Twórca Fitareny wraca do sportu. Fit Style zapowiada stumilionowe inwestycje i sieć 80 klubów
Damian Ozga zbudował i sprzedał już kilka biznesów franczyzowych za dziesiątki milionów złotych – jego sieć siłowni przejął Medicover. Przedsiębiorca po raz pierwszy zdecydował się ponownie postawić na tę samą branżę. Zainwestował w niewielką sieć fitness z dużymi ambicjami, w której zamierza rozwinąć model franczyzowy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Damian Ozga zrobił wyjątek i po raz drugi zainwestował w tę samą branżę.
- W jakich okolicznościach powstał Fit Style i jakie trendy sprzyjają realizacji jego celów.
- Czym spółka zamierza przekonywać do siebie franczyzobiorców.
Pandemia COVID-19 diametralnie zmieniła podejście do dbania o zdrowie – także poprzez sport. Coraz więcej osób biega, chodzi po górach czy ćwiczy na siłowni. Wpływ na to ma rosnąca dostępność obiektów sportowych w ramach benefitów pracowniczych, co napędza inwestycje w branży fitness.
Istniejące na rynku sieci z roku na rok zwiększają skalę działalności, część z nich konsoliduje się w większe grupy, a w ślad za nimi rozwijają się kolejne firmy z dużymi ambicjami wzrostu. Jedną z nich jest Fit Style.
W grudniu kapitałowo i operacyjnie zaangażował się w nią Damian Ozga – przedsiębiorca i inwestor znany m.in. z My Travel (sprzedał firmę w 2018 r. za 16 mln zł Wakacje.pl), Savicki (ciągle jest mniejszościowym udziałowcem) oraz Fitareny, którą w 2021 r. Medicover przejął za 24 mln zł. Ozga ma pomóc w budowie sieci franczyzowej Fit Style i szybkim zwiększeniu skali działalności.
– Mamy pięć klubów własnych, a w 2026 r. na pewno otworzymy co najmniej siedem kolejnych. Uwzględniając franczyzę, celujemy w 20 obiektów w 2026 r. oraz 80 w 2028 r. W przyszłym roku otworzymy pierwszy klub poza Dolnym Śląskiem i intensywnie analizujemy lokalizacje w całym kraju. Nasz model dobrze odpowiada potrzebom nie tylko galerii i parków handlowych, ale także nowoczesnych osiedli mieszkaniowych – mówi Damian Śliwiński, prezes i założyciel Fit Style.
Powrót do fitnessu: świetne perspektywy i zespół
Do tej pory Damian Ozga nie wchodził dwa razy do tej samej rzeki, bo lubi poznawać nowe branże. W fitnessie zrobił jednak wyjątek – nie tylko ze względu na dynamiczny rozwój rynku i dobre perspektywy, ale także obserwacje poczynione już ponad dwa lata temu, gdy wygasł zakaz konkurencji po sprzedaży Fitareny.
– Zdecydowanie kluczowy okazał się dla mnie czynnik ludzki. Dawno nie spotkałem tak zdeterminowanego i kompetentnego zespołu. Z Damianem konkurowaliśmy, gdy jeszcze prowadziłem Fitarenę w Bolesławcu. Wiem, że potrafi bardzo dobrze zarządzać biznesem. Natomiast Gosia [Burdziełowska – red.] to branżowy autorytet – doradzała w zarządzaniu siłowniami nawet takim firmom jak Benefit Systems. Dzięki temu nie tylko zbudujemy dla franczyzobiorcy „ładny klub”, ale przede wszystkim sprawimy, że szybko zacznie on dobrze zarabiać – wyjaśnia członek zarządu oraz dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju franczyzy Fit Style.
– Rentowność nie jest efektem intuicji ani kopiowania działań konkurencji, lecz rezultatem sprawdzonych modeli zarządzania, które wypracowywałam przez 25 lat pracy z różnorodnymi zespołami w branży fitness. Fundamentem są powtarzalne procesy, jasno zdefiniowane „punkty kontrolne” oraz precyzyjny podział odpowiedzialności. Powtarzalność działań, mierzalne standardy i praca na danych zapewniają kontrolę, skalowalność oraz stabilny wzrost. Sukces osiągają kluby o wysokiej dyscyplinie operacyjnej, zarządzane w oparciu o jasno określone cele oraz skuteczne procesy rekrutacji i wdrażania zespołów – dodaje Małgorzata Burdziełowska, członkini zarządu i dyrektor operacyjna Fit Style.
Inwestorzy na pokładzie
Damian Ozga wskazuje także na duże doświadczenie inwestycyjne oraz kompetencje w pozyskiwaniu i zabezpieczaniu finansowania trzeciego ze wspólników – Łukasza Załuckiego. Dzięki kapitałowi zgromadzonemu w innych przedsięwzięciach jest on w stanie zapewnić Fit Style niezbędne środki finansowe na rozwój.
– Moja inwestycja na tym etapie ma ograniczoną skalę, ale deklaruję gotowość dokapitalizowania spółki, jeśli będzie to potrzebne do przyspieszenia ekspansji. Wnoszę przede wszystkim kompetencje w budowaniu i zarządzaniu franczyzą, wraz z systematycznie rozbudowywanym zespołem Franczyza.Pro – tłumaczy Damian Ozga.
Kontrolowany przez niego fundusz posiada 30 proc. udziałów, natomiast 10 proc. należy do Małgorzaty Burdziełowskiej. Pakiet większościowy (60 proc.) pozostaje w rękach Damiana Śliwińskiego oraz Łukasza Załuckiego.
Warto wiedzieć
Rekordowe przejęcia w fitnessie
W 2025 r. doszło do największej transakcji w historii polskiej branży fitness. Medicover przejął za 565 mln zł 26 klubów CityFit, wyceniając ten biznes na około siedmiokrotność zysku EBITDA. Tym samym powiększył swoją sieć do ponad 170 siłowni, umacniając pozycję wicelidera rynku. Medicover buduje ten segment od grudnia 2020 r., głównie poprzez akwizycje, na które – według szacunków – wydał już ponad miliard złotych.
Niekwestionowanym liderem pozostaje Benefit Systems, który w 2025 r. zrealizował największe zagraniczne przejęcie w historii polskiej branży fitness, a zarazem największą bezpośrednią inwestycję polskiej firmy w Turcji. Za ok. 1,6 mld zł kupił grupę MAC zarządzającą ponad 120 klubami fitness. Równolegle kontynuuje konsolidację krajowego rynku – w grudniu nabył za ok. 95,4 mln zł (kwota nie jest ostateczna) 51 proc. udziałów w spółkach prowadzących 11 klubów Endorfina. Ma już w kilku krajach łącznie ok. 280 siłowni, a w planach na kolejne lata nawet setki następnych.
Rozbudowa własnej infrastruktury fitness jest dla obu firm kluczowa z punktu widzenia rozwoju pakietów benefitów pracowniczych – Medicover Sport oraz MultiSport. Damian Śliwiński potwierdza, że w branży fitness trudno dziś funkcjonować bez honorowania kart partnerskich, choć ich udział w strukturze przychodów jest mocno zróżnicowany i zależny od lokalizacji.
– W dużych miastach karty sportowe potrafią generować ponad połowę wszystkich wejść, natomiast w mniejszych miejscowościach zdecydowanie dominują karnety klubowe. Współpracujemy ze wszystkimi kluczowymi operatorami – Benefit Systems, Medicover oraz PZU. Trzeba przyznać, że zwłaszcza dwaj pierwsi odegrali bardzo istotną rolę w popularyzacji aktywności fizycznej i regularnych treningów. Konkurencja na rynku kart sportowych jest potrzebna i zdrowa – komentuje Damian Śliwiński.
W ostatnich latach w polskim fitnessie wyrosła trzecia siła – Xtreme Fitness Gyms. Sieć rozwija się najszybciej na rynku, opierając się na modelu franczyzowym. Ma już ok. 160 klubów, a jej celem jest trzykrotne zwiększenie skali – od 2025 r. wspiera ją w tym fundusz bValue Growth. Firma zaczynała od mniejszych miejscowości, a w ostatnim czasie wchodzi także do największych miast.
Polski rynek fitness jest na tyle chłonny, że z powodzeniem rozwija się na nim wiele innych sieci – część z kilkunastoma, a niektóre już nawet z kilkudziesięcioma klubami. Pojawiają się nowi gracze z dużymi ambicjami. Fit+ zapowiada podwojenie obecnej liczby dziewięciu klubów w 2026 r., a od niedawna na rynku próbuje także Fit30: Studio.
Od studenckiego marzenia do sieci Fit Style
Damian Śliwiński pracował w Fitness Academy w trakcie studiów na Akademii Wychowania Fizycznego (AWF) we Wrocławiu. Dostrzegł dynamiczny rozwój branży i postanowił związać z nią swoją przyszłość. W ramach pracy licencjackiej opisał wizję wymarzonego klubu – z dietetykami, fizjoterapeutami i trenerami personalnymi.
– Niedługo później rozpocząłem własną działalność. Wspólnie z żoną, Krystyną, prowadziliśmy zajęcia grupowe i treningi personalne na stumetrowej sali przy szkole podstawowej w Bolesławcu. Zainteresowanie okazało się ogromne, więc w 2018 r. otworzyliśmy pierwszy klub fitness o powierzchni 620 m kw. – wspomina Damian Śliwiński.
Ich plany rozwoju zatrzymała pandemia. Drugą siłownię – o powierzchni 1 tys. m kw., z kortem do squasha – uruchomili więc dopiero w styczniu 2022 r. Niedługo później Damian Ozga otworzył w pobliżu konkurencyjną Fitarenę. Trzeci klub Fit Style pojawił się w maju 2025 r. w Legnicy, a kolejne w Polkowicach i Wałbrzychu. Wówczas narodził się pomysł rozwoju w modelu franczyzowym, zgodny z trendem obserwowanym zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie.
– Szukając odpowiedniego specjalisty, natrafiłem na Damiana. Pierwotnie zakładałem jedynie współpracę konsultingową. Chciał jednak poznać więcej szczegółów naszego projektu i zaproponował dołączenie do spółki – mówi Damian Śliwiński.
Warto wiedzieć
Żyłka do biznesu
Damian Śliwiński szybko odnalazł się w roli przedsiębiorcy. Nie ogranicza się do klubów fitness. W 2025 r. sprzedał po ośmiu latach udziały w spółce e-commerce sprzedającej suplementy diety. Równolegle do sieci Fit Style rozwija biznes gastronomiczny, prowadzi pod marką Nomo dwie restauracje oraz cukiernię. Od niedawna rozkręca też dwa koncepty skierowane do dzieci: sale zabaw Fit Style Kids oraz prywatne żłobki i przedszkola Safari Kids.
100 milionów złotych inwestycji w sieć 80 klubów
Kluby franczyzowe od 2027 r. zaczną przeważać w strukturze Fit Style, jednak spółka nie ogranicza się do jednego modelu rozwoju. Śladem sieci McDonald’s będzie równolegle otwierać placówki własne, franczyzowe oraz takie, które po osiągnięciu dojrzałości mogą trafić w ręce franczyzobiorców. Zaprojektowano trzy koncepty, dostosowane do różnych lokalizacji oraz możliwości finansowych potencjalnych partnerów.
– Pierwszy z nich to samoobsługowe kluby o powierzchni do 500 m kw., bez sali fitness. Drugi obejmuje obiekty o powierzchni 500-1000 m kw., z obsługą, salą fitness i rozbudowaną strefą siłowni. Sprawdzają się one zarówno w miastach powiatowych liczących ok. 10 tys. mieszkańców, jak i na osiedlach dużych aglomeracji. Trzeci koncept to kluby o powierzchni powyżej 1 tys. m kw., ze strefą regeneracji i wellness – tłumaczy Damian Śliwiński.
– Łączną wartość inwestycji, uwzględniając nakłady franczyzobiorców, szacujemy na ok. 20 mln zł w 2026 r., a w latach 2026-28 łącznie na ok. 100 mln zł. Istotną część będziemy finansować leasingiem – zwłaszcza sprzęt, w przypadku którego udział leasingu sięga 80-90 proc. Kompaktową, samoobsługową siłownię nasi partnerzy są w stanie otworzyć z budżetem ok. 400 tys. zł. Natomiast „pełnowymiarowy” klub, na jakich najbardziej nam zależy, to inwestycja rzędu 700 tys. zł na start – dodaje Damian Ozga.
Zaleca jednak franczyzobiorcom co najmniej sześciomiesięczną poduszkę finansową. Choć kluby są projektowane tak, by zarabiały od samego początku – co w tej branży jest możliwe – to kilkumiesięczny rozruch może okazać się niezbędny. Fit Style będzie rozliczać się w modelu mieszanym: stała opłata w zależności od wielkości obiektu, procent od o
Zdaniem eksperta
Zainteresowanie franczyzą rośnie, także w fitnessie
Rodzimy rynek franczyzy w tym obszarze jest ciągle chłonny, niemniej panuje już na nim konkurencja. Sukcesy odnoszą już na nim takie marki jak Studio Figura, Xtreme Fitness czy sieć bezobsługowych klubów fit+. Zainteresowanie prowadzeniem tej formy działalności pozostaje duże. Jedni traktują franczyzę po prostu jak każdy inny biznes, a inni jako dodatkową gałąź rozwoju zawodowego.
Polski rynek jest pod kątem franczyzy ciągle perspektywiczny i atrakcyjny dla wielu międzynarodowych konceptów. Widać to po skali zainteresowania zagranicznych inwestorów w obszarze handlu detalicznego, gastronomii, fitnessu czy usług. Choć warunki do prowadzenia w Polsce franczyzy zmieniły się na przestrzeni dekad, to cały czas są korzystne.
Rynek sprzyja dynamicznej ekspansji
Firma rozwija się dwutorowo: czasem trafiają do niej dobre lokalizacje, dla których szuka partnerów, a czasem świetni franczyzobiorcy, z którymi wspólnie odnajduje właściwe miejsce. Przekonuje, że za powodzeniem realizacji jej plany dynamicznej ekspansji przemawiają trzy czynniki.
– Po pierwsze, jeszcze kilka lat temu odsetek ćwiczących Polaków wynosił 6-7 proc., obecnie to już ok. 9 proc. z perspektywą wzrostu w ciągu trzech lat do 11 proc., a za osiem lat możemy dogonić Holendrów czy Niemców z poziomem 14-15 proc. Po drugie, rodzimy rynek fitness szybko się konsoliduje. Coraz trudniej prowadzić indywidualne kluby, więc na znaczeniu zyskują sieci – mówi Damian Ozga.
Jako trzeci czynnik wskazuje paradoksalnie sprzyjający rozwój w szybkim tempie sieci Xtreme Fitness, którą uznaje za główny punkt odniesienia.
– Wiemy, że w niektórych lokalizacjach są kolejni chętni do prowadzenia siłowni, ale obecny franczyzobiorca ma wyłączność. Jesteśmy dla nich świetną alternatywą. Czegoś podobnego doświadczyłem, prowadząc MyTravel. Trafiały do mnie osoby, które nie miały możliwości prowadzenia biura w ramach znacznie większej wówczas sieci Wakacje.pl. Z ich pomocą przegoniłem konkurencję – wyjaśnia Damian Ozga.
Miniwywiad
Polski fitness w rozkwicie
XYZ: Sieci fitness rozwijają się w Polsce w bezprecedensowym tempie. Co temu sprzyja?
Filip Puchalski, dyrektor komercyjny Xtreme Fitness oraz Xtreme Kids: Biorąc pod uwagę dane z rynków europejskich, rosnące zainteresowanie branżą fitness w Polsce nie jest zaskoczeniem. Punktem wyjścia do inwestycji zawsze pozostają dane konsumenckie – a z nich jednoznacznie wynika, że sektor musi się rozwijać, by sprostać potrzebom i oczekiwaniom stale rosnącej grupy klientów.
Zgodnie z najnowszym HFA Global Fitness Report, na koniec 2024 r. w Europie ćwiczyły blisko 72 mln osób (wzrost o niemal 6 proc. r/r). Na 2030 r. prognozuje się już ok. 100 mln aktywnych użytkowników. Przy obecnym odsetku ok. 15 proc. ćwiczących Europejczyków liczba klubów fitness musi więc systematycznie rosnąć.
W Polsce ćwiczy w ok. 3 tys. siłowni blisko 9 proc. społeczeństwa. Przepełnienie obiektów prowadzi do odpływu klientów, którzy zaczynają szukać alternatywnych miejsc treningu. Przy obecnej dynamice wzrostu popytu naturalnie wymusza to – i będzie wymuszać – powstawanie nowych lokalizacji oraz formatów.
Jaki korzystny dla branży trend by pan wskazał?
Osoby z wyżu demograficznego lat 70. za kilkanaście lat wejdą w wiek seniorski jako osoby świadome znaczenia zdrowia psychicznego i fizycznego. Przez ostatnie lata pracowały przy komputerze i dużo podróżowały samochodem, dlatego tym bardziej będą skupiać się na tym, by w jesień życia wchodzić w dobrym stanie zdrowia. Będą też dysponować środkami, by usługi takie jak fitness stały się stałym elementem ich budżetu.
Potrzebę zwiększenia infrastruktury fitness w Polsce potwierdza dynamika rozwoju naszej sieci. W 2024 r. otworzyliśmy 42 kluby a w 2025 r. prawie 60 i mamy ich już ok. 160. Jesteśmy największą siecią fitness w kraju [Benefit Systems i Medicover działają pod wieloma różnymi markami – red.]. To wyraźny dowód na to, że branża znajduje się dziś w fazie bezprecedensowego rozkwitu.
Jak ten rozkwit ma się do dostępności atrakcyjnych lokalizacji pod kolejne siłownie?
Deweloperzy i inwestorzy coraz wyraźniej dostrzegają potencjał branży fitness oraz jej atrakcyjność dla użytkowników końcowych. Obecność wśród najemców nie tylko kolejnego sklepu odzieżowego czy dyskontu, ale także klubu fitness lub sali zabaw dla dzieci, zwiększa komplementarność oferty i dywersyfikuje funkcje obiektu – zarówno parku handlowego, jak i budynku mieszkalnego.
W długim horyzoncie to właśnie takie podejście buduje trwałą wartość projektów. Jako Xtreme Fitness Gyms oraz Xtreme Kids zabezpieczyliśmy umowami najmu w ciągu ostatnich dwóch lat ponad 170 lokalizacji o łącznej powierzchni blisko 120 tys. m kw. Jak widać, miejsc pod fitness nie brakuje, a w najbliższych latach zarówno podaż, jak i popyt pozostaną na wysokim poziomie.
Główne wnioski
- Początki
Damian Śliwiński jest związany z branżą fitness od kilkunastu lat. Pierwszy klub Fit Style otworzył z żoną w 2018 r., a ekspansję znacząco przyspieszył w ostatnich miesiącach. Obecnie prowadzi pięć obiektów, w 2026 r. mierzy w 20, a w 2028 r. w 80. Pomogą mu w tym nowi wspólnicy, wnoszący kapitał oraz doświadczenie branżowe. Dynamiczny rozwój ma umożliwić wprowadzenie modelu franczyzowego. - Franczyza
Damian Ozga założył i sprzedał już kilka biznesów franczyzowych. Po raz pierwszy ponownie zaangażował się w tę samą branżę – w 2021 r. sprzedał Medicoverowi Fitarenę za 24 mln zł. W Fit Style odpowiada przede wszystkim za rozwój franczyzy. Potencjalni franczyzobiorcy muszą liczyć się z inwestycją początkową rzędu kilkuset tysięcy złotych. - Otoczenie
Stworzenie sieci 80 klubów do 2028 r. będzie wymagało od właścicieli Fit Style oraz franczyzobiorców ok. 100 mln zł inwestycji. Przedstawiciele spółki przekonują, że realizacji planów sprzyjają przede wszystkim trzy czynniki: dynamicznie rosnący odsetek aktywnych fizycznie Polaków, postępująca konsolidacja rynku premiująca sieci, a także ograniczone możliwości współpracy z najszybciej rozwijającą się firmą w branży – Xtreme Fitness Gyms – wynikające z wyłączności terytorialnej dla franczyzobiorców.




