NBA otwiera się na fundusze inwestycyjne. Wielkie pieniądze wchodzą do klubów
NBA zmieniła zasady dotyczące inwestycji funduszy private equity. Od teraz instytucje te będą mogły posiadać udziały w nawet ośmiu klubach. Z nowych regulacji jako pierwszy skorzysta Arctos Partners, który zapowiedział zakup udziałów w dwóch drużynach. To dopiero początek – wkrótce zmienione mają zostać także ograniczenia dotyczące wielkości udziałów, jakie fundusze mogą posiadać w poszczególnych klubach.
Fot. Scott Taetsch/Getty Images
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie są nowe limity dotyczące inwestycji funduszy private equity w kluby NBA.
- Dlaczego fundusze private equity, takie jak Arctos Partners czy Blue Owl, inwestują w kluby bez sukcesów sportowych.
- Jak różnią się zasady inwestowania funduszy private equity w NBA na tle innych lig sportowych w USA.
Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.
Na grudniowym spotkaniu właściciele klubów NBA demokratycznie zagłosowali za podniesieniem limitu liczby drużyn, w których udziały mogą posiadać fundusze private equity. Instytucje niezwykle aktywne w świecie sportu – odpowiedzialne za jedne z największych transakcji w minionym roku – od teraz będą mogły inwestować w nawet osiem drużyn NBA. Dotychczas limit ten wynosił pięć.
Rosnące zainteresowanie funduszy private equity klubami NBA
Nie bez powodu właściciele klubów NBA zajęli się tym tematem. To odpowiedź na kolosalne zainteresowanie zgłaszane przez największe fundusze private equity na rynku. Zaledwie kilka dni po głosowaniu Arctos Partners ogłosił inwestycję w swój piąty klub NBA. Fundusz zainwestował w Monumental Sports & Entertainment, właściciela Washington Wizards. W jego portfelu znajdowały się już udziały w Philadelphia 76ers, Utah Jazz, Sacramento Kings oraz Golden State Warriors.
Jak podają różne źródła, to nie koniec inwestycji Arctosa. Fundusz miał rzekomo kilka tygodni temu zainwestować także w Memphis Grizzlies, których większościowym właścicielem jest Robert Pera. Biznesmen kupił klub w 2012 r. za 377 mln dolarów. Dziś wartość jego udziałów jest z pewnością wyższa, choć trudno jednoznacznie stwierdzić – o ile. Pomogłyby szczegóły dotyczące inwestycji Arctosa w klub, jednak nie zostały one ujawnione.
Można jedynie szacować skalę inwestycji. Zgodnie z obecnymi zasadami fundusze private equity mogą posiadać maksymalnie 20 proc. udziałów w jednym klubie. Ponadto łączny udział instytucji finansowych w akcjonariacie pojedynczej drużyny nie może przekraczać 30 proc. Biorąc pod uwagę, jak konsekwentnie NBA otwiera się na nowych inwestorów, trudno oczekiwać, by także te limity w dłuższej perspektywie pozostały bez zmian.
Najwięksi gracze private equity w NBA: Arctos Partners, State Street i Blue Owl
Podobnie jak Arctos Partners, w NBA coraz mocniej rozpychają się także State Street oraz Blue Owl. Pierwszy z tych funduszy ma udziały w Boston Celtics i San Antonio Spurs, a jednocześnie zawiązał wieloletnią współpracę jako partner WNBA, czyli kobiecych rozgrywek. Z kolei drugi fundusz jest inwestorem w Minnesota Timberwolves, Atlanta Hawks oraz Charlotte Hornets, z udziałami o łącznej wartości wycenianej na około 900 mln dolarów.
W sumie już ponad połowa klubów NBA ma w akcjonariacie fundusz private equity lub instytucję powiązaną z tego rodzaju inwestorem. Skala ta byłaby jeszcze większa, gdyby liga wcześniej umożliwiła funduszom bezpośredni zakup udziałów. Po raz pierwszy temat sformalizowania zasad inwestowania funduszy private equity w kluby pojawił się w 2019 r. Ostatecznie możliwość bezpośredniego nabywania pakietów mniejszościowych wprowadzono dopiero w 2021 r. Z tej opcji w ciągu ostatnich czterech lat skorzystało niemal 10 funduszy.
Ewidentnie inwestorów byłoby więcej, gdyby taka możliwość istniała wcześniej. Wystarczy spojrzeć na portfele trzech wspomnianych funduszy private equity. Arctos Partners ma udziały w klubach każdej z pięciu największych lig sportowych w USA, często procentowo większe niż w NBA. Fundusz zainwestował także w zespoły wyścigowe Formula One i NASCAR, a także kluby piłkarskie, takie jak Liverpool czy Paris Saint-Germain. Równie szeroki zakres inwestycji sportowych mają State Street oraz Blue Owl.
Jak inne ligi sportowe regulują inwestycje private equity?
Za oceanem każda liga zawodowa umożliwia inwestycje funduszy private equity, choć różnice w zasadach są znaczące. Ewidentnie widać obawy przed zbyt szerokim zakresem zaangażowania kapitałowego, który mógłby prowadzić np. do przekazywania informacji pomiędzy klubami znajdującymi się w portfelu jednego funduszu i w ten sposób budowania nieuczciwej przewagi konkurencyjnej.
W futbolowej NFL jeden fundusz może mieć udziały w maksymalnie sześciu klubach, nieprzekraczające 10 proc. W hokejowej NHL limit ten wynosi pięć klubów, a w piłkarskiej MLS – cztery, przy limitach udziałów zbliżonych do tych obowiązujących w NBA. Kobieca liga piłkarska NWSL wprowadziła ograniczenie inwestycji do trzech klubów, ale jako jedyna pozwala funduszowi private equity na pełną kontrolę, czyli posiadanie nawet 100 proc. udziałów. Jest jednak jeden warunek – klub musi być jedyną inwestycją danego funduszu w tej lidze. Co ciekawe, z tej możliwości skorzystał State Street, zakładając od podstaw klub Bay FC.
Dlaczego fundusze private equity inwestują w słabe sportowo kluby NBA?
Często instynktownie oceniamy inwestycje w kluby sportowe przez pryzmat wyników na boisku. Pewnie – podobnie jak ja – zobaczyliście, że Arctos Partners inwestuje w Washington Wizards oraz Memphis Grizzlies, po czym pojawiła się myśl: „co za bezsens”. Klub ze stolicy USA nie wygrał niczego od 40 lat, podobnie zresztą jak drużyna z Tennessee, która dodatkowo funkcjonuje na małym rynku, borykającym się z problemami, takimi jak wysoka przestępczość.
To jednak uproszczenie. Kluby bez sukcesów sportowych i w kryzysie są zazwyczaj relatywnie tanie, a więc dają duży potencjał poprawy wyników operacyjnych i wysoki zwrot z inwestycji. Co więcej, fundusze private equity nie inwestują w puchary, lecz w przepływy pieniężne, wzrost wartości franczyzy oraz stabilność przychodów, które w realiach NBA można generować nawet bez sportowych triumfów.
Patrząc na niedawne przykłady, od kiedy Blue Owl w 2023 r. zainwestował w Charlotte Hornets, klub nie zdołał poprawić wyników sportowych. Jednocześnie dwukrotnie osiągnął najwyższe przychody w swojej historii. W dwóch sezonach między 2023 a 2025 r. wygenerował odpowiednio 308 oraz 328 mln dolarów przychodów. Wcześniejszy rekord wynosił 269 mln dolarów.
Pozytywny wpływ funduszy private equity na finanse klubów NBA był widoczny relatywnie szybko niemal po każdej z dotychczasowych inwestycji. Instytucje te wykorzystują doświadczenie w zarządzaniu biznesami – nie tylko sportowymi – i wspierają klubowe struktury swoją wiedzą operacyjną i finansową. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ kadra zarządzająca klubów często wywodzi się ze świata sportu, a nie finansów.
Główne wnioski
- NBA stopniowo łagodzi przepisy dotyczące inwestycji funduszy private equity i coraz częściej postrzega je jako stabilne, długoterminowe źródło kapitału dla klubów. To sugeruje, że kolejne ograniczenia dotyczące udziałów i kontroli właścicielskiej również mogą zostać w niedługim czasie złagodzone.
- Dla funduszy private equity wyniki sportowe mają znaczenie drugorzędne wobec potencjału wzrostu wartości franczyzy i przychodów. Ostatnie inwestycje pokazują, że nawet słabe sportowo zespoły są w stanie generować rekordowe wpływy.
- Rosnąca obecność funduszy private equity w NBA wpisuje się w szerszy trend na amerykańskim rynku sportowym. Profesjonalne ligi coraz wyraźniej próbują balansować pomiędzy napływem kapitału a ochroną zasad uczciwej konkurencji.



