Kategoria artykułu: Biznes

Kombinat Konopny stawia na tekstylia i wchodzi na rynek medycznej marihuany. Chce pozyskać 9 mln zł na rozwój

Kombinat Konopny, producent roślinnych suplementów i ubrań z konopi włóknistych, większy potencjał rozwoju upatruje w drugim segmencie. Dlatego szuka finansowania na zwiększenie mocy i eksportu. Tekstylia konopne nie są modą. Są powrotem do surowca, który przez stulecia był jednym z filarów europejskiego włókiennictwa.

- Tekstylny rynek europejski jest wolny od obostrzeń regulacyjnych, w przeciwieństwie do produktów zielarskich na bazie konopi. Do tego w sektorze tekstylnym możemy korzystać z nowoczesnego marketingu na takich platformach jak Meta czy Google. A segment zielarski ma w tej materii ogromne ograniczenia - mówi Maciej Kowalski, CEO i główny akcjonariusz Kombinatu Konopnego./ fot. materiały prasowe Kombinat Konopny
– Tekstylny rynek europejski jest wolny od obostrzeń regulacyjnych, w przeciwieństwie do produktów zielarskich na bazie konopi. Do tego w sektorze tekstylnym możemy korzystać z nowoczesnego marketingu na takich platformach jak Meta czy Google. A segment zielarski ma w tej materii ogromne ograniczenia – mówi Maciej Kowalski, CEO i główny akcjonariusz Kombinatu Konopnego. Fot. materiały prasowe Kombinat Konopny

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakich obszarach biznesowych działa Kombinat Konopny.
  2. Ile i na jakie cele Kombinat Konopny zamierza zebrać pieniądze z planowanej emisji akcji.
  3. Czy tekstylia konopne mają szansę wejść do mainstreamu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Kombinat Konopny, który działa od 2019 r., wyrósł za prywatne pieniądze tysięcy polskich inwestorów w ramach crowdfundingu. Spółka, która zaliczyła udany debiut na NewConnect 1 kwietnia 2026 r., teraz szykuje emisję akcji.

Obecnie, w ramach prekampani, Kombinat Konopny zbiera, na platformie crowdfundingu inwestycyjnego, deklaracje potencjalnych inwestorów.

– Mamy już ponad 980 osób, które deklarują zainteresowanie naszymi akcjami, na kwotę deklarowaną przekraczającą 12 mln zł. Jednak nie wystartujemy z ofertą objęcia akcji w emisji przed publikacją wyników za drugi kwartał, czyli przed 14 sierpnia 2026 r. Zależy mi na tym, aby inwestorzy mieli pełną transparentność co do naszych najświeższych danych finansowych – mówi Maciej Kowalski, CEO i główny akcjonariusz Kombinatu Konopnego.

Producent chciałby zebrać z rynku 9 mln zł.

– Szacuję, że jeśli zrealizujemy cały plan, będziemy w stanie czterokrotnie zwiększyć nasze moce produkcyjne w obszarze tekstyliów, zrealizować cele ekspansji zagranicznej i rozwijać się w nowym segmencie rynku – przyznaje Maciej Kowalski.

Przedsiębiorca przyznaje, że Kombinat Konopny jest już na takim etapie rozwoju, że bieżąca działalność finansuje się z bieżącej sprzedaży.

– Przy obecnej dynamice wzrostu, w ostatnim zamkniętym miesiącu, sprzedaż detaliczna była ponad trzykrotnie wyższa niż rok wcześniej. Widzę jednak, że jeśli chcemy utrzymać takie tempo, to za rok zabraknie nam mocy produkcyjnych. A nie stać nas na samodzielne sfinansowanie dalszego rozwoju, dlatego zdecydowaliśmy się na emisję akcji. To nie jest emisja ratunkowa. Jestem głównym akcjonariuszem spółki, więc każda nowa emisja oznacza zmniejszenie mojego udziału – zapewnia Maciej Kowalski.

Od zielarstwa do tekstyliów

Kombinat Konopny zakończył 2025 r. z 6,3 mln zł przychodów ze sprzedaży i ze stratą na poziomie 1,75 mln zł. Spółka zaczynała jako producent roślinnych suplementów opartych na konopiach. Dzisiaj to również pełnoprawny producent tekstyliów m.in. kołder, skarpetek, pościeli czy ubrań, z naturalnych włókien konopi, które uprawiane są na kilkudziesięciu hektarach pól pod Elblągiem. Kombinat Konopny współpracuje z czterema rolnikami.

– Obecnie ok. dwóch trzecich naszych obrotów generują tekstylia. Praktycznie cały obecny wzrost, który sięga ponad 200 proc. w lipcu rok do roku, pochodzi właśnie z tego segmentu. Nasza produkcja obejmuje cały łańcuch wartości. Od uprawy konopi i belowania surowca, przez pozyskiwanie włókna, jego przygotowanie do przędzenia, przędzalnictwo, aż po produkcję gotowych wyrobów – wylicza Maciej Kowalski.

Jaki jest tekstylny model biznesowy Kombinatu Konopnego?

– Rozwijamy e-commerce, gdzie sprzedajemy nasze produkty pod własnym logo. Z kolei w ramach B2B dostarczamy tkaniny innym markom odzieżowym, bo ja nie jestem i nie będę kreatorem mody. W takiej formule współpracujemy m.in. z marką Bytom, która z naszej przędzy uszyje kolekcję, z producentem spodni dla skate’ów oraz producentem obuwia, który z naszych włókiem produkuje konopne buty – wylicza Maciej Kowalski.

Jego zdaniem jest dzisiaj ogromne zapotrzebowanie na taki transparentny model biznesowy w obszarze ubrań, mody. Zwłaszcza że konsumenci są dzisiaj coraz bardziej świadomi.

– A my z misją edukacyjną mówimy wprost, że skóra to nasz największy organ, a noszenie chemicznych, syntetycznych ubrań z Azji to realne zagrożenie dla zdrowia. Mamy unikatową strategię, zarówno jeśli chodzi o produkcję, jak i sposób dotarcia do końcowego odbiorcy. Pokazujemy całą historię i narrację stojącą za naszym produktem. Uprawiamy „profesjonalny ekshibicjonizm”, pokazujemy na social mediach dokładnie, skąd nasz produkt się bierze. Uważam, że jest to znacznie mocniejszy i bardziej wiarygodny sygnał niż wiele certyfikatów, za które wystarczy zapłacić – przyznaje Maciej Kowalski.

Dzisiaj wielu producentów ubrań czy tekstyliów to firmy handlowe, które nie mają ani pojęcia ani kontroli nad surowcami, z których produkują.

– Oczywiście zdaję sobie sprawę, że im lepiej będzie nam szło, tym szybciej pojawią się kolejne firmy, konkurenci. Natomiast zawsze będziemy mieli przewagę pierwszego gracza. Pamiętam, że kiedy trzy lata temu pierwszy raz poleciałem do Stanów Zjednoczonych, uznałem, że jesteśmy kilka lat przed tamtym rynkiem. Miałem świadomość, że ten dystans szybko może się zmniejszać, bo Amerykanie będą bardzo dynamicznie rozwijać sektor tekstyliów z naturalnych surowców. Jednak kiedy znów byłem tam ostatnio, nadal uważam, że jesteśmy kilka lat przed nimi. Owszem, oni bardzo szybko idą do przodu, ale my również się rozwijamy. Patrząc na nasze produkty sprzed roku czy dwóch lat, widzę, jak duży zrobiliśmy postęp – dodaje Maciej Kowalski.

Zdaniem eksperta

Konopie mają szansę stać się jednym z najważniejszych naturalnych włókien XXI w.

Tekstylia konopne nie są chwilową modą. Są raczej powrotem do surowca, który przez stulecia był jednym z filarów europejskiego włókiennictwa. Zanim bawełna zdominowała światowy rynek, z konopi produkowano płótna, odzież roboczą, liny, żagle czy worki.
W Polsce uprawa konopi miała wielowiekową tradycję, która praktycznie zanikła dopiero w drugiej połowie XX w. Dzisiaj obserwujemy próbę odbudowy całego łańcucha wartości, od pola, przez przędzalnictwo i tkalnictwo, aż po gotowy wyrób.

Na tym tle działalność Kombinatu Konopnego jest jednym z najbardziej interesujących projektów w Europie. Firma nie ogranicza się do sprzedaży gotowych produktów, lecz odbudowuje kompetencje przemysłowe, które przez dziesięciolecia praktycznie zniknęły z Polski. Dysponuje własnymi plantacjami, prowadzi przetwórstwo włókna oraz rozwija autorskie rozwiązania technologiczne i maszyny do jego obróbki, ponieważ odpowiedni park maszynowy praktycznie nie istnieje już w skali przemysłowej.

Największym wyzwaniem nie jest dziś sama uprawa konopi, lecz ich przetwarzanie. W Europie przez lata likwidowano przędzalnie i linie technologiczne przystosowane do włókien łykowych. Dzisiejszy przemysł tekstylny został zoptymalizowany przede wszystkim pod bawełnę oraz włókna syntetyczne. Konopie wymagają innej technologii rozwłókniania, przygotowania włókna i przędzenia, dlatego wiele przedsiębiorstw musi adaptować obecne maszyny lub konstruować własne rozwiązania. To właśnie brak odpowiedniego parku maszynowego jest obecnie jedną z największych barier rozwoju tej branży, zarówno w Polsce, jak i w wielu krajach Europy.

Problem nie kończy się jednak na etapie przędzenia. Równie dużym wyzwaniem jest późniejszy przerób przędzy na tkaniny i dzianiny. Współczesny park maszynowy, zarówno krosna tkackie, jak i maszyny dziewiarskie, został zoptymalizowany pod kątem przędz bawełnianych i syntetycznych, które są bardziej jednorodne, elastyczne i łatwiejsze w prowadzeniu podczas procesu produkcyjnego. Przędze konopne, ze względu na swoją większą sztywność, mniejszą sprężystość oraz specyficzną strukturę włókien, wymagają odpowiednio dostosowanych parametrów technologicznych, a niekiedy również modyfikacji samych maszyn. Oznacza to, że odbudowa europejskiego włókiennictwa konopnego nie polega wyłącznie na uruchomieniu przędzalni. Konieczne jest odtworzenie lub stworzenie od podstaw całego zaplecza technologicznego, od przygotowania włókna, przez przędzenie, aż po tkanie, dziewiarstwo oraz procesy wykończeniowe.

Włókno konopne ma szereg właściwości, które doskonale wpisują się we współczesne oczekiwania konsumentów. Jest bardzo wytrzymałe mechanicznie, odporne na ścieranie, dobrze odprowadza wilgoć, charakteryzuje się wysoką przewiewnością i bardzo dobrą termoregulacją. Latem zapewnia uczucie chłodu, natomiast zimą pomaga utrzymać komfort cieplny. Ponadto wykazuje naturalną odporność na rozwój części bakterii i grzybów, a z każdym praniem staje się bardziej miękkie, nie tracąc trwałości.

Jednocześnie warto pamiętać, że konopie nie zastąpią wszystkich włókien. Ze względu na długość, sztywność i charakterystykę włókna znacznie trudniej uzyskać z nich bardzo cienkie, delikatne przędze przeznaczone do ultralekkich koszul, jedwabistych tkanin czy wysokogatunkowych dzianin o bardzo małej masie powierzchniowej. Dlatego na rynku dominują obecnie mieszanki konopi z bawełną, lnem, wełną lub włóknami celulozowymi, które poprawiają miękkość, podatność na przędzenie i komfort użytkowania.

Równie ciekawym zagadnieniem jest farbowanie. Włókna konopne można barwić praktycznie wszystkimi metodami stosowanymi dla włókien celulozowych, przede wszystkim barwnikami reaktywnymi i kadziowymi. Jednak większa zawartość ligniny oraz niejednorodna struktura włókna sprawiają, że proces wymaga bardzo dobrego przygotowania materiału. Nieprawidłowo przeprowadzona obróbka może powodować mniej równomierne wybarwienie niż w przypadku bawełny. Z drugiej strony właśnie naturalna, lekko nieregularna estetyka jest dziś przez wielu projektantów traktowana jako zaleta, a nie wada.

Czy konsumenci są gotowi na takie produkty? Coraz częściej tak, choć nadal jest to segment wymagający edukacji. Współczesny klient coraz częściej pyta nie tylko o cenę, ale również o pochodzenie surowca, trwałość produktu oraz możliwość jego wieloletniego użytkowania. Konopie idealnie wpisują się w ten sposób myślenia. To materiał dla osób, które kupują mniej, ale oczekują wyższej jakości i dłuższego cyklu życia produktu.

Moim zdaniem tekstylia konopne nie staną się produktem masowym na skalę bawełny, a tym bardziej poliestru, który przez ostatnie dekady zdominował światowy przemysł odzieżowy dzięki niskim kosztom produkcji i ogromnej dostępności. Nie oznacza to jednak, że ich przyszłość jest marginalna. Wręcz przeciwnie – widzę dla nich miejsce w segmencie produktów wysokiej jakości, opartych na trwałości, świadomej konsumpcji i odpowiedzialnym projektowaniu.

Konopie mają szansę stać się jednym z najważniejszych naturalnych włókien XXI w. Nie dlatego, że są modne, ale dlatego, że odpowiadają na realne wyzwania związane z trwałością produktów, bezpieczeństwem surowcowym oraz potrzebą odbudowy bardziej zrównoważonego przemysłu tekstylnego.

Szanse i ograniczenia

Przedsiębiorca zapewnia, że w perspektywie najbliższych dwóch, trzech lat spodziewa się, że udział segmentu tekstylnego będzie jeszcze większy.

– Nasza unikatowość jest w tym obszarze znacznie większa niż w segmencie zielarskim. Kiedy zaczynałem działalność w 2014 r. z HemPoland, byliśmy jedyną firmą w Polsce działającą w tym obszarze. Gdy w 2018 r. sprzedawałem poprzednią firmę, rynek suplementów na bazie konopi przyciągnął wielu nowych graczy. Pojawiło się dużo kapitału i wiele firm weszło do tej branży. W naturalny sposób większa podaż przy niezmienionym popycie oznacza większą konkurencję i presję na rentowność. Moda nie jest sprzymierzeńcem żadnego biznesu. Zdecydowanie bardziej wolę popyt, który wynika z rzeczywistej potrzeby konsumentów, niż ten, który jest wykreowany chwilowym trendem – przyznaje Maciej Kowalski.

Do tego segment tekstylny ma większy potencjał skalowania, również poza Polskę, niż suplementy.

– Tekstylny rynek europejski jest wolny od obostrzeń regulacyjnych, w przeciwieństwie do produktów zielarskich na bazie konopi. Do tego w sektorze tekstylnym możemy korzystać z nowoczesnego marketingu na takich platformach jak Meta czy Google. A segment zielarski ma w tej materii ogromne ograniczenia. Promocja takich produktów jest mocno regulowana przepisami dotyczącymi m.in. dawkowania, przeznaczenia produktu i rynków docelowych. To uniemożliwia rozwój i ekspansję zagraniczną – wylicza Maciej Kowalski.

Obecnie kilka procent tekstyliów Kombinatu Konopnego jest eksportowany. Potencjał jest dużo większy.

– Zdecydowanie największe możliwości widzimy na rynkach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych. W przypadku USA znaczenie ma między innymi Polonia, ale także zasobność portfela konsumentów. W Europie możemy wykorzystywać argument lokalnej, europejskiej produkcji, co działa pozytywnie. Napis „made in Poland” na metce zyskuje na znaczeniu. Nie będę natomiast wozić produktu do Wietnamu i przekonywać konsumentów, żeby kupowali nasz produkt, argumentując, że lokalne wyroby są gorsze. Gra lokalnością produkcji działa w określonych miejscach, nie wszędzie ten argument będzie równie skuteczny – zapewnia Maciej Kowalski.

Kombinat Konopny zaczynał jako producent roślinnych suplementów opartych na konopiach. Dzisiaj to również pełnoprawny producent tekstyliów, m.in. kołder, skarpetek, pościeli czy ubrań, z naturalnych włókien konopi, które uprawiane są na kilkudziesięciu hektarach pól pod Elblągiem. Kombinat Konopny współpracuje z 4 rolnikami w tym zakresie./ fot. materiały prasowe Kombinat Konopny
Kombinat Konopny zaczynał jako producent roślinnych suplementów opartych na konopiach. Dzisiaj to również pełnoprawny producent tekstyliów, m.in. kołder, skarpetek, pościeli czy ubrań, z naturalnych włókien konopi. Fot. materiały prasowe Kombinat Konopny

Kierunek – medyczna marihuana

Jednak obok rozwoju segmentu tekstylnego Kombinat Konopny planuje również rozbudowę zielarskiej nogi biznesowej.

– Po latach zarzekania się, że nie zamierzamy wchodzić na rynek farmaceutyczny, zmieniliśmy zdanie. Pierwsze kilka lat funkcjonowania rynku medycznej marihuany w Polsce to był jeden wielki dziki zachód na wschodzie. Z niejasnościami regulacyjnymi i podejrzeniami korupcyjnymi. Dziś rzeczywistość wygląda wystarczająco transparentnie i stabilnie.  Kształt przepisów niezmiennie nie pozwala na produkcję surowca farmaceutycznego w Polsce. Dlatego zdecydowaliśmy się na import od zaufanego producenta z Grecji – zapewnia Maciej Kowalski.

Z danych firmy analitycznej PEX wynika, że wartość rynku medycznej marihuany w obrocie aptecznym w 2025 r. przekroczyła 362 mln zł. Jest więc o co powalczyć.

– Ze względu na długotrwałe procedury regulacyjne, najwcześniej marihuana pod marką Kombinatu trafi do polskich aptek w drugiej połowie 2027 r. Widzimy w tym szansę na zwiększenie znaczenia zielarskiej odnogi naszej działalności. Wierzymy w to, że znajdziemy dla siebie niszę na tym rosnącym rynku. Jednak priorytetem pozostaje to, co do tej pory wypracowaliśmy czyli tekstylia – przyznaje Maciej Kowalski.

Warto wiedzieć

Medyczna marihuana w Polsce

Medyczna marihuana jest legalna w Polsce od 2017 r. Posiadanie marihuany bez recepty nie jest w naszym kraju legalne. Receptę może wypisać każdy lekarz, niezależnie od specjalizacji, ale recepta podlega specjalnym rygorom. Jest to tak zwana recepta Rpw na jej podstawie farmaceuta może wydać środki odurzające, narkotyki w tym medyczną marihuanę.

W 2024 r. wprowadzono ograniczenia dotyczące wystawiania recept na marihuanę medyczną przez tzw. receptomaty. Zmiany, które weszły w życie 7 listopada, miały negatywny wpływ na sprzedaż w ostatnim kwartale 2024 r. – spadek ilościowy wyniósł 18 proc. kwartał do kwartału. W pierwszym kwartale 2025 r. spadek sięgnął 29 proc. Dopiero kolejne kwartały 2025 r. przyniosły ponowne wzrosty.

XYZ za PEX

Główne wnioski

  1. Kombinat Konopny zakończył 2025 r. z 6,3 mln zł przychodów ze sprzedaży i ze stratą na poziomie 1,75 mln zł. Spółka zaczynała jako producent roślinnych suplementów opartych na konopiach. Dzisiaj to również pełnoprawny producent tekstyliów.
  2. Obecnie, w ramach prekampani, Kombinat Konopny zbiera, na platformie crowdfundingu inwestycyjnego, deklaracje potencjalnych inwestorów. Producent chciałby zebrać z rynku 9 mln zł na rozwój m.in. zwiększenie mocy produkcyjnych, sprzedaży eksportowej i wejście w segment medycznej marihuany.
  3. Tekstylia konopne nie są chwilową modą. Są powrotem do surowca, który przez stulecia był jednym z filarów europejskiego włókiennictwa. Zanim bawełna zdominowała światowy rynek, z konopi produkowano płótna, odzież roboczą, liny, żagle czy worki.