Kategoria artykułu: Biznes

Słaby wiatr uderzył w wyniki Tauronu, PGE i Polenergii. „Wietrzność była najgorsza od 10 lat”

W pierwszym półroczu produkcja energii z wiatru w Polsce była o 15 proc. niższa niż rok wcześniej. Słaba wietrzność odbiła się na wynikach koncernów energetycznych, ale kolejne miesiące przyniosły wyraźne odbicie. Branża chce budować więcej farm na lądzie, jednak bariery hamują inwestycje.

Farma wiatrowa
W czerwcu produkcja energii z wiatru w Polsce spadła aż o 52 proc. rok do roku. Fot. PAP/Marcin Bielecki

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile energii wyprodukowały w tym roku lądowe farmy wiatrowe.
  2. Jak poziom wietrzności wpłynął na wyniki koncernów energetycznych.
  3. Jak rosną w Polsce moce zainstalowane w elektrowniach wiatrowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Pierwsza połowa 2026 r. zapisała się w polskiej energetyce pod hasłem bardzo niskiej wietrzności. To wpłynęło na spadek produkcji prądu z wiatru i obniżyło wyniki finansowe koncernów energetycznym w segmencie OZE.

– Wietrzność była najgorsza od 10 lat. W efekcie wykorzystanie mocy w naszych farmach wiatrowych spadło z 24 proc. do 19,8 proc. rok do roku. Natomiast produkcja z wiatru spadła o 14,6 proc. – informuje Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu ds. handlu.

Gorsze wyniki odnotowali też inni właściciele farm wiatrowych. Tymczasem sytuacja w kolejnych miesiącach wyraźnie się poprawiła.

– Po pierwszym półroczu wydawało się, że cały 2026 r. będzie dramatyczny dla wyników segmentu OZE firm energetycznych. Natomiast trzeci kwartał okazał się nadzwyczajnie dobry pod względem wietrzności. Mimo to spodziewam się, że nie uda się odrobić wszystkich strat i wyniki za cały rok w tym obszarze będą niższe niż w roku 2025 r. – ocenia Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Miliony poszły z wiatrem

Sprawdźmy więc, jak sytuacja wygląda w statystykach Polskich Sieci Elektroenergetycznych i wynikach firm za pierwsze półrocze 2026 r.

Najgorzej pod względem wietrzności wypadł czerwiec, kiedy produkcja energii z wiatru w skali kraju spadła o 52 proc. rok do roku, do 1,1 TWh (terawatogodziny). Słabo było też w styczniu – farmy wiatrowe wyprodukowały o 23 proc. energii mniej niż przed rokiem, czyli 2,5 TWh. W sumie od stycznia do czerwca produkcja z wiatru sięgnęła 10,5 TWh, a to oznacza spadek o niemal 15 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.

To wpłynęło na wyniki finansowe koncernów energetycznych za pierwsze półrocze 2026 r. Tauron, który ma 16 farm wiatrowych o łącznej mocy 584 MW, w całym segmencie OZE zanotował 245 mln zł EBITDA (wynik operacyjny powiększony o amortyzację). To o 23 proc. mniej niż przed rokiem.

Z kolei Polska Grupa Energetyczna zarządzająca 22 farmami wiatrowymi zaraportowała w tym czasie spadek produkcji energii z wiatru o 13 proc. rok do roku. Jako przyczynę podała gorszą wietrzność w rejonach farm należących do grupy. Wynik EBITDA całego segmentu OZE spadł o 3 proc. do 937 mln zł. Ubytek zysków w wietrznym biznesie udało się spółce częściowo zrekompensować wyższym wykorzystaniem wodnych elektrowni szczytowo-pompowych.

Operator wyłącza wiatraki

Spadki odnotowała też Polenergia, która ma 13 farm wiatrowych o łącznej mocy 149 MW. Wynik EBITDA grupy skurczył się w pierwszym półroczu o 98,9 mln zł rok do roku i wyniósł 214 mln zł. Wpłynął na to głównie niższy o 70,9 mln zł zarobek w segmencie lądowych farm wiatrowych. Polenergia zwraca uwagę nie tylko na niższą wietrzność, ale też na konieczność wyłączania instalacji OZE na polecenie operatora w godzinach, gdy w kraju występuje nadpodaż zielonej energii.

„Wyłączenia generacji na polecenie operatora w pierwszym półroczu 2026 r. były istotnym czynnikiem ograniczającym produkcję źródeł wiatrowych i fotowoltaicznych. Szczególnie w okresach, gdy źródła te pracowały jednocześnie, dostarczając takie ilości energii, których odbiorcy nie byli w stanie skonsumować, a operator nadal musiał utrzymywać w gotowości jednostki konwencjonalne. W związku z licznymi ograniczeniami produkcji oraz niższą wietrznością, jaką obserwowaliśmy w omawianym okresie 2026 r., wolumen produkcji energii w tym segmencie był niższy od zakładanego” – tłumaczy zarząd Polenergii w raporcie za pierwsze półrocze tego roku.

Enea istotnie zwiększyła moce

Wzrost wyników w tym obszarze zanotowała natomiast Enea, ale stało się to za sprawą przejęcia pakietu farm wiatrowych. Na koniec I półrocza koncern miał 290 MW mocy zainstalowanych w wiatrakach, czyli aż o 87 proc. więcej niż przed rokiem. Warunki pogodowe nie pozwoliły jednak wykorzystać w pełni tego potencjału.

– To nie był dobry czas dla OZE. Zima zamroziła aktywa wietrzne w pierwszych miesiącach roku, z powodu oblodzenia wiele instalacji było wyłączonych z użycia. Obserwowaliśmy też niską wietrzność, niższą od średniej występującej w Polsce, co wpłynęło na wyniki w segmencie wytwarzania energii z wiatru. Było też sporo wyłączeń farm wiatrowych na polecenie operatora. Ponadto część naszych aktywów jest jeszcze na etapie rozruchu, wciąż dogrywamy jeszcze kwestie techniczne – tłumaczy Marek Lelątko, wiceprezes Enei do spraw finansowych.

Na koniec czerwca Enea podwoiła wynik EBTDA w segmencie OZE do 123 mln zł.

Z piekła do nieba

Tymczasem trzeci kwartał przyniósł istotną poprawę sytuacji na rynku. W lipcu produkcja energii z wiatru w Polsce wzrosła aż o 50 proc. rok do roku, do 2,1 TWh. Kolejne miesiące też były lepsze niż przed rokiem. W sumie w trzecim kwartale farmy wiatrowe wytworzyły 5,8 TWh energii, czyli o 26 proc. więcej niż w tym samym okresie 2025 r. To pozytywnie wpłynie na poprawę wyników spółek energetycznych. Jednak – jak wskazują analitycy – nadrobić do końca roku wszystkie zaległości z pierwszego półrocza będzie trudno.

– W przypadku takich spółek jak Polenergia inwestorzy patrzą nie tylko na krótkoterminowy wpływ warunków pogodowych na pracę lądowych farm. Dużo ważniejsze dla oceny potencjału spółki są oczekiwane efekty inwestycji w farmy wiatrowe na morzu – dodaje Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Polenergia i norweski Equinor budują w polskiej strefie Bałtyku farmy wiatrowe Bałtyk 2 i Bałtyk 3. Niedawno zakończyli prace przy stawianiu fundamentów. Z polskich firm morskie elektrownie budują także Orlen i PGE.

Potrzebujemy więcej mocy w wiatrakach

Z powodu ograniczeń prawnych farm wiatrowych na lądzie przybywa wolniej niż farm fotowoltaicznych. Obecnie moc zainstalowana w wiatrakach sięga 11,8 GW (wzrost o 6 proc. rok do roku), podczas gdy w elektrowniach słonecznych zainstalowanych mamy ponaddwukrotnie więcej mocy – 28,2 GW (+15 proc.). Obie technologie mają swoją specyfikę – fotowoltaika sprawdza się głównie wiosną i latem, a wiatraki w okresie jesienno-zimowym.

– Dużym problemem jest to, że produkujemy mnóstwo energii odnawialnej latem. Tę energię już za 2-3 lata będziemy mogli w pełni wykorzystać dzięki magazynom energii. Ale nie wykorzystamy jej zimą. Dlatego potrzebujemy więcej odnawialnych instalacji, które są w stanie zapewnić nam czystą energię także w okresie zimowym. A taką technologią – dostępną już dziś – jest energetyka wiatrowa na lądzie – podkreślił Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, na ostatnim spotkaniu zorganizowanym przez Pracodawców RP.

Wszystkie państwowe koncerny deklarują, że chcą dalej rozwijać energetykę wiatrową. Wskazują jednak na zaostrzone regulacje prawne, długie procedury administracyjne i kurczącą się pulę projektów dostępnych do kupienia na rynku. PGE w swojej najnowszej strategii podała, że do 2035 r. chce mieć 4 GW mocy zainstalowanych w wiatrakach. Taki wynik chce uzyskać głównie dzięki akwizycjom działających już instalacji lub projektów gotowych do budowy.

W 2025 r. elektrownie wiatrowe odpowiadały za 14 proc. energii wyprodukowanej w kraju.

Główne wnioski

  1. Pierwsze półrocze tego roku okazało się fatalne dla wytwórców energii z wiatru. Wyjątkowo niska wietrzność spowodowała, że w tym czasie produkcja energii z wiatru spadła w Polsce o 15 proc. Najgorzej pod tym względem wypadł czerwiec, kiedy wiatraki wyprodukowały o 52 proc. energii mniej niż przed rokiem. To negatywnie wpłynęło na wyniki koncernów energetycznych. – Wietrzność była najgorsza od 10 lat – stwierdził Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu.
  2. Tymczasem trzeci kwartał okazał się dla branży OZE wyjątkowo korzystny. W lipcu produkcja energii z wiatru w Polsce wzrosła aż o 50 proc. rok do roku. W całym trzecim kwartale farmy wiatrowe wytworzyły o 26 proc. więcej niż w tym samym okresie 2025 r. – Miniony kwartał okazał się nadzwyczajnie dobry pod względem wietrzności. Mimo to spodziewam się, że nie uda się odrobić wszystkich strat i wyniki spółek energetycznych za cały rok w tym obszarze będą niższe niż w roku 2025 r. – ocenia Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.
  3. Koncerny energetyczne chciałyby budować więcej elektrowni wiatrowych na lądzie. Wskazują jednak na zaostrzone regulacje prawne, długie procedury administracyjne i kurczącą się pulę projektów dostępnych do kupienia na rynku.