Trump w Washington Post: celem operacji „wolność dla Iranu”
Izrael i Stany Zjednoczone zaatakowały w sobotę Iran. Prezydent USA podkreślił w rozmowie z dziennikarzami Washington Post, że celem ataków jest zapewnienie wolności Irańczykom i zmiana reżimu w Teheranie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak i kiedy rozpoczął się amerykański atak na Iran.
- Jakie cele deklaruje administracja Donalda Trumpa i jakie ryzyko wiąże się z operacją.
- Jakie tło historyczne i polityczne prezydent USA przywołuje uzasadniając interwencję.
O godzinie 1 w nocy czasu wschodniego USA rozpoczęła się wielodniowa operacja przeciwko Iranowi, poinformował anonimowy przedstawiciel administracji. W pierwszej fazie uderzenia wykorzystano pociski manewrujące Tomahawk wystrzelone z okrętów oraz bomby zrzucone przez samoloty Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej USA.
Irańczycy odpowiedzieli natychmiast kontruderzeniami w kilka amerykańskich baz, w tym w bazę wspierającą 5. Flotę w Bahrajnie, podała irańska państwowa agencja prasowa. W trakcie trwania operacji nie odnotowano rannych wśród amerykańskich żołnierzy. W sobotę rano ataki wymierzone w Iran przeprowadził także Izrael.
Prezydent Trump, w krótkim wywiadzie dla Washington Post tuż po godzinie 4 rano, podkreślił, że głównym celem działań jest wolność dla ludności Iranu. – Chcę bezpiecznego państwa, i to właśnie osiągniemy – powiedział prezydent USA.
W podobnym tonie wypowiedział się w sobotę syn ostatniego szacha Iranu. Cyrus Reza Pahlawi ocenił w nagraniu na Instagramie, że obiecana przez prezydenta Donalda Trumpa pomoc dla Irańczyków w końcu nadeszła. Określił interwencję jako humanitarną, wymierzoną wyłącznie w reżim – nie w cywilów ani kraj. Wezwał rodaków do powrotu na ulice. Zaapelował też do sił bezpieczeństwa, by stanęły po stronie narodu.
– Islamski reżim upada. Obiecaliście chronić ludzi i Iran, nie Islamską Republikę – przypomniał, ostrzegając, że ci, którzy nie dołączą do narodu, podzielą los upadającego reżimu.

Pahlawi zwrócił się również bezpośrednio do Trumpa z prośbą o ostrożność i ochronę życia cywilów, którzy sami od lat walczą z reżimem. – Naród Iranu jest pańskim sojusznikiem i sojusznikiem wolnego świata. Nigdy nie zapomnimy pańskiej pomocy w tym najtrudniejszym w historii Iranu momencie – zapewnił. Rodaków wzywał do skupienia i gotowości, zalecając im na razie pozostanie w domach. Zaznaczył jednak, że nadejdzie odpowiednia chwila, by wyjść na ulice i stoczyć – jak to ujął – ostateczną bitwę o odzyskanie Iranu.
Cele i uzasadnienie
W nagraniu wideo opublikowanym wcześniej, około 2:30 rano, Trump ogłosił rozpoczęcie „większych działań bojowych” w Iranie. Podkreślił, że celem jest zmiana reżimu w Teheranie oraz zachęcił Irańczyków do przejęcia kontroli nad własnym rządem po zakończeniu ataków.
Prezydent zaznaczył, że operacja niesie ryzyko dla życia amerykańskich żołnierzy.
– Odważni amerykańscy bohaterowie mogą stracić życie, mogą być ofiary. Tak bywa na wojnie. Robimy to jednak dla przyszłości, to szlachetna misja – powiedział w materiale wideo.
Wcześniej Trump krytykował amerykańską interwencję w regionie Bliskiego Wschodu i „tworzenie państw na siłę”. Jednak w sobotę przedstawił się jako lider gotowy podjąć ryzyko dla ratowania Irańczyków. Zapewnił, że USA wspierają ludność „przytłaczającą siłą i niszczycielską mocą”.
Historia i kontekst działań USA
Trump argumentował, że uderzenia są konieczne dla obrony Amerykanów przed bezpośrednimi zagrożeniami ze strony Iranu, wymieniając działania Teheranu: od prób budowy broni nuklearnej po kampanie terroru wobec USA trwające 47 lat, w tym kryzys zakładników z 1979 r. i zamach w Bejrucie w 1983 roku.
Prezydent przypomniał również swoją rolę w odbudowie sił zbrojnych USA i podkreślił, że amerykańska armia jest obecnie najpotężniejsza na świecie. Podczas rozmowy z Washington Post nie zdradził szczegółów na temat zakresu operacji ani możliwości udziału wojsk lądowych USA.
Wiceprezydent JD Vance zapewnił, że operacja nie przerodzi się w długotrwałą wojnę na Bliskim Wschodzie. Eksperci ds. polityki zagranicznej ostrzegają jednak, że konflikt o szerszym zasięgu mógłby wciągnąć Waszyngton na lata.
Zmiana stanowiska wobec Bliskiego Wschodu
Dziennikarze Washington Post przypominają, że poglądy Trumpa na interwencje w regionie ewoluowały na przestrzeni lat. Początkowo popierał wojnę w Iraku, by po kilku miesiącach uznać ją za „straszny błąd”. W kampanii 2016 roku promował politykę „America First” i sprzeciw wobec zagranicznych przygód wojennych, podobnie jak w 2024 roku, deklarując zakończenie „niekończących się wojen” i powrót do pokoju na Bliskim Wschodzie.
W przemówieniu po wygranej w wyborach w listopadzie 2024 roku Trump podkreślał, że jego celem było pokonanie Państwa Islamskiego bez prowadzenia nowych wojen. W sobotę jednak wyraźnie przedstawił się jako prezydent gotowy działać militarnie dla realizacji strategicznych celów USA i wolności Irańczyków.
Główne wnioski
- Celem ataków USA jest zmiana reżimu w Iranie i zapewnienie wolności ludności kraju.
- Operacja niesie ryzyko strat wśród amerykańskich żołnierzy, choć do tej pory nie odnotowano rannych.
- Konflikt może mieć długotrwałe konsekwencje dla polityki USA na Bliskim Wschodzie, mimo zapewnień administracji o ograniczonym czasie działań.