Kategorie artykułu: Biznes Społeczeństwo

Mieszkam, bo muszę. Co decyduje o wyborze miejsca zamieszkania?

Miejsce, w którym mieszkamy, coraz rzadziej jest tym wymarzonym. Nasze wizje i pragnienia zderzają się z pragmatyzmem i brutalną finansową rzeczywistością.

Lubimy swoje miejsca zamieszkania, ale nie zawsze możemy w nich zostać. Polacy między przywiązaniem a ekonomicznym przymusem
Wielu mieszkańców wskazuje, że żyje w swoim regionie dlatego, że nie stać ich na przeprowadzkę. Fot. GettyImages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Polacy mieszkają tam, gdzie mieszkają.
  2. Czy miejsce zamieszkania to wybór, czy efekt ograniczeń finansowych.
  3. Co najbardziej wpływa na decyzje o przeprowadzce i pozostaniu w danym miejscu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Z raportu „To my. Lokalnie 2026” opartego na badaniu ponad 4 tys. mieszkańców wszystkich województw i przeprowadzonego przez portal Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów, wyłania się obraz napięcia między przywiązaniem do miejsca a ograniczeniami ekonomicznymi.

Dane pokazują, że przywiązanie do miejsca zamieszkania jest w Polsce powszechne i relatywnie wysokie we wszystkich regionach. Najsilniej deklarują je mieszkańcy Podlasia – 76 proc., a także Podkarpacia i Lubuskiego – po 72 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Wysokie wartości widoczne są również w dużych i rozwiniętych regionach. W Mazowieckiem i Pomorskiem przywiązanie deklaruje 70 proc. badanych, a w wielu innych województwach poziom ten oscyluje wokół 66-69 proc.

– Paradoks Polski lokalnej polega na tym, że często lubimy swoje miejsce do życia, ale nie zawsze możemy sobie pozwolić, aby w nim zostać – mówi autorka badania Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich w Nieruchomosci-online.pl.

Przywiązanie kontra poczucie uwięzienia

Wyraźnie widać napięcie między emocjonalnym przywiązaniem do miejsca a realiami ekonomicznymi, które coraz silniej wpływają na decyzje mieszkaniowe Polaków.

– Można być bardzo związanym z regionem, dobrze oceniać swoje otoczenie i jednocześnie mieć poczucie, że o dalszym życiu w tym miejscu coraz mniej decydują marzenia czy aspiracje, a coraz bardziej praca, pieniądze i dostępność mieszkań – dodaje Anna Zachara-Widła.

Często lubimy swoje miejsce do życia, ale nie zawsze możemy sobie pozwolić, aby w nim zostać.

W części regionów duża grupa mieszkańców deklaruje więc gotowość do wyprowadzki, jeśli tylko pojawią się lepsze warunki pracy i finansowe. W województwie świętokrzyskim dotyczy to 49 proc. badanych, w lubuskim 44 proc., a w małopolskim i łódzkim po 42 proc.

– Odpowiedzi mieszkańców wskazują, że lokalne więzi społeczne bardziej opierają się na przywiązaniu do rodziny i regionu niż na dobrych ofertach pracy, ale finalnie te ostatnie są bardzo silnym argumentem do przeprowadzki – zauważa Hanna Milewska-Wilk, ekspertka ds. mieszkalnictwa i lokalnych rynków nieruchomości z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów.

Ekonomia ogranicza wybór miejsca życia

Aspekt ekonomiczny ma również drugi kontekst. W skali kraju średnio dwie na dziesięć osób przyznają, że nie mają realnych możliwości zmiany miejsca zamieszkania. W tym przypadku mamy do czynienia z wyraźnym zróżnicowaniem lokalnym. Najczęściej takie deklaracje pojawiają się w województwach lubelskim, warmińsko-mazurskim, kujawsko-pomorskim i opolskim.

Równocześnie widoczna jest skala ekonomicznego „uwięzienia”.

W Podkarpackiem i Lubelskiem aż 42 proc. mieszkańców wskazuje, że żyje w swoim regionie dlatego, że nie stać ich na przeprowadzkę. Najrzadziej taką opinię wyrażają mieszkańcy Warmii i Mazur – 28 proc. oraz Opolszczyzny – 29 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W praktyce oznacza to, że ograniczenia finansowe nie są problemem wyłącznie regionów słabiej rozwiniętych, ale mają charakter systemowy. Mamy też do czynienia z paradoksem. Z jednej strony wielu Polaków nie stać na przeprowadzkę, z drugiej często są do niej zmuszeni przez brak pracy w obecnym miejscu zamieszkania.

Sytuacja finansowa to konkretny problem

Jak ważny jest aspekt ekonomiczny, widać również we wcześniejszych raportach prowadzonych przez Nieruchomosci-online.pl. Niestety także z tych danych płyną mało optymistyczne wnioski, a zjawisko ograniczeń finansowych okazuje się znacznie szersze.

Z badania „To my. Polacy o nieruchomościach – I kwartał 2026” wynika, że 62 proc. ankietowanych uważa, że obecnie mało kogo w ich otoczeniu stać na zakup mieszkania lub domu. Niewielkim pocieszeniem może być jednak fakt, że w ujęciu kwartalnym odsetek ten spadł o 9 pp.

– To wciąż bardzo mocny sygnał społeczny. Większość z nas ma poczucie, że zakup mieszkania czy domu jest poza zasięgiem. Pocieszeniem jest jednak to, że na przestrzeni ostatniego roku napięcie trochę spadło. W opinii Polaków dostępność mieszkaniowa jest nieco większa. Chociaż oczywiście nie możemy mówić o przełomie, bardziej o delikatnym oddechu – mówi Anna Zachara-Widła.

Rachunki jako realne wyzwanie

Problemy ekonomiczne gospodarstw domowych, które w części ograniczają zmianę miejsca zamieszkania, potwierdzają również dane dotyczące bieżących wydatków związanych z utrzymaniem mieszkań.

Jak wynika z raportu „To my. Polacy o nieruchomościach – I kwartał 2026”, już 34 proc. badanych przyznaje, że w ostatnim roku zdarzyło im się spóźnić z opłatami mieszkaniowymi. 

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W sytuacjach pogorszenia kondycji finansowej Polacy próbują zarządzać zobowiązaniami, odkładając na później te mniej pilne. Najczęściej są to rachunki za telewizję i internet oraz opłaty za wywóz odpadów.

– Gdy chodzi o rachunki, Polacy w większości są rzetelni. Dla wielu osób opłaty mieszkaniowe to absolutny priorytet i coś, co starają się regulować na czas, nawet kosztem innych wydatków. Ale fakt, że co trzeciemu z nas zdarzają się opóźnienia, pokazuje, jak łatwo dziś o potknięcie, gdy budżet jest napięty. W wielu przypadkach to jednak nie kwestia braku odpowiedzialności, tylko realnych trudności z udźwignięciem miesięcznych opłat – podkreśla Anna Zachara-Widła.

Jednocześnie wyraźnie widać, które koszty pozostają absolutnym priorytetem. W pierwszej kolejności regulowane są raty kredytu hipotecznego oraz rachunki za prąd i ogrzewanie, czyli wydatki bezpośrednio związane z bezpieczeństwem mieszkaniowym. Mimo tej hierarchii opłat presja finansowa jest wysoka – aż 47 proc. badanych deklaruje, że opłacanie rachunków jest dla nich źródłem stresu. To pokazuje, że problem dostępności mieszkań nie kończy się na zakupie nieruchomości, ale dotyczy także codziennego utrzymania lokum.

Satysfakcja i frustracja idą w parze

Analiza poziomu zadowolenia z miejsca zamieszkania przynosi równie złożony obraz. W wielu regionach znacząca część mieszkańców deklaruje, że lubi swoje miejsce życia i dobrze się w nim czuje.

Najwyższy poziom satysfakcji odnotowano w Pomorskiem – 47 proc. oraz w woj. warmińsko-mazurskim – 46 proc. W Wielkopolsce i Opolskiem jest to po 42 proc., a w Mazowieckiem 40 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jednocześnie niemal równolegle funkcjonuje poczucie ograniczenia. W tych samych regionach znaczący odsetek mieszkańców wskazuje, że pozostaje w swoim miejscu życia z powodów ekonomicznych. W Podkarpackiem i Lubelskiem jest to po 42 proc., w świętokrzyskim 39 proc., a w Małopolsce 38 proc.

Co istotne, nawet w regionach relatywnie zamożnych skala tego zjawiska jest wysoka. W Mazowieckiem to 37 proc., w Dolnośląskiem 34 proc., a w Pomorskiem 30 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– W swoich regionach jesteśmy zwykle mocno przywiązani do rodziny, miejsca czy nieruchomości. Ale zdecydowanie najmniej do obecnego miejsca pracy – deklaruje to 31 proc. badanych. Czyli to myślenie o pracy, o szukaniu jej w innym miejscu, jest głównie kalkulacją potrzeb i poziomu życia, a mniej czymś, do czego chcemy się przywiązywać. To trochę zmiana dotychczasowego paradygmatu i priorytetów – mówi badaczka zachowań konsumenckich w Nieruchomosci-online.pl.

Należy podkreślić, że satysfakcja z miejsca zamieszkania nie wyklucza frustracji związanej z ograniczeniami finansowymi. Oba te stany współistnieją i tworzą charakterystyczne napięcie.

Między aspiracjami a realiami

Decyzje mieszkaniowe Polaków są więc wynikiem ciągłego napięcia między aspiracjami a możliwościami. Z jednej strony chcemy mieszkać wygodnie, często w spokojnym otoczeniu lub blisko natury. Z drugiej strony ograniczenia finansowe i rynek pracy narzucają konkretne wybory lub ograniczają odważniejsze decyzje.

Raport „To my. Lokalnie 2026” pokazuje, że aż 24 proc. mieszkańców Mazowsza planuje przeprowadzkę w ciągu najbliższych dwóch lat. W wielu innych regionach odsetek ten jest zbliżony. Jednocześnie 18 proc. mieszkańców tego województwa przyznaje, że nie ma realnych możliwości zmiany miejsca zamieszkania, co dobrze ilustruje skalę ograniczeń.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Czy przeprowadzka za pracą to korzystanie z najmu, czy kupowanie mieszkania w większym mieście, ale bez sprzedaży rodzinnego, odziedziczonego domu? Czy małe miasta są rzeczywiście mało atrakcyjne, czy jednak są bezpieczną bazą i miejscem powrotu, choćby na wakacje lub urlop? Pytań jest wiele. Jeśli tylko zaczniemy realizować nasze zamierzenia przeprowadzkowe, czeka nas ciekawy czas na rynku nieruchomości – podkreśla Hanna Milewska-Wilk.

W efekcie decyzje o zmianie miejsca zamieszkania coraz rzadziej są prostym wyborem między „tu” a „tam”. Coraz częściej przypominają skomplikowaną układankę, w której trzeba pogodzić pracę, finanse, dostępność mieszkań oraz relacje rodzinne. To sprawia, że mobilność Polaków nie tylko rośnie, ale też staje się bardziej warunkowa i niejednoznaczna. Co ważne, rynek nieruchomości w najbliższych latach może wyraźnie odczuć skutki tych napięć.

Główne wnioski

  1. Przywiązanie do miejsca zamieszkania w Polsce jest bardzo wysokie we wszystkich regionach, jednak coraz częściej ma ono charakter emocjonalny, a nie decyzyjny. Polacy lubią swoje otoczenie i relacje lokalne, ale jednocześnie rośnie poczucie, że o możliwości pozostania w danym miejscu w coraz większym stopniu decydują czynniki ekonomiczne, takie jak ceny nieruchomości czy dostępność pracy.
  2. O mobilności Polaków w największym stopniu decyduje rynek pracy oraz sytuacja finansowa gospodarstw domowych. Gotowość do przeprowadzki rośnie tam, gdzie pojawia się szansa na lepsze zatrudnienie, jednocześnie duża część badanych nie ma realnych możliwości zmiany miejsca zamieszkania z powodu barier finansowych, co prowadzi do sytuacji przymusowego „zakotwiczenia” w obecnej lokalizacji.
  3. Zadowolenie z miejsca zamieszkania często współistnieje z frustracją wynikającą z ograniczeń ekonomicznych. Polacy deklarują, że dobrze czują się tam, gdzie mieszkają, ale jednocześnie wielu z nich przyznaje, że pozostaje w danym miejscu nie z wyboru, lecz z konieczności, co pokazuje rosnące napięcie między aspiracjami a realnymi możliwościami.