Polski startup pozyskał 3,6 mln dolarów. Współtwórca Booksy pomaga mu podbić USA
Fundusz Simpact Ventures stanął na czele rundy finansowania ForActive, w której startup pozyskał 3,6 mln dolarów. Spółka wspierana przez Konrada Howarda, współtwórcę sukcesu Booksy, przeznaczy pieniądze na ekspansję i umocnienie swojej pozycji na rynku amerykańskim.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak współtwórca Booksy i współzarządzający ForActive chcą budować kolejnego globalnego gracza z Polski.
- Dlaczego fundusze venture capital stawiają na spółkę zarejestrowaną w USA i jaką rolę w strategii ForActive odgrywa tzw. impact investing.
- Co przekonało inwestorów, by postawić miliony na startup rozwijający się na amerykańskim rynku sportowym.
ForActive rozwija aplikację przeznaczoną dla niezależnych trenerów i instruktorów sportowych, która – w uproszczeniu – ma usprawnić zarządzanie płatnościami oraz komunikację z klientami. Przed firmą dalszy rozwój produktu i zwiększanie skali działalności na rynku amerykańskim – już z kolejnymi inwestorami na pokładzie.
– ForActive zakończył rundę seed. Jej liderem był polski fundusz Simpact Ventures. Dołączyły do niej również polskie syndykaty, m.in. Vestbee. Dodatkowo w gronie inwestorów znaleźli się Vesna, Explorer i Bad Ideas, a także kilku aniołów biznesu, w tym były dyrektor ds. przychodów Booksy, Adam Górniak. Rundę zamknęliśmy na poziomie 3,6 mln dolarów – informuje Konrad Howard, inwestor i przedsiębiorca aktywnie wspierający ForActive, szerzej znany jako współzałożyciel Booksy.
Niedawno zdecydował się ograniczyć swoje zaangażowanie operacyjne w Booksy. Jednocześnie mocniej zaangażował się w rozwój innych projektów inwestycyjnych, biznesowych i technologicznych, w tym właśnie ForActive, założonego przez Macieja Biegańskiego.
W lipcu 2026 r. złożono ostatnie podpisy na umowach inwestycyjnych.
Dlaczego Simpact Ventures zainwestował w ForActive?
Rundzie seed przewodził polski fundusz Simpact Ventures. Po jej zamknięciu fundusz posiada największy pakiet udziałów w spółce spośród wszystkich inwestorów.
– Zaangażowanie finansowe Simpact Ventures to ponad 1,3 mln dolarów. Nasz fundusz był inwestorem prowadzącym i ostatecznie określił parametry inwestycji – mówi Krzysztof Grochowski, zarządzający Simpact Ventures.
Fundusz zainteresował się ForActive nie tylko ze względu na sam projekt biznesowy, lecz także na zespół tworzący spółkę.
– Maciej, Konrad i Dawid, czyli Maciej Biegański, prezes; Konrad Howard, inwestor i doradca; oraz Dawid Kowalski, wiceprezes ds. marketingu, mają bardzo konkretne doświadczenie z Booksy. Widzieli od środka, jak wygląda przejście od produktu używanego przez pierwszych entuzjastów do narzędzia, które zaczyna stawać się standardem w całej kategorii. Sam produkt jest dobry, ale uczciwie: gdyby budował go zespół bez takiego doświadczenia, patrzylibyśmy na to dużo ostrożniej. W tym przypadku inwestujemy w ludzi, którzy już raz szli podobną ścieżką – podkreśla Krzysztof Grochowski.
Runda na styku polskiego i amerykańskiego rynku
Zarządzający i inwestorzy nie ujawniają, jaką wycenę uzyskał ForActive po tej rundzie.
– Nie lubię mówić o wycenie i wolę zasłonić się tajemnicą transakcyjną. Na początku mieliśmy trudność z porozumieniem się w tej kwestii. To dość nietypowa transakcja. Z jednej strony mamy amerykańską spółkę z zupełnie innym benchmarkiem transakcyjnym i rynkowym, a z drugiej – polską rundę. To są inne realia. Na szczęście mamy bardzo dojrzałych założycieli i silną chęć porozumienia, a do tego także spore zaufanie. Dodatkowo mamy jasną strategię wyjścia z inwestycji dla naszego funduszu, co nie jest powszechne – zapewnia Krzysztof Grochowski.
10 tys. usługodawców i dynamiczny wzrost obrotów
Jak podaje Konrad Howard, runda przebiegła w rekordowo szybkim tempie.
– To mogło się wydarzyć wyłącznie dzięki temu, że ForActive udowodnił, iż projekt da się łatwo skalować – podkreśla Konrad Howard.
Jak twierdzi, łatwość skalowania biznesu w przypadku ForActive wynika z faktu, że przedsięwzięcie opiera się na efekcie sieciowym. A ten akurat w sporcie jest bardzo silny, nawet silniejszy niż w branży beauty.
– Ludzie chodzą razem na zajęcia, ćwiczą kilka razy w tygodniu, tworzą społeczności i robią to często. Ten efekt sieciowy pozwala więc na bardzo szybki rozwój projektu. Gdy udało się udowodnić, że mamy już playbook, który można skalować, runda seed stała się znacznie łatwiejsza – wskazuje Konrad Howard.
Z przekazanych przez firmę danych wynika, że w ciągu roku ForActive pozyskał ponad 10 tys. usługodawców.
– Biznes rośnie bardzo szybko. GMV, czyli łączna wartość obrotów w aplikacji, w drugim kwartale 2026 r. wyniosło niemal 6 mln dolarów. Pod koniec 2025 r. było to nieco ponad milion dolarów. Jesteśmy też bardzo dumni ze wskaźnika retencji. Chodzi o to, że klienci, którzy dołączyli do nas w 2025 r., są z nami nadal i obecnie zarabiają dwa razy więcej niż wówczas. Rekordowa grupa zarabia niemal cztery razy więcej. Te osoby przenoszą coraz więcej biznesu do ForActive, mają coraz więcej klientów i to bardzo szybko się skaluje – podaje Konrad Howard.
Zdaniem inwestora
Inwestycja zaczęła się od zespołu, nie od produktu
Duże znaczenie miała również dbałość o detale strategii wejścia na rynek oraz modelu biznesowego. Przykładowo, bardzo niska bariera wejścia przyspiesza pozyskiwanie klientów, dla których aplikacja staje się z czasem coraz ważniejszym narzędziem w codziennej pracy.
Sprzyja to wysokiej retencji, akceptacji wyższych opłat oraz rozwojowi oferty wraz ze wzrostem bazy użytkowników. Zespół produktowy i technologiczny działa w Polsce, natomiast spółka matka została zarejestrowana w stanie Delaware. Takie rozwiązanie ułatwia prowadzenie działalności na rynku amerykańskim i przygotowuje firmę do kolejnych rund finansowania, ponieważ podobna struktura jest dobrze rozumiana i akceptowana przez międzynarodowych inwestorów venture capital.
Cel: niezależni trenerzy, a nie duże sieci
Na czym opiera się idea biznesu?
– ForActive rozwiązuje podstawowy problem w sporcie: nikt nie lubi prosić o pieniądze. Trenerzy często nawiązują bardzo bliskie relacje z klientami, a potem pod koniec miesiąca pojawia się prośba: „Zapłać mi jeszcze raz, zapłać”. To niekomfortowe dla obu stron. Dzięki ForActive mogą się skupić na treningu, a cały cash flow i administracja przebiegają obok nich. Dodatkowo działa marketplace, w którym można szybko znaleźć ludzi, którzy ćwiczą, kluby albo trenerów i po prostu chodzić na zajęcia tam, gdzie się chce – twierdzi Konrad Howard.
Na rynku fitness działają jednak już narzędzia do zarządzania biznesem fitness i wellness.
– Na pierwszy rzut oka można powiedzieć: „Przecież są już Mindbody, Glofox, ClassPass”. Tylko że są one projektowane głównie z myślą o większych graczach: studiach, sieciach, klubach i bardziej sformalizowanych biznesach. ForActive wchodzi w zupełnie inny segment. Jest skierowany do niezależnego trenera, instruktora czy małej akademii, czyli do tych, którzy dziś często ogarniają zapisy przez WhatsAppa, Excela albo wyłącznie dzięki własnej pamięci. I tu jest przewaga firmy. ForActive nie próbuje sprzedać im kolejnego ciężkiego pakietu SaaS za kilkaset dolarów miesięcznie. Daje im narzędzie, które realnie obniża barierę wejścia: można zacząć za darmo i płacić dopiero wtedy, gdy zaczyna się generować istotny obrót – zaznacza Krzysztof Grochowski.
Federacje sportowe kolejnym kierunkiem rozwoju
W tle transakcji pojawia się także idea impact investingu [inwestowanie w firmy i projekty, które oprócz zysku finansowego mają przynosić mierzalny pozytywny wpływ społeczny lub środowiskowy – przyp. red.].
– Założyciele ForActive wybrali Simpact Ventures także ze względu na bliską im ideę inwestowania łączącego zysk finansowy z pozytywnym wpływem społecznym. Mają bardzo dobry przegląd funduszy i trendów inwestycyjnych na świecie. Twierdzą, że dzięki nam i naszej filozofii inwestycyjnej będą mogli łatwiej zebrać kolejną rundę w przyszłości. Oczywiście w USA – podkreśla Krzysztof Grochowski.
– Social Impact jest dodatkowym projektem, który uruchamiamy – mówi Konrad Howard.
Dodaje przy tym, że startup rozwija jeszcze jeden kierunek związany z federacjami sportowymi.
– W przeciwieństwie do branży beauty w sporcie działa bardzo wiele federacji. Zrzeszają one setki tysięcy członków, którzy płacą roczne składki, opłacają udział w wydarzeniach, egzaminach i turniejach. Wyobraź sobie federację taekwondo, która ma 400 tys. członków. Na samej Florydzie obecnie zliczyliśmy ponad 130 różnych lokalnych federacji. Ich członkowie cały czas płacą składki, organizują wyjazdy i również za nie płacą. Stany mają olbrzymi potencjał wynikający z tego, że ludzie lubią się zrzeszać. Ale potrzebują narzędzi do wsparcia tak ogromnych procesów – podkreśla Konrad Howard.
Zdaniem eksperta
USA to nie moda, lecz strategia pozyskiwania kapitału
Kluczowym argumentem pozostaje dostęp do nieporównywalnie większej puli inwestorów, którzy często wyceniają spółki wyżej niż fundusze działające w Polsce. Warto jednak pamiętać, że wyższa wycena nie jest czystym zyskiem, lecz elementem wymiany: idzie w parze z wyższymi oczekiwaniami dotyczącymi tempa wzrostu i twardszymi warunkami umów inwestycyjnych. Istotna bywa też percepcja rynku: amerykańska rejestracja ułatwia rozmowy z inwestorami, choć sama w sobie nie buduje trakcji.
Drugą stroną medalu są koszty. Prowadzenie spółki technologicznej w USA jest istotnie droższe niż w Polsce. Dlatego w praktyce często stosuje się model etapowy: start w polskiej spółce, budowę trakcji i pierwsze finansowanie, a dopiero później przeniesienie struktury do USA poprzez tzw. flip.
Ta kolejność nie jest przypadkowa. Przedwczesny flip bywa kosztowny i trudny do odwrócenia – zarówno podatkowo, przy wycenie i przenoszeniu własności intelektualnej, jak i operacyjnie. Rozpoczęcie działalności w Polsce pozwala połączyć niższe koszty fazy wczesnej z późniejszym, świadomie zaplanowanym dostępem do globalnego kapitału.
Po Miami czas na Teksas i Kalifornię
Pieniądze pozyskane w ramach rundy mają umożliwić firmie skalowanie działalności w kolejnych miastach w USA.
– Zaczęliśmy w Miami. Teraz widzimy, że mamy jeszcze lepszą trakcję w Teksasie i Kalifornii. Otwieramy tam też nowe projekty. Jeden z nich jest związany właśnie z inwestycjami o wpływie. Chcemy wydzielić z projektu część poświęconą wyłącznie temu, żeby poprzez sport pomagać dzieciakom, osobom starszym i w ogóle osobom potrzebującym większej inkluzywności oraz dostępu do aktywności fizycznej. Nasi usługodawcy często chcą dawać darmowe lekcje, szczególnie dzieciakom. Chcą angażować się lokalnie i być częścią lokalnych społeczności. My ułatwiamy im nawiązanie kontaktu z potencjalnymi uczestnikami i pomagamy organizować różne działania na miejscu. Dzięki temu więcej osób może uczestniczyć w zajęciach sportowych, spotykać innych, aktywizować się, żyć zdrowiej i być w lepszej kondycji psychicznej – podkreśla Konrad Howard.
Wzrost biznesu z pozytywnym wpływem społecznym
Impact investing to strategia inwestycyjna zakładająca osiąganie zarówno zwrotu finansowego, jak i pozytywnego, mierzalnego wpływu społecznego lub środowiskowego. Fundusze tego typu inwestują m.in. w firmy rozwijające rozwiązania poprawiające jakość życia, edukację i zdrowie oraz wspierające zrównoważony rozwój.
– Po stronie podaży ForActive daje narzędzia cyfrowe i operacyjne małym dostawcom usług sportowych: trenerom, instruktorom, lokalnym akademiom oraz organizacjom społecznościowym. To często podmioty, które bez takiej infrastruktury pozostają nieformalne, rozproszone, trudne do znalezienia i skalowania. Po stronie popytu ForActive może zwiększać dostęp dzieci, rodzin i mniej uprzywilejowanych społeczności do zorganizowanego sportu i aktywności wellness – mówi Krzysztof Grochowski.
W jego przekonaniu platforma sprawia, że zajęcia sportowe są bardziej widoczne, łatwiejsze do odkrycia i rezerwacji, a przez to bardziej dostępne dla uczestników.
– Jest to ważne, ponieważ w USA udział dzieci w zorganizowanym sporcie jest silnie powiązany z dochodem rodziny. Dodam, że sport pomaga mierzyć się z wieloma problemami cywilizacyjnymi, takimi jak zdrowie fizyczne i psychiczne, inkluzywność czy wykluczenie społeczne. Sam jestem ojcem dwóch synów i sport jest jednym z niewielu narzędzi, które pomagają odciągnąć ich od wirtualnego świata. Założyliśmy też, że nie będziemy pobierać opłat od wszystkich podmiotów działających non-profit – wskazuje Krzysztof Grochowski.
Główne wnioski
- Inwestorów przekonały przede wszystkim zespół i doświadczenie z Booksy. Kluczowym argumentem za inwestycją nie był wyłącznie sam produkt, ale także kompetencje założycieli i doradców ForActive. Inwestorzy podkreślali, że osoby stojące za startupem wcześniej współtworzyły i rozwijały Booksy, co daje im praktyczną wiedzę w zakresie skalowania produktu od pierwszych użytkowników po duży rynek. To zmniejszyło postrzegane ryzyko projektu.
- Dużą rolę odegrała możliwość szybkiego skalowania działalności na rynku amerykańskim. ForActive działa w segmencie niezależnych trenerów i małych usługodawców sportowych, gdzie istnieje silny efekt sieciowy i wysoka częstotliwość korzystania z usług. W ciągu roku platforma zdobyła ponad 10 tys. usługodawców i znacząco zwiększyła GMV, co potwierdziło potencjał dynamicznego wzrostu w USA.
- Ważnymi czynnikami były także struktura spółki i strategia wejścia na rynek USA. Rejestracja w Delaware oraz skupienie się na rynku amerykańskim ułatwiają dostęp do globalnego kapitału i rozmowy z inwestorami venture capital. Dodatkowo model impact investingu oraz społeczny wymiar projektu, czyli ułatwianie dostępu do sportu i integracji społecznej, zwiększyły atrakcyjność ForActive w oczach funduszy.
