Kategorie artykułu: Biznes Świat

Miliardowy drenaż Afryki. Jak zachodnie koncerny uciekają przed podatkami na Mauritius

Afryka traci rocznie około 90 mld dolarów, ponieważ zachodnie firmy nie płacą należnych podatków lokalnych. Zyskują raje podatkowe – na czele z Mauritiusem.

Plaża na Mauritiusie
Turyści i milionerzy uwielbiają rajskie plaże Mauritiusu. Fot. Tadeusz Brzozowski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jaki sposób międzynarodowe firmy unikają płacenia podatków w afrykańskich krajach.
  2. Jaką rolę pełni Mauritius w procederze omijania podatków, które powinny pozostać w Afryce.
  3. Czy Liberia i Zambia, które ambitnie dążą do powtórzenia sukcesu Mauritiusu w zakresie działalności offshore, mają szansę stać się kolejnymi afrykańskimi rajami podatkowymi.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Kapitał ucieka z Afryki. Kontynent traci rocznie około 90 mld dolarów na podatkach lokalnych, których zapłaty unikają zachodnie firmy. Te gigantyczne straty znacznie przekraczają kwotę zagranicznej pomocy rozwojowej, jaką otrzymuje kontynent. W 2024 roku było to około 66 mld dolarów, podaje OECD. Ten mechanizm wsparcia załamał się zaledwie rok później. Nagła decyzja USA o wstrzymaniu funduszy doprowadziła do drastycznego spadku napływu kapitału pomocowego.

Jednocześnie niezapłacone przez zagraniczne firmy podatki stanowią około 3,7 proc. całkowitego PKB. W 2024 r. Afryka Subsaharyjska wypracowała PKB na poziomie blisko 1,8 bln dolarów. Największą część kwoty utraconych podatków stanowią nielegalne przepływy finansowe związane z wydobyciem i eksportem surowców mineralnych – wynika z raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Zjawisko globalnego unikania opodatkowania przez korporacje doczekało się nawet w świecie finansów własnego akronimu. Brzmi on BEPS i jest to skrót od base erosion and profit shifting, czyli erozja podstawy opodatkowania i przenoszenie zysków.

Cztery sposoby, jak nie płacić podatków w Afryce

Korporacje międzynarodowe mają kilka sprawdzonych mechanizmów drenażu gospodarczego Afryki. Najczęściej i najchętniej stosowanym jest sztuczne przenoszenie deklarowanych zysków do rajów podatkowych. Badania przeprowadzone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) pokazują, że firmy manipulują w tym celu cenami transakcji między własnymi spółkami zależnymi. W praktyce wygląda to tak, że zarejestrowana np. w Sierra Leone spółka zależna sprzedaje złoto po niskiej cenie siostrzanej spółce zarejestrowanej w raju podatkowym. Ta sprzedaje je dalej już po cenie rynkowej.

Inna metoda polega na tym, że spółki zależne w Afryce płacą swoim zachodnim spółkom macierzystym ogromne, sztucznie zawyżone opłaty za zarządzanie lub doradztwo. Sprawia to, że afrykański podmiot deklaruje stratę lub brak dochodu lokalnym służbom podatkowym. Często zachodnia spółka macierzysta pożycza również kapitał afrykańskiej spółce zależnej na bardzo wysoki procent. Ta przez lata zalicza ogromne odsetki do kosztów uzyskania przychodów. Również własność intelektualna jest systematycznie wykorzystywana do zaniżania dochodów z działalności w Afryce. Znaki towarowe, patenty i prawa do oprogramowania są rejestrowane w rajach podatkowych. Afrykańskie spółki zależne muszą płacić wygórowane opłaty licencyjne za ich wykorzystanie.

Zambia kontra światowi giganci

Raporty organizacji działających na rzecz walki z ubóstwem (takich jak War on Want), a także rządu w Lusace, regularnie oskarżają firmy działające w Zambii o wykorzystywanie spółek zależnych w rajach podatkowych do raportowania strat lub znacznego obniżania lokalnych zobowiązań podatkowych.

Zambijski Urząd Skarbowy (ZRA) przez lata prowadził spór o należne podatki z zależną od międzynarodowej korporacji Vedanta spółką Konkola Copper Mines. Sprawę zamknęła ugoda pozasądowa zawarta w ubiegłym roku. Korporacja zobowiązała się do spłaty zaległych długów w wysokości 250 mln dolarów i zainwestowania w ciągu pięciu lat 1 mld dolarów w zambijski przemysł wydobywczy.

Podobną batalię ZRA toczył przed Sądem Najwyższym Zambii przeciwko wykazującej zerowe zyski Nestlé Zambia Limited. W sierpniu 2025 r. zmusił ją do zapłaty 13,8 mln zambijskich kwacha, czyli niemal 600 tys. dolarów zaległych podatków i kar. Ten wyrok był o tyle ważny, że wzmocnił prawo urzędów skarbowych do kwestionowania strat sztucznie wykazywanych przez międzynarodowe koncerny. Zambijski sąd orzekł, że to na podatniku spoczywa ciężar udowodnienia, że wykazywane latami straty wynikają z przyczyn rynkowych, a nie z drenażu zysków do innych spółek z grupy. Sprawa ta odbiła się szerokim echem na świecie. Jest obecnie uznawana za jeden z najważniejszych wyroków w afrykańskim prawie podatkowym.

Niekiedy koncerny wygrywają

W tym samym kraju także spółka Zambia Sugar (kontrolowana przez brytyjski koncern Associated British Foods) znalazła się na celowniku organizacji pozarządowych i opinii publicznej. Według raportów, w tym międzynarodowych organizacji pozarządowych, takich jak ActionAid, choć firma generowała potężne zyski ze sprzedaży cukru, dzięki siatce spółek w Irlandii i na Mauritiusie przez lata skutecznie unikała płacenia podatku dochodowego w Zambii. Doprowadziło to do głośnych protestów tamtejszego społeczeństwa.

Zambia Sugar wyszła ze sporu z zambijskim urzędem skarbowym obronną ręką. Przekonała go, że ​​jej polityka finansowa jest zgodna z prawem zambijskim i międzynarodowym, a firma jest poważnym inwestorem zapewniającym tysiące miejsc pracy. Sprawę opisywał zambijski dziennik „Lusaka Times”.

Mauritius – afrykański raj podatkowy

Z raportów agend ONZ, Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że najchętniej wykorzystywanym rajem podatkowym jest Mauritius.

Oferując minimalne stawki podatkowe, elastyczne przepisy dotyczące trustów i bezpieczne środowisko gospodarcze, wyspa przekształciła się z kolonii – początkowo francuskiej, a następnie brytyjskiej – uzależnionej od uprawy trzciny cukrowej, w jeden z najbogatszych i najbardziej stabilnych krajów Afryki.

Standardowy podatek dochodowy od osób prawnych wynosi na Mauritiusie 15 proc. Spółki Global Business Company, czyli posiadające certyfikat rezydenta podatkowego, mogą jednak korzystać z częściowego zwolnienia. Sięga ono 80 proc., co obniża efektywną stawkę podatkową do 3 proc. Dzięki ponad 40 umowom o unikaniu podwójnego opodatkowania (DTAA) z krajami afrykańskimi i azjatyckimi Mauritius pełni funkcję potężnego centrum transferu inwestycji zagranicznych napływających na rynki wschodzące.

Kraj ten jednak wymaga od zagranicznych firm zatrudniania lokalnych pracowników oraz wykazywania rzeczywistej fizycznej obecności na wyspie. Napędza to i tak niebotycznie wysokie ceny nieruchomości na jej zatłoczonym obszarze. Pogłębia przy okazji przepaść między bogatymi a ubogimi mieszkańcami.

Niemal 5 tys. milionerów w kraju liczącym 1,2 mln mieszkańców

Tych bogatych, dysponujących majątkiem powyżej jednego miliona dolarów, jest na Mauritiusie około 4,8 tys. Wśród nich znajduje się 14 ultrabogatych centymilionerów, czyli osób z majątkiem netto przekraczającym 100 mln dolarów. Tak wynika z ubiegłorocznego raportu firmy New World Wealth zajmującej się analizą majątku i badaniami rynku. To głównie Francuzi, Brytyjczycy, Chińczycy, Rosjanie i mieszkańcy RPA.

Inwestując 1 mln dolarów, obcokrajowcy otrzymują „złotą wizę”, umożliwiającą im stały pobyt na wyspie. Dzięki nim Mauritius zyskał miano „Monako” lub „Szwajcarii Afryki”. Dla nich – jeśli zdecydują się zejść ze swoich drogich jachtów – Mauritius przygotował nieprzyzwoicie ekskluzywne hotele. Na wyspie często zyskują one miano „siedmiogwiazdkowych”. To między innymi Royal Palm Beachcomber Luxury w Grand Baie na północy kraju czy Maradiva Villas Resort and Spa nad zatoką Tamarin na południowo-zachodnim wybrzeżu.

Plaża na Mauritiusie.
Plaża na Mauritiusie. Fot. Tadeusz Brzozowski

Ale wyspa, która z punktu widzenia firm offshorowych i turystów jest rajem, dla wielu tubylców potrafi być piekłem. Choć na Mauritiusie w dużej mierze wyeliminowano skrajne ubóstwo, to społeczność kreolska – głównie czarnoskórzy potomkowie zniewolonych Afrykanów – stanowiąca około jednej czwartej populacji, jest nieproporcjonalnie mocno reprezentowana wśród grup o niskich dochodach i grup marginalizowanych.

Jednak za kilkadziesiąt lat zarówno bogaci, jak i ubodzy mieszkańcy Mauritiusu wspólnie zmierzą się z nierozwiązywalnym problemem zanikania plaż otaczających całą wyspę. Wody Oceanu Indyjskiego każdego roku podnoszą się bowiem o 9 milimetrów. W ciągu ostatnich dekad niektóre plaże cofnęły się nawet o 20 metrów. Przez zmiany klimatu Mauritius doświadcza coraz częściej niszczycielskiej siły cyklonów. Belal z początku 2024 r. spowodował poważne szkody w infrastrukturze wyspiarskiego kraju, podobnie jak Garance z lutego 2025 r.

cyklon, Afryka
Cyklony nawiedzające Mauritius, występujące zwykle między grudniem a marcem, wyrywają drzewa z korzeniami, niszczą sieć energetyczną i powodują błyskawiczne powodzie. Fot. Tadeusz Brzozowski

Zambia pragnie powtórzyć sukces Mauritiusu

Krajem afrykańskim, który intensywnie dąży do powtórzenia sukcesu Mauritiusu, jest Zambia. W 2017 r. burmistrz stołecznej Lusaki, Wilson Kalumba, zaskoczył świat – zwłaszcza tę jego część, u której Zambia była zadłużona na miliardy dolarów. Zaproponował, by uczynić z kraju kolejnego afrykańskiego centrum bankowości offshore, aby konkurować z Dubajem i Mauritiusem. Burmistrz nie wspominał o długu zagranicznym sięgającym niemal 9 mld dolarów, ale powoływał się na stabilność polityczną swojego kraju.

Gdy pomysł nie wypalił, pojawiła się propozycja przeobrażenia w takie centrum wyspy Chilubi, położonej na bagiennym jeziorze Bangweulu w północno-wschodniej części kraju. Wyspa jest całkowicie odcięta od świata. Nie łączą jej ze stałym lądem żadne mosty, a w pobliżu nie ma dobrej drogi. Większość znajdujących się na niej wiosek nie ma prądu. To problem, z którym od dziesięcioleci rząd w Lusace nie może sobie poradzić, a który znacznie utrudnia zrealizowanie tego ambitnego projektu.

Brak prądu dotyka więcej regionów. Skrót zambijskiego dostawcy energii – ZESCO – często rozwijany jest przez Zambijczyków jako Zambian Electricity Sometimes Comes On (zambijski prąd czasami jest włączany). Zambijczycy lubią też żartować w rozmowach z obcokrajowcami, przekonując ich, że oczekiwanie od nich wyprasowanych ubrań jest z tego powodu nietaktem.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Liberia też chce być jak Mauritius

Również uboga Liberia pragnie zostać „Mauritiusem zachodniego wybrzeża Afryki”. Kraj ten ma jeden z najniższych na świecie wskaźników PKB na mieszkańca. W 2025 r. według Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynosił on około 964 dolary. Liberia zamierza jednak przyciągnąć inwestycje zagraniczne, wprowadzając politykę offshore na wzór maurytyjski.

Urzędnicy i finansiści z Liberii odwiedzili niedawno Mauritius. Przyglądali się tamtejszym systemom zarządzania i modelom wolnego portu, by przenieść te rozwiązania na swój grunt. Stołeczny port, Freeport of Monrovia, który właśnie został włączony do finansowanego przez Unię Europejską programu bezpieczeństwa portowego SCOPE Africa o wartości 12 mln euro, chcą upodobnić do Port Louis – głównego portu Mauritiusu i jednego z najważniejszych portów Afryki Wschodniej.

Od dziesięcioleci Liberia posiada największy rejestr statków na świecie. Oferuje on usługi korporacyjne, podatkowe i rejestracyjne dla branży morskiej. Pojęcie „offshore” ma tu jednak specyficzne znaczenie i dotyczy głównie międzynarodowego sektora żeglugowego (tzw. taniej bandery).

Natura i historia działają na niekorzyść

Liberia ma jednak większe ambicje. Chce stać się hubem lotniczym Afryki Zachodniej i, podobnie jak Mauritius, pragnie przyciągnąć turystów swoimi dziewiczymi plażami. Ale w przeciwieństwie do wybrzeża Mauritiusu, otoczonego bezpiecznym pierścieniem raf koralowych, liberyjskie wody nie zachęcają do kąpieli ze względu na wiecznie wzburzone morze i wyjątkowo silne prądy wsteczne. Liberia ma też obecnie niewiele połączeń lotniczych – raptem siedem. Tymczasem Mauritius oferuje 26 bezpośrednich połączeń z 19 krajami, nie licząc dziesiątek dodatkowych lotów czarterowych. 

Turystów od Liberii odstrasza też brak infrastruktury, otwarte ścieki spływające z centrum miasta do oceanu oraz powszechny problem defekacji na plażach i ulicach. To tragiczny skutek zniszczeń spowodowanych dwiema wojnami domowymi, które w latach 1989–2003 pochłonęły ponad 250 tys. ludzkich istnień. Tym, którzy przeżyli, konflikty odebrały podstawowy dostęp do wodociągów i kanalizacji.

Afryka, toaleta
W Liberii jeszcze w latach 80. XX w. za traktowanie ulicy jako publicznej toalety groziły wysokie kary finansowe. Obecnie właściciele nieruchomości w całej Monrovii bronią się prośbami wymalowanymi na murach: „Nie sikaj tutaj”. Napis na murze wykonano w języku kolokwa – liberyjskiej odmianie języka angielskiego (pidżynie). Fot. Tadeusz Brzozowski

Główne wnioski

  1. Afryka traci rocznie około 90 mld dolarów z powodu unikania opodatkowania przez międzynarodowe korporacje. Firmy przenoszą zyski do rajów podatkowych, zawyżają opłaty za usługi wewnątrz grup kapitałowych oraz wykorzystują pożyczki i opłaty licencyjne do obniżania lokalnych podatków. Szczególnie dotyczy to sektora wydobywczego, gdzie nielegalne przepływy finansowe są największym źródłem strat.
  2. Zambia podejmuje działania przeciwko unikaniu podatków przez globalne koncerny. W niektórych sprawach firmy zostały zmuszone do zapłaty zaległych podatków. Jednocześnie część przedsiębiorstw skutecznie broniła swoich praktyk, argumentując zgodność działań z prawem i znaczenie dla zatrudnienia.
  3. Mauritius stał się jednym z najważniejszych rajów podatkowych Afryki dzięki niskim podatkom, korzystnym regulacjom i stabilności gospodarczej. Kraj przyciąga zagranicznych inwestorów oraz zamożnych rezydentów, ale jednocześnie zmaga się z nierównościami społecznymi i skutkami zmian klimatu. Jego sukces próbują naśladować Zambia i Liberia, jednak ograniczenia infrastrukturalne, gospodarcze i geograficzne utrudniają realizację tych planów.