Pieniądze szczęścia nie dają. Mogą za to zmienić świat

Wokulski sprzedawał sukno i galanterię, ale zgromadzony kapitał – finansowy i emocjonalny – przeznaczał także na cele, które w „Lalce” Bolesława Prusa wykraczały poza rachunek zysków i strat. 150 lat później polscy przedsiębiorcy wracają do podobnego pytania: co zrobić z pieniędzmi i wpływem, gdy biznes już się powiódł? 

Martin Vohanka, Robert Dobrzycki, Sylwia Hałas-Dej, Sylwia i Piotr Krupowie, Ryszard Chmura
W Polsce filantropia coraz częściej przybiera strategiczną formę, a prywatny kapitał i fundacje korporacyjne odgrywają rosnącą rolę w długofalowym finansowaniu działań społecznych Fot. materiały prasowe/A.Kielan

Ten artykuł powstał w ramach prac nad wydaniem GQ The Business Issue powered by XYZ.

Przeczytaj inne teksty
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Współczesna odpowiedź rodzi się na styku dojrzałości biznesowej i rosnącej świadomości społecznej. Doraźna, często spontaniczna dobroczynność coraz częściej ustępuje miejsca filantropii strategicznej, w której kapitał staje się narzędziem trwałej zmiany. Jak wynika z raportu z 2026 r. „Filantropia w Polsce. Przegląd danych zastanych”, opracowanego przez Beatę Charycką i Filipa Pazderskiego na zlecenie Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, prywatne środki finansowe są już ważnym źródłem finansowania organizacji społecznych i odpowiadają za 26 proc. ich budżetów. 

W 2023 r. z darowizn od osób prywatnych korzystało 54 proc. organizacji pozarządowych, a liczba fundacji korporacyjnych niemal się podwoiła, osiągając 219. Jednocześnie polski biznes wchodzi w pierwszy na tak dużą skalę proces sukcesji i międzypokoleniowego transferu majątku. Nowe pokolenie właścicieli coraz częściej odchodzi od jednorazowych gestów na rzecz działań, które mają usuwać przyczyny problemów, a nie tylko łagodzić ich skutki. 

Przejście od charytatywności do systemowej zmiany

Przedsiębiorcy przenoszą do sektora społecznego sposób myślenia znany z biznesu: planowanie, zarządzanie, mierzenie rezultatów i koncentrację na długim terminie. Angażują przy tym nie tylko pieniądze, lecz także własny czas, wiedzę i kompetencje. 

– Rola działań pomocowych w Polsce ewoluuje w kierunku zmian systemowych. Przedsiębiorcy, którzy udowodnili swoją skuteczność biznesową, angażują swój czas, wiedzę i kapitał w próby rozwiązania problemów społecznych, a nie tylko przekazują darowizny z zysków. Poczucie sprawczości i realnego wpływu daje mi dużo satysfakcji – mówi Robert Dobrzycki, współzałożyciel i CEO Panattoni Europe. 

Rober Dobrzycki, prezes Panattoni Europe
Robert Dobrzycki Fot. Materiały prasowe

Zmienia się więc również samo rozumienie dobroczynności. Zamiast pojedynczych gestów coraz większe znaczenie mają planowanie, mierzalność efektów i perspektywa wieloletnia. 

– Widzę wyraźną zmianę pokoleniową. Jeszcze kilkanaście lat temu zaangażowanie społeczne przedsiębiorcy sprowadzało się do jednorazowej darowizny. Dziś obserwujemy przejście w stronę zaangażowania systemowego i mierzalnego. Polski kapitał odpowiada za około 55 proc. PKB w kraju, co pokazuje potencjalną skalę wpływu na życie społeczne – mówi Ryszard Chmura, prezes zarządu The Company. 

Podobna zmiana zachodzi w całej Europie Środkowej. Zamiast pojedynczych inicjatyw powstają coraz dojrzalsze ekosystemy filantropijne, w których przedsiębiorcy próbują działać długofalowo i niezależnie. 

– Tak, to zauważalny trend, który rozpoczął się w Czechach około 10 lat temu. Po pierwsze, jest to pojawienie się nowego pokolenia przedsiębiorców, mających bardzo ograniczone powiązania z państwem lub nieposiadających ich wcale. Zapewnia to niezależność finansową i regulacyjną oraz umożliwia celowe interwencje w celu poprawy stanu rzeczy. Po drugie, na początku to zwykle kwestia kilku osób przejmujących inicjatywę i wywołujących efekt kuli śnieżnej – mówi Martin Vohánka, czeski przedsiębiorca i filantrop, prezes Eurowag. 

Warto wiedzieć

TOP CHARITY z rekordem 85 mln zł 

Piąta, jubileuszowa edycja TOP CHARITY Gala przyniosła rekordowe ok. 85 mln zł na cele charytatywne. W ciągu zaledwie 90 minut polski biznes wylicytował dzieła sztuki i „Wielkie Emocje” za ok. 40 mln zł, a zebrany wynik został podwojony przez Rafała Brzoskę z prywatnych środków. Najwyższą kwotę – ok. 7,2 mln zł – osiągnął tygodniowy wyjazd z Ewą Chodakowską. Od początku istnienia inicjatywy łączna wartość przekazanego wsparcia przekroczyła już 235 mln zł. Tegoroczna edycja została również doceniona na arenie międzynarodowej – TOP CHARITY zdobyło trzy złote i jedną brązową nagrodę Eventex Awards 2026. 

TOP CHARITY

Kapitał ludzki, relacje i oswajanie ze sztuką

W nowym modelu filantropii pieniądze przestają być jedynym kapitałem. Równie ważne stają się relacje oparte na zaufaniu, bezpośrednia wymiana wiedzy i dzielenie się doświadczeniem. Odpowiedzialność za otoczenie coraz częściej oznacza więc wyjście poza prosty mecenat. 

– Myślę, że coraz częściej wynika to z przekonania, że odpowiedzialność przedsiębiorcy nie kończy się na prowadzeniu rentownego biznesu. Mądrzy liderzy wiedzą, że funkcjonują w określonym ekosystemie społecznym i gospodarczym. Jeżeli chcą rozwijać swoje organizacje w perspektywie kolejnych dekad, muszą współtworzyć warunki do rozwoju ludzi, kompetencji i lokalnych społeczności. Zmienia się również sposób rozumienia filantropii – tłumaczy dr Sylwia Hałas-Dej, prezeska Fundacji Rozwoju Akademii Leona Koźmińskiego oraz prorektor ds. rozwoju i współpracy z otoczeniem. 

Sylwia Hałas-Dej, Prezeska Fundacji Rozwoju Akademii Leona Koźmińskiego, Prorektor ds. rozwoju i współpracy z otoczeniem
Sylwia Hałas-Dej Fot. materiały prasowe

Ta perspektywa nabiera znaczenia także w obliczu wyzwań demograficznych. Malejąca liczba młodych ludzi wchodzących na rynek pracy sprawia, że rozwój talentów staje się nie tylko kwestią społeczną, lecz także gospodarczą. 

– Demografia jest nieubłagana – liczba młodych ludzi wchodzących na rynek pracy będzie malała, a konkurencja o talenty będzie rosła. W Fundacji Rozwoju Akademii Leona Koźmińskiego obserwujemy, że przedsiębiorcy coraz chętniej angażują nie tylko środki finansowe, ale również własny czas i doświadczenie. Uczestniczą w komisjach stypendialnych, spotykają się ze studentami, prowadzą mentoring. Rozumieją, że największą wartością jest relacja – mówi dr Sylwia Hałas-Dej. 

Podobna logika działa w kulturze. Tu również sam przelew nie wystarcza – potrzebne są przestrzeń, ciągłość i budowanie nowych grup odbiorców. 

– Myślę, że każdy, kto zaczyna kolekcjonować sztukę – niezależnie od skali kolekcji – ale także każdy, kto jest jej świadomym odbiorcą, dość szybko dostrzega, że jest to obszar permanentnie zmagający się z niedofinansowaniem. Wielu kolekcjonerów odpowiada na ten problem, wspierając pojedynczych artystów lub angażując się w różne formy patronatu nad instytucjami. My poszliśmy o krok dalej, tworząc własną przestrzeń i własny, szeroko rozumiany projekt mecenatu. Szczególne miejsce zajmuje w nim wsparcie najmłodszego pokolenia artystów – tłumaczy Sylwia Krupa, współzałożycielka Krupa Art Foundation. 

Sylwia Krupa
Sylwia Krupa Fot. A. Kielan

Jak wskazuje Katarzyna Młyńczak-Sachs, prezeska Krupa Art. Foundation, ważnym elementem tego modelu jest nie tylko wspieranie młodych twórców, lecz także tworzenie warunków do zestawienia ich prac z dorobkiem bardziej uznanych artystów. 

Tak rozumiany mecenat wychodzi poza tradycyjne przestrzenie sztuki i dociera również do miejsc, w których odbiorcy mają z nią kontakt na co dzień. Przykładem jest program ArtPartner. 

– W ramach programu ArtPartner wprowadzamy młodą sztukę z kolekcji Fundacji do przestrzeni biurowych. Chcemy, żeby pracownicy mieli z nią kontakt na co dzień, oswajali się ze sztuką współczesną i stawali się jej odbiorcami. Mamy nadzieję, że dla części z nich będzie to również pierwszy krok w stronę kolekcjonowania, a polski biznes coraz wyraźniej będzie dostrzegał swoją rolę i potrzebę wspierania sztuki współczesnej – wskazuje Sylwia Krupa. 

Wspólne działanie i efekt skali

Jednym z ograniczeń tradycyjnego modelu pomagania jest rozproszenie pieniędzy, kompetencji i energii między wiele niewielkich inicjatyw. Łączenie sił wokół jasno określonych celów pozwala zwiększyć skalę oddziaływania, ale wymaga także sprawnego zarządzania współpracą. 

– Pojedyncza firma ma ograniczony zasięg oddziaływania. Siła głosu rośnie wraz ze skalą współpracy. Sukces takich przedsięwzięć zależy od jasnej struktury odpowiedzialności: ktoś musi agregować głosy, moderować napięcia między różnymi interesami i pilnować, żeby wspólna inicjatywa nie rozmyła się w deklaracjach – wyjaśnia Ryszard Chmura. 

Ryszard Chmura, prezes The Company
Ryszard Chmura, prezes The Company

Samo połączenie sił nie wystarczy. Długofalowe projekty wymagają konsekwencji, kompetencji i współpracy z ludźmi, których dotyczą. 

– Po pierwsze, konsekwencja: wiele inicjatyw upada nie dlatego, że pomysł był zły, tylko dlatego, że zabrakło wytrwałości po pierwszym entuzjazmie. Po drugie, realne zaangażowanie zasobów firmy, nie tylko finansowych, ale i kompetencyjnych. Wreszcie, po trzecie, bliska współpraca z lokalną społecznością od samego początku – wskazuje Ryszard Chmura. 

Czeskie doświadczenia pokazują z kolei, że dojrzała filantropia nie musi oznaczać działania w pojedynkę. Przeciwnie – im większy problem, tym większe znaczenie ma budowanie koalicji. 

– Z pewnością szereg przewodnich zasad, które wypracowała czeska filantropia i które okazały się kluczowe dla jej trwałego sukcesu. Przede wszystkim jest to wspólne działanie i inkluzywność. Kiedy tworzymy duży projekt o dużym wpływie, szukamy dużej liczby wspierających założycieli. I wreszcie uznanie, że pieniądze darczyńców są dobre, ale znacznie większy efekt daje połączenie ich z czasem i wiedzą darczyńców – dodaje Martin Vohánka. 

Martin Vohánka, założyciel Eurowag
Martin Vohánka Fot. materiały prasowe

Nowe przywództwo i kultura organizacyjna

Filantropia zmienia nie tylko otoczenie firmy. Może wpływać również na sposób zarządzania samym biznesem oraz na rozumienie roli lidera. 

– Działalność społeczna bardzo często zmienia sam sposób myślenia o przywództwie. Uczy patrzenia w długiej perspektywie, dostrzegania konsekwencji podejmowanych decyzji oraz odpowiedzialności za ludzi, a nie wyłącznie za wyniki finansowe. Liderzy angażujący się społecznie częściej budują kulturę opartą na zaufaniu, partnerstwie i rozwoju – zaznacza dr Sylwia Hałas-Dej. 

Warunkiem pozostaje jednak autentyczność. Zaangażowanie społeczne czy kulturalne szybko traci wiarygodność, jeśli staje się wyłącznie narzędziem marketingowym. 

– Filantropia to z założenia działania długofalowe prowadzące do konkretnej zmiany. Są różne drogi, ale przede wszystkim musi to być autentyczne i z serca. Zawsze byłem zaangażowany w różne tematy pomocowe, ale jako biznesmen z Polski dotykało mnie, jak działanie strategiczne dotyczy tego, jak nasz kraj i ludzie są postrzegani – tłumaczy Robert Dobrzycki. 

Misją jego fundacji jest promocja Polski oraz podnoszenie jakości życia w kraju. Realizuje ją m.in. poprzez wspieranie przedsięwzięć kulturalnych, takich jak Nagroda Literacka „Nike” czy Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. 

Prywatny mecenat może też prowadzić do powstania trwałych instytucji, które nie tylko finansują kulturę, lecz również tworzą przestrzeń dla artystów i publiczności. 

– Mecenat pozwala na trwałe budowanie kulturotwórczej tkanki, niezależnie od politycznych wiatrów – mówi Katarzyna Młyńczak-Sachs. 

Katarzyna Młyńczak-Sachs
Katarzyna Młyńczak-Sachs Fot. A.Kielan

Mimo że Krupa Art Foundation prowadzi już galerię sztuki w samym sercu Wrocławia i z roku na rok poszerza skalę swojej działalności, jej założyciele nie zamierzają na tym poprzestać. Wśród ich długofalowych planów znajduje się stworzenie nowej instytucji poświęconej sztuce. 

– To jest dzisiaj bardziej marzenie niż konkretny projekt. Nie wybraliśmy jeszcze miejsca, nie mamy projektu architektonicznego ani określonego terminu realizacji. Na razie ta idea przede wszystkim dojrzewa w mojej głowie jako jeden z długofalowych celów Fundacji. Chciałbym kiedyś stworzyć w Polsce miejsce, które będzie trwałym domem dla naszej działalności, naszej kolekcji oraz sztuki i artystów, których chcemy wspierać – mówi Piotr Krupa, współzałożyciel Krupa Art Foundation. 

Bariery systemowe i horyzont nowej ery

Dojrzewanie polskiego ekosystemu filantropii wciąż hamują bariery podatkowe i prawne. Z możliwości odliczenia darowizn od CIT korzysta zaledwie około 1 proc. firm w Polsce, czyli około 6 tys. podmiotów. Obowiązujące limity – do 6 proc. dochodu w PIT i do 10 proc. w CIT – mogą ograniczać atrakcyjność większego zaangażowania finansowego. 

Na tle innych państw widać, że system podatkowy może mocniej wspierać filantropię. W Wielkiej Brytanii działa Gift Aid, dzięki któremu organizacje charytatywne mogą odzyskiwać podatek związany z darowiznami, a w Niemczech darowizny na cele dobroczynne można co do zasady odliczać do 20 proc. rocznego dochodu. Polski system pozostawia pod tym względem mniej przestrzeni. 

Nowoczesna filantropia pokazuje jednak, że potencjał biznesu nie kończy się na pieniądzach. 

– Poradziłbym, żeby po prostu zacząć. Przedsiębiorcy mają do zaoferowania znacznie więcej niż pieniądze – doświadczenie, kontakty, umiejętność organizowania i doprowadzania spraw do końca. Warto znaleźć obszar, który naprawdę nas interesuje, i zaangażować się w niego na dłużej – mówi Piotr Krupa.

Piotr Krupa
Piotr Krupa Fot. A. Kielan