Kategoria artykułu: Polityka

Morawiecki kontra Kosiniak-Kamysz w Jasionce. Kością niezgody inwestycje obronne, stosunek do UE i USA, a w tle gra o wyborcze sojusze (WNIOSKI)

Prima aprilis przyniósł - całkowicie na poważnie - niespodziewaną debatę Mateusza Morawieckiego z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Rozmowa przebiegła w poważnej, choć raczej spokojnej atmosferze. Politycy starli się o ocenę zakupów obronnych czy UE. Ważniejsze jednak jest tło debaty, która zrealizowała polityczne cele obu.

Mateusz Morawiecki (L) i Władysław Kosiniak-Kamysz (P) spotkali się w podkarpackiej Jasionce w formule jeden na jeden. Mimo oczywistych różnic, rozmówcy zgodzili się co do zawierania sojuszy regionalnych czy poparcia dla wersji SAFE 0% przygotowanej przez PSL. Fot. PAP/Darek Delmanowicz

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie są polityczne okoliczności debaty Mateusza Morawieckiego i Władysława Kosiniaka-Kamysza.
  2. O czym rozmawiali obaj politycy.
  3. Jakie cele polityczne zrealizowali Morawiecki oraz Kosiniak-Kamysz.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Jeszcze na początku tygodnia nic nie wskazywało na to, że odbędzie się debata prominentnych polityków rządu i opozycji. Jednak we wtorek 31 marca gruchnęła informacja o starciu byłego premiera Mateusza Morawieckiego z wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Okazją było Europejskie Forum Rolnicze w Jasionce koło Rzeszowa. Jak podaje Gazeta Wyborcza, pomysł na organizację spotkania padł już dawno temu, jednak długo był tajemnicą dla opinii publicznej.

Debaty z przeciwnikami konikiem Morawieckiego

Dla byłego premiera debata z politykiem z innego obozu politycznego to nie pierwszyzna. We wrześniu ubiegłego roku Morawiecki starł się z szefem lewicowej, opozycyjnej partii Razem, Adrianem Zandbergiem.

Niedługo później, w październiku, Mateusz Morawiecki wziął udział w dyskusji jeden na jeden z ministrą funduszy i polityki regionalnej Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, dzisiejszą szefową Polski 2050. Debatę w Dąbrowie Górniczej oraz Krynicy-Zdroju szeroko opisywaliśmy na naszych łamach.

Kosiniak-Kamysz wraca do debat

Minister obrony narodowej i szef PSL z racji obowiązków rzadziej wchodzi w debaty z politycznymi przeciwnikami. Wyjątkiem było sierpniowe spotkanie Kosiniaka z liderem Nowej Nadziei Sławomirem Mentzenem. Mentzen wówczas organizował spotkania pod hasłem „Piwo z Mentzenem”, do których zapraszał również politycznych przeciwników. Na spotkanie w Krakowie zaproszenie przyjął szef PSL. Ujawnił wówczas, że dostał w 2023 roku propozycję od Prawa i Sprawiedliwości, aby objął tekę premiera w koalicyjnym rządzie PiS-PSL.

Na Podkarpaciu nikt raczej nie oczekiwał sensacyjnych doniesień z politycznej kuchni. Ciekawy jednak jest bieżący polityczny kontekst, w którym odbyła się debata. Jarosław Kaczyński, choć wezwał do jedności partii, jasno dał Mateuszowi Morawieckiemu do zrozumienia, że nie będzie już odgrywał pierwszych skrzypiec w obozie PiS.

Silny Kosiniak, słaby PSL oraz korespondencyjny pojedynek Morawieckiego z Czarnkiem

Na premiera namaszczony został Przemysław Czarnek, zwolennik bardziej radykalnego kursu PiS w prawo. Mateusz Morawiecki z partii nie wyszedł, ale forsuje własną agendę skupioną głównie na rozwoju gospodarczym kraju. Nie krytykuje kierownictwa partii, choć trudno mówić tu zarazem o wielkiej miłości.

Były premier, jak opisywaliśmy w XYZ, prowadzi także własny cykl spotkań z wyborcami, niezależny od podróży Czarnka czy Kaczyńskiego. Morawiecki prowadzi obecnie samodzielną, niezależną od Nowogrodzkiej politykę programowo-wizerunkową.

Tylko na pozór sytuacja Polskiego Stronnictwa Ludowego wydaje się mniej interesująca. Pozycja szefa MON w partii jest niezagrożona, czego dowodem był jego niedawny ponowny wybór na prezesa PSL. Choć Kosiniak-Kamysz jest bardzo mocny wewnątrz ugrupowania, to samo PSL balansuje na granicy progu wyborczego. Scenariusz samodzielnego startu partii w 2027 roku, mimo silnych struktur lokalnych, obarczony jest znacznym ryzykiem. Z tego względu z politycznego punktu widzenia kluczowa dla Władysława Kosiniaka-Kamysza jest próba ugruntowania swojej pozycji wewnątrz koalicji rządzącej, również poprzez debaty z przeciwnikami politycznymi.

Morawiecki sceptyczny wobec USA

Rozmowa Mateusza Morawieckiego i Władysława Kosiniaka-Kamysza przynosi kilka interesujących wniosków, szczególnie w czysto politycznym kontekście przyszłych wydarzeń w 2027 roku.

W środowy poranek brytyjski dziennik „The Guardian” opublikował rozmowę z prezydentem USA Donaldem Trumpem, w której amerykański przywódca wyraża poważne wątpliwości wobec dalszego uczestnictwa Stanów w NATO. Prowadzący debatę Piotr Witwicki z Interii rozpoczął dyskusję od oceny tej wypowiedzi. I w tym miejscu nieco zaskoczył były premier. Morawiecki podkreślał, że sojusz z USA dla filaru polskiego bezpieczeństwa stawia dopiero na trzecim miejscu za polską armią i wojskami regionu.

– Jeżeli ktoś z państwa jeszcze wierzy w to, że artykuł piąty traktatu waszyngtońskiego działa naprawdę i będzie działał jak zasada muszkieterów, (…) to wolałbym wyprowadzić państwa z tej strefy komfortu. Nie ma takiego automatyzmu – mówił Mateusz Morawiecki.

Wypowiedź byłego premiera mimo wszystko zaskakuje, bowiem obóz PiS – w tym także Morawiecki – niezmiennie stawia na priorytet w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, a ściślej administracją Donalda Trumpa.

Zarazem obaj dyskutanci zgodzili się w kwestii najważniejszych kierunków sojuszniczych dla polskiego bezpieczeństwa.

Ponadpolityczna zgoda w sprawie sojuszów regionalnych

– Szwecja, Finlandia, państwa bałtyckie na północy oraz Turcja i Rumunia na południu. (…) To jest wspólna strategia państwa polskiego, niezależnie z jakich środowisk jesteśmy – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jednak kwestia inwestycji w obronność poróżniła obu polityków. Obecny szef MON atakował swojego poprzednika Mariusza Błaszczaka za kupowanie sprzętu „na oślep” bez uzbrojenia i offsetu.

Morawiecki odparł zarzuty, mówiąc, że pierwsza faza wojny w Ukrainie wymagała szybkich zakupów, szczególnie gdy, jego zdaniem, Francji i Niemcom zależało na powrocie do handlu z Rosją na starych zasadach.

– Każdy wam to powie, kto się zajmuje wojną na Ukrainie. To nie była jeszcze faza wojny dronowej. Trzeba było wprowadzić polski ciężki sprzęt, czy na stan polskiej armii ciężki sprzęt, szybko uzupełniony ze Stanów Zjednoczonych, z Korei. Więc ja się w ogóle nie zamierzam tłumaczyć – uciął Morawiecki.

Rytualny spór o suwerenność

Czy zatem skoro Mateusz Morawiecki podjął się krytyki USA, to zarazem spojrzał cieplejszym okiem na Unię Europejską? Nic bardziej mylnego. Unia w narracji Morawieckiego jest instytucją ograniczającą polską suwerenność.

– Polacy wreszcie zaczęli rozumieć, że Unia Europejska to nie jest żadna dobra ciocia, że oni chcą nas wykorzystać – mówił były premier.

Mateusz Morawiecki dodatkowo uderzał – choć nie wprost – w Niemcy. Jako przykład podał inwestycje w polskie porty (m.in. w Gdańsku, Świnoujściu czy Szczecinie), które przyczyniły się do wzrostu wpływów budżetowych z cła, VAT-u i akcyzy.

– Myśmy te pieniądze, o których powiedziałem przed chwilą, zabrali z Rostocku, z Hamburga, z Rotterdamu i z Amsterdamu. To ich boli – wymieniał Morawiecki stawiając zachodnich partnerów w roli rywali.

Polityk PiS tradycyjnie krytykował również mechanizm warunkowości zawarty w środkach z KPO i SAFE. Szef PSL odpierał zarzuty Mateusza Morawieckiego.

– Nikt tych pieniędzy nie odbierze, bo Unia Europejska wie, że się musi zbroić. Jeśli chodzi o suwerenność, to moim zdaniem polskiej suwerenności zagraża Federacja Rosyjska, a nie nasze sojusze na zachodzie – zdecydowanie oponował szef MON.

Kość niezgody: kto ma bardziej prorosyjskich sojuszników?

Nie jest również zaskoczeniem, że polityków poróżnił stosunek do Viktora Orbána. Władysław Kosiniak-Kamysz atakował PiS za sojusz z węgierskim premierem, wypominając mu proputinowską postawę i blokowanie wsparcia dla Ukrainy.

Mateusz Morawiecki kontratakował, wypominając, że to prezydent Francji i kanclerz Niemiec (sojusznicy Donalda Tuska w Europejskiej Partii Ludowej) w pierwszej fazie wojny chcieli szybko wrócić do „business as usual” z Władimirem Putinem. Morawiecki odciął się również od proputinowskich poglądów Orbána, ale próbował go również bronić.

– Nigdy premier Orbán w czasie, kiedy ja byłem premierem, nie zablokował żadnego pakietu sankcyjnego – mówił Morawiecki.
Sprawdziliśmy – to nieprawda. W listopadzie 2023 r., a zatem jeszcze za rządów Morawieckiego, Węgry blokowały wprowadzenie 12. pakietu sankcji na Rosję obejmujących energetykę jądrową. Ostatecznie ponad miesiąc później udało się wprowadzić sankcje w życie.

Tak dla PSL-owskiego "SAFE 0%" oraz Tusk jak Gomułka

Cała rozmowa przebiegała jednak w stosunkowo spokojnej atmosferze. Ponadto obaj politycy zgodzili się co do zniesienia dwukadencyjności dla samorządowców. Co jeszcze istotniejsze, Morawiecki zadeklarował także poparcie dla projektu SAFE 0% autorstwa PSL.

– Ja zagłosuję za i tutaj jest pierwsza zgoda między nami. Cieszę się, że pan premier Kosiniak Kamysz rzeczywiście pozytywnie się zaczął wypowiadać o tej propozycji pana prezydenta – mówił Mateusz Morawiecki.

Najistotniejsze słowa padły jednak pod koniec debaty. Choć dyskusja orbitowała wokół dopłat do paliwa dla rolników, to Morawiecki przedstawił PSL jako podmiot całkowicie zależny od woli politycznej Donalda Tuska.

– U was jest tak, że ludzie głosowali na PSL, a wyskoczył im Tusk. Trochę tak jak w styczniu 1947 roku w styczniu: „Urna wyborcza to magiczna szkatułka, wrzucasz Mikołajczyka, wychodzi Gomułka”. Ale dlaczego do tego nawiązuje? Bo gdyby pan miał siłę, sprawczość w tej koalicji, to pan by zrobił co najmniej to, co ja zrobiłem z ministrem rolnictwa – dopłaty dla rolników w momencie, gdy jest dołek – zaatakował Morawiecki wicepremiera.
Szef PSL do tych słów się nie odniósł.

Wnioski: polityczny win-win?

Nie bez powodu przytaczam te słowa Mateusza Morawieckiego tuż przed wnioskami z debaty. Były premier rząd atakuje rytualnie. Jednak Polskie Stronnictwo Ludowe spośród wszystkich partii tworzących rządową koalicję jest najmniej odległe od Morawieckiego. Z tego powodu próbuje on wbijać klin między PSL a KO. Paradoksalnie, taka sytuacja sprzyja także Kosiniakowi. Wie bowiem, że w ten sposób buduje swoją pozycję w koalicji i jednocześnie zachowuje pewną asertywność wobec lidera rządu. Choć PSL już dziś gra powyżej swojej wagi, to Władysław Kosiniak-Kamysz umiejętnie podkreśla swoją koncyliacyjność jako atut, także w kontekście przyszłych politycznych układanek.

Mateusz Morawiecki z kolei, jak donoszą media, ma zamiar stworzyć stowarzyszenie, które ma skupiać kilkudziesięciu bliskich mu posłów. Widać zatem, że były premier myśli o wielu scenariuszach powyborczych. Trudno na podstawie jednej debaty wyciągać daleko idące wnioski. Jednak fakt, że spotkał się publicznie z wicepremierem z PSL, stanowi ważny sygnał wysyłany do kierownictwa PIS. Morawiecki chce pokazać wewnątrz obozu PiS, że wciąż się liczy i potrafi rozmawiać także z przeciwnikami, a w kilku sprawach mieć z nimi nić porozumienia.

To również element rywalizacji z frakcją Przemysława Czarnka. Nie ma tu mowy o bezpośrednim atakowaniu kandydata na premiera. Zarazem widać, że Morawiecki robi, co może, aby nadal podkreślać swoje polityczne znaczenie.

Najważniejszy jednak jest jeden prosty wniosek, który pozostanie najdłużej w naszej pamięci. Sama informacja o tym, że spotkanie się odbyło, buduje zarówno Mateusza Morawieckiego wewnątrz własnego obozu, jak również Władysława Kosiniaka-Kamysza w koalicji rządowej. Rzadki przypadek (przynajmniej chwilowego) politycznego win-win.

Główne wnioski

  1. Mateusz Morawiecki poddał w wątpliwość automatyzm gwarancji bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych w ramach struktur NATO. Polityk opozycji priorytetyzuje rozwój polskiej armii oraz współpracę z państwami regionu ponad Stany Zjednoczone. Władysław Kosiniak-Kamysz zgodził się co do wagi sojuszy regionalnych, jednak stanowczo skrytykował poprzedni rząd za chaotyczne zakupy zbrojeniowe bez dbałości o transfer technologii.
  2. Wyraźna oś sporu dotyczy relacji z Unią Europejską oraz diagnozy głównych zagrożeń dla państwa. Były premier przedstawia europejskie instytucje jako podmioty ograniczające polską suwerenność i rywalizujące z krajowymi portami o wpływy budżetowe. Lider PSL całkowicie odrzuca taką narrację, identyfikując Federację Rosyjską jako jedyne zagrożenie i potępiając jednocześnie politykę rządu Węgier.
  3. Organizacja spotkania przyniosła obu uczestnikom obustronne korzyści w ich bieżących zmaganiach o polityczne wpływy. Morawiecki udowodnił zdolność do działania niezależnie od partyjnych rywali i podjął próbę osłabienia spoistości obecnej koalicji. Wicepremier wykorzystał z kolei tę debatę do zademonstrowania wizerunkowej asertywności wobec premiera.