Kategorie artykułu: Analizy Społeczeństwo

Mieszkamy lepiej niż kiedyś. Ale apetyt Polaków rośnie jeszcze szybciej

Polacy mieszkają wygodniej niż kilkanaście lat temu, ale nie oznacza to końca problemu mieszkaniowego. Wraz ze wzrostem poziomu życia zmieniła się definicja minimum.

apartamentowiec w Gdańsku
Nasze warunki się poprawiają, ale oczekiwania ciągle rosną. Fot. NurPhoto/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakich mieszkaniach Polacy mieszkali, a w jakich chcieli mieszkać w 2007 r. i obecnie.
  2. Dlaczego poczucie niedoboru mogło się powiększyć mimo poprawy warunków mieszkaniowych.
  3. Czy Polacy są zadowoleni ze swoich warunków mieszkaniowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na naszych łamach niedawno ukazał się artykuł pt. „Czy w Polsce naprawdę brakuje dwóch milionów mieszkań?”. Oprócz wniosku, że w mieszkalnictwie istotne jest nie tylko „ile”, ale często jeszcze bardziej „gdzie”, znalazł się w nim wykres pokazujący, ile mieszkań musiałoby z dnia na dzień przybyć w Polsce, abyśmy osiągnęli taką samą liczbę mieszkań per capita jak w wybranych innych krajach.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Trzeba przy tym pamiętać, że inni również budują. Nawet po wybudowaniu 5 czy 6 mln mieszkań nadal będziemy mieć ich mniej niż Francja, Austria czy Finlandia. Jednocześnie sufit oczekiwań jest bardzo wysoki i może się dalej podnosić, zostawiając nas z jakąś formą „niedoboru”.

CBOS co jakiś czas – niestety nieregularnie – bada potrzeby, zadowolenie i warunki mieszkaniowe Polaków. W sondażu z 2007 r. znalazło się bardzo ciekawe pytanie dotyczące optymalnej liczby pokojów w mieszkaniu dla badanego gospodarstwa domowego. Można z niego wyciągnąć interesujące wnioski.

Jak Polacy chcieli mieszkać w 2007 r.?

Jedna trzecia polskich rodzin wskazywała wówczas, że odpowiednie dla nich mieszkanie powinno mieć trzy pokoje. Niewielu mniej badanych wskazywało na potrzebę posiadania czterech–pięciu pokoi, a 23,5 proc. uznawało za odpowiednie mieszkanie dwupokojowe. Łącznie dla ponad 60 proc. badanych wystarczające byłoby mieszkanie mające trzy pokoje lub mniej.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Oczekiwania były oczywiście wyższe niż ówczesne warunki mieszkaniowe. 39 proc. badanych mieszkało w lokalach jedno- lub dwupokojowych, choć za odpowiednie uznawało je tylko 28 proc. Z kolei mieszkania mające cztery pokoje lub więcej za odpowiednie uważało łącznie 38 proc. badanych, podczas gdy w takich warunkach żyło jedynie 29 proc.

Jeżeli spojrzymy na najnowsze badanie CBOS z zeszłego roku, zobaczymy, że te dawne potrzeby udało się już zaspokoić: więcej Polaków dziś mieszka w mieszkaniach z czterema lub więcej pokojami niż w 2007 r. w ogóle do tego aspirowało. Takie lokale zajmuje obecnie 46 proc. badanych. Wydawać by się mogło, że jest lepiej niż dobrze. Problem w tym, że aktualnych oczekiwań – co jest dość naturalne – wciąż nie spełniamy.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jak urosły nasze oczekiwania przez 15 lat?

O aspiracje mieszkaniowe Polaków pytano również w 2022 r. Odsetek osób chcących mieszkać w lokalu trzypokojowym nie zmienił się szczególnie w ciągu ostatnich 15 lat. Wyraźnie zmieniły się jednak oczekiwania wobec mieszkań najmniejszych i największych. Liczba osób uznających mieszkanie jedno- lub dwupokojowe za odpowiednie spadła z 28 proc. do 18 proc., a odsetek tych, którzy za odpowiednie uznawali mieszkanie z czterema lub więcej pokojami, wzrósł z 38 proc. do połowy badanych.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Odsetek Polaków mieszkających w najmniejszych lokalach, czyli jedno- lub dwupokojowych, spadł w tym czasie o 6 punktów procentowych. Jednocześnie odsetek osób uznających takie mieszkania za odpowiednie spadł o 10 punktów procentowych. W tej kategorii „niedobór” w pewnym sensie się więc powiększył – mimo faktycznej poprawy warunków.

Jest to tym ciekawsze, że w tym samym okresie liczba gospodarstw domowych z dziećmi spadła o 14 proc., a gospodarstw z co najmniej trójką dzieci – o ponad jedną czwartą. Teoretycznie więc, gdyby potrzeby mieszkaniowe były stałe w czasie i zależały wyłącznie od sytuacji gospodarstwa domowego, oczekiwania powinny się obniżyć, a nie wzrosnąć.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Gdzie jest sufit?

Po wybudowaniu kolejnego miliona, dwóch albo pięciu milionów mieszkań zapewne nadal nie będziemy nasyceni. Kiedy przeciętny standard rośnie, a ludzie wokół mają coraz większe lub bardziej komfortowe mieszkania, wielu będzie nadal aspirować do poprawy własnych warunków. I bardzo dobrze. Wraz ze wzrostem poziomu życia lepiej widać także to, czego jeszcze brakuje. To naturalna konsekwencja rozwoju, choć jednocześnie nieco rozmywa obraz deficytów mieszkaniowych. Można bowiem odnieść wrażenie, że niedobór wręcz się powiększa, mimo że warunki faktycznie się poprawiają.

Ktoś mieszkający z partnerką i dwójką dzieci w dwupokojowym mieszkaniu może uznać, że dla jego rodziny odpowiednie byłyby trzy pokoje: sypialnia dla rodziców oraz oddzielny pokój dla każdego z dzieci. Ktoś, kto ma już mieszkanie trzypokojowe, może dojść do wniosku, że potrzebuje czterech pokoi, bo przydałby się jeszcze salon. A kiedy taka rodzina zamieszka już w mieszkaniu trzy- lub czteropokojowym, może zauważyć, że brakuje jeszcze gabinetu, w którym da się spokojnie pracować.

Nie ma w tym nic złego. Gdyby przeciętny Polak 30 lat temu śmiał aspirować do standardu życia przeciętnego Polaka z dzisiaj, brzmiałoby to zapewne jak wybujałe oczekiwania oderwane od rzeczywistości.

Oczekiwania rosną, ale czy jesteśmy zadowoleni?

Choć aspiracje mieszkaniowe są coraz wyższe, jesteśmy też coraz bardziej zadowoleni ze swoich warunków. Odsetek osób oceniających warunki mieszkaniowe jako dobre lub bardzo dobre systematycznie rośnie. W latach 2007-2025 zwiększył się z 60 do 78 proc., a odsetek osób oceniających je bardzo dobrze wzrósł ponad dwukrotnie.

Nie jest to sprzeczne z rosnącymi oczekiwaniami. Ludzie mogą uważać swoje warunki za dobre, a jednocześnie pragnąć mieszkania z dodatkowym pokojem. Przy dużo gorszych warunkach również mogliby chcieć większego lokalu, ale ze swojej obecnej sytuacji byliby znacznie mniej zadowoleni.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

CBOS regularnie pyta Polaków także o zadowolenie z różnych dziedzin życia, w tym z „materialnych warunków bytu – mieszkania, wyposażenia itp.”. To nieco podobna kategoria, w której również widać wzrost satysfakcji. Mimo okresowych wahań trend jest wyraźnie rosnący.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Zadowolenie rośnie nie bez powodu

Są też konkretne powody, by być bardziej zadowolonym. Jeszcze w 1999 r. 30 proc. badanych przez CBOS zajmowało mieszkania o powierzchni poniżej 50 m kw. W 2007 r. było to już 27 proc., a w zeszłym roku – 13 proc. W 1992 r. 18 proc. gospodarstw domowych mieszkało w lokalach jednopokojowych, a w 2025 r. – 5 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Według CBOS w 1997 r. 58 proc. polskich rodzin dysponowało powierzchnią mieszkania poniżej 20 m kw. na osobę. W zeszłym roku było to już tylko 19 proc. Różnice są więc diametralne.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Średnia powierzchnia mieszkania na osobę pod koniec lat 90. wynosiła 22 m kw., w 2007 r. – 25 m kw., a w zeszłym roku – ponad 43 m kw. To jest względnie zbieżne z danymi GUS, który stosuje inną metodologię. Według GUS na jedną osobę przypadało w Polsce ok. 19 m kw. w 1997 r., niecałe 24 m kw. w 2007 r. i ponad 32 m kw. w 2024 r.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Z kolei według Eurostatu w 2005 r. prawie 11 proc. Polaków uważało, że ich mieszkanie jest zbyt ciemne. Od 2013 r. jesteśmy już pod tym względem poniżej średniej unijnej, a w 2023 r. taką opinię miało 3,3 proc. Polaków. To drobniejszy wskaźnik, ale dobrze pokazuje, że poprawia się nie tylko ilość miejsca, lecz także jakość mieszkań.

Jak do tego wszystkiego mają się młodzi?

W artykule „Młodzi Polacy coraz rzadziej się wyprowadzają. Dlaczego wciąż mieszkamy z rodzicami?” sugerowałem, że mieszkanie z rodzicami coraz częściej – obok korzyści finansowych – może wynikać także z wygody. Warunki u rodziców bywają dziś po prostu dobre, a wyprowadzka oznaczałaby dla wielu młodych dorosłych czasowe pogorszenie standardu życia. Chęć szybkiej wyprowadzki nie musi być więc tak silna jak kiedyś.

Dane zdają się częściowo potwierdzać tę teorię, a jednocześnie pokazują poprawę warunków życia w Polsce. W przypadku osób w wieku 25-34 lata powierzchnia mieszkania na osobę wzrosła z ok. 18 m kw. pod koniec lat 90. do prawie 40 m kw. w zeszłym roku. Wśród najmłodszych dorosłych zwiększyła się z 18 do 27 m kw.

Wszyscy jednak słyszymy o wysokim odsetku młodych dorosłych mieszkających z rodzicami. Jak to pogodzić z tym, że warunki mieszkaniowe teoretycznie stale się poprawiają?

To dlaczego mieszkają u rodziców?

W badaniach CBOS i TNS OBOP z 2005 i 2010 r. dobre warunki lokalowe w domu rodzinnym wskazywało jako powód mieszkania z rodzicami jedynie 5-6 proc. dorosłych. W sondażu z zeszłego roku było to już 48 proc.

Obecnie częściej wskazywany jest także brak partnera lub rodziny – od 9 proc. w 2005 r. do prawie jednej trzeciej wskazań w zeszłym roku. Rzadziej powodem jest natomiast brak pracy, co nie powinno nikogo dziwić.

Częściej pojawiają się również wskazania dotyczące braku własnego mieszkania lub niewystarczających dochodów. Trudno jednak prosto porównywać odpowiedzi dotyczące sytuacji materialnej, zwłaszcza przy innych oczekiwaniach i innych warunkach w domu rodzinnym. Nie ma wątpliwości, że sytuacja ekonomiczna młodych osób jest dziś znacznie lepsza niż 15 czy 20 lat temu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jednocześnie w zeszłym roku 72 proc. „gniazdowników” w wieku 25-34 lata było finansowo niezależnych od rodziców, a tylko 4 proc. – całkowicie od nich uzależnionych. Jeszcze w 2017 r. w tej grupie niezależnych finansowo było 68 proc., a całkowicie uzależnionych – 9 proc.

Wobec tych danych powód „związkowy” może być istotniejszy niż się wydaje. Jeżeli warunki u rodziców są wystarczająco dobre, zwiększanie kosztów tylko po to, aby mieszkać samemu lub ze współlokatorem – często w gorszym standardzie – nie musi być atrakcyjną perspektywą. Co innego, gdy ktoś chce zamieszkać z partnerem, a tym bardziej założyć rodzinę. To zmienia kalkulację.

W badaniu z 2025 r. pytano także, czy mieszkanie z rodzicami jest dla młodych dorosłych bardziej koniecznością czy wyborem. Ponad połowa badanych uznała, że częściej chodzi o wybór.

Co to wszystko nam mówi?

Warunki mieszkaniowe – i nie tylko mieszkaniowe – w Polsce systematycznie się poprawiają. Coraz więcej osób jest też zadowolonych ze swojej sytuacji. Wiemy jednak, że rosną oczekiwania i że szczególnie przy nadal dość niskiej na tle Europy liczbie mieszkań w Polsce nie zostaną one szybko zaspokojone. Być może sufitu praktycznie tu nie ma. To, co wystarczało 100, 50 czy nawet 15 lat temu, dziś może być dalece niewystarczające. To normalny element rozwoju gospodarczego i bogacenia się społeczeństwa. Jednocześnie zadowolenie rośnie, bo warunki są wyraźnie lepsze.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Rosnąca liczba młodych osób mieszkających z rodzicami może oczywiście w pewnym stopniu niepokoić. W innych artykułach XYZ napisano, że jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest m.in. słabo rozwinięty rynek najmu w Polsce. Duże znaczenie ma także mniejsza liczba par.

Dość uspokajająca jest jednak perspektywa, że coraz więcej osób mieszka z rodzicami dlatego, że warunki mieszkaniowe w domu rodzinnym są wystarczająco dobre, a nie np. z powodu braku pracy. Takie zjawisko może być więc także skutkiem wzrostu oczekiwań oraz poprawy warunków życia w całym społeczeństwie.

Niestety brakuje nam bardziej regularnych i dokładnych danych na ten temat. Gdyby analogiczne badania prowadzono co roku, obraz można byłoby poddać znacznie bardziej szczegółowej analizie.

Główne wnioski

  1. Nasze warunki mieszkaniowe się poprawiają. W wielu kategoriach mieszkamy dziś lepiej, niż w 2007 r. w ogóle chcieliśmy mieszkać. Oczekiwania rosły jednak jeszcze szybciej, przez co tak definiowany „niedobór” w niektórych obszarach mógł się nawet powiększyć.
  2. To naturalna konsekwencja bogacenia się i wzrostu poziomu życia. Być może w mieszkalnictwie nie ma prostego sufitu ani momentu, w którym potrzeby zostaną w pełni zaspokojone. Jednocześnie Polacy widzą poprawę, bo zadowolenie z warunków mieszkaniowych również rośnie.
  3. Wzrósł odsetek młodych dorosłych mieszkających z rodzicami, ale coraz częściej powodem są m.in. dobre warunki lokalowe w domu rodzinnym, a nie np. brak pracy. Taki proces może być więc także symptomem poprawy warunków życia.