Kategoria artykułu: Biznes

Unipro wchodzi w leki. Jak Doda, Biedronka i kryzys demograficzny wpłyną na rozwój firmy?

Grupa Unipro, zatrudniająca ponad 600 pracowników, chce w 2026 r. przekroczyć pół miliarda złotych obrotu i rozszerza działalność o produkcję leków. Spółka wskazuje, że dynamiczny rozwój rynku suplementów w Polsce nie idzie w parze z jasnymi regulacjami, a brak jednolitych zasad sprzyja chaosowi i nierównej konkurencji. Wejście w segment leków i specjalistyczne produkty medyczne to naturalny kierunek rozwoju, ale i odpowiedź na zmieniające się potrzeby starzejącego się społeczeństwa.

- Chcemy stać na kilku biznesowych nogach, dzisiaj suplementy i produkty apteczne generują po ok. 50 proc. sprzedaży. W tym roku wchodzimy w nowy obszar, leków - mówi Justyna Dąbrowska, wiceprezeska Unipro. Fot. materiały prasowe Unipro

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki jest plan rozwoju grupy Unipro i na ilu filarach biznesowych się opiera.
  2. Jaką rolę w jej strategii odgrywają współprace z Dodą i siecią Biedronka.
  3. Dlaczego kryzys demograficzny może stać się impulsem wzrostu dla producentów żywności.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Grupa Unipro, właściciel marek Activlab Sport, Activlab Pharma i Activlab Esthetic, została założona w 2003 r. przez Bogusława Achingera. Impulsem do stworzenia firmy – jak sam wielokrotnie podkreślał – była osobista potrzeba. Po wizycie na siłowni, gdzie zaproponowano mu białkowy shake, uznał, że tego typu produkty można wytwarzać lepiej i na większą skalę. Tak powstał biznes, który z czasem przerodził się w jednego z większych producentów suplementów w Polsce.

Dziś grupa zatrudnia ponad 600 pracowników. W 2026 r. planuje przekroczyć 500 mln zł przychodów, z czego blisko 100 mln zł ma pochodzić z eksportu do ponad 80 krajów świata.

– Chcemy rosnąć jako grupa w tempie około 12 proc. rocznie, choć każdy z naszych segmentów rządzi się własną dynamiką. Polska na tle Europy pozostaje jednym z najbardziej perspektywicznych rynków w kategorii leków i suplementów. Sprzedaż internetowa rośnie, ale wciąż – w porównaniu ze sprzedażą stacjonarną – jej udział pozostaje relatywnie niewielki – podkreśla Justyna Dąbrowska, wiceprezeska firmy Unipro.

Suplementy, farmaceutyki i … leki

Spółka rozpoczęła działalność od produkcji suplementów diety oraz odżywek dla sportowców i osób aktywnych fizycznie.

– Gdy zaczynaliśmy, suplementy białkowe były w Polsce postrzegane jako produkty dla „mięśniaków z siłowni”. Branża miała zły wizerunek. Polskich producentów traktowano jak wytwórców z garażu, a jakość przypisywano głównie markom z USA – choć dziś również tamte produkty budzą wiele wątpliwości. Ten stereotyp ciągnął się za nami latami. Dziś sytuacja jest zupełnie inna. Świadomość konsumentów znacząco wzrosła, coraz więcej osób rozumie rolę białka czy kreatyny, a polscy producenci są coraz częściej wybierani świadomie – mówi Justyna Dąbrowska.

Doda doskonale rozumie ten segment i jest dla konsumentów wiarygodna. Ta współpraca nie przyniosła nam natychmiastowych milionów, ale znacząco wzmocniła rozpoznawalność marki i pozwoliła dotrzeć do nowych grup odbiorców.

Grupa konsekwentnie buduje działalność w oparciu o kilka filarów biznesowych.

– Obecnie suplementy i produkty apteczne odpowiadają po około 50 proc. naszej sprzedaży. W tym roku wchodzimy w trzeci obszar – leki. Uruchomiliśmy procedury, złożyliśmy wnioski do URPL i przygotowujemy się do produkcji m.in. omeprazolu, melatoniny, tadalafilu, siarczanu chondroityny oraz wyciągu z ruszczyka – wylicza Justyna Dąbrowska.

Jak podkreśla, wejście w segment leków to naturalny kierunek rozwoju, ale również znaczące obciążenie finansowe.

– Samo przygotowanie formalne i uruchomienie hurtowni farmaceutycznej to koszt liczony w milionach złotych. Problem polega na tym, że w Polsce wprowadzenie leku na rynek jest procesem skomplikowanym i długim, podczas gdy rynek suplementów rozwija się szybciej, bo jest tańszy i mniej sformalizowany. Jednocześnie silne lobby farmaceutyczne od lat buduje narrację, że suplementy to produkty wątpliwej jakości. My chcemy funkcjonować w obu tych światach – i pokazać, że można robić to odpowiedzialnie – podkreśla wiceprezeska Unipro.

Warto wiedzieć

Statystyczny Polak wydaje 200 zł rocznie na suplementy

Szacunki publikowane przez PMR Market Experts oraz Polski Instytut Ekonomiczny wskazują, że w 2024 r. wartość polskiego rynku suplementów diety sięgnęła około 7,1 mld zł. Do 2027 r. może ona przekroczyć 9 mld zł, co potwierdza utrzymującą się wysoką dynamikę wzrostu sektora.

Suplementy stosuje dziś ponad 70 proc. dorosłych Polaków, a sprzedaż internetowa odpowiada już za ponad 23 proc. wartości rynku (dane za 2023 r.). Z raportu PMR wynika również, że statystyczny konsument wydaje na suplementy ponad 200 zł rocznie.

W ujęciu globalnym skala rynku jest jeszcze większa – według dostępnych szacunków w 2024 r. wartość światowego rynku suplementów diety wynosiła około 190–200 mld dolarów, co potwierdza jego strategiczne znaczenie dla całej branży zdrowia i żywienia.

XYZ

Przełomowe kontrakty: Doda, Biedronka i apteki

Obecnie Unipro koncentruje się na rozwoju własnych marek – w portfolio spółki znajduje się już ponad 600 brandów – oraz na produkcji marek własnych dla zewnętrznych partnerów, która odpowiada dziś za około 20 proc. działalności. Firma współpracuje z największymi hurtowniami farmaceutycznymi i sieciami aptek w Polsce.

– W połowie 2025 r. podpisaliśmy kontrakt z siecią Biedronka, dla której produkujemy już własne linie suplementów. Dzięki temu, że weszliśmy z private label do 3,5 tys. sklepów, skorzystała na tym cała branża – wspólnie budujemy rynek i zwiększamy jego dostępność – podkreśla Justyna Dąbrowska.

Ważnym momentem dla firmy było również podpisanie w 2023 r. kontraktu ze znaną piosenkarką – Dodą (Dorotą Rabczewską).

– Zależało nam na dotarciu do szerokiego grona odbiorców, nie tylko osób związanych ze sportem czy siłownią. Szukaliśmy sposobu, by wyjść poza ten segment, dlatego postawiliśmy na współpracę z Dodą, która ma realny wpływ na masowego odbiorcę. Trafiliśmy na moment, w którym ona szukała producenta dla własnej linii suplementów – miała wizję produktu, my zaplecze technologiczne i produkcyjne – mówi wiceprezeska Unipro.

Jak podkreśla, rynek suplementów jest wyjątkowo trudny pod względem komunikacji marketingowej.

– To branża, w której łatwo o nadużycia. Wiele marek korzysta z przypadkowych influencerów, co w dłuższej perspektywie szkodzi całemu rynkowi. Doda doskonale rozumie ten segment i jest dla konsumentów wiarygodna. Ta współpraca nie przyniosła nam natychmiastowych milionów, ale znacząco wzmocniła rozpoznawalność marki i pozwoliła dotrzeć do nowych grup odbiorców. Zaczynaliśmy od pięciu produktów, dziś mamy pełną, stale rozwijaną linię – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Zdaniem eksperta

Kluczowa jest spójność influencera z produktem i narracją marki

Współprace marek z rozpoznawalnymi twarzami zawsze niosą ze sobą ryzyko wizerunkowego „fuck-upu” – i z tym trzeba się liczyć już na etapie podejmowania decyzji strategicznej.

Mamy wiele przykładów gwiazd, które były twarzami dużych marek, a wokół których pojawiały się kontrowersje. To stały element tego typu działań. Jednocześnie trzeba uczciwie powiedzieć, że dla części produktów i kategorii nadrzędnym celem są działania stricte świadomościowe. W takich przypadkach potencjalne kryzysy wokół ambasadora nie zawsze przekładają się bezpośrednio na straty wizerunkowe marki. Nadal działa – choć może brutalnie to brzmi – zasada: „nieważne jak mówią, ważne, żeby mówili”. W praktyce bywa ona realnym narzędziem budowania rozpoznawalności produktu.

Dobrym przykładem jest tu Doda – postać niezwykle wyrazista, barwna i regularnie obecna w mediach także w kontekście kryzysów wizerunkowych. A mimo to marki chętnie po nią sięgają właśnie dlatego, że gwarantuje uwagę, zasięg i natychmiastową widoczność. To jest świadomy wybór, a nie przypadek.

Warto też pamiętać, że kategoria suplementów diety rządzi się swoimi prawami. Producenci bardzo mocno opierają komunikację na influencer marketingu i wizerunku, ale robią to na różne sposoby: jedni stawiają na jednego lub kilku dużych ambasadorów, inni budują zasięg poprzez sieć mid- i microinfluencerów, są też marki działające niemal wyłącznie na nano-influencerach. Jedno pozostaje niezmienne: influencer marketing jest dziś jednym z kluczowych narzędzi sprzedażowo-świadomościowych w tej branży.

Jeśli chodzi o sam dobór ambasadora, kluczowa jest spójność influencera z produktem i narracją marki. Im mniej jasno zdefiniowane wartości ma marka, tym większą swobodę ma w doborze twarzy. Natomiast przy markach silnie osadzonych w konkretnych wartościach margines błędu jest znacznie mniejszy. Niezależnie od skali – produkt musi być wiarygodny w kontekście osoby, która go promuje, bo to właśnie ta spójność buduje długofalowe zaufanie konsumentów.

Trendy na rynku suplementów

Dlaczego suplementy zyskują na popularności?

– Sprzyjają nam zarówno dane naukowe, jak i rosnąca moda na profilaktykę zdrowotną. Coraz więcej mówi się o znaczeniu białka, kwasów omega czy kreatyny w codziennej diecie. To jeden z powodów, dla których planujemy dalsze, duże inwestycje w ten segment. W tym roku przeznaczymy około 20 mln zł na nowe maszyny i linie produkcyjne oraz kolejne 5 mln zł na badania – mówi Justyna Dąbrowska.

Co sprzedaje się najlepiej?

– Największym zainteresowaniem cieszą się dziś produkty wspierające stawy, redukcję stresu i poprawę snu, a także te, które stały się już rynkowym standardem: elektrolity, kreatyna, białko, kolagen, kwasy omega oraz witamina D. Dysponujemy własnym laboratorium sensorycznym i fizykochemicznym, w którym testujemy produkty przed wprowadzeniem ich na rynek. Współczesny konsument oczekuje nie tylko skuteczności, ale też dobrego smaku i wygody stosowania. Stąd rosnąca popularność suplementów w formie żelków – podkreśla wiceprezeska Unipro.

Jak dodaje, zmieniające się oczekiwania klientów oznaczają dla producentów także rosnące koszty.

– Standardy rosną bardzo szybko, a to przekłada się na wyższe nakłady po naszej stronie – zaznacza Justyna Dąbrowska.

Rynek suplementów diety pozostaje mocno rozdrobniony, jednak – jak zauważa zarząd – ten etap powoli dobiega końca.

– Widzimy wyraźną weryfikację rynku i stopniowe znikanie najmniejszych podmiotów. Prowadzimy rozmowy dotyczące potencjalnych akwizycji – zapowiada Justyna Dąbrowska.

Wyzwania rynku suplementów

– Rynek suplementów w Polsce wciąż funkcjonuje w warunkach niejasnych i niespójnych regulacji, co znacząco utrudnia rozwój biznesu. Obowiązuje nas indywidualny nadzór nad suplementami, choć trudno wskazać jednoznaczne podstawy takiego podejścia. Działamy również na rynkach zagranicznych. Widzimy, że w innych krajach Unii Europejskiej zasady są znacznie bardziej przejrzyste – mówi Justyna Dąbrowska.

Jednym z kluczowych problemów pozostają ograniczenia legislacyjne dotyczące komunikacji produktowej.

Rynek suplementów w Polsce wciąż funkcjonuje w warunkach niejasnych i niespójnych regulacji, co znacząco utrudnia rozwój biznesu. Obowiązuje nas indywidualny nadzór nad suplementami, choć trudno wskazać jednoznaczne podstawy takiego podejścia. Działamy również na rynkach zagranicznych i widzimy, że w innych krajach Unii Europejskiej zasady są znacznie bardziej przejrzyste.

– Producenci mają bardzo wąskie możliwości informowania o właściwościach produktów, które w praktyce często nie nadążają za aktualną wiedzą naukową. To dodatkowo komplikuje funkcjonowanie firm działających w tej branży – dodaje wiceprezeska Unipro.

Istotnym wyzwaniem jest także sam model dopuszczania suplementów do obrotu w Polsce.

– Obowiązuje u nas procedura zgłoszenia, a nie zatwierdzenia produktu. Oznacza to, że producent informuje GIS o wprowadzeniu suplementu na rynek, ale nie musi czekać na decyzję. W praktyce bywa tak, że produkty zgłoszone nawet kilkanaście lat temu nie doczekały się żadnej reakcji organów – wyjaśnia Gabriela Flasza-Nalepa z Unipro.

 Problem pojawia się w momencie, gdy po latach – często na skutek sygnału od konsumenta lub konkurencji – rozpoczyna się postępowanie administracyjne.

– Wówczas okazuje się, że produkt, w który zainwestowano środki, badania i działania marketingowe, może zostać zakwestionowany. Co więcej, decyzja nie zawsze wynika z jednoznacznego stwierdzenia niezgodności, lecz jedynie z jej podejrzenia – dodaje Gabriela Flasza-Nalepa.

Szczególnie problematyczna jest interpretacja art. 32 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia.

– W pierwotnej wersji ustawy decyzje dotyczyły sytuacji, w których stwierdzono faktyczną niezgodność produktu. Z czasem pojawiło się jednak pojęcie „podejrzenia niezgodności”, co diametralnie zmieniło praktykę działania organów – tłumaczy Gabriela Flasza-Nalepa.

Dziś zdarza się, że sam fakt podejrzenia wystarcza do wydania decyzji o wycofaniu produktu z rynku. A to jest sprzeczne z unijnymi regulacjami. Dodatkowym problemem pozostaje brak jednolitej praktyki.

– Ten sam produkt może zostać zakazany w jednym województwie, a w innym pozostawać w legalnej sprzedaży. Zdarza się więc, że suplement wycofany w Warszawie nadal jest dostępny w Krakowie. Trudno w takich warunkach mówić o spójnym systemie nadzoru nad bezpieczeństwem żywności – podkreśla przedstawicielka Unipro.

Jednym z przykładów tej niespójności, jak zapewniają przedstawiciele spółki Unipro, jest sprawa suplementów z witaminą B12.

– W naszym przypadku sanepid zakazał sprzedaży produktu zawierającego 500 mg witaminy B12 w jednej tabletce. Tymczasem na rynku – w aptekach – nadal dostępne są suplementy konkurencji z dawką 700 mg. Zgłaszaliśmy tę rozbieżność do Głównego Inspektora Sanitarnego. Przez półtora roku nie otrzymaliśmy odpowiedzi, mimo prowadzonych postępowań odwoławczych – mówi Gabriela Flasza-Nalepa.

Zdaniem przedstawicieli Unipro kluczowym problemem nie są same regulacje, lecz ich niespójność i uznaniowość.

– Nasz apel do rządu jest prosty: przepisy muszą być jasne i stosowane w jednakowy sposób wobec wszystkich podmiotów. Jeśli jeden producent musi spełniać określone wymagania, inni powinni podlegać dokładnie tym samym zasadom. Dziś wygląda to tak, jakby każdy urząd interpretował przepisy po swojemu. W żadnym stabilnym systemie prawnym nie powinno to mieć miejsca – podsumowuje Gabriela Flasza-Nalepa.

Uwaga: demografia

Kryzys demograficzny jest dla Unipro jednocześnie wyzwaniem i szansą rozwojową.

– Od 2021 r. działamy również w segmencie specjalistycznych produktów medycznych. W naszej ofercie znajdują się rozwiązania przeznaczone dla szpitali, hospicjów, domów pomocy społecznej oraz pacjentów ortopedycznych, onkologicznych i paliatywnych. Mamy odrębny dział ortopedii oraz dział żywienia specjalistycznego. W tym roku wprowadzamy także żywienie dojelitowe dla pacjentów szpitalnych – mówi Justyna Dąbrowska.

Jak podkreśla, potencjał rozwoju tego segmentu jest bardzo duży, ale nadal niewystarczająca jest świadomość znaczenia żywienia w procesie leczenia.

– W segmencie medycznym wciąż brakuje wiedzy na temat realnych potrzeb żywieniowych pacjentów. To obszar, który wymaga intensywnej edukacji – zarówno po stronie systemu, jak i personelu medycznego – zaznacza wiceprezeska.

Spółka zwraca także uwagę na narastający problem opieki nad osobami starszymi, szczególnie w kontekście niedoboru lekarzy geriatrów.

– W warunkach starzejącego się społeczeństwa i ograniczonej dostępności specjalistów temat żywienia seniorów powinien stać się jednym z priorytetów zdrowotnych państwa. Tymczasem w Polsce praktycznie nie funkcjonują systemowe rozwiązania w tym zakresie – mówi Justyna Dąbrowska.

Dlatego Unipro postuluje objęcie żywienia medycznego refundacją, przynajmniej dla pacjentów powyżej 60. roku życia.

Temat żywienia seniorów praktycznie nie funkcjonuje w debacie publicznej, mimo że ma kluczowe znaczenie dla wydolności całego systemu ochrony zdrowia.

– Uważamy, że refundacją powinny być objęte również żywienie i rehabilitacja przed planowanymi zabiegami. Tak aby pacjent trafiał do szpitala w możliwie najlepszym stanie. Dziś ten aspekt jest całkowicie pomijany, choć może mieć realny wpływ na przebieg leczenia – podkreśla wiceprezeska spółki.

Jak dodaje, temat żywienia seniorów praktycznie nie funkcjonuje w debacie publicznej, mimo że ma kluczowe znaczenie dla wydolności całego systemu ochrony zdrowia.

– Medycyna zrobiła ogromny postęp i to wielki sukces, że żyjemy coraz dłużej. Teraz wyzwaniem jest jakość tego życia. Odpowiednie żywienie może ograniczyć liczbę powikłań, skrócić hospitalizacje i zmniejszyć obciążenie systemu ochrony zdrowia. To realne oszczędności dla NFZ i jednocześnie obszar ogromnego potencjału rozwojowego dla firm działających w segmencie żywienia medycznego – podsumowuje Justyna Dąbrowska.

Główne wnioski

  1. Grupa Uniprozatrudnia obecnie ponad 600 pracowników i planuje, że w 2026 r. jej przychody przekroczą pół miliarda złotych. Suplementy diety oraz produkty apteczne odpowiadają dziś za około 50 proc. sprzedaży spółki.
  2. Jak podkreślają przedstawiciele firmy, wprowadzenie leków na rynek w Polsce jest procesem skomplikowanym, czasochłonnym i kosztownym. Z tego powodu segment suplementów rozwija się znacznie szybciej – jest prostszy regulacyjnie i mniej obciążony formalnościami. Jednocześnie, zdaniem zarządu, silne lobby farmaceutyczne od lat buduje narrację, w której branża suplementów przedstawiana jest jako mało wiarygodna i oferująca produkty niskiej jakości. Uniprodeklaruje, że chce funkcjonować w obu obszarach – zarówno suplementów, jak i leków na receptę – dlatego zdecydowała się na wejście w segment farmaceutyczny.
  3. Zarząd spółki apeluje jednocześnie do rządu o uporządkowanie przepisów regulujących rynek suplementów diety. – Kluczowe jest, aby prawo było jasne, jednoznaczne i stosowane w jednakowy sposób wobec wszystkich podmiotów. Jeśli jeden producent musi spełniać określone wymogi, drugi powinien być rozliczany według dokładnie tych samych zasad – podkreślają przedstawiciele firmy. Ich zdaniem szczególnego doprecyzowania wymaga art. 32 ustawy, którego obecna interpretacja prowadzi do sytuacji, w której – jak mówią – „200 urzędów wydaje 200 różnych decyzji”. Brak spójności w egzekwowaniu przepisów utrudnia planowanie biznesowe i wprowadza niepewność regulacyjną, która hamuje rozwój całej branży.