Ranking szanghajski w wersji polskiej. Które uczelnie najmocniej budują naszą naukę
Choć na podium nowego rankingu polskich uczelni stanęły tradycyjne akademickie potęgi, to w TOP10 znalazło się aż pięć uczelni technicznych. To znak, że grają coraz większe role w polskiej nauce. Sukces uczelni coraz wyraźniej zależy od jakości badań oraz zdolności do budowania silnych, międzynarodowych zespołów naukowych.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Które uczelnie zostały najwyżej ocenione w rankingu szkół wyższych i dlaczego TOP10 jest ważniejszy niż TOP3.
- Które szkoły techniczne dostały najwyższe noty. A które znane i popularne uczelnie wypadły słabo.
- Ile szkół prywatnych znalazło się w zestawieniu i czym się wyróżniły.
W pierwszej edycji nowego Rankingu Polskich Uczelni przygotowanego przez Fundację Work & Science czołówka listy nie zaskoczyła – to największe i najbardziej znane krajowe uniwersytety. Pierwsze miejsce zajął Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, który wyprzedził Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Kto naprawdę rządzi w TOP10
– Ranking pokazuje, że wielkość nie gwarantuje sukcesu, chociaż na podium nie ma zaskoczenia. Pierwsze trzy miejsca to największe uniwersytety. Za to kolejne miejsca pierwszej dziesiątki zostały zdominowane przez politechniki – podkreśla Jarosław Olszewski, prezes Work & Science (W&S), która przygotowała ranking.
Ranking objął łącznie 101 uczelni państwowych i niepublicznych. Oceniano je w kategoriach zdolności dydaktycznych i potencjału naukowego. Liczyły się przede wszystkim osiągnięcia naukowe, jakość publikacji, obecność badaczy w światowej czołówce nauki, potencjał doktorancki oraz efektywność działania instytucji.
– Nasz ranking skupia się przede wszystkim na potencjale naukowym uczelni. Celowo dystansujemy się od warstwy edukacyjnej i dydaktycznej, bo chcemy pokazać coś innego niż dotychczasowe zestawienia – wyjaśnia szef W&S.
Ranking szanghajski w wersji polskiej
Struktura rankingu jest zapożyczona ze znanego na całym świecie rankingu szanghajskiego (ARWU). Zaadaptowano ją oczywiście do polskich warunków. Zamiast noblistów, pozyskanych nagród noblowskich i Field Medals, które determinują kolejność uczelni w rankingu światowym, mamy lokalne nagrody FNP, NCN i nagrody europejskie. Analiza uwzględnia też lokalną specyfikę finansowania, w tym granty badawcze NCN/FNP.
– Wzorując się na rankingach międzynarodowych, skupiamy się na możliwościach badawczych uczelni, dlatego ten ranking się wyróżnia. Patrzymy na wpływ publikacji na arenę międzynarodową – szczególnie na badaczy z World’s Top 2 proc. Scientists według danych Elsevier. To jest nasz kluczowy miernik. Nie pytamy tylko, „ile” publikują polskie uczelnie, ale również „z jakim efektem”. Politechniki czy uczelnie przyrodnicze publikują mniej niż duże uniwersytety klasyczne, ale ich prace są częściej cytowane, mają większy impakt w świecie nauki i są lepiej ukierunkowane na rynek zagraniczny – uważa Jarosław Olszewski.
Warto wiedzieć
Kryteria oceny uczelni:
Nagrody środowiskowe (20 proc. wagi). Wskaźnik mierzy prestiż i jakość kadry naukowej przez uwzględnienie laureatów najważniejszych krajowych nagród naukowych przyznawanych przez Narodowe Centrum Nauki od 2013 r. i Fundację na rzecz Nauki Polskiej od 1992 roku. Nagrody przypisywane są instytucjom według afiliacji osoby nagrodzonej w momencie przyznania nagrody.
Publikacje naukowe (20 proc. wagi). Wskaźnik mierzy skalę bieżącej produkcji naukowej uczelni (liczbę publikacji). Uwzględniane są artykuły naukowe opublikowane w 2025 roku w czasopismach indeksowanych w bazie Scopus.
Publikacje Top 1 proc. (20 proc. wagi). Wskaźnik mierzy jakość kanałów publikacyjnych poprzez uwzględnienie publikacji z 2025 r. w najbardziej prestiżowych czasopismach lub źródłach znajdujących się w górnym 1 proc. bazy Scopus wg wskaźnika CiteScore.
World's Top 2 proc. Scientists by Stanford University (20 proc.). Wskaźnik mierzy obecność badaczy afiliowanych do danej polskiej uczelni na listach najbardziej wpływowych naukowców, które opracowuje zespół badaczy ze Stanford University we współpracy z Elsevier. Lista publikowana jest corocznie; w rankingu uwzględniono najnowszą dostępną listę. Pod uwagę brani są wszyscy naukowcy wymienieni na listach, zgodnie z afiliacją wskazaną bezpośrednio w zestawieniu.
Doktoranci (10 proc.) Wskaźnik opisuje potencjał kształcenia przyszłej kadry naukowej oraz zdolność instytucji do prowadzenia kształcenia doktoranckiego. Uwzględniana jest liczba doktorantów przypisanych do danej instytucji.
Efektywność instytucjonalna (10 proc.). Wskaźnik pokazuje relację pomiędzy osiągnięciami naukowymi uczelni, a wielkością jej zasobów kadrowych. Wskaźnik ogranicza przewagę największych podmiotów, wynikającą wyłącznie z rozmiaru instytucji i pozwala lepiej uchwycić sprawność organizacyjną oraz produktywność naukową w przeliczeniu na potencjał kadrowy. Wskaźnik ten pełni funkcję korekty per capita. Oznacza to, że premiuje uczelnie, które osiągają wysokie wyniki we wszystkich obszarach przy relatywnie mniejszej liczbie pracowników akademickich.
Kto się wyróżnia
Pierwsze miejsce zajął Uniwersytet Jagielloński, który osiągnął najlepsze wyniki w obszarze publikacji naukowych oraz pod względem naukowców zaliczanych do najbardziej wpływowych badaczy świata. Tuż za nim uplasował się Uniwersytet Warszawski, wyróżniający się szczególnie pod względem prestiżu kadry naukowej, liczby doktorantów i efektywności instytucjonalnej. Trzecie miejsce przypadło Uniwersytetowi im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Ale pod względem uzyskanych punktów w poszczególnych kategoriach, UJ, który wygrał ranking, jest liderem tylko w dwóch dziedzinach, a UW – w trzech. Co ciekawe, UAM z Poznania uzbierał w sumie punkty, które pozwoliły mu zająć trzecie miejsce ogółem, ale nie wygrał w żadnej ocenianej kategorii.
Wśród liderów ocenianych obszarów pojawia się natomiast Politechnika Śląska. Wyprzedziła uczelnie z podium i zdobyła najwięcej punktów za najlepsze, najbardziej prestiżowe kanały publikacji badań (Top 1 proc.), co świadczy o wysokiej jakości i badań, i publikacji.
Politechniki pokazują moc
W pierwszej dziesiątce znalazło się aż pięć uczelni technicznych: AGH, Politechnika Warszawska, Politechnika Śląska, Politechnika Wrocławska i Politechnika Gdańska. To wyraźny sygnał, że znaczenie kierunków inżynierskich i technologicznych w polskim systemie nauki stale rośnie.
Jednocześnie większość czołowych politechnik osiąga bardzo wysokie wyniki w zakresie efektywności instytucjonalnej. To nie jest przypadek. Taki wynik dowodzi, że nie tylko wielkość uczelni decyduje o jej miejscu w rankingu. Uczelnie techniczne od lat rozwijają model działania oparty na ścisłej współpracy z przemysłem, realizacji projektów badawczo-rozwojowych oraz pozyskiwaniu środków z krajowych i europejskich programów badawczych i innowacyjnych. W praktyce oznacza to lepsze powiązanie badań z potrzebami gospodarki, a także większą zdolność do tworzenia rozwiązań znajdujących zastosowanie poza środowiskiem akademickim.
Publikacje są ważne, ale same nie wystarczą
Przez wiele lat w debacie o szkolnictwie wyższym dominowało przekonanie, że o pozycji uczelni decyduje przede wszystkim liczba publikacji i zdobytych punktów. Na tym opierał się do tego roku model ewaluacji uczelni.
Wartościowe uczelnie zaczynają stawiać na jakość, nie ilość publikacji. Owszem, publikacje pozostają fundamentem akademickiej reputacji, zwłaszcza że zmieniony system punktacji nie wszedł jeszcze w życie. Jednak już ważne stają się dziś: jakość czasopism, wpływ badań na rozwój światowej nauki, obecność uczonych w gronie najbardziej cytowanych badaczy oraz zdolność do rozwijania nowych pokoleń naukowców.
Wyniki rankingu pokazują, że o sukcesie liderów decyduje połączenie kilku czynników: wysokiej jakości badań, obecności naukowców rozpoznawalnych na świecie, silnych szkół doktorskich oraz sprawnego zarządzania potencjałem badawczym.
– Jednym z moich największych odkryć tego zestawienia była polaryzacja szkół doktorskich. W danych cząstkowych wyraźnie widać dwie tendencje. Część uczelni dynamicznie rozwija kształcenie doktorantów – to te, które jednocześnie budują silną strukturę grantową. Tam szkoły doktorskie rosną i wzmacniają się. Natomiast inne ośrodki praktycznie wycofują się z kształcenia na trzecim stopniu. To nie jest przypadek. Kształcenie doktorantów jest ściśle powiązane z realizacją grantów i projektów komercyjnych. Uczelnie, które lepiej radzą sobie w pozyskiwaniu finansowania zewnętrznego, mają realną możliwość rozwoju kadry naukowej – mówi Jarosław Olszewski.
Słabe zdrowie
W pierwszej dziesiątce rankingu najlepszych uczelni nie ma ani jednej szkoły medycznej. Najwyżej notowany w zestawieniu Gdański Uniwersytet Medyczny jest dopiero 13.
– Zaskakuje, niższa niż się spodziewałem pozycja uniwersytetów medycznych. To wyraźny efekt przesunięcia środków na finansowanie badań i wynalazków w stronę politechnik i technologii – uważa prezes W&S.
Jego zdaniem, to nie jest wina uczelni medycznych tylko efekt zmiany koniunktury i priorytetów finansowania publicznych przedsięwzięć.
– W okresie pandemii, strumień finansowania płynął bardzo szeroko w kierunku nauk medycznych i biotechnologii. Teraz trendy są inne – mówi Jarosław Olszewski.
W pierwszej dwudziestce rankingu znalazły się jeszcze Uniwersytet Medyczny w Łodzi, Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
Nieobecność, która rzuca się w oczy
Zaskoczyła natomiast niska pozycja w rankingu kilku bardzo znanych uczelni. W TOP20 nie ma ani jednej uczelni ekonomicznej. SGH skończyła na miejscu 47. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu jest dopiero na 48, a Krakowski UEK – największa uczelnia tego typu w Polsce – na 63.
Podobnie zaskakuje ulokowanie na liście kilku bardzo znanych i popularnych wśród studentów uczelni, na które niełatwo jest się dostać. Uniwersytet Medyczny w Lublinie znalazł się dopiero na miejscu 21., dalekie miejsce zajęła też Politechnika Rzeszowska, która słynie z kierunków lotniczych. A słynna Wojskowa Akademia Techniczna (WAT) otwiera dopiero czwartą dziesiątkę. (Cały ranking dostępny jest tu).
Między słowami
Współpraca nauki z biznesem nie była bezpośrednio oceniana w rankingu. Nie oznacza to jednak, że nie ma znaczenia. Kryteria pośrednio premiują efekty, które często są rezultatem współpracy z przedsiębiorstwami. Analiza czołówki rankingu wskazuje, że przewagę buduje dziś zdolność do tworzenia silnych ekosystemów badawczych łączących naukę, przemysł i administrację publiczną.
Dotyczy to szczególnie uczelni technicznych, gdzie projekty realizowane wspólnie z przemysłem prowadzą do powstawania wartościowych publikacji, rozwoju kompetencji doktorantów oraz budowania międzynarodowych zespołów badawczych. W praktyce powoli to biznes staje się dla największych uczelni ważnym źródłem problemów badawczych, finansowania oraz możliwości komercjalizacji wyników prac naukowych. A jeśli jeszcze tak nie jest na każdej uczelni, to jest to wskazana ścieżka.
– Ranking pokazuje bardzo wyraźnie, które obszary wiedzy rozwijają się najszybciej. Najlepiej radzą sobie uczelnie silne w dziedzinie sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa, transformacji cyfrowej i technologii dual-use. Tam bowiem, gdzie są superkomputery, fabryki AI i interdyscyplinarne centra badawcze, tam jest też największa łatwość pozyskiwania dużego finansowania badań, ale także generowania cytowań. Te dyscypliny po prostu przyciągają uwagę świata, bo wchodzą w trendy, które się rozwijają. Nauka coraz bardziej przypomina kariery estradowe: są tematy, które „chwycą” i pchną człowieka do przodu, i są tematy klasyczne, w których trzeba dokonać czegoś naprawdę przełomowego, żeby wywołać podobny efekt – mówi Jarosław Olszewski.
Uczelnie prywatne znaczą miejsce
20 na 101 ocenianych to uczelnie prywatne. Najlepiej oceniony Uniwersytet VIZJA z Warszawy znalazł się na 36. miejscu rankingu – dzięki transferowi dobrej kadry, co przełożyło się na przyzwoity poziom publikacji. Uniwersytet SWPS zajął 43. miejsce, Akademia Leona Koźmińskiego 55., natomiast Akademia Finansów i Biznesu Vistula – 82.
Jak koncentrować potencjał
Jarosław Olszewski z W&S podkreśla, że ranking potwierdza pewną koncentrację potencjału naukowego w największych ośrodkach akademickich. Dominują uczelnie z Krakowa, Warszawy, Poznania, Wrocławia, Gdańska i Torunia. To tam skupiają się najważniejsze zespoły badawcze, największe szkoły doktorskie i najbardziej rozpoznawalne międzynarodowo środowiska naukowe.
Ale im większa koncentracja w jednych, tym mniejsze możliwości rozwoju dla pozostałych uczelni.
– Ta najnowocześniejsza infrastruktura badawcza – drogi sprzęt, superkomputery, laboratoria – jest dziś czynnikiem limitującym. Nawet kilkunastu dobrych naukowców nie jest w stanie konkurować z jednym wybitnym badaczem, mającym dostęp do najwyższej klasy narzędzi i infrastruktury – mówi Jarosław Olszewski.
Dodaje, że rozproszenie sprzętu i infrastruktury to nie jest dobry kierunek. Nie każda uczelnia i wydział musi mieć własny superkomputer czy zaawansowany mikroskop.
– Uważam, że przyszłość polskiej nauki leży w większej współpracy międzyuczelnianej. Uczelni jest zbyt wiele, są za bardzo rozproszone. Tylko przez tworzenie konsorcjów, wspólnych centrów badawczych i wspólne użytkowanie najdroższego sprzętu można zbudować silną pozycję polskiej nauki na świecie – mówi Jarosław Olszewski.
Główne wnioski
- Nowy ranking polskich uczelni przygotowany przez Work&Science ocenia ich siłę i wartość naukową, a nie jakość nauczania. Wygrały w nim trzy oczywiste, znane i duże uczelnie, ale skład TOP10 pokazuje, że coraz większą role w polskiej nauce zaczynają odgrywać uczelnie techniczne.
- Nowy ranking dowodzi, że przyszłość polskich uczelni będzie zależeć od trzech kluczowych czynników: jakości badań, umiędzynarodowienia oraz zdolności do współpracy.
- Publikacje naukowe pozostają ważne, ale nie są już wystarczające. Coraz bardziej liczy się umiejętność ośrodka akademickiego do budowania zintegrowanego ekosystemu najlepszych naukowców, ambitnych doktorantów, zewnętrznych partnerów, których potrzeby uczelnia chce dostrzegać.


