Kategorie artykułu: Biznes Sport

Poznaliśmy cichego bohatera Igrzysk w Mediolanie. Działa za kulisami, by impreza mogła trwać bez zakłóceń

Im lepiej wykonuje swoją pracę, tym mniej o nim słychać. Tak o cichym bohaterze Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie wypowiadają się organizatorzy imprezy. Mowa oczywiście o technologii. W północnych Włoszech, na rekordowo dużej powierzchni i w trudnych warunkach przyrody, wszyscy – około 3 tys. zawodników oraz trenerzy, media i kibice – muszą mieć dostęp do stabilnej i bezpiecznej sieci. Jedno zakłócenie może zaburzyć zmagania, a w efekcie zmienić bieg historii sportu. Sprawdziliśmy, jak z tą presją radzi sobie firma HPE, jeden z partnerów technologicznych igrzysk.

Panczenista podczas biegu finałowego na igrzyskach.
Belgijski łyżwiarz podczas biegu finałowego na 5000 m na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie. Zwyciężył Norweg Sander Eitrem, jednocześnie bijąc rekord olimpijski. Fot. Mikołaj Śmiłowski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie wyzwania technologiczne wiążą się z organizacją Zimowych Igrzysk Olimpijskich na obszarze 22 tys. km kw.
  2. Dlaczego stabilna i bezpieczna sieć może realnie wpłynąć na wyniki sportowe podczas igrzysk.
  3. W jaki sposób HPE i sztuczna inteligencja monitorują oraz zabezpieczają infrastrukturę sieciową podczas „Milano-Cortina 2026”.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wychodzę z samolotu na lotnisku Milan-Malpensa. Idę zaspany, w tłumie pasażerów, patrząc w ziemię. Raptem widzę pod nogami napis witający mnie na igrzyskach. Po chwili podnoszę wzrok i dosłownie, gdzie nie spojrzeć, dostrzegam logotypy, maskotki, opisy i reklamy sponsorów imprezy „Milano-Cortina 2026”. Piękne to było przywitanie. Nie tylko wiedziałem, że dobrze trafiłem, ale poczułem ekscytację związaną z czekającymi mnie emocjami. Jestem przekonany, że podobne odczucia miała reprezentacja Kanady w hokeju mężczyzn. Zawitała na lotnisku w północnych Włoszech dokładnie w tym samym momencie.

Emocje kibiców, takich jak ja, i zawodników, takich jak kanadyjscy hokeiści, to nic przy tym, co czują partnerzy technologiczni na tegorocznych igrzyskach. Wiem – brzmi to co najmniej niepoważnie – ale zaufajcie mi.

Jak w przypadku domu nie można mówić o pięknym salonie czy przytulnej sypialni, gdyby nie było mocnych fundamentów, tak w przypadku igrzysk nie moglibyśmy – na żywo czy przed telewizorami – zachwycać się niesamowitymi występami, gdyby nie technologia. Czy tego chcemy, czy nie, w dzisiejszych czasach technologia jest dla sportu fundamentem. A gdy fundament jest słaby, cała konstrukcja się wali.

Banery witające kibiców na igrzyskach.
Takie widoki czekają w Mediolanie na kibiców po wyjściu z samolotu. Fot. Mikołaj Śmiłowski

Wyzwania technologiczne Zimowych Igrzysk Olimpijskich „Milano-Cortina 2026”

Trzymając się analogii domu (obiecuję, że zaraz z tym skończę), tegoroczne zimowe igrzyska można porównać do budowli w ekstremalnie trudnych warunkach, której fundamenty niezwykle ciężko położyć. „Milano-Cortina 2026” to impreza odbywająca się na rekordowej powierzchni 22 tys. km kw. Po raz pierwszy w historii ma też dwóch gospodarzy, a sportowa rywalizacja toczy się na aż 40 obiektach.

Nie zapominajmy też, jakie są to obiekty. Najwięcej uwagi przyciągają te położone w malowniczych, ale dalekich od cywilizacji górskich kurortach. Większą ciekawostką są jednak – moim zdaniem – konstrukcje zlokalizowane w miastach. Dominująca większość z nich została zbudowana od podstaw na potrzeby rywalizacji hokejowych czy łyżwiarskich. W końcu prowizoryczny stadion do hokeja – co było dość głośną sprawą – ledwo zdążono postawić. Dziś wygląda jednak całkiem nieźle.

W przypadku lodowiska dla łyżwiarzy szybkich od razu czuć jednak, że obiekt stoi pośrodku hali targowej. Kibice, po wejściu do środka, widzą surowy beton na ścianach, kilka prowizorycznych budek z gadżetami i jedzeniem oraz gigantyczną, podwieszoną pod dachem czarną płachtę z materiału przypominającego gruby worek na śmieci. Po przedostaniu się przez nią i wejściu po schodkach trybun przypominających rusztowanie oczom ukazuje się pełnowymiarowe lodowisko i sportowa scena gotowa na olimpijską rywalizację.

Kolaż zdjęć pokazujących od środka halę, na której rozgrywane są zawody z łyżwiarstwa szybkiego na igrzyskach.
Obiekt, na którym rozgrywane są zawody z łyżwiarstwa szybkiego, jest tymczasowy i postawiono go na hali targowej Fiera Milano Rho, obok dawnego Expo 2015. Ma niezwykle surowy klimat. Za flagą olimpijską widzicie w tle wspomnianą przeze mnie plastikową płachtę, za którą odbywają się wyścigi. Fot. Mikołaj Śmiłowski

Stabilna i bezpieczna sieć na igrzyskach – infrastruktura w ekstremalnych warunkach

Wyobraźcie sobie teraz, że w takich warunkach – na górskich szczytach, w mrozie i śniegu, a także w halach wzniesionych na ostatnią chwilę – trzeba zbudować sieć, która przetrwa wszystko. Mimo wielu czynników pozostających poza waszą kontrolą, technologia musi działać bezbłędnie. Co więcej, mało kto wam przyklaśnie, gdy się to uda. Za to cały świat szybko wskaże was palcem, jeśli coś pójdzie nie tak.

Na domiar wszystkiego dochodzi zestaw dodatkowych wytycznych. Organizator igrzysk chce, by impreza nie pozostawiła po sobie śladów – w miastach, wioskach ani w lasach – dlatego, budując sieć, nie można naruszyć nawet jednego krzaczka. Jednocześnie infrastruktura musi być energooszczędna i dynamicznie dostosowywać wydajność (a więc i pobór energii) urządzeń, takich jak routery, do aktualnego obciążenia. Warto pamiętać, jak ogromny obszar obejmują igrzyska oraz że zawodnicy, sztaby i kibice nieustannie się przemieszczają, co oznacza zmienne i lokalnie skokowe obciążenie sieci.

Punkt dostępowy Juniper Mist od HPE, pokryty śniegiem.
Punkt dostępowy HPE Mist, pokryty śniegiem. Dzięki niemu organizatorzy sportowcy, sztaby i kibice mieli dostęp do bezprzewodowego internetu mimo trudnych warunków pogodowych. Po igrzyskach trafi do sklepów jako produkt używany, by zamknąć obieg i nie pozwolić produktowi się zmarnować. Ma oznaczenie Juniper, bo to część linii produktowej dawnej firmy Juniper Networks, przejętej przez HPE. Pierwotnie to właśnie przejęta firma miała być partnerem strategicznym Igrzysk. Fot. HPE

Dlaczego technologia i cyberbezpieczeństwo są kluczowe dla przebiegu igrzysk?

Pozwólcie, że przytoczę kilka scenariuszy, które pokazują, jak istotna jest stabilna sieć podczas igrzysk i z jaką presją wiąże się jej zapewnienie.

  • Organizatorzy muszą mieć stały dostęp do narzędzi mierzących czas i inne parametry zawodników. Problemy z łącznością w skrajnym przypadku mogłyby oznaczać unieważnienie wyniku. Brak danych może też utrudnić sztabom trenerskim reagowanie w trakcie rywalizacji albo pozbawić kibiców przed telewizorami pełnego obrazu wydarzeń.
  • Trenerzy muszą pozostawać w ciągłym kontakcie z zawodnikami. Jeśli sieć zawiedzie i trener nie przekaże kluczowej informacji – na przykład obserwacji dotyczącej rywali – to przy słabszym wyniku podopiecznego będzie się zastanawiał do końca życia, czy ta jedna nieprzekazana wskazówka mogła coś zmienić.
  • Zawodnicy muszą mieć możliwość kontaktu z rodziną. Wielu sportowców w ramach przedstartowej rutyny dzwoni do rodziców lub rodzeństwa. Brak takiej możliwości z powodu awarii sieci może ich – w większości bardzo przesądnych – psychicznie rozbić i utrudnić występ. Podobnie po udanej rywalizacji brak możliwości podzielenia się radością z bliskimi online również byłby problemem.
  • Kibice muszą móc publikować treści w mediach społecznościowych. Na pierwszy rzut oka wydaje się to błahe, ale takie nie jest. Sponsorzy płacą za ekspozycję swoich marek, a ta dziś w dużej mierze realizuje się poprzez zdjęcia i filmy udostępniane przez kibiców. Sam organizator również zabiega o zasięgi, a część fanów przynajmniej częściowo żyje z działalności internetowej.
  • Wreszcie – organizatorzy, trenerzy, zawodnicy i kibice muszą mieć pewność, że sieć jest bezpieczna. Cyberatak, który sparaliżowałby systemy organizatora, pozwoliłby na wykradzenie danych sztabów i zawodników albo naraziłby informacje kibiców, oznaczałby ogromną aferę. A rosyjscy hakerzy – jak przyznaje sam organizator igrzysk – zdecydowanie nie próżnują.
Kolaż zdjęć pokazujących z zewnątrz i od środka halę, na której rozgrywane są zawody z łyżwiarstwa na igrzyskach.
Ta bardziej reprezentatywna strona pawilonów targowych Fiera Milano Rho, gdzie rozgrywane są zawody z łyżwiarstwa szybkiego, wygląda imponująco. Fot. Mikołaj Śmiłowski

HPE i infrastruktura sieciowa na Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie

Pod taką presją działa HPE, partner techniczny igrzysk, odpowiedzialny za infrastrukturę sieciową wydarzenia. Firma wykorzystała rozwiązania HPE Mist i uruchomiła łącznie ponad 4,9 tys. punktów dostępowych, 1,5 tys. przełączników Ethernet EX, 70 uniwersalnych routerów MX, 50 zapór sieciowych SRX nowej generacji oraz 30 inteligentnych routerów sesyjnych. Jeśli te nazwy niewiele ci mówią – nie szkodzi. W pewnym sensie właśnie o to chodzi. Im lepiej to wszystko działa, tym mniej ktoś zwraca na to uwagę.

Obecnie w północnych Włoszech z sieci HPE korzysta 3 tys. sportowców, setki tysięcy kibiców oraz ponad milion urządzeń. Dlaczego to rozróżnienie – między ludźmi a urządzeniami – jest tak istotne? Bo często wygląda to tak, że jedna osoba korzysta z jednego urządzenia, na przykład w górskiej Cortinie, które następnie – za pośrednictwem sieci – komunikuje się z kilkoma innymi systemami, ulokowanymi za górami i lasami, finalnie w Mediolanie.

W takiej sytuacji nie wystarczy, by użytkownik – korzystający często z jednego z wielu elementów infrastruktury – powiedział, czy „działa” albo „nie działa” i co ewentualnie należałoby poprawić. Czasem problem dotyczy fragmentu sieci, z którego człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, że korzysta. Dlatego HPE sięga po rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, które na bieżąco monitorują nawet najmniejsze elementy infrastruktury, zbierają dane i je analizują. Dodatkowo firma wykorzystuje konwersacyjnego chatbota opartego na LLM – Marvis AI – który potrafi w przystępnej formie przekazać te informacje specjalistom technicznym.

Gdy myślę o tym, że sam miałbym się tym wszystkim zajmować, dochodzę do wniosku, że pewnie całymi dniami żaliłbym się Marvisowi, jakie to trudne. Być może oglądalibyśmy też wspólnie biegi narciarskie, w których czasy mierzone byłyby… stoperem.

Główne wnioski

  1. Technologia stanowi fundament organizacyjny Zimowych Igrzysk Olimpijskich „Milano-Cortina 2026”. Wydarzenie odbywa się na obszarze 22 tys. km kw., w dwóch miastach i na 40 obiektach, w tym w trudno dostępnych lokalizacjach górskich oraz w tymczasowo adaptowanych halach. Tak rozproszona i zróżnicowana infrastruktura wymaga stabilnej oraz odpornej sieci teleinformatycznej. Nawet pojedyncze zakłócenie mogłoby wpłynąć na przebieg rywalizacji sportowej lub odbiór wydarzenia przez widzów. Bez sprawnie działającej technologii przeprowadzenie igrzysk na taką skalę nie byłoby możliwe.
  2. Zakres odpowiedzialności sieci wykorzystywanej podczas igrzysk jest bardzo szeroki. Stabilne połączenie jest niezbędne do obsługi systemów pomiaru czasu i przetwarzania danych sportowych, komunikacji trenerów z zawodnikami oraz kontaktu sportowców z bliskimi. Sieć umożliwia także funkcjonowanie mediów i aktywność kibiców w internecie, co ma kluczowe znaczenie dla ekspozycji sponsorów i komunikacji organizatorów. Równie ważny jest aspekt cyberbezpieczeństwa. Istnieje realne zagrożenie cyberatakami – w tym ze strony rosyjskich hakerów, o czym informował sam organizator. Potencjalne naruszenie systemów mogłoby skutkować utratą danych lub zakłóceniem przebiegu wydarzenia.
  3. Skala i zaawansowanie infrastruktury przygotowanej przez HPE robią wrażenie. Firma wdrożyła tysiące punktów dostępowych, przełączników, routerów i zapór sieciowych, by obsłużyć 3 tys. sportowców oraz ponad milion urządzeń działających na rozległym, zróżnicowanym terenie. Z tego powodu kluczowe znaczenie mają rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, które umożliwiają bieżące monitorowanie, analizę i szybkie reagowanie na potencjalne problemy. Celem pozostaje pełna niezawodność – przy jednoczesnym ograniczeniu widoczności samej technologii dla uczestników i widzów igrzysk.