Kategoria artykułu: Polityka

Kolejne odejścia z Polski 2050. W atmosferze oskarżeń powstaje nowy klub parlamentarny

Trzy lata temu Polska 2050 startowała w wyborach z list Trzeciej Drogi pod hasłem „Dość kłótni, do przodu!”. Niespełna trzy tygodnie po zakończeniu partyjnych wyborów w partii doszło do rozłamu, w wyniku którego powstał nowy klub parlamentarny. Dawni partyjni koledzy przerzucają się oskarżeniami o dezercję i oszustwo.

Byli politycy Polski 2050 powołali klub parlamentarny Centrum
Byli politycy Polski 2050 skupieni wokół Pauliny Hennig-Kloski stworzyli klub parlamentarny o nazwie Centrum. To gest protestu wobec nowych władz partii założonej przez Szymona Hołownię. Fot. PAP/Marcin Obara

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego grupa polityków odchodzi z partii i kto znalazł się w nowym klubie parlamentarnym.
  2. Jak na te odejścia zareagowała szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz jej poprzednik Szymon Hołownia.
  3. Jak na tę informację zareagował premier Donald Tusk.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Od wyboru nowej przewodniczącej Polski 2050 nie minęły nawet trzy tygodnie, a w partii doszło już do sporego rozłamu. Po zwycięstwie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz jej główna rywalka, Paulina Hennig-Kloska wyrażała publicznie nadzieję, że nowa liderka poskleja podzielone ugrupowanie. Ruchy nowej przewodniczącej nie spodobały się jednak sporej części działaczy.

Powyborczy krajobraz w Polsce 2050 po zwycięstwie Pełczyńskiej-Nałęcz

W minioną sobotę Rada Krajowa Polski 2050 przyjęła uchwałę o wstrzymaniu na miesiąc decyzji kadrowych. Nie spodobało się to posłom skupionym wokół Pauliny Hennig-Kloski, którzy domagali się zmian we władzach klubu.

Przypomnijmy: w styczniu, gdy nieobecny szef klubu Paweł Śliz był zastępowany przez Aleksandrę Leo, próbowała ona uzupełnić brakujące miejsca w Radzie Krajowej o reprezentację klubu parlamentarnego. Została ona odwołana ze stanowiska wiceprzewodniczącej klubu. W prezydium znalazł się za to poseł Bartosz Romowicz, który był w grupie polityków dążących do unieważnienia partyjnych wyborów, by Polską 2050 mógł dalej kierować Szymon Hołownia. Oprócz niego i Pawła Śliza w prezydium był również poseł Kamil Wnuk.

W programie „XYZ Polityki” Aleksandra Leo mówiła, że rozważała odwoływanie się od tej decyzji szefa klubu. Frakcja Pauliny Hennig-Kloski chciała zmian w prezydium klubu, by były w niej również osoby niezwiązane z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Do tego jednak nie doszło.

Seria odejść z Polski 2050

Już w sobotę miało jednak miejsce pierwsze odejście z klubu parlamentarnego Polski 2050. Na taki ruch zdecydowała się posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska. Zapoczątkowała ona serię, którą opisywaliśmy w XYZ.

Kolejne odejście miało miejsce już w poniedziałek. Z Polski 2050 odszedł europoseł Michał Kobosko. Gdy w 2019 r. Szymon Hołownia ogłaszał wejście do polityki oraz start w wyborach prezydenckich, to właśnie Michał Kobosko był jednym z jego najbliższych współpracowników. Kobosko był również przez pewien czas przewodniczącym Polski 2050, gdy ugrupowanie się formalizowało i zanim Szymon Hołownia zdecydował się formalnie objąć ster.

W ostatnich miesiącach Michał Kobosko był jednak krytyczny wobec zarządzania partią przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, na którą jeszcze przed partyjnymi wyborami Szymon Hołownia przerzucił część obowiązków. Eurodeputowany rozważał start w partyjnych wyborach, jednak uznał, że trudno byłoby kierować partią w kryzysie z perspektywy Parlamentu Europejskiego.

Wśród powodów swojego odejścia Michał Kobosko wymienił sobotnią uchwałę Rady Krajowej, skandaliczne próby wysadzenia w powietrze procesu wyborczego oraz straszenie przez Szymona Hołownię wyprowadzeniem kilkunastu posłów z klubu.

Z Polski 2050 odeszła również była wiceszefowa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Anna Radwan-Röhrenschef oraz wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski, który jest także posłem. Zapowiedział, że będzie posłem niezrzeszonym. Choć zapowiedział także, że skupi się na pracy w MON, to jednak po odejściu z partii, które rekomendowała do do resortu obrony, jego dalsze pozostawanie na stanowisku wiceministra stoi pod znakiem zapytania.

W środę rano swoje odejście z Polski 2050 ogłosiła Joanna Mucha. To była wiceszefowa resortu edukacji, która w pierwszej turze partyjnych wyborów zajęła trzecie miejsce. Zapowiedziała, ze pozostanie w sejmie jako posłanka niezrzeszona, podobnie jak Paweł Zalewski.

Odejście publicznie rozważali także tacy parlamentarzyści jak posłanka Ewa Szymanowska czy poseł Ryszard Petru. Sugerował on również możliwość utworzenia nowego klubu parlamentarnego. W poniedziałek w TVN24 mówił jednak, że nie będzie ogłaszać tego sam.

Centrum – nowy klub parlamentarny

Na realizację tych zapowiedzi nie trzeba było długo czekać. W środę rano Paulina Hennig-Kloska wraz z grupą posłów ogłosiła w sejmie utworzenie nowego klubu parlamentarnego. Ministra klimatu i środowiska poinformowała, że będzie on nosić nazwę Centrum.

– Podjęliśmy właśnie decyzję o tym, że chcemy utworzyć klub parlamentarny, w którym odzyskamy przestrzeń do pracy i realizacji naszych postulatów z kampanii z 2023 r. Centrum to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy. To miejsce, w którym zdobywa się równowagę i stawia przeciwwagę do skrajności, których w Polsce mamy w ostatnich latach zdecydowanie za wiele – oznajmiła Paulina Hennig-Kloska.

Nowy koalicjant, nowy podział stanowisk?

Szefowa resortu klimatu dodała, że będzie rozmawiać z premierem o udziale nowego klubu w rządzie. Klub parlamentarny ma większe uprawnienia niż koło poselskie. Ma reprezentanta w prezydium sejmu oraz więcej czasu na wystąpienia podczas sejmowych dyskusji.

Od rotacji na stanowisku marszałka sejmu Polskę 2050 w prezydium izby dalej reprezentuje Szymon Hołownia, jednak jako wicemarszałek. Niewykluczone, że o własnego wicemarszałka zabiegać będzie klub Centrum.

Podobnie może być ze stanowiskami w rządzie. Do odejścia Pawła Zalewskiego i Pauliny Hennig-Kloski Polska 2050 miała w rządzie 18 stanowisk (wliczając wiceministrów i sekretarzy stanu w KRPM). Niewykluczone, że i tutaj dojdzie do przetasowań. Z osób bliskich Paulinie Hennig-Klosce partyjną rekomendację mają choćby jej zastępcy w resorcie klimatu: Krzysztof Bolesta i Mikołaj Dorożała.

Odpowiadając na pytania o te sprawy Paulina Hennig-Kloska stwierdziła, że „każdy klub, który jest uczestnikiem koalicji, musi mieć narzędzia do wykonywania pracy”.

Co z funkcją wicepremiera dla Pełczyńskiej-Nałęcz?

Dopytywana o szanse Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na stanowisko wicepremierki prosiła, by zwolnić ją z obowiązku odpowiedzi na te pytania.

– Ta dyskusja trwa już decydowanie za długo i zmęczyła nas wszystkich – skomentowała Paulina Hennig-Kloska.

Już po ogłoszeniu wyników partyjnych wyborów Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówiła, że jej mandat jest czterokrotny. Chodzi o rekomendację na stanowisko wicepremierki, którą jesienią uzyskała od klubu parlamentarnego i Rady Krajowej oraz o wygranie obu tur partyjnych wyborów. O tę rekomendację również rywalizowała z Pauliną Hennig-Kloską.

W ubiegłym tygodniu miało odbyć się pierwsze spotkanie liderów koalicji w nowym składzie. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miała zadebiutować w tym gronie w miejsce Szymona Hołowni. Do spotkania jednak nie doszło. Przyczyniło się do tego zwołane przez prezydenta posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które trwało ok. 6 godzin i zakończyło się dopiero wieczorem.

Przewaga liczebna Centrum nad Polską 2050

Na konferencji prasowej Paulinie Hennig-Klosce towarzyszyli m.in. Aleksandra Leo, Ryszard Petru, Ewa Szymanowska, Sławomir Ćwik, Żaneta Cwalina-Śliwowska, Barbara Oliwiecka, Marcin Skonieczka, Mirosław Suchoń, Rafał Kasprzyk, Elżbieta Burkiewicz, Barbara Okuła, Norbert Pietrykowski i Rafał Komarewicz. Do klubu dołącza także posłanka Izabela Bodnar, która odeszła z Polski 2050 w lipcu.

Senator Piotr Masłowski poinformował z kolei, że z pięciu senatorów reprezentujących do tej pory Polskę 2050, czterech opuszcza partię. Trzech z nich zasili klub Centrum. Oprócz niego będą to Grzegorz Fedorowicz i Jacek Trela. Klub parlamentarny Polski 2050 opuszcza gen. Mirosław Różański, który nie dołącza jednak do klubu Centrum z innymi odchodzącymi senatorami.

Oznacza to, że klub Centrum będzie tworzony przez 15. posłów oraz 3. senatorów. To minimalna przewaga nad klubem Polski 2050, w którym pozostaje taka sama liczba posłów oraz 1 senator.

W klubie Polski 2050 pozostają Szymon Hołownia, Paweł Śliz, Agnieszka Buczyńska, Michał Gramatyka, Maja Nowak, Piotr Górnikiewicz, Adam Gomoła, Bartosz Romowicz, Piotr Strach, Wioleta Tomczak, Łukasz Osmalak, Kamil Wnuk, Adam Luboński, Ewa Schaedler i Bożenna Hołownia. To również wicemarszałek senatu Maciej Żywno.

Szymon Hołownia: odchodzą z powodu nienawiści do Pełczyńskiej-Nałęcz

Krótko przed południem głos w sprawie rozłamu w Polsce 2050 zabrał były szef partii, a obecnie wicemarszałek sejmu, Szymon Hołownia. Stwierdził, że rozłam w partii go smuci.

– Szliśmy razem 6 lat. To ja byłem tym, który akceptował na biorących miejscach na listach wyborczych każdego i każdą, którzy dziś z Polski 2050 odchodzą. Pamiętam jakie walki toczyłem, również z koalicjantami, by na listach znalazło się miejsce dla Piotra Masłowskiego, Ewy Szymanowskiej i Aleksandry Leo. To, co dzisiaj się wydarzyło, boli mnie i rozdziera serce jako założycielowi tego ruchu. Głosowałem w pierwszej turze na Paulinę Hennig-Kloskę, a w drugiej na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Grupa rozłamowców, która odchodzi pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski, nie odchodzi z powodu innej wizji polityki. Odchodzą z powodu nienawiści do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. To nienawiść do wybranej w demokratycznych wyborach przewodniczącej, nosząca u niektórych znamiona nienawiści klinicznej, doprowadziła do podziału – stwierdził Szymon Hołownia.

Grupa rozłamowców, która odchodzi pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski nie odchodzi z powodu innej wizji polityki. Odchodzą z powodu nienawiści do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Hołownia o klubie rozłamowców: „wypełniacz list KO”

Szymon Hołownia krytykował rozłamowców mówiąc, że nie mają struktur partyjnych, a nowy polityczny byt będzie zawieszony na ich aktywności parlamentarnej. Nie szczędził gorzkich słów wobec Pauliny Hennig-Kloski.

– To wystarczy, by rozmawiać z premierem. Nie wystarczy, by w wyborach w 2027 r. być czymś więcej niż wypełniaczem list Koalicji Obywatelskiej. Nie żywię nienawiści do nikogo z nich. Będę dobrze wspominał współpracę z Marcinem Skonieczką, z gen. Mirosławem Różańskim. Znacie moje stanowisko na temat Ryszarda Petru. Dawno powinien być z Polski 2050 usunięty i winą przewodniczącego Śliza jest, że do tej pory się to nie stało. Czuję się oszukany przez Paulinę Hennig-Kloskę. Jest ministrem, którego wielokrotnie broniłem przed koalicjantami. KO będzie pewnie trzecią listą, z której wystartuje w wyborach – komentował Szymon Hołownia.

Tłumaczenia Hołowni. Były lider odsuwa od siebie odpowiedzialność

Założyciel oraz były lider Polski 2050 pytany o osobistą odpowiedzialność za sytuację w partii przyznał, że błędem było to, że zdecydował się „ulec radom i oddać przywództwo w partii”.

– Mam sobie za złe to, że zdecydowałem się ulec radom i oddać przywództwo w partii. To był błąd. Polska 2050 za moich czasów była jaka była, sondaże miała jakie miała, ale była jednością i panował w niej porządek – mówił Szymon Hołownia.

Dodał, że koleżankom i kolegom, którzy będą wieszać na nim psy, będzie przypominać m.in. o posadach w regionalnych funduszach ochrony środowiska, w których na kierowniczych stanowiskach było sporo osób związanych z Polską 2050. Nad funduszami ministerialny nadzór sprawuje właśnie Paulina Hennig-Kloska.

W swojej narracji Szymon Hołownia pomija jednak fakt, że do niedawna chciał wycofać się z pierwszego szeregu partyjnej polityki. Po nieudanym starcie w wyborach prezydenckich zabiegał o funkcję Wysokiego Komisarza ONZ ds. uchodźców. Nie zdecydował się na ponowny start w wyborach na szefa partii, choć był namawiany także przez Barbarę Oliwiecką i Aleksandrę Leo, które w środę Polskę 2050 opuściły.

Pełczyńska-Nałęcz: rozłamowcy nie zdali egzaminu z demokracji

Po godz. 12 własną konferencję prasową zwołała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Towarzyszyli jej m.in. szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz, wicemarszałek senatu Maciej Żywno oraz posłowie i samorządowcy sympatyzujący z Polską 2005.

– Największy egzamin z demokracji polega na akceptacji wybory demokratycznej większości. Niestety część osób nie pogodziła się z tym wynikiem i zdezerterowała. To smutne, ale Polska 2050 była jest i będzie. Tu jest Polska 2050! To posłanki, posłowie i senator, którzy pamiętają, że reprezentujemy Polskę 2050, naszych wyborców i nasze sprawy. Polska 2050 to wyraziste centrum. To formacja, która walczy o prawa klasy średniej. Zawsze opowiemy się po stronie mieszkańców, a nie wielkich korporacji. Będziemy walczyć o sprawiedliwe podatki dla klasy średniej i przedsiębiorców. Jesteśmy sygnatariuszami umowy koalicyjnej i częścią koalicji 15 października. Moi kontrkandydaci zapowiadali, że po wyborach zaakceptują wynik. Dziś zdezerterowali. Tą grupą, którą jesteśmy, będziemy działać – zapewniła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Największy egzamin z demokracji polega na akceptacji wybory demokratycznej większości. Niestety część osób nie pogodziła się z tym wynikiem i zdezerterowała.

Wycofane rekomendacje dla odchodzących

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapewniła, że chce być dalej częścią koalicji. Nie bierze pod uwagę tworzenia rządu technicznego postulowanego przez Prawo i Sprawiedliwość.

Pytana o dalsze losy odchodzących ministrów i wiceministrów, odparła, że zależą oni teraz od KO jako największego koalicjanta. Poinformowała o wycofaniu rekomendacji dla tych, którzy odejdą z partii. Dotyczy to choćby Pawła Zalewskiego.

Liderkę Polski 2050 pytano o jej przyszłość jako ewentualnej wicepremierki. W tej sprawie wypowiedziała się podobnie jak nieco wcześniej Szymon Hołownia. Zwracała ona uwagę, że to zobowiązanie premiera Donalda Tuska.

– Kto jak dotrzymuje zobowiązań, niech rozlicza się przed swoim sumieniem. Jeżeli koalicja nie będzie w stanie dokonywać zmian, wtedy siądziemy do najpoważniejszej rozmowy. Jesteśmy dla spraw, nie dla stołków, ale jeżeli ktoś podjął zobowiązanie ws. stołków, to niech się rozlicza. Nie zapomnimy, że ktoś zobowiązanie podjął. Jeżeli będziemy stawiać ultimatum, to wokół spraw. Można zadać pytanie, co jest w polskiej polityce, że tak prostego zobowiązania nie można dotrzymać – powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Nie zapomnimy, że ktoś zobowiązanie podjął.

Rozłam w Polsce 2050. Reakcja premiera

Do rozłamu w Polsce 2050 odniósł się premier Donald Tusk. Rozłam nie zagraża koalicyjnej większości parlamentarnej. Może mieć jednak wpływ na jakość współpracy oraz podział stanowisk. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej, po wyborach w Polsce 2050, premier

– W ostatnich dniach i godzinach zarówno pani ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jak i pani ministra Paulina Hennig-Kloska zapewniły mnie, że niezależnie od turbulencji w ich ugrupowaniu, pozostaną lojalne wobec rządu i koalicji 15 października. Większość parlamentarna pozostanie stabilna na najbliższe miesiące i lata. Nie takie wstrząsy na scenie europejskiej i światowej przeżywaliśmy w dobrej kadencji. Następne miesiące i lata będą czasem stabilnego rozwoju – powiedział premier Donald Tusk podczas wystąpienia w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych.

Większość parlamentarna pozostanie stabilna na najbliższe miesiące i lata.

Główne wnioski

  1. Z Polski 2050 odeszła ponad połowa członków klubu parlamentarnego. Paweł Zalewski i Joanna Mucha pozostają posłami niezrzeszonymi. Grupa posłów i senatorów skupiona wokół Pauliny Hennig-Kloski utworzyła nowy klub parlamentarny o nazwie Centrum. Są oni niezadowoleni z ruchów Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która po partyjnych wyborach chciała wstrzymać ruchy kadrowe. Rozłamowcy chcieli jednak zmian w prezydium klubu parlamentarnego, które było zdominowane przez ludzi nowej liderki. Nowy klub będzie minmalnie liczniejszy niż klub Polski 2050.
  2. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zachowanie rozłamowców określa jako dezercję. Jej zdaniem nie zdali egzaminu z demokracji i nie uszanowali wyniku partyjnych wyborów. Szymon Hołownia nie szczędzi ostrzejszych słów. Jego zdaniem powodem rozłamu jest nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Dodał, że czuje się oszukany przez Paulinę Hennig-Kloskę. Po swojej stronie nie widzi jednak błędów poza nieubieganiem się o reelekcję w roli szefa Polski 2050..
  3. Premier Donald Tusk nie obawia się o stabilność koalicji. Oznajmił, że zarówno Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jak i Paulina Hennig-Kloska zapewniły go o lojalności wobec koalicji 15 października.