Polska spóźnia się z wdrożeniem dyrektywy platformowej. Branża prosi o czas, aktywiści ponaglają
Termin wdrożenia dyrektywy platformowej mija za miesiąc. Tymczasem MRPiPS otrzymało ponad 700 uwag do projektu ustawy i dopiero rusza z konferencją uzgodnieniową. Branża prosi o więcej czasu i zmianę przepisów, a aktywiści mówią o lobbingu i przypominają: przepisy mają służyć pracownikom.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym jest dyrektywa platformowa i jakie są jej główne założenia.
- Na jakim etapie jest jej wdrażanie w Polsce.
- Jakie jest stanowisko stron w sporze o przepisy ustawy wdrażającej dyrektywę.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Ukryte etaty to gorący temat w Polsce. W ostatnich miesiącach pojawiał się w debacie publicznej w związku z kontrowersyjną reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Teraz może wrócić za sprawą unijnej dyrektywy platformowej.
Dyrektywa ma dwa główne założenia. Pierwszym jest domniemanie stosunku pracy między platformą cyfrową a osobą świadczącą pracę za jej pośrednictwem. Chodzi przede wszystkim o kurierów, dostawców i kierowców. W praktyce oznacza to możliwość uznania, że między stronami istnieje stosunek pracy, mimo że formalnie współpracują w modelu B2B. Drugim założeniem jest transparentność algorytmów, które przydzielają zlecenia.
Każdy kraj może jednak w różny sposób dostosować przepisy do swoich warunków. I to o szczegółowe przepisy toczy się walka, w której po jednej stronie barykady stoją takie marki jak Uber, Bolt, Glovo, Wolt, Pyszne.pl czy Uber Eats, a po drugiej – związkowcy.
– Domniemanie istnienia stosunku pracy jest oczywiście najbardziej spornym elementem. Część dotycząca przejrzystości w zakresie dostępu osób fizycznych do informacji na pewno może pozytywnie wpłynąć na sytuację tych osób. Natomiast to, jaki będzie skutek stosowania domniemania stosunku pracy, budzi więcej zastrzeżeń – mówi radca prawny Robert Lisicki, ekspert firmy C&C Chakowski&Ciszek.
700 uwag. Rusza konferencja uzgodnieniowa
Termin uchwalenia przez państwa członkowskie przepisów wdrażających dyrektywę mija za niecały miesiąc, 2 grudnia. Choć europejskie stolice miały na to dwa lata – dyrektywa została uchwalona jesienią 2024 r. – to Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) projekt przedstawiło dopiero w sierpniu. Deklarowany termin przesłania projektu do Rady Ministrów to IV kwartał 2026 r., ale potem projekt musi jeszcze przejść przez Sejm i Senat, a następnie trafić na biurko prezydenta.
A droga do tego jest jeszcze daleka. Jak ustaliło XYZ, po zgłoszeniach lobbingowych, uzgodnieniach międzyresortowych, konsultacjach publicznych i opiniowaniu, projekt trafi teraz na konferencję uzgodnieniową. Rozpocznie się w środę 4 listopada i potrwa trzy dni. Liczba zastrzeżeń sugeruje, że będzie co uzgadniać.
„W ramach uzgodnień międzyresortowych, opiniowania i konsultacji publicznych projektu ustawy [...] zgłoszono łącznie ponad 700 uwag” – odpowiedziało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na pytanie XYZ.
Warto wiedzieć
Kierownictwo i kontrola
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w projekcie ustawy wdrażającym dyrektywę przyjęło, że do domniemania stosunku pracy „wystarczy uprawdopodobnienie na podstawie okoliczności faktycznych, że cyfrowa platforma pracy sprawuje kierownictwo nad pracownikami, w szczególności kontrolę, przede wszystkim stosując zautomatyzowane systemy monitorujące lub decyzyjne”.
O istnieniu przesłanek do zastosowania domniemania będzie rozstrzygać Państwowa Inspekcja Pracy. Zarówno platforma, jak i osoba wykonująca za jej pośrednictwem pracę będą mogły je obalić. Jeśli inicjatywa będzie należeć do platformy, to na niej spocznie ciężar udowodnienia, że łączący ją z daną osobą stosunek prawny nie jest stosunkiem pracy.
A jeśli platforma zatrudnia pracowników przez pośrednika – co jest powszechną praktyką – będzie musiała uzgodnić sposób zapewnienia im takich samych praw, jakie przysługiwałyby im przy bezpośredniej współpracy.
Z Oceny Skutków Regulacji wynika, że wprowadzenie przepisów zapewni państwu 673 mln zł dodatkowych wpływów w latach 2027-2037, z czego 589 mln trafi do ZUS. Negatywny wpływ regulacji odczują jednak firmy z sektora MŚP i gospodarstwa domowe – wprowadzenie zapisów ustawy będzie je kosztować odpowiednio 400 mln zł i 272 mln zł. Jednocześnie, jak czytamy „z uwagi na konieczność wdrożenia dyrektywy we wszystkich państwach członkowskich, projekt ustawy nie wpłynie negatywnie na konkurencyjność polskich przedsiębiorców w Unii Europejskiej”.
Polska nie zdąży wdrożyć dyrektywy platformowej
Po konferencji uzgodnieniowej poznamy ostateczny kształt zmian w projekcie ustawy. Trafi wtedy do Komitetu do Spraw Europejskich i Stałego Komitetu Rady Ministrów. Dopiero wtedy zajmie się nią rząd. Jak przyznają przedstawiciele MRPiPS, „na obecnym etapie nie jest możliwe wskazanie daty przekazania projektu ustawy do rozpatrzenia przez Radę Ministrów”.
– Nie będziemy w stanie przyjąć tej ustawy w terminie. Trudno powiedzieć, jakie będzie opóźnienie. Ale Polska nie jest jedynym krajem, w którym wciąż trwa dyskusja, bo większość krajów Unii Europejskiej jeszcze nie uchwaliła własnych przepisów. To pokazuje, że nie jest to proste zagadnienie – mówi Robert Lisicki.
– To, że Polska nie przyjmie ustawy wdrażającej unijną dyrektywę, nie oznacza, że dyrektywa zaczyna obowiązywać wprost. Generalnie powinniśmy interpretować przepisy polskiego prawa tak, by tam, gdzie jest to możliwe, były one zgodne z dyrektywą. Ponadto obywatel, który poczuje się pokrzywdzony z powodu niewdrożenia przepisów w terminie, może ubiegać się o odszkodowanie od Skarbu Państwa – tłumaczy ekspert.
Branża sceptyczna wobec rządowego projektu
Jedną z firm, którą dotkną przepisy dyrektywy, jest fiński Wolt. Obecna w Polsce platforma wzięła udział w procesie opiniowania za pośrednictwem Konfederacji Lewiatan. Zdaniem jej przedstawicieli, proces konsultacyjny powinien zostać wydłużony, by skupić się na „szerszym obrazie”.
– Według analizy Pragmatic Policy Group, gdyby dyrektywa została wdrożona w sposób sztywny, narzucający jeden model współpracy, zniknęłoby 39-41 tys. możliwości zarobkowych dla kurierów, co doprowadziłoby do utraty przychodów lokalnych firm rzędu nawet 530 mln zł rocznie – zapewnia Veronika Bush, dyrektor ds. polityki publicznej na region Europy Środkowej w Wolt.
Z analizy PPG powstałej na zlecenie Wolt, na którą się powołuje menedżerka, wynika, że wprowadzenie obowiązku zawierania umów o pracę może doprowadzić do wzrostu cen dostaw o 9-12 proc. i ograniczyć popyt klientów o 5-15 proc. Do tego 85 proc. wykonawców zleceń nie chce być siłą przenoszonych na etat, a ponad 70 proc. przyznaje, że straciłoby zainteresowanie pracą na platformach, gdyby narzucono sztywne grafiki.
Słowacja wzorem dla Polski? „Potrzebujemy jasności”
Dobry przykład uregulowania rynku Wolt widzi na Słowacji, która jako jedyny dotąd kraj wdrożyła unijną dyrektywę. Jak podkreślają przedstawiciele platformy, zrobiła to w dialogu zarówno ze związkami zawodowymi, jak i biznesem, a efektem jest ustawa, która „łączy większą przejrzystość działania algorytmów oraz prawo do organizowania się z zachowaniem niezależnych form współpracy”.
– W Polsce elastyczność jest głównym powodem wyboru pracy platformowej. Kurierzy realizują dostawy średnio przez dziewięć godzin tygodniowo. 71 proc. z nich uczy się lub ma inną pracę, więc jest to raczej dochód dodatkowy niż zastępstwo tradycyjnego etatu. Na nowoczesnym rynku pracy można łączyć elastyczność z ochroną i unikać sztywnej transpozycji, która miałaby negatywny wpływ na cały ekosystem – mówi Veronika Bush.
Uważa, że proponowany przez MRPiPS projekt ustawy zawiera niejasne przepisy ws. domniemania stosunku pracy, ale nie tylko. Jej zdaniem przepisy o transparentności algorytmów budzą obawy o zmuszenie platform do ujawnienia kodu, który – jak podkreśla – jest tajemnicą zawodową.
– Jako biznes potrzebujemy przewidywalności, aby móc przekonywać inwestorów do inwestowania w Polsce. Brak jasności i czekanie na wyroki sądów tworzy ogromne obciążenie administracyjne i finansowe. – przekonuje Veronika Bush.
Aktywiści mówią o lobbingu i krytykują MRPiPS
Swoje zastrzeżenia ma jednak także druga strona. Zentrale, grupa kurierów i dostawców walcząca o poprawę warunków pracy w branży, oskarża platformy o lobbing. Kwestionuje przy tym dane, na które powołuje się Wolt, zarzucając, że PPG to firma prowadzona przez jedną osobę, a w raporcie powołuje się na badania zlecone właśnie przez Wolt.
„W tej sytuacji nie dziwi pismo, jakie przesłała minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk do szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz przewodniczącej Stałego Komitetu Rady Ministrów” – zwracają uwagę przedstawiciele Zentrale.
Odnoszą się w ten sposób do dokumentu, w którym Agnieszka Dziemianowicz-Bąk prosi o monitorowanie procesu legislacyjnego ze względu na „zwiększone ryzyko prób wywierania wpływu na brzmienie projektowanych przepisów”, które mogłyby być sprzeczne z przepisami ustawy o działalności lobbingowej.
Swoją krytykę kierują jednak także w stronę ministerstwa. Zarzucają mu opieszałość i niedotrzymywanie terminów.
„Dwa tygodnie temu poprosiliśmy ministerstwo o informacje o postępach prac i nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi [...] I to wszystko w czasie, gdy ministerstwem kieruje przedstawicielka lewicy, partii, która tak bardzo troszczy się o prawa pracownicze!” – podkreślają przedstawiciele Zentrale.
Jak zapewniają, „nie chodzi o to, żeby wdrożyć dyrektywę, ale żeby wdrożyć ją zgodnie z jej celem, czyli tak, aby poprawiała sytuację przestrzegania praw pracowniczych”.
Główne wnioski
- Dyrektywa platformowa ma dwa główne cele: wprowadzenie domniemania stosunku pracy między platformą cyfrową a osobą wykonującą zlecenia (np. kurierem czy kierowcą) oraz zwiększenie przejrzystości algorytmów przydzielających pracę. Najwięcej kontrowersji budzi właśnie możliwość uznawania współpracowników platform za pracowników etatowych.
- Polska nie zdąży wdrożyć dyrektywy w terminie do 2 grudnia 2026 r. Projekt ustawy jest dopiero po konsultacjach i uzgodnieniach, podczas których zgłoszono ponad 700 uwag. Przed nim jeszcze konferencja uzgodnieniowa, prace rządu, procedowanie w parlamencie i podpis prezydenta.
- Platformy i związki zawodowe spierają się o kształt przepisów. Firmy takie jak Uber, Bolt, Glovo czy Wolt ostrzegają przed utratą elastyczności pracy, wzrostem kosztów i niejasnymi regulacjami dotyczącymi domniemania etatu oraz algorytmów. Jak zapewniają, sami kurierzy nie chcą być zmuszani do przechodzenia na etat. Z kolei organizacja Zentrale zarzuca platformom lobbing i krytykuje opóźnienia we wdrażaniu dyrektywy platformowej.

