EFNI 2025

Partner
Kategorie artykułu: Biznes Kultura
Współpraca z partnerem

Kultura jako soft power. Czy Polska ma swoją opowieść dla świata?

Kultura jest dziś najbardziej długofalowym instrumentem wpływu: nie krzyczy, tylko działa w tle – kształtuje emocje, wzorce i wyobraźnię. Zmienia sposób, w jaki o kraju myślą inni, ale i to, jak kraj myśli o sobie. W Polsce coraz częściej mówi się o „miękkiej sile” jako realnym zasobie gospodarczym i geopolitycznym. Jeśli jednak soft power ma przynosić trwały efekt, potrzebuje spójnej opowieści, konsekwentnych instytucji i partnerstwa z biznesem.

Miękka siła nigdy nie istnieje w próżni. Potrzebuje twardych podstaw – od stabilnych instytucji po bezpieczeństwo i gospodarkę. Fot. materiały prasowe EFNI

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak instytucje kultury i twórcy w Polsce mogą budować międzynarodowe soft power kraju.
  2. Dlaczego kultura jest nie tylko wartością symboliczną, ale też realnym zasobem gospodarczym i społecznym.
  3. Czy Polska ma spójną opowieść o sobie – i jak może ją stworzyć, by skutecznie komunikować swoje osiągnięcia światu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Kultura coraz częściej staje się narzędziem wpływu – buduje markę kraju, zaufanie i emocjonalną więź z odbiorcami na całym świecie. O tym, czy Polska ma własną opowieść dla świata i jak może budować swoje „soft power”, dyskutowali uczestnicy panelu „Kultura jako soft power. Czy Polska ma swoją opowieść dla świata?” podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

Muzyka, prawo i prestiż – polska opowieść o twórcach

Tradycja jest jednym z najważniejszych elementów polskiej tożsamości – to ona spaja pokolenia i nadaje kierunek naszej opowieści o kulturze. Właśnie do niej nawiązał Miłosz Bembinow, kompozytor, dyrygent, pedagog i prezes ZAiKS-u, wskazując, że to właśnie głębokie przywiązanie do tradycji stanowi o naszej sile kulturowej.

– Słowo „tradycja” jest kluczem – to ona wyróżnia nas najbardziej, nadaje sens i ciągłość temu, co tworzymy. Stowarzyszenie Autorów ZAiKS powstało w marcu 1918 r., jeszcze zanim Polska odzyskała niepodległość. Historia tej organizacji to w zasadzie historia polskiej kultury. Działała nieprzerwanie przez 107 lat, z wyjątkiem krótkiego okresu II wojny światowej. Od początku była inkluzywna – skupiała twórców różnych gatunków i stylów. Założyli ją m.in. Julian Tuwim i Antoni Słonimski, którzy oprócz poezji tworzyli również teksty kabaretowe i teatralne. – Chodziło o jedno – o ochronę praw autorów, by ich twórczość mogła żyć i przynosić im realne korzyści – podkreślał w trakcie dyskusji Miłosz Bembinow.

ZAiKS to dziś organizacja działająca w globalnej sieci blisko dwustu podobnych instytucji. Każdego dnia w Polsce rozliczanych jest ponad sto pięćdziesiąt tysięcy utworów, a stowarzyszenie wypłaca autorom z całego świata wynagrodzenia za korzystanie z ich dzieł.

Słowo „tradycja” jest kluczem – to ona wyróżnia nas najbardziej, nadaje sens i ciągłość temu, co tworzymy.

– W ubiegłym roku przekazaliśmy twórcom środki o łącznej wartości 610 mln zł – to około 10–15 proc. budżetu Ministerstwa Kultury. Te pieniądze trafiają bezpośrednio do autorów. Ale ZAiKS to nie tylko zbiorowy zarząd prawami autorskimi – to również aktywny mecenas kultury. Wspieramy liczne wydarzenia artystyczne i tworzymy własne inicjatywy o charakterze horyzontalnym – takie, które budują repertuar i dziedzictwo na lata – zaznaczył Miłosz Bembinow.

Konkurs, który stał się wizytówką

Jednym z przykładów takiego działania jest Międzynarodowy Konkurs Kompozytorski, organizowany co dwa lata z inicjatywy Miłosza Bembinowa we współpracy z Filharmonią w Szczecinie – jednym z najpiękniejszych i najbardziej innowacyjnych obiektów kultury w Europie.

– Konkurs powstał w stulecie ZAiKS-u i od początku miał charakter międzynarodowy. Co dwa lata otrzymujemy setki partytur symfonicznych z całego świata. Wyróżnieni twórcy to zarówno artyści uznani, jak i młodzi kompozytorzy, którzy dzięki temu zyskują szansę zaistnienia na światowej scenie – dodał prezes ZAiKS.

Ten projekt – podobnie jak działalność całego stowarzyszenia – ma znaczenie większe niż tylko artystyczne. To przykład, jak instytucja z tradycją może kształtować współczesne soft power Polski: promować rodzimą twórczość, chronić jej wartość ekonomiczną i wzmacniać prestiż polskiej kultury na świecie.

ZAiKS nie tylko chroni prawa, lecz także współtworzy narrację o Polsce jako kraju kultury, innowacji i artystycznej odwagi.

Polska szkoła kompozytorska, polski jazz, muzyka współczesna – to marki rozpoznawalne na całym świecie. W tym sensie ZAiKS nie tylko chroni prawa, lecz także współtworzy narrację o Polsce jako kraju kultury, innowacji i artystycznej odwagi. To właśnie jest soft power – oddziaływanie poprzez jakość i trwałość tego, co tworzymy – podsumował swoją wypowiedź Miłosz Bembinow.

Czym właściwie jest soft power?

Rozumienie miękkiej siły wymaga połączenia teorii i praktyki – bo choć pojęcie to jest często przywoływane, jego sens bywa spłycany. Andrzej Leder, filozof kultury, podkreślał, że soft power to nie tylko modny slogan, lecz sposób oddziaływania poprzez wartości, kulturę i styl życia, który może budować autentyczny wpływ.

– Soft power to subtelne sprawianie, by inni chcieli tego samego wskutek niewymuszonego wyboru. Joseph Nye, który upowszechnił to pojęcie, wyróżnił trzy jego filary: polityczne wartości, wzorce kulturowe i idee. Później dodano jeszcze styl życia – bo sposób funkcjonowania społeczeństwa również jest komunikatem. Kultura staje się elementem soft power wtedy, gdy potrafi w tym, co ma szczególnego, otworzyć okno na to, co uniwersalne i zrozumiałe dla innych – zauważył prof. Andrzej Leder.

Kultura staje się elementem soft power wtedy, gdy potrafi w tym, co ma szczególnego, otworzyć okno na to, co uniwersalne i zrozumiałe dla innych.

To właśnie zdolność łączenia wyjątkowości z uniwersalizmem sprawia, że kultura może wpływać na świat. Nie działa ani zamknięcie w narodowym narcyzmie, ani udawanie, że jesteśmy tacy sami jak wszyscy inni.

– Kultury, które nieustannie się chwalą, nie budują soft power. Ale też nie zbudują jej te, które próbują zatrzeć swoją odrębność. Trzeba znaleźć w sobie coś szczególnego – i pokazać to w sposób zrozumiały dla innych. W tym tkwi klucz do prawdziwego oddziaływania – podkreślił profesor.

Subtelność i siła

Miękka siła nigdy nie istnieje w próżni. Potrzebuje twardych podstaw – od stabilnych instytucji po bezpieczeństwo i gospodarkę. Europa, jak zauważył profesor, przez dekady korzystała z amerykańskiego zaplecza militarnego, dlatego mogła rozwijać swoją kulturę, naukę i dyplomację.

– Nie ma soft power bez hard power. Europa przez dziesięciolecia „jechała na gapę” dzięki sile Stanów Zjednoczonych. Dziś ponosimy tego konsekwencje. Historia pokazuje, że nawet najbardziej wyrafinowana kultura – jak dawne Chiny – może zostać zniszczona przez przewagę czystej siły. Soft power potrzebuje twardego gruntu, by mogła działać skutecznie – mówił Andrzej Leder.

Historia pokazuje, że nawet najbardziej wyrafinowana kultura – jak dawne Chiny – może zostać zniszczona przez przewagę czystej siły.

Ta perspektywa wyznaczyła ton dalszej dyskusji: czym Polska może oddziaływać na świat i jakie warunki musi spełnić, by jej kultura stała się realnym narzędziem wpływu.

Muzea jako ambasady kultury

W świecie, w którym sztuka staje się językiem dyplomacji, muzea odgrywają kluczową rolę w budowaniu międzynarodowego wizerunku kraju. Muzeum Narodowe w Warszawie – jako jedna z najstarszych instytucji kultury w Polsce – łączy tradycję z nowoczesnym podejściem do współpracy międzynarodowej. Projekty, które realizuje, nie tylko promują polskie dziedzictwo, ale też wzmacniają pozycję Polski jako partnera kulturalnego w Europie.

– Muzeum Narodowe ma szczególny kapitał, ale też szczególną odpowiedzialność w prowadzeniu dyplomacji kulturalnej. W ostatnich latach podjęliśmy szereg współprac międzynarodowych, które zaowocowały fascynującymi opowieściami o Polsce. Wierzę, że mamy ciekawą, barwną i różnorodną ofertę – odmienną od tego, w jaki sposób sztuką chwali się Zachód – podkreśliła Agnieszka Lajus, dyrektorka Muzeum Narodowego w Warszawie.

Polska oczami świata

Wystawy „Wyśniona Polska” i „Wymarzona Polska”, prezentowane m.in. w oddziale Luwru na północy Francji oraz w Fondation de l’Hermitage w Lozannie, stały się pretekstem do rozmowy o tym, jak Europa widzi polską kulturę. To nie tylko ekspozycje obrazów – to projektowanie opowieści o kraju, którego historia i wyobraźnia artystyczna fascynują zagranicznych partnerów.

– Naszych partnerów interesowało to, co w polskiej kulturze szczególne: dawna Rzeczpospolita jako barwna mozaika narodów, języków i religii. Nie chodziło o powielanie znanych tropów, lecz o pokazanie tego, co odrębne i autentyczne. Wystawy, katalogi w obcych językach, programy wydarzeń towarzyszących – to wszystko tworzy długofalową opowieść o Polsce – zaznaczyła Agnieszka Lajus.

Wystawy, katalogi w obcych językach, programy wydarzeń towarzyszących – to wszystko tworzy długofalową opowieść o Polsce.

Dzięki takim inicjatywom polska sztuka zyskuje nowe konteksty i trwały wpływ. Współpraca z muzeami we Francji, Szwajcarii i Belgii przerodziła się w sieć relacji, które owocują kolejnymi zaproszeniami i wymianami artystycznymi. To właśnie w ten sposób – konsekwentnie, przez lata – kultura staje się narzędziem wpływu, budującym nie tylko prestiż instytucji, ale i autorytet całego kraju.

– Owoce takich projektów trwają wiele lat. Dzięki nim polscy artyści są zapraszani na międzynarodowe wystawy, a my z kolei gościmy dzieła z zagranicy. To proces, który wzmacnia pozycję Polski i potwierdza, że wiara w moc soft power ma głęboki sens – podsumowała Agnieszka Lajus.

Folklor jako opowieść o autentyczności

Z perspektywy samorządu kultura ma nieco inny wymiar – bardziej codzienny, bliski ludziom, osadzony w rytmie miejsca. Tak właśnie o niej mówił Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego, wskazując, że to nie tylko festiwale i wydarzenia wysokiej rangi tworzą tożsamość miasta, lecz także codzienność jego mieszkańców.

W Zakopanem kultura wysoka ma się dobrze – organizujemy festiwale jazzowe, muzyki kameralnej czy organowej. Kiedyś nawet mieliśmy Rubensa w Zakopanem. Ale tym, czym naprawdę żyjemy na co dzień, jest folklor. To nasza opowieść dla świata. Dziś, gdy panuje moda na etno i powrót do korzeni, to właśnie Podhale staje się autentycznym symbolem życia w rytmie tradycji – powiedział Łukasz Filipowicz.

Tradycja, która się nie starzeje

Zakopiański folklor, zdaniem burmistrza, nie jest jedynie estetycznym dodatkiem czy turystyczną atrakcją. To żywy element lokalnej tożsamości, który wciąż odradza się w nowych pokoleniach i budzi zainteresowanie także poza Polską.

– Nasz folklor jest modny, kolorowy, ale przede wszystkim prawdziwy. Pokazujemy się z nim w Dubaju, w Azerbejdżanie, w miastach partnerskich w całej Europie. To kultura, którą tworzą ludzie – rzemieślnicy, muzycy, artyści – i która działa, bo jest szczera – zaznaczył Łukasz Filipowicz.

Podkreślił też, że fenomen Podhala polega na naturalności. Tu przywiązanie do tradycji jest częścią codzienności – nie wymaga pokazów ani promocji.

– Największą siłą Podhala jest autentyczność. Ludzie mówią gwarą, chodzą w strojach góralskich do kościoła i na rodzinne uroczystości – nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. To dzieje się samo, naturalnie. I to właśnie przyciąga uwagę świata – dodał Łukasz Filipowicz.

Największą siłą Podhala jest autentyczność. Ludzie mówią gwarą, chodzą w strojach góralskich do kościoła i na rodzinne uroczystości – nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą.

Dla burmistrza Zakopanego to nie tylko powód do dumy, ale i przykład dla innych regionów. Po latach przerwy tradycja znów wraca do łask – dzieci uczą się tańców, noszą stroje, a góralska tożsamość przeżywa drugą młodość.

– Dwadzieścia lat temu wydawało się, że to wszystko zanika. Dziś jest odwrotnie – młodzi wracają do korzeni. I to właśnie daje nam przewagę: bo nie tworzymy folkloru na pokaz, tylko naprawdę nim żyjemy – podsumował Łukasz Filipowicz.

Pamięć, edukacja i wpływ – siła Muzeum POLIN

Historia Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN to przykład, jak instytucja kultury może stać się symbolem miękkiej siły – nie przez politykę czy ekonomię, lecz przez pamięć, edukację i sztukę. Od momentu otwarcia muzeum jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla międzynarodowej refleksji o polskiej historii i tożsamości.

– Już samo to, że powstało Muzeum POLIN, jest przejawem soft power na arenie międzynarodowej. Zaraz po otwarciu otrzymaliśmy wszystkie najważniejsze międzynarodowe nagrody muzealne, w tym tzw. Oscara muzealnictwa – nagrodę EMYA. To wielkie osiągnięcie dla polskiej kultury i dowód, że potrafimy tworzyć instytucje na światowym poziomie – zaznaczył Michał Kulisewicz, kierownik Programu Współpracy z Biznesem w Muzeum POLIN.

Muzeum od początku postrzegane jest jako nowoczesna instytucja kultury, łącząca tradycję z nowymi formami edukacji społecznej. Najbardziej rozpoznawalnym projektem, który stał się symbolem polskiego soft power, jest akcja „Żonkile” – upamiętniająca powstanie w getcie warszawskim.

Istnienie Muzeum POLIN pokazuje, jak ważna była kiedyś wielokulturowość. Dziś jesteśmy społeczeństwem bardziej jednolitym, ale pamięć o tamtej różnorodności przypomina nam, kim byliśmy i jak wiele możemy z tego czerpać.

– Akcja „Żonkile”, która zaczynała się jako lokalna inicjatywa, dziś ma zasięg międzynarodowy. Obejmuje 30 proc. polskich szkół i blisko milion uczniów. Dzięki współpracy z ambasadami, instytutami polskimi i World Jewish Congress jest obecna na każdym kontynencie. W Polsce osiąga 50 mln kontaktów medialnych rocznie, a symbolicznie co roku rozdawanych jest 365 tys. papierowych żonkili – tyle, ile przed wojną było żydowskich mieszkanek i mieszkańców Warszawy – podkreślił Michał Kulisewicz.

Muzeum, które opowiada o współczesnej Polsce

Dla świata POLIN jest nie tylko miejscem pamięci, ale też opowieścią o współczesnej Polsce – kraju, który potrafi mierzyć się z własną historią i budować na niej kulturę dialogu.

– Istnienie Muzeum POLIN pokazuje, jak ważna była kiedyś wielokulturowość. Dziś jesteśmy społeczeństwem bardziej jednolitym, ale pamięć o tamtej różnorodności przypomina nam, kim byliśmy i jak wiele możemy z tego czerpać – powiedział Michał Kulisewicz.

W tym sensie POLIN jest jednym z najważniejszych przykładów polskiego soft power: łączy emocje z edukacją, lokalność z uniwersalnym przesłaniem, a historię z przyszłością, w której kultura i pamięć stają się narzędziem budowania zaufania i zrozumienia między narodami.

Kultura jako inwestycja w przyszłość gospodarki

W debacie o gospodarce rzadko mówi się o kulturze w kategoriach twardych danych. Tymczasem, jak podkreślił Miłosz Bembinow, sektory kreatywne mają dziś realny i mierzalny wpływ na rozwój ekonomiczny kraju.

W Polsce w sektorach kreatywnych pracuje około 300 tys. osób, które generują przychody rzędu 80–90 mld zł rocznie, zależnie od metodologii.

– W Polsce w sektorach kreatywnych pracuje około 300 tys. osób. Generują one przychody rzędu 80–90 mld zł rocznie, zależnie od metodologii – zaznaczył Miłosz Bembinow.

To zestawienie pokazuje, że kultura nie jest dodatkiem do gospodarki, lecz jednym z jej kluczowych filarów. Przekonanie, że „na kulturę nas nie stać”, które pojawiło się po transformacji ustrojowej, Bembinow nazywa jednym z największych błędów tamtego okresu.

Bez kultury nie ma innowacji, nie ma inwestycji, nie ma rozwoju. Kultura jest duszą świata – od niej wszystko się zaczyna i to ona napędza każdą zmianę – podsumował Miłosz Bembinow.

Dane, które zmieniają myślenie

Prezes ZAiKS-u zwrócił uwagę, że kraje, które zrozumiały znaczenie kultury jako czynnika rozwoju – takie jak Szwecja, Francja czy Niemcy – zbudowały dzięki temu silniejsze i bardziej innowacyjne przemysły. Polska, jego zdaniem, powinna pójść tą samą drogą.

– Te państwa już w latach 60. i 70. dostrzegły, że kultura i kreatywność są motorem gospodarki. My też musimy to zrozumieć. Kultura nie jest kosztem, lecz inwestycją. I jeśli będziemy o tym mówić, edukować i pokazywać twarde dane, biznes sam zrozumie, że to się po prostu opłaca – powiedział Miłosz Bembinow.

Według niego największym zagrożeniem nie jest brak pieniędzy, lecz brak świadomości. Dopóki kultura będzie postrzegana jako sfera symboliczna, a nie gospodarcza, Polska nie wykorzysta w pełni swojego potencjału. Dlatego – jak dodał – kluczowe jest, by liczby, badania i fakty stały się częścią publicznej debaty o roli kultury w rozwoju kraju.

Polska potrzebuje własnej opowieści

W końcowej części dyskusji pojawił się temat, który był wspólnym mianownikiem dla wcześniejszych wątków. Pytanie – czy Polska ma swoją opowieść dla świata? Zdaniem uczestników, odpowiedź pozostaje niejednoznaczna. Kultura ma ogromny potencjał, ale wciąż brakuje jej spójnej narracji, która łączyłaby sukces, tożsamość i współczesność.

– Kultura nie jest dodatkiem, lecz fundamentem dobrostanu społecznego. Społeczeństwo bez kultury, która je buduje, po prostu się pogarsza. Ale by rozwijać się dalej, musimy nauczyć się krytycznego myślenia o własnych narracjach. W Polsce od dziesięcioleci dominuje opowieść o klęskach i cierpieniu. Tymczasem brakuje nam historii o sukcesie. O tym, jak z kraju dotkniętego dramatami staliśmy się społeczeństwem, które dokonało ogromnego cywilizacyjnego awansu – powiedział Andrzej Leder.

Według niego właśnie taka opowieść mogłaby być polskim wkładem w światową debatę o rozwoju i emancypacji. A jednocześnie inspiracją dla społeczeństw, które dziś mierzą się z podobnymi wyzwaniami.

Kultura nie jest dodatkiem, lecz fundamentem dobrostanu społecznego. Społeczeństwo bez kultury, która je buduje, po prostu się pogarsza.

Sukces, w który jeszcze nie wierzymy

Do słów profesora Ledera nawiązała Marta Cienkowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego, zwracając uwagę, że problem nie leży w braku osiągnięć, lecz w sposobie, w jaki o nich mówimy – lub raczej, jak ich nie dostrzegamy.

– Umiemy komunikować sukces na zewnątrz, ale nie potrafimy mówić o nim wewnątrz kraju. To kwestia tożsamości – wciąż myślimy w kategoriach „starej biedy”. Nie zauważamy, jak bardzo zmieniło się nasze życie. Mamy historycznie rekordową liczbę odwiedzin w muzeach – 40 mln rocznie. Zaczynamy uczestniczyć w kulturze, bywać, korzystać z jej oferty. Ale w naszych głowach ta zmiana jeszcze się nie dokonała – podkreśliła Marta Cienkowska.

Problem nie leży w braku osiągnięć, lecz w sposobie, w jaki o nich mówimy – lub raczej, jak ich nie dostrzegamy.

Minister dodała, że choć Polska nie ma jeszcze jednej spójnej opowieści o sobie, prace nad nią już trwają.

– Polska nie ma swojej opowieści – nadal jej nie ma. Ale możemy ją stworzyć, jeśli połączymy siły. Potrzebujemy badań, współpracy między resortami i wspólnego celu. Wierzę, że w ciągu najbliższego półtora roku jesteśmy w stanie przygotować spójny projekt i konsekwentnie promować Polskę za granicą – zaznaczyła Marta Cienkowska.

Jej słowa zamknęły dyskusję symboliczną klamrą – pokazując, że polskie soft power może zacząć się tam, gdzie kończy się martyrologia, a zaczyna świadomość własnej wartości.

Główne wnioski

  1. Kultura jest fundamentem rozwoju i tożsamości państwa – nie dodatkiem do gospodarki, lecz inwestycją, która napędza innowacje, wzmacnia markę kraju i buduje zaufanie.
  2. Soft power Polski opiera się na różnorodności instytucji i autentyczności przekazu – od ZAiKS-u i Muzeum POLIN po folklor Podhala i działalność muzeów narodowych. To właśnie te narracje tworzą współczesny obraz polskiej kultury.
  3. Brakuje jednej spójnej opowieści o Polsce – jak zauważyli Andrzej Leder i minister Marta Cienkowska, powinniśmy nauczyć się mówić o własnych sukcesach i przekuć je w pozytywną, rozpoznawalną na świecie narrację.

Artykuł powstał na zlecenie ZAiKS.