Kategoria artykułu: Sport

Od „Szybkich i wściekłych” do Formuły 1. Polski inżynier Piotr Ujda opowiada, jak został mistrzem w konstruowaniu turbosprężarek

Po latach pracy w Mercedesie, gdzie konstruował turbosprężarki dla Lewisa Hamiltona, Piotr Ujda przeszedł do Audi, nowego zespołu w Formule 1. Odpowiada za kluczowe elementy jednostki napędowej – projektowane przez niego części rozgrzewają się do temperatury bliskiej 1000 st. C. Ewentualne usterki mogłyby być groźne nie tylko dla kierowców, ale także dla kibiców na torze.

Piotr Ujda, polski inżynier w Formule 1
Piotr Ujda do Formuły 1 trafił w 2019 r. Audi jest jego drugim zespołem, wcześniej pracował w Mercedesie. Fot. Piotr Ujda

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak dużą różnicę – w porównaniu ze studiami na Politechnice Warszawskiej – Piotr Ujda zobaczył na angielskich uczelniach.
  2. Jak wygląda proces rekrutacyjny do zespołu Mercedesa w Formule 1.
  3. Dlaczego Piotr Ujda zamienił Mercedesa na Audi.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

– Dzisiaj może brzmi to śmiesznie, ale moja historia naprawdę zaczyna się od filmu „Szybcy i wściekli” z 2001 r. – mówi z uśmiechem Piotr Ujda.

Miał wtedy 13 lat – nic więc dziwnego, że megahit o wyścigach „stuningowanych” samochodów tak mocno go wciągnął. Film odniósł ogromny sukces komercyjny, a podobne emocje musiał wywoływać także u znacznie starszych widzów, zapewne nawet po „czterdziestce” (zwłaszcza że pierwsze części „Szybkich i wściekłych” nie były jeszcze tak boleśnie komiczne jak te późniejsze).

W przypadku 13-letniego Piotra Ujdy ciekawe było jednak coś innego: od początku bardziej niż samo ściganie fascynowało go „tuningowanie” silnika – jego ulepszanie i poprawianie osiągów.

– Chciałem zrozumieć, jak to działa. Jak działa sam silnik i w jaki sposób można zwiększać jego osiągi. Film „Szybcy i wściekli” odniósł tak wielki sukces, że temat ulepszania samochodów stawał się coraz popularniejszy, a ja coraz mocniej w to wchodziłem. Oczywiście nawet do głowy nie przychodziły mi wtedy marzenia o Formule 1 – wspomina Piotr Ujda.

Erasmusem do Formuły 1

Na Wydział Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej Piotr Ujda poszedł z myślą o konstruowaniu silników w ogóle – „mogły to być nawet silniki do skuterów”. Formuła 1 wydawała się wówczas czymś całkowicie surrealistycznym. Wszystko zaczęło się jednak zmieniać, gdy po kilku latach studiów kolega rzucił pomysł wspólnego wyjazdu za granicę w ramach programu Erasmus.

U nas dominowała teoria – teoria i jeszcze raz teoria – a tam praktyka i dostosowanie do realnych potrzeb rynku.

– Dostępna była oferta z Anglii. Pojechaliśmy do Coventry, na tamtejszy uniwersytet, i nagle świat motoryzacji oraz motorsportu znalazł się tuż obok. Było to widać także w programie nauczania. Nie chcę źle mówić o Politechnice Warszawskiej z początku poprzedniej dekady, ale w Coventry studia wyglądały zupełnie inaczej. U nas dominowała teoria – teoria i jeszcze raz teoria – a tam praktyka i dostosowanie do realnych potrzeb rynku – wspomina Piotr Ujda.

Wyjechał do Coventry w szczęśliwym momencie – był na takim etapie studiów, że dyplom mógł obronić już w Anglii. To z kolei otworzyło kolejne drzwi – na Oxford Brookes University (wcześniej: Politechnika Oksfordzka). Tam Piotr Ujda trafił na kierunek „Projektowanie silników wyczynowych” i poczuł się jak wtedy, gdy po raz pierwszy obejrzał „Szybkich i wściekłych”. Dzięki finansowemu wsparciu rodziny ukończył te studia, a one okazały się trampoliną do świata motorsportu. Nieprzypadkowo – wiele zespołów Formuły 1 ma swoje siedziby właśnie w Anglii.

Co sprawdza Mercedes?

Zaczynając studia w Polsce, Piotr Ujda w ogóle nie myślał o Formule 1. Kilka lat później nie tylko próbował się do niej dostać, ale od razu celował w zatrudnienie w potężnej stajni Mercedesa (siedziba zespołu znajduje się w Anglii). Wtedy też przekonał się, co mogło być jednym ze źródeł dominacji tej ekipy w F1.

Przepadłem w procesie rekrutacji, ale też nie spodziewałem się, że będzie on tak długi i nietypowy. Sprawdzano nie tylko wiedzę techniczną. Bardzo zaskoczyło mnie, jak dużą wagę rekruterzy z Mercedesa przywiązywali do innych kompetencji, pozornie niezwiązanych z budową silników. Za pomocą różnorodnych testów oceniano nasze charaktery – na przykład to, jak zachowujemy się pod presją albo jak radzimy sobie w sytuacjach, gdy czegoś nie wiemy, w jaki sposób „rozgryzamy” problemy – wspomina Piotr Ujda.

Na angaż w Mercedesie polski inżynier musiał poczekać kilka lat. Po studiach trafił do Włoch, do firmy należącej do Ferrari.

– Tam zacząłem zajmować się turbosprężarkami, więc w pewnym sensie moja dalsza ścieżka została określona. Realizowaliśmy wiele projektów dla samego Ferrari, a także dla Lamborghini. Pracowałem przy bardzo szybkich samochodach drogowych, ale ciągnęło mnie do motorsportu – opowiada Piotr Ujda.

Kolejnym etapem była praca w Niemczech, w fabryce motorsportowej Toyoty. To był już motorsport – m.in. rajdy WRC – ale wciąż jeszcze nie Formuła 1.

Jak wygląda praca w Formule 1?

– W końcu, po usilnych staraniach, udało mi się zbliżyć do Mercedesa… Używam słowa „zbliżyć”, bo to jeszcze nie była praca w zespole F1, lecz w fabryce naprzeciwko przy innych projektach… Finał moich starań nadszedł po dwóch latach, wstąpiłem do zespołu do działu silnikowego. Było to w roku 2019 – mówi Piotr Ujda.

Przygotowywał turbosprężarki m.in. dla Lewisa Hamiltona, arcymistrza F1. Świętował z Mercedesem mistrzostwa świata konstruktorów w 2019, 2020 i 2021 r.

– Pierwsze miesiące pracy w Formule 1 były dla mnie bardzo zaskakujące. To niewiarygodne, z jaką intensywnością pracy mamy w tym świecie do czynienia. Trwa zacięta walka o to, by każdy kwadrans wykorzystać do maksimum. Wcześniej tylko słyszałem o pracy w F1 i z pewnym dystansem podchodziłem do słów: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Myślałem, że to slogan. Myliłem się i sam dziś mówię o „braterstwie” w kontekście ogromnych zespołów w F1 (sam dział silnikowy w Audi to ok. 450 osób). Gdy ktoś nie nadąża, kolega nie ma problemu, by zostać do północy i pomóc. Skupienie na celu jest niesłychane – mówi Piotr Ujda.

To niewiarygodne, z jaką intensywnością pracy mamy w tym świecie do czynienia. Trwa zacięta walka o to, by każdy kwadrans wykorzystać do maksimum.

Jego specjalnością jest konstruowanie turbosprężarek.

Turbosprężarki w Formule 1

– W skrócie można powiedzieć, że turbosprężarki w silnikach stosuje się po to, by zwiększyć ilość powietrza w komorze spalania, a tym samym wytworzyć więcej energii z paliwa. W samochodach drogowych również się o tym mówi – popularne stało się hasło „downsizing”. Dzięki turbosprężarkom silniki o mniejszych pojemnościach mogą osiągać parametry porównywalne z jednostkami większymi, które nie korzystają z takiego „doładowania”. W turbosprężarce mamy turbinę, która odbiera energię ze spalin, oraz kompresor, który spręża powietrze i wtłacza je do silnika. Energię ze spalin wykorzystujemy do wprowadzenia większej ilości powietrza do komory spalania – wyjaśnia Piotr Ujda.

W Formule 1, jak łatwo się domyślić, wytwarzanie jak największej energii z paliwa jest jednym z kluczowych celów. Również w obszarze konstruowania turbosprężarek trwa więc zacięty wyścig technologiczny.

– W naszym świecie turbosprężarka kręci się z prędkością 120 tys. obrotów na minutę. Turbina rozgrzewa się do 900 st. C – gdyby więc doszło do awarii, na poważne niebezpieczeństwo mogliby być narażeni także kibice znajdujący się przy torze – mówi Piotr Ujda.

Dlaczego Audi?

Do Audi polski inżynier przyszedł w maju 2025 r. Czas jest wyjątkowo ekscytujący, bo niemiecka ekipa zadebiutuje w Formule 1 w 2026 r. Nie tylko z tego powodu Piotr Ujda rozstał się jednak z Mercedesem.

– Siedziba Mercedesa znajduje się w Anglii, natomiast Audi – w Niemczech. Życie w Anglii po brexicie i pandemii stało się bardziej zamknięte, a ja chcę być bliżej Polski, zwłaszcza że mam już rodzinę. Oczywiście potrzebowałem też nowego wyzwania – w Mercedesie spędziłem wiele lat. Praca w Audi jest właśnie takim wyzwaniem. Podczas konstruowania turbosprężarki na sezon 2027 to ja będę miał decydujące zdanie co do tego, jak ta część ma zostać zaprojektowana. Oczywiście już nad nią pracujemy – tak wygląda praca w F1, takie jest tempo – kończy Piotr Ujda.

Bolid Audi, nowego zespołu w Formule 1
Audi zadebiutuje w Formule 1 w 2026 r. Kierowcami są Brazylijczyk Gabriel Bortoleto i Niemiec Nico Hulkenberg. Fot. Daniel Karmann PAP/DPA

Główne wnioski

  1. Piotr Ujda to polski inżynier, który konstruuje turbosprężarki w Formule 1. Kluczowym momentem w jego drodze do świata motorsportu był wyjazd na uczelnię do Anglii w ramach programu Erasmus. Po ukończeniu studiów zyskał nie tylko praktyczną wiedzę z zakresu budowy silników, lecz także znalazł się w bezpośredniej bliskości zespołów wyścigowych i rajdowych, co otworzyło mu drogę do dalszej kariery.
  2. Podczas pierwszych miesięcy pracy w Formule 1 Piotra Ujdę najmocniej uderzyła intensywność, z jaką zespoły nieustannie pracują nad modyfikacjami bolidu. Polski inżynier podkreśla, że każdą minutę wszyscy starają się wykorzystać do maksimum.
  3. Od maja 2025 r. Piotr Ujda pracuje w Audi, nowym zespole Formuły 1, który dołączy do stawki w 2026 r. Polak przeszedł do tej ekipy z Mercedesa m.in. dlatego, że życie w Anglii po brexicie stało się bardziej zamknięte (Mercedes ma swoją siedzibę w Anglii, a Audi – w Niemczech).