Tysiące fanów, gwiazdy na scenie i wielkie emocje. Dawid Podsiadło zamknął Obrotowy Tour z rozmachem
Sześć koncertów w czterech miastach i wypełnione po brzegi największe stadiony w Polsce. Dawid Podsiadło kolejny raz zabrał tysiące fanów w muzyczną podróż w wyjątkowej formule 360 stopni w ramach trasy koncertowej Obrotowy Tour 2026.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Które polskie miasta odwiedził Dawid Podsiadło w ramach trasy Obrotowy Tour 2026.
- Jakie utwory zaśpiewał Dawid Podsiadło podczas sobotniego koncertu w Warszawie.
- Jacy artyści wystąpili razem z Dawidem Podsiadłą podczas koncertów w ramach jego tegorocznej trasy.
Obrotowy Tour Dawida Podsiadły przeszedł do historii. W miniony weekend w Warszawie odbył się finał trasy. Wcześniej artysta wystąpił na stadionach w Chorzowie (dwa koncerty, tak jak w Warszawie), Gdańsku i Poznaniu.
Zamknął usta krytykom
Przyznaję, że przed sobotnim koncertem kłębiły się w mnie przeróżne emocje. Z jednej strony wielka euforia, bo Dawid Podsiadło wraca na PGE Narodowy z finałem trasy Obrotowy Tour 2026. Z drugiej strony mamy obiekt, który jest bardzo wymagający dla artystów i akustyków – publiczność przy okazji wielu koncertów narzekała na jakość dźwięku.
Dodatkowo w ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych pojawiło się wiele negatywnych komentarzy dotyczących poprzednich koncertów Dawida Podsiadły w ramach tej trasy. Sugerowano, że jest bez formy. Koncertem w Warszawie artysta odpowiedział krytykom i hejterom chyba najlepiej, jak potrafi. Z nowej, potężnej, zaprojektowanej specjalnie na tę trasę sceny niosły się niesamowite, wyraźne dźwięki okraszone fascynującymi efektami wizualnymi.
Małomiasteczkowe przywitanie
O godzinie 20:30 w tunelach wejściowych na stadion można było dostrzec jeszcze morze ludzi wchodzących na płytę. Ci, którzy cierpliwie czekali, aż stadion wypełni się w stu procentach, zapewne pobili rekord świata w wachlowaniu. Przyznaję szczerze, że tyle osób z wachlarzami w jednym miejscu jeszcze nie widziałem. Sobotni koncert rozpoczął się z ponad półgodzinnym opóźnieniem. Chwilę po godz. 21 na scenie ustawionej w centralnej części stadionu pojawił się Dawid Podsiadło z zespołem. Swój występ rozpoczął utworem „Małomiasteczkowy”. Następnie wybrzmiały „Post” i „Pastempomat”.

Smutne, ważne piosenki i Kaśka Sochacka
W dalszej części sobotniego koncertu artysta zaśpiewał dwie nowe piosenki zapowiadające płytę, która będzie mieć premierę jesienią tego roku. I ponownie udał się w podróż do przeszłości. Rozbrzmiała „4:30”. Pojawił się „Nieznajomy” i melancholijne „Mori”. Jak stwierdził artysta ze sceny, są to bardzo smutne piosenki, ale jakże istotne w jego artystycznym świecie. Potem przyszedł czas na pierwszego gościa. Publiczność na PGE Narodowym mogła rozkołysać się w rytm wspaniałych dźwięków hitu ubiegłego roku – piosenki „Nadprzestrzenie”, którą Dawid Podsiadło zaśpiewał razem z Kaśką Sochacką.
Chłopcy i Dom nad Wodą
Następnie artysta zasiadł przy fortepianie i zaśpiewał utwór „Let You Down”, który został specjalnie skomponowany w 2022 roku na potrzeby serialu Netfliksa „Cyberpunk: Edgerunners”. Była to kolejna melancholijna ballada tego wieczora. Po tym artysta postanowił trochę rozruszać warszawską publiczność i zaprezentował pierwszy cover podczas koncertu – utwór „Chłopcy” z repertuaru grupy Myslovitz. Zespołu, który – jak podkreślał Dawid Podsiadło – ukształtował w przeszłości jego muzyczną wrażliwość. Następnie na scenie pojawił się kolejny gość tego wieczora: Pezet. Raper razem z gospodarzem zaśpiewał utwór ze swojego repertuaru „Dom nad Wodą”.
Licytacja WOŚP i hit tego lata
W dalszej części koncertu Dawid Podsiadło powrócił do swojego repertuaru. Piosenkarz zaśpiewał swój najnowszy singiel „Sezon”, który miał premierę wiosną tego roku. Jest to obecnie jeden z najczęściej puszczanych w rozgłośniach radiowych utworów, co daje mu niebywałą szansę stania się hitem tego lata. Następnie artysta zaprosił na scenę Dominika – zwycięzcę tegorocznej aukcji WOŚP przygotowanej wspólnie z Dawidem Podsiadłą. Młody mężczyzna podczas koncertu zagrał na perkusji jeden z utworów wspólnie z całym zespołem.

Grande finale
Następnie Dawid Podsiadło zapowiedział ostatni utwór tego wieczora i rozbrzmiały „Trójkąty i kwadraty”. Singiel z 2013 roku artysta od blisko dekady prezentuje w zupełnie odmienionej aranżacji, wplatając w tekst piosenki fragment utworu z repertuaru Julii Wieniawy „Na zawsze”. Na bis wokalista ponownie zabrał warszawską publiczność w sentymentalną podróż do przeszłości. Okazało się, że „Nie ma fal”, ale za to jest „Długość dźwięku samotności” i pojawiły się wyznania miłości: „I ciebie też, bardzo”. Singiel promujący Męskie Granie w 2021 roku zamknął sobotni, ponad dwugodzinny koncert.
Plejada gwiazd wśród gości Dawida
Do udziału w trasie Obrotowy Tour Dawid Podsiadło zaprosił wspaniałych polskich artystów. W Chorzowie na scenie pojawili się: Artur Rojek (dwukrotnie), Sobel oraz Kacperczyk & Kukon. W Poznaniu wystąpili z Dawidem Zalia i Oki, a w Gdańsku Sokół i Vito Bambino. Ten ostatni zaprezentował się także podczas ostatniego koncertu w niedzielę wieczorem w Warszawie, gdzie razem z Dawidem i Darią Zawiałow zaśpiewał utwór „I ciebie też, bardzo”. W stolicy w niedzielę Dawidowi na scenie towarzyszyli również Krzysztof Zalewski, Kortez w hymnie Męskiego Grania „Początek” (2018 rok ) oraz hip-hopowy duet Pro8l3m. W sobotę zaś wspomniani wcześniej: Kaśka Sochacka i Pezet. Między utworami Dawid Podsiadło wspominał o Taco Hemingwayu, ale ostatecznie raper nie pojawił się na scenie.
Fani współtwórcami muzycznego spektaklu
Każda osoba po okazaniu biletu otrzymywała interaktywną opaskę na rękę. W trakcie koncertu w zależności od dynamiki utworu opaski zmieniały kolory oraz natężenie światła, tworząc wyjątkową scenografię koncertu. Dzięki temu wszyscy fani zgromadzeni na płycie i trybunach stadionu mogli poczuć się niezwykle wyjątkowo, stając się istotną częścią przedstawienia.
Zdaniem eksperta
Obrotowy Tour to projekt top of the top
Przygotowując materiał do nas, rozmawialiśmy o tym hejcie i Dawid się trochę otworzył. I mam wrażenie, że tak samo później otwierał się na scenie, wypowiadając humorystyczne komentarze. One były lekko kąśliwe, ale z humorem. Widać było, że to go bolało, że musiał się ze wszystkiego tłumaczyć – nawet z opasek, które robiły cudowne wrażenia niemalże na miarę tego, co kiedyś robił Coldplay.
Natomiast dla mnie jest to artysta topowy, jedyny w swoim rodzaju, który stworzył niesamowite przedsięwzięcie. Samo zbudowanie sceny robiło już ogromne wrażenie – to jest coś na miarę legendarnego zespołu U2. Dla mnie jego występ w Poznaniu pod każdym względem był świetny i mówię to obiektywnie. Jednym z piękniejszych momentów było dla mnie wykonanie utworu „Let You Down” razem z chórem i choreografią. To było cudowne. Do tego doszedł ciekawy dobór gości – Zalia i Oki.
Dodajmy, że poza hejtem Dawid musiał radzić sobie także z ciężkimi warunkami atmosferycznymi. W Poznaniu były burze i ulewa, a w Warszawie upały. Mimo to widać było, że dał z siebie wszystko i zagrał świetny, długi koncert.
Główne wnioski
- Dawid Podsiadło kolejny raz udowodnił, że koncert stadionowy może być nie tylko wydarzeniem muzycznym z dopracowanym brzmieniem, ale także widowiskiem pod względem technologicznym. Specjalnie stworzona na tę trasę centralna scena w formule 360 stopni oraz liczne efekty specjalne w połączeniu z występem artysty pozwoliły stworzyć jeden najbardziej ambitnych projektów koncertowych w historii polskiej muzyki.
- Warszawski finał był najlepszą odpowiedzią Dawida Podsiadły na krytykę. Po negatywnych komentarzach dotyczących wcześniejszych występów, które pojawiały się w internecie, artysta odpowiedział najlepiej, jak potrafi – zagrał koncert, który pokazał go w bardzo dobrej formie wokalnej i scenicznej. Dopracowana realizacja, wyraźne nagłośnienie oraz zaangażowanie publiczności sprawiły, że finał trasy pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie i skutecznie zmienił narrację wokół całego tournée.
- Obok największych przebojów Dawid Podsiadło zaprezentował podczas koncertów premierowe utwory zapowiadające jesienny album. Dzięki temu finał Obrotowego Touru nie był jedynie podsumowaniem dotychczasowych sukcesów, ale także symbolicznym początkiem nowego rozdziału w twórczości artysty, na który fani będą czekać po zakończeniu stadionowej trasy.