Nie chodzi już o chatboty. AI zaczyna przebudowywać całe firmy
Sztuczna inteligencja przestaje być dodatkiem do pojedynczych zadań i coraz częściej zmienia sposób działania całych organizacji. Liderzy biznesu, administracji i mediów już dziś mierzą się z pytaniem, gdzie warto przyspieszyć z automatyzacją, a gdzie człowiek nadal powinien mieć ostatnie słowo.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego firmy mogą stracić najwięcej właśnie wtedy, gdy będą próbowały wdrażać AI zbyt ostrożnie i bez przebudowy swoich procesów.
- Gdzie przedstawiciele biznesu, administracji i mediów stawiają granicę między pomocą sztucznej inteligencji a odpowiedzialnością człowieka.
- Dlaczego największym wyzwaniem związanym z AI może okazać się nie sama technologia, lecz sposób wykorzystania wzrostu produktywności i przygotowanie organizacji do zmian.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Sztuczna inteligencja przestaje być w firmach dodatkiem do pojedynczych procesów i coraz częściej zaczyna zmieniać sposób działania całych organizacji. Wraz z jej upowszechnieniem rośnie jednak liczba trudnych pytań: co zrobić z oszczędnością czasu i wzrostem produktywności, kto powinien odpowiadać za decyzje podejmowane z pomocą AI, jak chronić dane i gdzie postawić granicę automatyzacji.
Jednocześnie tempo zmian jest tak duże, że za kilka lat możemy dojść do momentu, w którym technicznie możliwe stanie się zarządzanie znaczną częścią przedsiębiorstwa przez systemy oparte na sztucznej inteligencji.
Podczas debaty „Wszechobecne AI jako nowa rzeczywistość. Co zmienia skala?” zorganizowanej podczas Executive Business Lounge w trakcie Dell Technologies Forum 2026 przedstawiciele Allegro, Pracodawców RP, Centralnego Ośrodka Informatyki oraz TVN/Warner Bros. Dyskutowali o tym, gdzie przyspieszać, a gdzie człowiek nadal powinien zostać ostatnią instancją. Padła też mocna prognoza: w ciągu pięciu-siedmiu lat mogą pojawić się firmy, którymi technologicznie da się zarządzać niemal całkowicie z pomocą AI.
Nieudany projekt nie musi być porażką
Jednym z podstawowych problemów staje się dziś to, co zrobić, gdy inżynier przychodzi z pomysłem na nowe zastosowanie AI. Marcin Kuśmierz, CEO Allegro, przekonywał, że zadaniem lidera jest stworzenie organizacji gotowej na ryzyko.
– Staram się tworzyć środowisko innowacyjności i wspierać apetyt na ryzyko, żebyśmy szukali punktów, które odróżnią nas od innych graczy w Polsce i za granicą – mówił Marcin Kuśmierz.
Jego zdaniem błąd zaczyna się już przy definiowaniu sukcesu. Jeśli każdy eksperyment ma bezpośrednio zarabiać, wiele wartościowych projektów zostanie zbyt szybko zamkniętych. Rezultatem może być przecież wyższa satysfakcja klientów, lepsza konwersja czy poprawa jakości procesu.
Allegro testuje takie podejście m.in. na asystencie zakupowym. Marcin Kuśmierz przyznał, że pierwsza wersja nie spełniała oczekiwań. Firma mogła zamknąć projekt. Zamiast tego szybko wypuszczała kolejne wersje.
– Mogliśmy powiedzieć: zainwestowaliśmy, projekt nie dowiózł, poczekajmy rok, dwa, trzy. Poszliśmy jednak za ciosem – mówił Marcin Kuśmierz.
Dziś narzędzie nie ma jeszcze bezpośredniego, materialnego wpływu na cały biznes, ale firma widzi poprawę konwersji w wybranych, bardziej złożonych kategoriach.
– Ludzie porównują produkty, zadają bardziej złożone pytania, a potem wkładają produkt do koszyka i kończą transakcję. To idzie w dobrą stronę – przekonywał Marcin Kuśmierz.
Problem zaczyna się przy skalowaniu
Joanna Makowiecka-Gatza, prezes Pracodawców RP, zwróciła uwagę, że wiele organizacji nadal pozostaje na etapie prostych zastosowań. Najtrudniejszy moment przychodzi wtedy, gdy trzeba przejść od indywidualnego używania narzędzi do prawdziwego wdrożenia i zadać trudniejsze pytanie: czy istniejący proces w ogóle powinien zostać zachowany.
– Nie chodzi tylko o usprawnianie procesu, który już funkcjonuje. Często trzeba wymyślić go na nowo – mówiła Joanna Makowiecka-Gatza.
Do tego dochodzą problemy bardzo praktyczne: jak budżetować korzystanie z modeli, kto odpowiada za dane i kto zatwierdza automatyzację.
– Apetyt na używanie tej technologii rośnie, ale na poziomie governance jest duży znak zapytania. Można popełnić wiele błędów, automatyzując procesy, które nie powinny mieć elementu sztucznej inteligencji albo idąc za daleko i za szybko – mówiła Joanna Makowiecka-Gatza.
Barierą są także kompetencje samych zarządów. Jeżeli menedżer nie korzysta z nowych narzędzi, trudno mu ocenić pomysły zespołu technologicznego.
– Jeżeli nie wiemy, czego oczekiwać albo co sobie wyobrazić, to jest oczywista bariera. Ta wiedza musi być coraz bardziej powszechna – podkreślała Joanna Makowiecka-Gatza.
Państwo nie ma prawa do „prawie dobrze”
Jeszcze ostrzejsza granica pojawia się w administracji. Radosław Maćkiewicz, dyrektor Centralnego Ośrodka Informatyki, przyznał, że tam, gdzie AI dotyka decyzji administracyjnych, margines błędu jest praktycznie zerowy. Nie oznacza to jednak bierności.
– Rozwój sztucznej inteligencji to coś, na co nie mamy wpływu. Nie wierzę, że administracja publiczna, przedsiębiorcy, cały kraj czy nawet Unia Europejska są w stanie ten rozwój zatrzymać – mówił Radosław Maćkiewicz.
Jego zdaniem największym błędem byłoby traktowanie AI jako dodatku do istniejących procedur. Prawdziwy efekt pojawi się dopiero przy przebudowie całych procesów.
– Jestem przekonany, że w ciągu pięciu, może maksymalnie siedmiu lat będziemy mieli zestaw rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, które będą w stanie samodzielnie zarządzać przedsiębiorstwem. Nie mówię, że wyłączymy ludzi. Mówię o możliwościach technologii – przekonywał Radosław Maćkiewicz.
Administracja nie może pójść aż tak daleko, ale już dziś przebudowuje procesy: cyfryzuje je, dokłada elementy AI i pozostawia człowieka jako kontrolera decyzji.
– Administracja publiczna, tak samo jak firmy komercyjne, musi eksperymentować i być przygotowana na wykorzystanie sztucznej inteligencji nie tylko punktowo, ale tak, żeby przemodelowywać procesy – mówił Radosław Maćkiewicz.
Co zrobić z „dywidendą produktywności”
Najbardziej niewygodna część rozmowy dotyczyła pracy. Co powinien zrobić prezes, jeżeli dzięki AI produktywność rośnie o 20-30 proc., a część zespołu przestaje być potrzebna?
– Podjąć decyzję. Jeżeli mówimy o firmie komercyjnej, zarząd jest odpowiedzialny za budowanie wartości. To nie znaczy, że nie można zagospodarować uwolnionych zasobów, ale nie wszystkie da się zagospodarować – mówiła Joanna Makowiecka-Gatza.
Jej zdaniem automatyzacja może częściowo odpowiadać na problemy demograficzne Polski. Jednocześnie obecna fala zmian po raz pierwszy tak mocno dotyka „białych kołnierzyków”.
– Ktoś inwestował w swoją edukację, a nagle okazuje się, że być może tylu koderów już nie potrzeba. To są poważne, wręcz rewolucyjne zmiany społeczne – mówiła Joanna Makowiecka-Gatza.
Zwracała uwagę, że napięcie jest już widoczne w dialogu ze związkami zawodowymi. Problemem jest nie tylko możliwość utraty pracy, ale też brak zrozumienia technologii.
Marcin Kuśmierz zwrócił uwagę na korzyść ze strony wdrożenia AI. CEO Allegro przekonywał, że jego firma myśli o AI przede wszystkim jako o narzędziu do wzrostu, a nie redukcji kosztów.
– Zastanawiamy się, jak rozwijać i wdrażać narzędzia dla ludzi, nie tyle po to, żeby podbijać produktywność, ale żeby pobudzić ich kreatywność. Chcemy wykorzystywać technologię do rozwoju biznesu – mówił Marcin Kuśmierz.
Jego zdaniem więcej można wygrać dzięki lepszemu doświadczeniu klienta niż przez skupienie się wyłącznie na oszczędnościach.
Media: AI może pomagać, ale nie może przejąć odpowiedzialności
Dla mediów stawką jest wiarygodność. Adam Sawicki, Group Senior Vice President – Digital w TVN/Warner Bros, przekonywał, że AI może pomagać dziennikarzom w researchu i analizie ogromnych zbiorów materiałów, ale nie powinno przejmować odpowiedzialności za publikację.
Adam Sawicki opowiadał o agencie stworzonym do pracy nad ogromnym zbiorem akt. Narzędzie miało wspomóc analizę około 30 mln dokumentów. Przykład ten jest tylko jednym z wielu, które zmieniają media. Jednocześnie pojawiają się nowe możliwości. Skorzystanie z ich efektów będzie wtedy, kiedy potrzebę zmian zrozumie cały biznes.
– Liczę, że nie przyjdzie tylko inżynier. Liczę, że przyjdą razem biznes, dziennikarz i inżynier i powiedzą: mamy taki pomysł, chcielibyśmy coś razem zrobić – mówił Adam Sawicki.
W rozrywce firma eksperymentuje szerzej. W dziennikarstwie poprzeczka jest wyżej, bo koszt błędu jest nieporównywalny.
– Za każdą wiadomością, za rzetelnością stoi czyjeś imię i nazwisko. W czasach fake newsów cena podania nieprawdziwej informacji jest bardzo duża – mówił Adam Sawicki.
AI pogłębia też znany od dawana problem mediów. Nowe narzędzia zmieniają sposób docierania do newsów, podczas gdy odbiorcy przez lata przyzwyczaili się do darmowych informacji finansowanych reklamą.
– Jeśli chcemy mieć dobrych dziennikarzy, którzy będą korzystać z AI, ale nadal będą jeździć, spotykać się z ludźmi, robić kilka godzin materiału i brać za niego odpowiedzialność, to to kosztuje – mówił Adam Sawicki.
Jednym z kierunków są subskrypcje. Drugim – zasady odpowiedzialności firm technologicznych korzystających z treści tworzonych przez redakcje.
Suwerenność tak, autarkia nie
Kolejny wątek dotyczył danych i infrastruktury. Radosław Maćkiewicz podkreślał, że państwo musi chronić najbardziej wrażliwe zasoby, ale ostrzegał przed rozumieniem suwerenności technologicznej jako pełnej samowystarczalności.
– Nie oszukujmy się: jako Polska nie zbudujemy nagle wszystkiego w stu procentach niezależnie od dostawców spoza naszych granic. Musimy nauczyć się zarządzać nimi tak, żeby mieć nad nimi kontrolę – mówił Radosław Maćkiewicz.
Część danych COI pozostaje w ośrodkach odseparowanych od internetu, inne zasoby mogą trafiać do chmury. O wyborze ma decydować analiza ryzyka.
– Dyskusja o suwerenności musi być oparta na realiach, żebyśmy nie wymyślili strategii, której po prostu nie da się w Polsce zrealizować – mówił Radosław Maćkiewicz.
Skala zagrożeń nie jest teoretyczna.
– Musimy być co najmniej krok przed adwersarzami. Tych ataków jest naprawdę ponad pół tysiąca dziennie na infrastrukturę rządową – dodał szef COI.
Czego nie oddać AI?
Na koniec uczestnicy zostali poproszeni o wskazanie decyzji, której nie chcieliby oddać sztucznej inteligencji.
Adam Sawicki wskazał ostateczną akceptację materiału dziennikarskiego.
– Finalne zatwierdzanie pracy dziennikarskiej, tego, co pokazujemy naszym widzom, tego na pewno nie chcielibyśmy oddać – mówił Adam Sawicki.
Radosław Maćkiewicz postawił podobną granicę w administracji.
– W postępowaniu administracyjnym ostateczna decyzja będzie należała do człowieka – mówił Radosław Maćkiewicz.
Radosław Maćkiewicz postawił jednak ostrzeżenie: najbliższe miesiące mogą przynieść spadek jakości części dokumentów, bo pracownicy już korzystają z AI, często bez zasad i szkoleń.
– Wiele organizacji wciąż ignoruje rozwiązania sztucznej inteligencji albo nie ma programu ich wdrażania. Pracownicy korzystają więc sami, w dowolny sposób. Widziałem przypadki, gdzie jakość dokumentów czy informacji była po prostu bardzo słaba – mówił Radosław Maćkiewicz.
Joanna Makowiecka-Gatza wskazała legislację. AI może usprawniać zbieranie i porządkowanie opinii, ale – jak podkreśliła – „czytanie ze zrozumieniem pozostanie bardzo ważne”.
Najdalej poszedł Marcin Kuśmierz. Zamiast wskazać proces, którego nie odda AI, zakwestionował potrzebę stawiania sztywnej granicy.
– Nie widzę miejsca w procesie, gdzie myślenie o wykorzystaniu AI nie powinno się pojawić. Trzeba szukać synergii i sprawdzać, gdzie lepszy jest człowiek, a gdzie technologia – mówił Marcin Kuśmierz.
Na końcu sformułował apel, który podsumował całą rozmowę.
– Nie bójmy się postępu. Uczmy się, bądźmy progresywni, nie naiwni, ale też niezbyt dramatyczni. To może wzmacniać konkurencyjność polskiej gospodarki. Im więcej będzie w nas lęku i spowalniania tego procesu, tym szybciej te pięć minut, które dziś mamy w światowej gospodarce, zamieni się w trzy – dodał prezes Allegro.
Główne wnioski
- Sztuczna inteligencja coraz częściej przestaje być w firmach narzędziem do usprawniania pojedynczych zadań i zaczyna wymuszać przebudowę całych procesów. Uczestnicy debaty zwracali uwagę, że największe korzyści mogą pojawić się dopiero wtedy, gdy organizacje przestaną automatyzować dotychczasowe schematy i zaczną projektować je od nowa. Wymaga to jednak gotowości na eksperymenty i porażki. Allegro pokazuje takie podejście na przykładzie asystenta zakupowego, którego pierwsza wersja nie spełniła oczekiwań, ale kolejne iteracje zaczęły poprawiać konwersję w bardziej złożonych kategoriach.
- Wraz ze skalowaniem AI rosną problemy związane z odpowiedzialnością, bezpieczeństwem i rynkiem pracy. Firmy muszą określić, kto odpowiada za dane, kto zatwierdza automatyzację i jak wykorzystać wzrost produktywności, który może ograniczać zapotrzebowanie na część pracowników. Szczególnie istotne staje się to w administracji i mediach, gdzie koszt błędu jest wysoki. Przedstawiciele tych sektorów podkreślali, że AI może wspierać analizę i przygotowywanie decyzji, ale ich ostateczna akceptacja powinna pozostać po stronie człowieka.
- Tempo rozwoju technologii może w ciągu kilku lat doprowadzić do sytuacji, w której systemy AI będą technicznie zdolne do zarządzania znaczną częścią przedsiębiorstwa. Nie oznacza to jednak pełnego zastąpienia ludzi. Dyskusja koncentruje się raczej na znalezieniu właściwego podziału zadań między człowieka a technologię. Równolegle organizacje muszą zadbać o kompetencje zarządów, zasady korzystania z AI oraz ochronę danych. W przypadku państwa dochodzi do tego kwestia technologicznej suwerenności, która zdaniem przedstawiciela COI powinna opierać się na kontroli ryzyka, a nie na próbie całkowitego uniezależnienia się od zagranicznych dostawców.