Co można zrobić z mundurków PKP? Ich firma przerobiła pięć ton tekstyliów
Torba na ramę zrobiona z pocztowego, lnianego worka, kosmetyczka z koszuli i pokrowiec na gitarę z baneru reklamowego. Izabela Kot i Aleksandra Włodarczyk dają drugie życie przedmiotom, które w wielu firmach miały zostać wyrzucone do kosza. Sprawdzamy, jak dokładnie działa upcycling przemysłowy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak działa upcycling przemysłowy.
- Jakie zagrożenia dla środowiska tworzy branża modowa i tekstylna.
- Jakie korzyści płyną z upcyclingu przemysłowego.
Izabela Kot razem z Aleksandrą Włodarczyk tworzą Rud Studio, które w swojej działalności koncentruje się na upcyclingu przemysłowym.
– Upcycling przemysłowy wziął się z moich wcześniejszych doświadczeń zawodowych. Natomiast mam wrażenie, że sam upcycling od zawsze był w moim życiu. Dorastając w latach osiemdziesiątych, kiedy nie było nic, moja mama przerabiała różne rzeczy. I tak np. nosiłam sukienki, które powstały z koszuli mojego taty. A mój brat miał kurtki zrobione z różnych narzut – wspomina Izabela Kot.
Mimo że jej rodzice prowadzili działalność związaną z tekstyliami, sama nigdy nie chciała iść w tym kierunku.
– Od zawsze zarzekałam się, że nie będę tego robić, a wyszło inaczej. Założyłam razem z mamą markę modową Trykot, specjalizującą się w torebkach. Pamiętam, jak kiedyś trafił w nasze ręce oryginalny lniany worek pocztowy z Poczty Polskiej, z którego stworzyłyśmy torbę. Był to na tyle charakterystyczny projekt, że trudno było przejść obok niego obojętnie. Śmiałyśmy się nawet z tego, że ta torba pomaga nawiązywać relacje międzyludzkie, bo nie dało się przejść niezauważonym. I od tego czasu zaczęła się nasza działalność związana z upcyclingiem – dodaje Izabela Kot.
W pewnym momencie do Rud Studio zaczęły zgłaszać się firmy, które szukały pomysłu na to, co mogą zrobić ze swoimi tekstyliami, zużytym ubraniem służbowym czy różnymi banerami – jak można je wykorzystać wtórnie.

Jak działa upcycling przemysłowy?
Zapytań ze strony firm było coraz więcej. Zaowocowało to dołączeniem do Rud Studio z początkiem tego roku Aleksandry Włodarczyk, związanej od lat z branżą modową, obecnie prowadzącej portal edukacyjny Świadomy Konsument Mody. Dodatkowo Aleksandra Włodarczyk w ramach projektu Fashion Futures wspiera biznesy modowe w rozwoju, a także w zrównoważonych i innowacyjnych strategiach produktowych oraz odpowiedzialnej komunikacji. Obie panie jako Rud Studio postanowiły jeszcze bardziej postawić na upcycling przemysłowy.
– Chcemy pokazać, że upcycling dla firm może mieć duże znaczenie i jest łatwiejszy do wdrożenia niż recykling, który nie jest jeszcze dostępny na rynku tak szeroko jak tego potrzeba. Z kolei upcycling przemysłowy daje dużo możliwości przerabiania tkanin i tworzyw na produkty o wyższej wartości, a my robimy to w skali masowej – tłumaczy Aleksandra Włodarczyk.
Dużą rolę poza wszelkimi wyliczeniami w przypadku upcyclingu odgrywa wyobraźnia i kreatywność.
– Trzeba wymyśleć, co możemy zrobić np. z mundurów PKP lub banerów, które wisiały na festiwalu Pol'and'Rock. Ważne, żeby proces przerabiania w skali przemysłowej był na tyle łatwy, żeby nie obciążał finansowo zleceniodawcy, a często mówimy o rzeczach liczonych w tysiącach – dodaje Izabela Kot.
Lampy z żaluzji i koszulowe kosmetyczki
Jednym z największych dotychczasowych zleceń było stworzenie 12 tys. nowych użytkowych przedmiotów. W tym przypadku pokrowców na laptopy oraz torebek tak zwanych „nerek”, które powstały na bazie zużytych polarów pracowniczych.
– Upcycling nie dotyczy tylko tkanin i materiałów, ale też produktów gotowych, które można przekształcić w nowe o innej, wartościowej funkcji na przykład dla pracowników danej firmy – podkreśla Aleksandra Włodarczyk.
W ramach współprac z różnymi przedsiębiorstwami Rud Studio udało się także przerobić m.in. pracownicze bawełniane koszule na kosmetyczki. A dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy stworzyć z festiwalowych banerów całą kolekcję gadżetów oraz pokrowiec na gitarę. Jak określają nasze rozmówczynie, sporym wyzwaniem jest jednak praca ze sztucznymi materiałami jak np. okienne, materiałowe żaluzje.
– Żaluzje plisowane, zazwyczaj są dosyć sztywnym materiałem syntetycznym, więc ciężko zrobić z tego podobny gadżet jak np. z ubrań. Dlatego chcemy wykorzystać je w lampach. Z kolei z rolet, które wieszamy w oknach, chcemy stworzyć duże torby kaucyjne, które posłużą do noszenia butelek i puszek do recyklomatów – dodaje Izabela Kot.

Ile procent odpadów udaje się wtórnie wykorzystać?
Według Rud Studio coraz więcej firm decyduje się na podobne działania i stara się wykorzystywać wtórnie stare kolekcje ubrań pracowniczych lub innych tekstyliów, które zalegają w magazynach.
– W zależności od materiałów zazwyczaj jesteśmy w stanie wykorzystać 75 proc. Ale są takie projekty, w których udaje nam się wykorzystać wszystko. Przykładowo ścinkami z polarów, z których powstały akcesoria dla pracowników jednej z dużych sieci handlowych, udało się wypchać poduszki, które później sprzedawano w dziale ogród. Tutaj mamy zamknięcie obiegu tkanin do zera – nie ma żadnych odpadów – tłumaczy Izabela Kot.
Jak dodaje, w ubiegłym roku udało się im przerobić 5 ton tekstyliów, z których powstało ok. 16 tys. różnych gadżetów. Przez te lata Rud Studio realizowało zamówienia dla takich marek jak: Bank ING, InPost, Leroy Merlin, Totalizator Sportowy czy WOŚP.
– Duże firmy są coraz bardziej świadome tego, że odpowiedzialne zagospodarowanie odpadów tekstylnych jest nie tylko korzyścią dla środowiska, ale także daje samym firmom korzyści finansowe, marketingowe czy wizerunkowe. Dla nas to duża radość, że różne rzeczy dostają drugie życie. Są praktyczne, estetyczne i dalej służą ludziom – dodaje założycielka Rud Studio.
Zdaniem eksperta
Przemysł modowy generuje rocznie około 120 mln ton odpadów tekstylnych
Bariera nie jest technologiczna, jest kulturowa i ekonomiczna. Dopóki marki nie zostaną rozliczone z tego, ile wprowadzają na rynek, a nie tylko co zbierają po fakcie, upcycling pozostanie narzędziem PR, a nie zmiany.

Moda dużym problemem dla środowiska
Branża modowa jest obecnie ogromnym problemem dla środowiska. Marki odzieżowe regularnie tworzą kolekcje ubrań, często w nadmiarze, co ma negatywny wpływ na naszą planetę.
– Oprócz ubrań należy wspomnieć także na przykład o tekstyliach wykorzystanych do wyposażenia wnętrz, które również kupujemy bardzo często. A dodam, że produkcja tekstyliów rośnie z roku na rok. Blisko 70 proc. z nich to tekstylia syntetyczne produkowane z ropy naftowej – czyli materiały, które ani w produkcji, ani w użytkowaniu nie są przyjazne dla środowiska i dla człowieka – zaznacza Aleksandra Włodarczyk.
Jak dodaje, największe wpływy środowiskowe (nawet 98–99 proc.) w branży modowej powstają w łańcuchach dostaw. Do tego dochodzą: ogromne zużycie wody w produkcji, olbrzymia ilość gazów cieplarnianych oraz olbrzymie zanieczyszczenia wód. Często w fabrykach marek fast fashion ścieki są wylewane bezpośrednio do rzek.
– Rocznie na świecie generujemy 92 mln ton odpadów tekstylnych, a ponieważ ich część pochodzi z niesprzedanych kolekcji, to czasami na wysypiska trafiają nowe ubrania z metkami. To też pokazuje, że skala produkcji jest największym problemem tekstyliów i mody. Mamy nadprodukcję po stronie firm i nadkonsumpcję po stronie konsumentów – wylicza ekspertka.
Upcycling w świecie mody wart miliony dolarów
Na szczęście o zrównoważonym rozwoju w świecie mody mówi się dzisiaj coraz częściej. Co więcej, wdrażany jest szereg nowych regulacji prawnych mających na celu ograniczenie negatywnego wpływu branży odzieżowej i tekstylnej na środowisko i ludzi.
– W Unii Europejskiej i w Stanach Zjednoczonych regulacje to już nie tylko plany, ale coraz częściej nowe realia rynkowe. Od 2025 roku w UE obowiązuje obowiązek selektywnej zbiórki tekstyliów. Dodatkowo od lipca 2025 roku duże firmy mają zakaz niszczenia niesprzedanej odzieży i obuwia. Do tej pory blisko 85 proc. odzieży było wyrzucane na śmietniska lub spalane każdego roku, więc zaistniała potężna przestrzeń do zagospodarowania – ocenia Aleksandra Włodarczyk.
Poza regulacjami kluczowe są także zmiany w strategiach producentów.
– Duże sieci jak np. H&M czy Kappahl pokazują w swoich raportach, że można zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych i dostrzegają potencjał w tego typu działaniach. Dodatkowo Kappahl zwiększył o 100 proc. sprzedaż odzieży używanej. Natomiast po drugiej stronie bieguna mamy marki, dla których ta tematyka jest daleko na końcu agendy i w ogóle się tym nie przejmują. Cały czas inwestują miliardy euro w kolejne sklepy i produkcję, bo przecież te tysiące nowych sklepów trzeba też zatowarować – dodaje ekspertka.
Jej zdaniem jednym z rozwiązań problemu są inwestycje globalnych graczy w startupy, które mogą wesprzeć je w budowaniu pozytywnego wpływu na środowisko i zmniejszeniu liczby odpadów.
– Giganci mody mogą zaangażować się w sprawy środowiskowe. I to, czego nie było widać 5 lat temu, dzisiaj przynosi efekty. Przykładowo, skandynawskie marki modowe inwestują w różne startupy, które np. z wykorzystaniem sztucznej inteligencji pomagają im w sortowaniu odzieży lub rozwiązują problem oczyszczania ścieków w fabrykach tekstylnych. Tego typu inwestycje wymagają dokładnej analizy, ale w ciągu kolejnych 10-15 lat mogą przynieść tym firmom zdecydowanie wyższe zyski niż otwieranie kolejnych sklepów z tanią odzieżą – zaznacza Aleksandra Włodarczyk.
Jej zdaniem nie ma przyszłości dla marek stawiających tylko i wyłącznie na rozwój poprzez budowę kolejnych sklepów.
– Analizując obecną produkcję odzieży, pozwala ona ubrać 5-6 pokoleń do przodu. Jest jej taki nadmiar, że w zdecydowanej większości jest spalana lub wyrzucana na śmietniska. Natomiast patrząc na pogłębiający się kryzys klimatyczny, myślę, że za 20 lat ludzie naprawdę nie będą myśleć o kupowaniu kolejnej sukienki czy koszuli, a będą szukać i potrzebować od firm rozwiązywania realnych problemów świata. Zresztą w ten sposób zazwyczaj tworzy się najlepsze biznesy. Twórcy jednego z ostatnich raportów przygotowanych przez World Economic Forum twierdzą, że inwestycje pozytywnego wpływu na środowisko mogą uwolnić nawet 10 mld dolarów, przy czym branża tekstylna i odzieżowa ma potencjał do zarobienia nawet 130 mld dolarów do 2030 roku – wylicza Aleksandra Włodarczyk.

Warto wiedzieć
Przeciętny Europejczyk kupuje rocznie około 26 kg tekstyliów, z czego ok. 11 kg ląduje w śmieciach
Sektor modowy opiera się obecnie głównie na modelu „fast fashion”, co prowadzi do generowania gigantycznych ilości odpadów. Rocznie na świecie produkuje się od 100 do 150 mld sztuk odzieży. (globalna populacja: 8,3 mld). Przewiduje się, że do 2030 roku liczba odpadów tekstylnych generowanych przez branżę może wzrosnąć nawet do 150 mln ton. 87 proc. z nich ląduje na śmietniskach lub jest spalanych. Szacuje się, że około 30 proc. wyprodukowanych ubrań nigdy nie zostaje sprzedane. Globalnie mniej niż 1 proc. materiałów użytych do produkcji odzieży jest przetwarzanych na nowe ubrania (tzw. recykling fibre-to-fibre). Całkowity odsetek tekstyliów poddawanych jakiejkolwiek formie recyklingu (np. na czyściwo czy izolację) wynosi ok. 12 proc..
UE jest jednym z największych rynków konsumpcyjnych, ale też liderem w wprowadzaniu restrykcyjnych przepisów. Przeciętny Europejczyk kupuje rocznie około 26 kg tekstyliów, z czego ok. 11 kg ląduje w śmieciach. Od 2025 roku w UE obowiązuje obowiązek selektywnej zbiórki tekstyliów. Dodatkowo, od lipca 2025 roku duże firmy mają zakaz niszczenia niesprzedanej odzieży i obuwia.
Drugie życie przedmiotów zyskowne dla samych producentów
Jak dodają nasze rozmówczynie, mimo silnych argumentów, jak choćby zysk z inwestycji w upcycling, nie jest łatwo namówić producentów mody do tego typu działań.
– Wciąż przecieramy szlaki. Staramy się pokazać i udowodnić firmom, że to naprawdę ma sens i może przełożyć się nie tylko na pozytywny wizerunek i działania marketingowe, ale też na korzyści finansowe – przerobienie rzeczy z magazynowych zasobów jest korzystniejsze niż koszty utylizacji. Mamy taką ideę: od odpadu do wartości. Od strat do zysków, bo nie tylko są to zyski finansowe, ekonomiczne, ale też środowiskowe i marketingowe – podkreśla Izabela Kot.
– Eksplorujemy rynek modowy. Jesteśmy w trakcie rozmów z różnymi firmami, także tymi większymi. Natomiast na pewno chcemy rozwijać też upcycling przemysłowy w innych branżach – wszystkich tych, które wykorzystują tekstylia. Wychodzimy z naszą ofertą za granicę, bo widzimy tam olbrzymi potencjał – dodaje Aleksandra Włodarczyk.
Główne wnioski
- Przemysł odzieżowy generuje rocznie miliony ton odpadów tekstylnych. Nadmierna produkcja sektora „fast fashion” bezpośrednio wpływa na wzrost ilości odpadów tekstylnych trafiających na wysypiska lub do spalarni. To pokazuje skalę wyzwań środowiskowych związanych z nadmierną konsumpcją i szybkim tempem produkcji ubrań.
- Jednym ze skuteczniejszych sposobów na ograniczanie rosnącej liczby ton odpadów tekstylnych jest rozwój upcyclingu przemysłowego. Takie rozwiązanie pozwala przetwarzać odpady poprodukcyjne oraz używane tekstylia w nowe materiały i produkty o wyższej wartości użytkowej, bez konieczności wykorzystywania dużych ilości nowych surowców.
- Rosnąca liczba odpadów tekstylnych wskazuje na potrzebę rozwoju gospodarki obiegu zamkniętego, w której materiały są ponownie wykorzystywane zamiast wyrzucane. Inwestycje w edukację ekologiczną oraz innowacyjne technologie produkcji mogą stać się kluczowym elementem ograniczania zanieczyszczeń i bardziej zrównoważonego funkcjonowania przemysłu modowego.