Kanadyjski patriota, wersja 2.0. Jak się zmieniają oczekiwania konsumentów
Po wprowadzeniu amerykańskich ceł w 2025 r. Kanadyjczycy zwrócili się ku lokalnym produktom. W sierpniu br. w życie weszły nowe cła. Kanadyjscy konsumenci stają się coraz bardziej antyamerykańscy. Z politykami jednak jest inaczej.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Kanadyjczycy podchodzą do nowych amerykańskich ceł.
- Jak amerykańskie cła wpływają na opinię publiczną i decyzje kanadyjskich firm.
- Czy sprzyjanie amerykańskim firmom może mieć polityczne znaczenie w Kanadzie.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Buy Canadian to polityka zamówień publicznych w Kanadzie, która daje kanadyjskim dostawcom priorytet w zamówieniach rządowych. Razem z ochroną języka francuskiego znalazła się na amerykańskiej liście trade irritants. To sporne kwestie w handlu między Kanadą a USA. Język francuski stał się dla USA kwestią gospodarczą, choć dla Kanady to sprawa konstytucyjna i część tożsamości. Mówił o nim także premier Mark Carney, kiedy w nocy z 21 na 22 sierpnia br. odwoływał z Waszyngtonu negocjatorów.
– Nie byliśmy przygotowani na kompromisy w sprawie ochrony języka francuskiego i naszej kultury – podkreślał w przemówieniu 22 sierpnia.
Wygłosił je do Kanadyjczyków na początku konferencji prasowej. Dodał też, że „budowa w kraju i dywersyfikacja za granicą nie jest naszym planem B, to był od początku plan A”.
Od objęcia urzędu premiera w marcu ubiegłego roku Mark Carney powtarza, że Kanada jest swoim najlepszym klientem. Z tego wynika m.in. polityka Buy Canadian, która wychodzi poza zamówienia publiczne. Kanada zamierza wydawać 70 proc. funduszy przeznaczonych na obronność w kraju. Większość prowincji i terytoriów Kanady nie zezwala na import amerykańskich alkoholi. Premier Kolumbii Brytyjskiej David Eby mówi wprost – masz jechać do USA, zmień turystyczne plany. Patriotyzm konsumentów wzmocniło przemianowanie przez Donalda Trumpa jeziora Ontario na amerykańskich mapach na „Lake America”.
Polityka Buy Canadian staje się szczególnie ciekawa, bo z czasem będzie miała wpływ na kanadyjską gospodarkę. Już ma wpływ na politykę wewnętrzną.
Kanadyjskie, więc lepsze
W ostatnich dniach sierpnia, tydzień po odejściu Kanady od negocjacji, opublikowano sondaż ośrodka Ipsos dla telewizji Global News. Pokazał skalę poparcia dla polityki promującej kanadyjskość w zakupach. 80 proc. ankietowanych popiera rządowe zamówienia uprzywilejowujące kanadyjskie firmy i towary. 75 proc. poparłoby całkowicie lub w pewnym stopniu wykluczenie amerykańskich firm z przetargów.
Poparcie dla tego, co kanadyjskie, w zakupach dotyczy również wyborów osobistych. 61 proc. Kanadyjczyków zadeklarowało, że postara się kupować towary i usługi kanadyjskich firm. Media opisywały facebookową grupę „Made in Canada”, której 1,4 mln członków wymienia się informacjami o kanadyjskich zamiennikach zagranicznych towarów. Na wpuszczenie do grupy trzeba czekać.

Chapman’s Ice Cream to największy niezależny producent lodów w Kanadzie. W ubiegłorocznym badaniu wartości kanadyjskich marek, przygotowanym na Uniwersytecie Toronto Metropolitan, znalazł się na szczycie 131 firm. Drugie miejsce zajął Cirque du Soleil, czyli sławny kanadyjski cyrk. Prezes Ashley Chapman poinformował w ostatnich dniach sierpnia, że do połowy 2027 r. zamierza zastąpić ponad 70 proc. składników pochodzących z USA dostawami z innych źródeł. We wpisie w mediach społecznościowych przypomniał, że do produkcji lodów używane jest wyłącznie kanadyjskie mleko. Kanadyjskie mleczarstwo to kolejny trade irritant na amerykańskiej liście.
Kanadyjski klient chce wiedzieć
Informowanie, skąd pochodzi dany produkt, stało się dla Kanadyjczyków istotne od początku celnego sporu w ubiegłym roku. Publiczne piętnowanie za brak tej informacji jest tak skuteczne, że może zmienić z dnia na dzień decyzje wielkich firm. Grupa Loblaw, która ma jedną trzecią kanadyjskiego rynku detalicznej sprzedaży żywności, zdecydowała w sierpniu, że przestaje oznaczać w sklepach źródło pochodzenia produktów. Loblaw nie mógł tego zrobić w prowincjach Ontario i Quebec, które mają regulacje wymagające stosownych oznaczeń. Skandal w innych prowincjach zrobił się jednak tak duży, że Loblaw wycofał się z pomysłu.
Publiczny nadawca CBC cytował mail z poniedziałku 24 sierpnia, broniący rezygnacji z danych o kraju pochodzenia. Koncern wyjaśniał, że „źródła dostaw mogą się często zmieniać ze względu na sezonowość, zmiany dostawcy i dostępność”. Już we wtorek, gdy protesty klientów w mediach społecznościowych rosły, Loblaw zmienił front. Oznajmił, że będzie podawał informację o pochodzeniu produktu. Powód? Klienci „przekazali nam, że chcą popierać kanadyjskich farmerów, producentów, przedsiębiorców i firmy”.
Dwójmyślenie amerykańskie
Premier Ontario Doug Ford jest antyamerykański. Jego nazwisko obiegło także polskie media jako polityka, który powiedział ostatnio Donaldowi Trumpowi „pocałuj mnie w d...”. To jednak ten sam konserwatywny polityk, który cieszył się po zwycięstwie Donalda Trumpa w listopadzie 2024 r. W 2016 r. mówił, że gdyby był Amerykaninem, głosowałby na Donalda Trumpa. W 2019 r. określał siebie jako republikanina.
Bieżący słowny konflikt z administracją amerykańską nie przeszkadza mu jednak w robieniu interesów. Od 2023 r. rząd Ontario podpisał porozumienia o współpracy gospodarczej z dziewięcioma amerykańskimi stanami, ostatnie – w czerwcu br. – z Utah. Kanadyjskie media i partie opozycyjne w Ontario opisywały w sierpniu, że rząd prowincji narzucił nauczycielom konieczność kupowania przyborów szkolnych w Staples. To działająca także na terenie Kanady amerykańska sieć sklepów z artykułami biurowymi. To tylko jeden z najnowszych zarzutów o cichą współpracę z amerykańskim kapitałem stawianych Fordowi. Wcześniej rząd federalny próbował rozbudować lotnisko na jeziorze Ontario, co miało przynieść korzyści amerykańskim firmom. Rząd zawarł też wart 140 mln dolarów kontrakt na budowę fasady szpitala w Hamilton z amerykańską firmą Permasteelisa/Benson.
Różnych skandali, w których pojawiają się nazwiska ontaryjskich konserwatystów, jest więcej. Wybory w prowincji odbędą się nie wcześniej niż za trzy lata. Jednak to właśnie takie lokalnie nośne sprawy jak szpital w Hamilton mogą przesądzić o wynikach. 67 proc. ankietowanych lokalnie w sondażu EKOS skrytykowało decyzje rządu Ontario w sprawie szpitala. 57 proc. negatywnie oceniło działania premiera prowincji. Oficjalna antyamerykańskość i nieoficjalna proamerykańskość denerwują wyborców.
Nie można też nie wspomnieć o Albercie. Amerykańskie poparcie dla separatystów wpływa na debatę o październikowym referendum, potencjalnie przygotowującym grunt pod przyszłe referendum o ewentualnej separacji. Obecnie zaś dzieli na tych, którzy sprzyjają Ameryce Donalda Trumpa i tych, którzy wybierają Kanadę.
Unia Europejska: powrót dyskusji
Po załamaniu się negocjacji z USA publicysta Ishaan Tharoor pisał w „The New Yorker”, że wojna handlowa wypowiedziana przez administrację Donalda Trumpa Kanadzie „przesunęła poboczną ideę do mainstreamowych rozmów”. „Poboczna idea” to członkostwo Kanady w UE, rozważane w artykule Stanleya Pignala w „The Economist” na początku 2025 r. Choć „The New Yorker” cytuje pod koniec sierpnia wiele powodów, dla których Kanada nie dołączy do UE, to o coraz większym zbliżeniu należy mówić już nie jak o pobocznym pomyśle. Kanada ma z UE partnerstwo strategiczne, także w dziedzinie obronności. Jest jedynym nieeuropejskim członkiem programu SAFE, działa też umowa handlowa CETA.
Premier Mark Carney będzie w połowie września w Strasburgu. W Parlamencie Europejskim ma wysłuchać orędzia o stanie Unii przedstawianego przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Wygłosi też przemówienie. CBC cytowało komunikat biura prasowego premiera, że związki Kanady z Unią Europejską mają zostać wzmocnione. Wizyta premiera jest zaś „jasnym sygnałem intencji i ambicji po obu stronach, by zaktualizować nasze partnerstwo”.
Ameryka jak choroba
Choć w Kanadzie nie mówi się o „paskudnych” Amerykanach, tak jak Donald Trump opowiada o „paskudnych Kanadyjczykach”, zaś memy biorą na cel amerykańskich polityków, a nie zwykłego sąsiada zza południowej granicy, to jednak w zbiorowej wyobraźni pojawiło się traktowanie obecnej polityki USA wobec Kanady jako choroby. W opublikowanym 29 sierpnia sondażu Ipsos 67 proc. ankietowanych uznało, że Kanada powinna wprowadzić wielki program subsydiów. Ma wspierać pracowników, których dotknęły cła amerykańskie jak kanadyjskie. Wzorem jest program „taki jak mieliśmy w czasie covidu”. Jest tak, choć 73 proc. Kanadyjczyków popiera cła odwetowe, a 52 proc. zgadza się na osobiste poświęcenie ekonomiczne, by pomóc innym Kanadyjczykom.
Rząd premiera Justina Trudeau przeznaczył w czasie pandemii 212 mld dolarów kanadyjskich na bezpośrednie wsparcie dla Kanadyjczyków i kanadyjskich firm, poza innymi formami pomocy dla gospodarki. W lipcu 2020 r. deficyt budżetowy był największy od drugiej wojny światowej. Wynosił 343 mld dolarów, na czym zaważyło 231,9 mld wydatków związanych z pandemią. Sondaż ośrodka Leger i Association for Canadian Studies wykazywał, że 44 proc. Kanadyjczyków nie chciało cięć w pomocy, ale 41 proc. uważało, że należy te wydatki ograniczyć. Pozostała jednak całkiem niezła pamięć o tym, że wiele osób otrzymywało – z minimum formalności – wypłaty świadczeń umożliwiających przetrwanie najgorszych dla gospodarki etapów w czasach pandemii.
Co ma insulina do Kanady
Wspomniany Ishaan Tharoor cytował również w „The New Yorker” znanego kanadyjskiego doradcę i stratega politycznego, pracującego dla polityków konserwatywnych, również z diagnozą amerykańskiej choroby. Kory Teneycke w swoim podcaście określił obecną sytuację jako „chorobę chroniczną, cukrzycę”.
„Będziemy brać codzienne zastrzyki insuliny tak długo, jak ta administracja tu jest i prawdopodobnie przez kilka następnych” – stwierdził Kory Teneycke.
To kanadyjscy badacze, Frederick Banting, Charles Herbert Best, John J.R. Macleod oraz James Bertram Collip odkryli w 1921 r. możliwość leczenia cukrzycy insuliną. Zastosowali ją skutecznie u pacjentów w Toronto General Hospital. Odkrywcy opatentowali produkcję insuliny w USA i w 1923 r. sprzedali ten patent Uniwersytetowi Toronto. Za jednego dolara. W Kanadzie insulina jest ok. 6-7 razy tańsza niż w USA. „Kupuj kanadyjskie” może mieć ekonomiczne uzasadnienie.
Główne wnioski
- 80 proc. Kanadyjczyków popiera rządowe zamówienia uprzywilejowujące kanadyjskie firmy i towary. 61 proc. zadeklarowało, że postara się kupować towary i usługi upewniając się, że firma jest kanadyjska. 73 proc. popiera cła odwetowe.
- Publiczne piętnowanie za brak informacji o kraju pochodzenia produktu stało się tak skuteczne, że może zmienić z dnia na dzień decyzje wielkich firm.
- Współpraca z firmami amerykańskimi, utrzymywana pomimo wojny handlowej, zaczyna wpływać na oceny polityków i może mieć wpływ na nadchodzące wybory.

