Kategorie artykułu: Newsy Świat

Trump w Washington Post: celem operacji „wolność dla Iranu”

Izrael i Stany Zjednoczone zaatakowały w sobotę Iran. Prezydent USA podkreślił w rozmowie z dziennikarzami Washington Post, że celem ataków jest zapewnienie wolności Irańczykom i zmiana reżimu w Teheranie.

Prezydent Trump, w krótkim wywiadzie dla Washington Post tuż po godzinie 4 rano, podkreślił, że głównym celem działań jest wolność dla ludności Iranu. Fot. Nathan Howard/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak i kiedy rozpoczął się amerykański atak na Iran.
  2. Jakie cele deklaruje administracja Donalda Trumpa i jakie ryzyko wiąże się z operacją.
  3. Jakie tło historyczne i polityczne prezydent USA przywołuje uzasadniając interwencję.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

O godzinie 1 w nocy czasu wschodniego USA rozpoczęła się wielodniowa operacja przeciwko Iranowi, poinformował anonimowy przedstawiciel administracji. W pierwszej fazie uderzenia wykorzystano pociski manewrujące Tomahawk wystrzelone z okrętów oraz bomby zrzucone przez samoloty Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej USA.

Irańczycy odpowiedzieli natychmiast kontruderzeniami w kilka amerykańskich baz, w tym w bazę wspierającą 5. Flotę w Bahrajnie, podała irańska państwowa agencja prasowa. W trakcie trwania operacji nie odnotowano rannych wśród amerykańskich żołnierzy. W sobotę rano ataki wymierzone w Iran przeprowadził także Izrael.

Prezydent Trump, w krótkim wywiadzie dla Washington Post tuż po godzinie 4 rano, podkreślił, że głównym celem działań jest wolność dla ludności Iranu. – Chcę bezpiecznego państwa, i to właśnie osiągniemy – powiedział prezydent USA.

W podobnym tonie wypowiedział się w sobotę syn ostatniego szacha Iranu. Cyrus Reza Pahlawi ocenił w nagraniu na Instagramie, że obiecana przez prezydenta Donalda Trumpa pomoc dla Irańczyków w końcu nadeszła. Określił interwencję jako humanitarną, wymierzoną wyłącznie w reżim – nie w cywilów ani kraj. Wezwał rodaków do powrotu na ulice. Zaapelował też do sił bezpieczeństwa, by stanęły po stronie narodu.

– Islamski reżim upada. Obiecaliście chronić ludzi i Iran, nie Islamską Republikę – przypomniał, ostrzegając, że ci, którzy nie dołączą do narodu, podzielą los upadającego reżimu.

Reza Pahlawi
Cyrus Reza Pahlawi ocenił w nagraniu na Instagramie, że obiecana przez prezydenta Donalda Trumpa pomoc dla Irańczyków w końcu nadeszła. Fot. Paul Morigi/Getty Images

Pahlawi zwrócił się również bezpośrednio do Trumpa z prośbą o ostrożność i ochronę życia cywilów, którzy sami od lat walczą z reżimem. – Naród Iranu jest pańskim sojusznikiem i sojusznikiem wolnego świata. Nigdy nie zapomnimy pańskiej pomocy w tym najtrudniejszym w historii Iranu momencie – zapewnił. Rodaków wzywał do skupienia i gotowości, zalecając im na razie pozostanie w domach. Zaznaczył jednak, że nadejdzie odpowiednia chwila, by wyjść na ulice i stoczyć – jak to ujął – ostateczną bitwę o odzyskanie Iranu.

Cele i uzasadnienie

W nagraniu wideo opublikowanym wcześniej, około 2:30 rano, Trump ogłosił rozpoczęcie „większych działań bojowych” w Iranie. Podkreślił, że celem jest zmiana reżimu w Teheranie oraz zachęcił Irańczyków do przejęcia kontroli nad własnym rządem po zakończeniu ataków.

Prezydent zaznaczył, że operacja niesie ryzyko dla życia amerykańskich żołnierzy.

– Odważni amerykańscy bohaterowie mogą stracić życie, mogą być ofiary. Tak bywa na wojnie. Robimy to jednak dla przyszłości, to szlachetna misja – powiedział w materiale wideo.

Wcześniej Trump krytykował amerykańską interwencję w regionie Bliskiego Wschodu i „tworzenie państw na siłę”. Jednak w sobotę przedstawił się jako lider gotowy podjąć ryzyko dla ratowania Irańczyków. Zapewnił, że USA wspierają ludność „przytłaczającą siłą i niszczycielską mocą”.

Historia i kontekst działań USA

Trump argumentował, że uderzenia są konieczne dla obrony Amerykanów przed bezpośrednimi zagrożeniami ze strony Iranu, wymieniając działania Teheranu: od prób budowy broni nuklearnej po kampanie terroru wobec USA trwające 47 lat, w tym kryzys zakładników z 1979 r. i zamach w Bejrucie w 1983 roku.

Prezydent przypomniał również swoją rolę w odbudowie sił zbrojnych USA i podkreślił, że amerykańska armia jest obecnie najpotężniejsza na świecie. Podczas rozmowy z Washington Post nie zdradził szczegółów na temat zakresu operacji ani możliwości udziału wojsk lądowych USA.

Wiceprezydent JD Vance zapewnił, że operacja nie przerodzi się w długotrwałą wojnę na Bliskim Wschodzie. Eksperci ds. polityki zagranicznej ostrzegają jednak, że konflikt o szerszym zasięgu mógłby wciągnąć Waszyngton na lata.

Zmiana stanowiska wobec Bliskiego Wschodu

Dziennikarze Washington Post przypominają, że poglądy Trumpa na interwencje w regionie ewoluowały na przestrzeni lat. Początkowo popierał wojnę w Iraku, by po kilku miesiącach uznać ją za „straszny błąd”. W kampanii 2016 roku promował politykę „America First” i sprzeciw wobec zagranicznych przygód wojennych, podobnie jak w 2024 roku, deklarując zakończenie „niekończących się wojen” i powrót do pokoju na Bliskim Wschodzie.

W przemówieniu po wygranej w wyborach w listopadzie 2024 roku Trump podkreślał, że jego celem było pokonanie Państwa Islamskiego bez prowadzenia nowych wojen. W sobotę jednak wyraźnie przedstawił się jako prezydent gotowy działać militarnie dla realizacji strategicznych celów USA i wolności Irańczyków.

Główne wnioski

  1. Celem ataków USA jest zmiana reżimu w Iranie i zapewnienie wolności ludności kraju.
  2. Operacja niesie ryzyko strat wśród amerykańskich żołnierzy, choć do tej pory nie odnotowano rannych.
  3. Konflikt może mieć długotrwałe konsekwencje dla polityki USA na Bliskim Wschodzie, mimo zapewnień administracji o ograniczonym czasie działań.