarów i czego Tokio oczekuje w zamian.
  3. Z jakimi wyzwaniami gospodarczymi, dyplomatycznymi i wewnętrznymi musi się zmierzyć premier po uzyskaniu ogromnej przewagi w parlamencie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W środę japoński parlament ponownie powołał Sanae Takaichi na szefową rządu. Po ubiegłotygodniowym, przytłaczającym zwycięstwie wyborczym była to formalność. Konserwatywna premier, która objęła władzę w październiku 2025 r., w przyspieszonym głosowaniu uzyskała jeszcze silniejszy mandat. Daje jej to narzędzia do konsolidacji władzy i realizacji daleko idących reform. Na szali stoją bezpieczeństwo i kondycja gospodarcza azjatyckiego tygrysa.

Tuż po zaprzysiężeniu Takaichi wyraziła nadzieję na wzmocnienie współpracy z Waszyngtonem i pogłębienie relacji z Donaldem Trumpem. Amerykański prezydent dwukrotnie publicznie poparł jej kandydaturę.

Wśród kluczowych obszarów współpracy z USA premier wymieniła bezpieczeństwo gospodarcze oraz wspólne projekty wydobywcze dotyczące metali ziem rzadkich. W styczniu Chiny – gdzie znajduje się większość obecnie eksploatowanych złóż – ograniczyły eksport tych strategicznych surowców do Japonii.

Więcej władzy dla premier

Posiadanie dwóch trzecich mandatów w 465-osobowej izbie niższej parlamentu pozwala obozowi Takaichi kontrolować większość komisji. Rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP) może także przeforsować ustawy odrzucone przez izbę wyższą.

Konserwatywna Takaichi, pierwsza kobieta-premier w historii Japonii, zapowiada wzmocnienie sił zbrojnych, zwiększenie dochodów ze sprzedaży uzbrojenia, wzrost wydatków publicznych, zaostrzenie polityki imigracyjnej oraz utrzymanie sukcesji cesarskiej wyłącznie w linii męskiej. Trwa również debata nad zmianą pacyfistycznej konstytucji.

Priorytetem gospodarczym pozostaje zahamowanie wzrostu cen i podniesienie płac oraz uchwalenie ustawy budżetowej, opóźnionej przez kampanię wyborczą. Aby ulżyć gospodarstwom domowym, premier proponuje dwuletnie zniesienie podatku konsumpcyjnego na produkty spożywcze. Eksperci ostrzegają jednak, że liberalna polityka fiskalna może podsycać inflację i utrudnić redukcję już dziś ogromnego długu publicznego. Zadłużenie piątej co do wielkości gospodarki świata zbliża się do 9 bln dolarów, co oznacza około 240 proc. PKB – najwyższy poziom na świecie.

Komentatorzy spodziewają się, że umocniona zdecydowanym zwycięstwem wyborczym premier utrzyma asertywną postawę wobec Chin. Wielu wyborców, sfrustrowanych – w ich ocenie – rosnącą arogancją Pekinu, z aprobatą przyjęło jej kontrowersyjne wypowiedzi dotyczące Tajwanu. W listopadzie Takaichi stwierdziła, że w przypadku otwartego konfliktu amerykańsko-chińskiego o demokratyczną wyspę Japonia mogłaby użyć sił zbrojnych. Ostra reakcja Chin przyniosła straty gospodarcze, ale jednocześnie wzmocniła notowania „żelaznej damy”.

Premier zapowiedziała również wizytę w Sanktuarium Yasukuni – miejscu pamięci poległych w czasie II wojny światowej. Uhonorowano tam także czternastu zbrodniarzy wojennych. Taki krok grozi pogorszeniem relacji z Chinami i Koreą Południową, które postrzegają kontrowersyjny szintoistyczny chram jako symbol japońskiego imperializmu. Pytanie brzmi, czy Takaichi uzna, że krajowe korzyści wizerunkowe przeważą nad dyplomatycznymi stratami za granicą.

Mocarstwowe plany?

Jeff Kingston, profesor studiów azjatyckich na Temple University w Tokio, na łamach magazynu „Time” kreśli portret japońskiej premier jako polityczki, która wygrywa wizerunkiem i zaufaniem wyborców. „Pragnie zrewidować pacyfistyczną konstytucję swojego kraju i odbudować jego armię. Opowiada się za silnym państwem i wysokimi wydatkami publicznymi pobudzającymi wzrost. Jest nieskrępowaną konserwatystką, preferującą ścisłą kontrolę imigracji” – pisze Kingston.

Jego zdaniem historyczny triumf wyborczy toruje drogę do głębokiej transformacji czwartej gospodarki świata. Z kolei Sebastian Maslow, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Tokijskim, stawia pytanie wprost: czy Japonia staje się państwem coraz bardziej zmilitaryzowanym?

Takaichi buduje swój wizerunek jako „japońskiej Margaret Thatcher” i kontynuatorki spuścizny premiera Shinzō Abe. To Abe, w 2012 r. obiecał „przywrócenie silnej Japonii”. Jego rząd wzmocnił siły zbrojne, zniósł zakaz eksportu broni, rozwijał partnerstwa z NATO, UE i Quad oraz konsolidował sojusz z USA. Nowa interpretacja konstytucji z 2014 r. umożliwiła Tokio potencjalne wsparcie sojuszników w razie ataku.

Co z przyjaźnią z USA?

Zdaniem Maslowa, kluczowym zadaniem na najbliższe miesiące będzie stabilizacja relacji z USA. To szczególnie trudne w erze trumpowskiej „doktryny Donroe”, w ramach której Waszyngton przenosi strategiczną uwagę na półkulę zachodnią. W marcu Takaichi ma polecieć do amerykańskiej stolicy – zaledwie kilka tygodni przed planowaną wizytą Donalda Trumpa w Pekinie.

Jeff Kingston zwraca uwagę, że w Japonii rosną obawy przed zawarciem przez Trumpa wielkiego „dealu” z Xi Jinpingiem ponad głowami sojuszników. Taki scenariusz oznaczałby powrót „widma G2” – USA i Chin zarządzających globalnymi sprawami we własnym gronie. Takaichi będzie musiała przekonać Trumpa, że Japonia pozostaje niezastąpionym partnerem w Azji. Jednym z kluczowych argumentów mogą być pieniądze.

Inwestycje w Ameryce

Kilka godzin przed ponownym zaprzysiężeniem Takaichi Donald Trump poinformował o pierwszych trzech inwestycjach finansowanych z japońskiego funduszu kapitałowego o wartości 550 mld dolarów. To część umowy zawartej w lipcu – pod groźbą nałożenia nowych amerykańskich ceł. Tokio zobowiązało się przeznaczyć te środki na inwestycje w strategiczne sektory przemysłu i technologie w USA. Dzięki temu uzyskało w zamian niższe stawki celne na japońskie samochody i inne towary.

Wśród nowo ogłoszonych projektów znalazły się: zakład produkcji gazu ziemnego w Ohio, terminal eksportu ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej oraz fabryka syntetycznych diamentów przemysłowych w Georgii. Łączna wartość tych inwestycji szacowana jest na 36 mld dolarów.

Minister handlu Ryosei Akazawa poinformował, że udziałem w projekcie gazowym zainteresowanych jest kilka japońskich firm, w tym SoftBank Group, Toshiba i Hitachi. Asahi Diamond Industrial oraz Noritake zadeklarowały chęć zakupu produktów z fabryki diamentów, natomiast dostawami materiałów do projektu w Zatoce Meksykańskiej miałyby zająć się Mitsui O.S.K. Lines, Nippon Steel, Modec oraz JFE Holdings. Firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni już dziś należą do największych zagranicznych inwestorów w amerykańskiej energetyce i sektorze gazowym.

Komentatorzy podkreślają, że tempo realizacji tych planów ma dla Japonii znaczenie strategiczne. Takaichi chce zaprezentować w Waszyngtonie konkretne efekty współpracy, zanim Trump zasiądzie do rozmów z Xi Jinpingiem.

Główne wnioski

  1. Premier Takaichi rozpoczyna drugą kadencję z historycznie silnym mandatem – większością kwalifikowaną dwóch trzecich w izbie niższej parlamentu. Zapowiada szeroki program reform militarnych, gospodarczych i społecznych, których realizacja może istotnie zmienić pozycję Japonii w regionie.
  2. Osią strategii Tokio pozostaje sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie narastają obawy związane z nieprzewidywalnością Donalda Trumpa oraz możliwością zawarcia przez niego porozumienia z Pekinem ponad głową Japonii. Podczas marcowego szczytu w Waszyngtonie Takaichi będzie starała się ograniczyć ryzyko realizacji takiego scenariusza.
  3. Ambitne plany wojskowe oraz zapowiedzi zwiększonych wydatków publicznych budzą jednak niepokój ekonomistów. Dług publiczny Japonii bije rekordy, a obiecane obniżki podatku na żywność – zamiast uśmierzyć inflację – mogą dodatkowo pogłębić deficyt finansów państwa.