Kategorie artykułu: Biznes Newsy Technologia

Urządzenie AI Polaka podbija USA. Startup pozyskał 11 mln dolarów od znanych inwestorów

Pocket to niewielkie urządzenie AI stworzone przez Gabriela Dymowskiego i Akshaya Narisettiego. Startup z San Francisco pozyskał właśnie 11 mln dolarów od znanych inwestorów, w tym Accela i Y Combinatora. Cel? Zastąpienie notatek i dyktafonu.

Akshay Narisetti (z lewej i Gabriel Dymowski poznali się w amerykańskim hacker house`ie. Stworzyli Pocket
Akshay Narisetti (z lewej) i Gabriel Dymowski poznali się w amerykańskim hacker house. Stworzyli urządzenie, które ma wykorzystywać AI do notowania i nie tylko. Fot. mat. prasowe

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak polski przedsiębiorca zbudował w San Francisco startup, który zainteresował jednych z najważniejszych inwestorów technologicznych.
  2. Dlaczego niewielkie urządzenie do nagrywania rozmów może stać się czymś więcej niż kolejnym gadżetem AI.
  3. Co sprawia, że Pocket chce konkurować nie tylko o użytkowników indywidualnych, ale także o firmy i duże organizacje.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Akshay Narisetti i Gabriel Dymowski poznali się w 2024 r. w The Residency, hacker house w San Francisco wspieranym przez Sama Altmana. Dymowski, polski przedsiębiorca wcześniej rozwijający DoxyChain, trafił tam w momencie, gdy Dolina Krzemowa zaczynała szukać nowego języka dla produktów opartych na sztucznej inteligencji. Po pierwszej fali aplikacji i narzędzi software’owych coraz więcej zespołów zaczęło sprawdzać, czy AI może wyjść poza ekran komputera i telefonu.

Z tej rozmowy o praktycznym zastosowaniu sztucznej inteligencji powstał Pocket. To niewielkie urządzenie do zapisu rozmów, spotkań i pomysłów wypowiadanych na głos. W 2025 r. Narisetti i Dymowski zaczęli pracować nad nim w pełnym wymiarze. I przekuli je w biznes, który właśnie zyskał uznanie znanych inwestorów.

– Chcemy rozwijać biznes i zajmować kolejne rynki. Równocześnie walczymy o umocnienie naszej pozycji w USA. Zatrudniamy też inżynierów, by budować jeszcze lepszy produkt – zarówno software, jak i hardware – przekonuje w rozmowie z XYZ.pl Gabriel Dymowski.

Duża inwestycja w Pocket

Pocket tworzy obecnie spółka Open Vision Engineering z siedzibą w San Francisco. Jej twórcami są Gabriel Dymowski i Akshay Narisetti. Do grona właścicieli dołączyły właśnie duże fundusze i aniołowie biznesu, którzy przekazali łącznie 11 mln dolarów.

Liderem rundy jest fundusz Accel. W finansowaniu uczestniczyły także Y Combinator, Peak XV Partners oraz aniołowie biznesu związani z amerykańskim ekosystemem technologiczno-biznesowym. Wśród nich są Mati Staniszewski, współzałożyciel i szef ElevenLabs, Guillermo Rauch, założyciel Vercela, oraz Kaz Nejatian, kierujący OpenDoor. Dla Pocket runda ma znaczenie nie tylko wizerunkowe. To także kapitał na produkcję urządzeń, rozwój software’u, budowę zapasów magazynowych i powiększenie zespołu.

– Dodatkowy kapitał oznacza dla nas zwiększenie szybkości. Hardware jest bardziej kapitałochłonny niż software, który można łatwo skalować. By móc dostarczyć urządzenia do wystarczająco dużej liczby klientów, musimy najpierw zlecić ich produkcję i zapłacić za nią – mówi Gabriel Dymowski.

To jedna z głównych różnic między Pocketem a klasycznym startupem software’owym. Firma deklaruje szybki wzrost sprzedaży, ale wraz ze wzrostem popytu rosną również potrzeby kapitałowe. Pocket zbiera więc rundę w momencie, w którym rynek zaczyna potwierdzać zainteresowanie produktem, ale spółka potrzebuje pieniędzy, by nadążyć z dostawami.

– Dzięki finansowaniu od inwestorów możemy zwiększyć produkcję, utrzymywać większe stany magazynowe i szybciej zdobywać rynek. W dodatku konkurencja nie śpi i też rośnie, więc, by wygrać, potrzebujemy naprawdę dobrych inwestorów – dodaje Gabriel Dymowski.

Tak wygląda Pocket. Może być dołączony do telefonu
Tak wygląda Pocket. Może być dołączony do telefonu. Fot. mat prasowe

Jak rośnie Pocket?

Pocket informuje, że sprzedaż rośnie w tempie ponad 50 proc. miesięcznie. Do końca marca firma dostarczyła ponad 35 tys. urządzeń, a zannualizowany przychód liczony na podstawie wyników z pierwszych miesięcy, czyli annualized revenue run rate, sięgnął 27 mln dolarów.

– To prognozowany roczny przychód liczony na podstawie wyników za pierwsze miesiące. Nasz główny kanał sprzedaży to własna strona internetowa, heypocket.com. Od kilku tygodni jesteśmy też sprzedawcą w amerykańskim sklepie Amazon. Największy rynek to USA, które odpowiadają za 80-90 proc. sprzedaży – mówi Gabriel Dymowski.

Amerykański rynek jest dla firmy kluczowy. To tam koncentruje się sprzedaż, tam pracuje zespół i tam spółka szuka pierwszej dużej skali. Firma nie ogranicza się jednak do klientów indywidualnych. Według Dymowskiego produkt coraz częściej trafia do organizacji poprzez użytkowników, którzy najpierw kupują urządzenie prywatnie, a później zaczynają wykorzystywać je w pracy.

– Klientami Pocket jest coraz więcej firm, jak choćby DoorDash. To klienci, którzy przeszli drogę od konsumentów do zamówień biznesowych. Wygląda to zazwyczaj bardzo podobnie – menedżer kupuje Pocket, zaczyna z niego korzystać i bardzo mu się podoba. Promuje nas wewnątrz swojej organizacji, a następnie zgłasza się do nas jej przedstawiciel, który składa zamówienie firmowe – mówi współzałożyciel.

Co to jest Pocket i dlaczego zdobywa uznanie

Pocket wpisuje się w kategorię urządzeń AI projektowanych nie jako dodatki do telefonu, ale jako osobne narzędzia pracy. Urządzenie zapisuje rozmowy, spotkania i myśli wypowiadane na głos, a następnie porządkuje je w podsumowania, notatki, mapy myśli, projekty maili oraz listy zadań. Może być używane podczas spotkań na żywo, rozmów telefonicznych, wideokonferencji, konsultacji oraz pracy w terenie.

W przeciwieństwie do wielu aplikacji do transkrypcji Pocket nie wymaga obsługi telefonu podczas rozmowy. Nie ma także ekranu. Nagrywanie jest uruchamiane świadomie przez użytkownika, a urządzenie może działać offline i zapisywać audio lokalnie. Po połączeniu z aplikacją nagranie jest synchronizowane i przekształcane w materiały wykorzystywane później w pracy.

Produkt ma dwa mikrofony do rozmów prowadzonych na żywo oraz mikrofon kontaktowy do zapisu rozmów telefonicznych. Po magnetycznym podłączeniu do tylnej części telefonu – urządzenie jest zgodne z MagSafe – Pocket może rejestrować rozmowę bez konieczności przełączania telefonu na tryb głośnomówiący.

Gabriel Dymowski przekonuje, że osobny sprzęt ma przewagi, których zwykła aplikacja w smartfonie nie zapewnia.

Dlaczego nie telefon

– Jest kilka ważnych powodów, dla których klienci decydują się na Pocket zamiast korzystać z aplikacji na iPhonie. Pierwsza to potrzeba osobnego urządzenia. Pocket nagrywa niezależnie od tego, czy mamy zasięg, czy nie. Przychodzący telefon nie przerwie nagrania. W dodatku Pocket ma osobną baterię, więc nagrywanie nie sprawi, że telefon rozładuje się nam, zanim skończy się spotkanie – mówi Gabriel Dymowski.

Ważnym argumentem ma być również sposób rejestrowania połączeń telefonicznych. Pocket wykorzystuje technologię mikrofonu kontaktowego, określaną przez spółkę jako bone-conducting microphone, która rejestruje drgania i pozwala zapisać rozmowę bez przełączania telefonu na głośnik. Dla osób prowadzących wiele rozmów sprzedażowych, konsultacyjnych lub operacyjnych może to być przewaga praktyczna: mniej tarcia i mniejsze ryzyko utraty fragmentu rozmowy.

Firma akcentuje też zmianę w zachowaniu części użytkowników. Według Gabriela Dymowskiego osoby najbardziej oswojone z technologią coraz częściej nie chcą mieć telefonu na stole podczas spotkania, bo samo urządzenie jest źródłem rozproszeń. Pocket ma przejmować funkcję dokumentowania rozmowy, ale bez angażowania uwagi rozmówców.

– Widzimy też zmianę nastawienia wśród najbardziej zaawansowanych technologicznie użytkowników. Chcą być obecni. Nie chcą mieć pod ręką, na stole, na widoku, telefonu, który będzie ich rozpraszać. Chcą być obecni na spotkaniu – mówi twórca firmy.

Model biznesowy Pocket na tym etapie oparty jest przede wszystkim na sprzedaży urządzeń. Spółka rozwija też warstwę software’ową i subskrypcyjną, ale jej znaczenie rośnie dopiero wraz z bazą aktywnych użytkowników.

– By móc generować przychód z subskrypcji, musimy najpierw sprzedać wystarczającą liczbę urządzeń. Bez produktu w rękach klienta nie ma subskrypcji. Dlatego na tym etapie znakomitą większość przychodów, ponad 90 proc., generują urządzenia – dodaje Gabriel Dymowski.

AI w urządzeniu

Przedstawiciele firmy twierdzą, że Pocket po raz pierwszy przyciągnął większą uwagę po publikacji filmu prezentującego koncepcję pod koniec 2024 r. Przełożyło się to na tysiące zamówień przedpremierowych. W dniu rynkowej premiery w październiku 2025 r. do użytkowników trafiło ponad 10 tys. urządzeń. Zimą 2026 r. założyciele uczestniczyli w programie Y Combinator, a ich demo było najczęściej oglądanym materiałem w swojej edycji.

Istotna jest też warstwa modeli AI. Pocket nie ogranicza się do jednego dostawcy. Według Gabriela Dymowskiego użytkownicy mogą wybierać spośród najważniejszych dużych modeli językowych.

– Jeśli chodzi o modele językowe, do samego podsumowania spotkań dostępne są do wyboru najważniejsze modele LLM. Agregujemy różne silniki AI, by klient, w zależności od preferencji lub konkretnej potrzeby, mógł wybrać odpowiadający mu model: ChatGPT, Claude lub Gemini – mówi twórca firmy.

Pocket deklaruje zgodność z HIPAA i SOC 2, szyfrowanie end-to-end oraz brak wykorzystywania danych klientów do szkolenia modeli AI.

– Rynki regulowane nie są dziś dla nas najważniejszym kierunkiem, choć mamy też użytkowników pracujących w takich sektorach. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych, nie są one udostępniane stronom trzecim ani wykorzystywane do szkolenia modeli. Same nagrania klienci mogą przechowywać lokalnie, na swoich urządzeniach, lub synchronizować z chmurą zintegrowaną z Pocket – komentuje Gabriel Dymowski, zapytany o możliwość wykorzystywania urządzenia w branżach wrażliwych.

Zdaniem eksperta

Sukces w Stanach? Musi być lokalny

W USA obowiązuje brutalna logika dowodu społecznego. Pierwsze pytanie, które usłyszysz, brzmi: „Z kim już pracujecie?”. I jeśli w odpowiedzi padają wyłącznie nazwy europejskie, choćby najbardziej prestiżowe, to dla amerykańskiego rozmówcy jest to sygnał słaby. Nie dlatego, że lekceważy Europę. Dlatego, że jego własna reputacja wobec szefa będzie oparta na tym, czy wybrał partnera, którego rynek już zwalidował. Amerykanie kupują to, co kupili inni Amerykanie.

To tworzy klasyczny problem jajka i kury: żeby zdobyć amerykańskiego klienta, potrzebujesz amerykańskich referencji, a żeby mieć referencje, potrzebujesz pierwszego klienta. Polskie spółki, które robią to dobrze, świadomie inwestują w ten pierwszy, często nieopłacalny finansowo kontrakt, pilotaż, wspólny projekt – cokolwiek, co pozwoli później powiedzieć: „pracowaliśmy z [amerykańską nazwą]”. Ten pierwszy logotyp na slajdzie potrafi otworzyć drzwi, których wcześniej nie ruszyłeś latami. To nie jest koszt sprzedaży, lecz inwestycja w wiarygodność.

Przyszłość firmy. Będą rekrutacje, także w Polsce

Spółka zatrudnia obecnie 13 osób pracujących na stałe i w pełnym wymiarze. Zespół jest międzynarodowy, a centrum operacyjne znajduje się w San Francisco. Tam powstaje oprogramowanie. Urządzenia produkowane są w Azji. Dymowski i Narisetti dzielą czas między San Francisco a Azją.

Nowe finansowanie ma pomóc w rekrutacji kolejnych osób, zwłaszcza w obszarach inżynierii, designu i growth. Pocket sygnalizuje, że będzie szukał talentów także w Polsce. Nie chodzi wyłącznie o zaplecze techniczne. Dymowski wskazuje również na kompetencje biznesowe polskich przedsiębiorców i operatorów, którzy coraz częściej pojawiają się w San Francisco.

– Powiedzieć, że Polska ma świetnych inżynierów, to jakby nie powiedzieć nic. To chyba oczywiste. Ale patrzymy też na Polskę przez pryzmat talentu biznesowego. W samym San Francisco pojawia się coraz więcej przedsiębiorców z Polski, którzy często mają umiejętności i doświadczenie na światowym poziomie – mówi twórca firmy.

Spółka prowadzi prace badawczo-rozwojowe nad kolejnymi formatami produktu, ale nie deklaruje szybkiego odejścia od obecnej formy urządzenia.

– Oczywiście, prowadzimy prace badawczo-rozwojowe nad kolejnymi produktami. Ale obecna forma Pocketa bardzo odpowiada klientom i nie chcemy na siłę ulepszać czegoś, co dobrze działa – mówi Gabriel Dymowski.

Co szykuje firma

Na razie inwestorzy zakładają, że rynek urządzeń tworzonych od początku z myślą o AI dopiero się kształtuje. Pocket chce zająć w nim miejsce jako wyspecjalizowane narzędzie dla ludzi, których praca opiera się na spotkaniach, rozmowach i decyzjach podejmowanych podczas tych rozmów. W tej kategorii sukces zależy od tego, czy użytkownik uzna, że osobne urządzenie realnie zmniejsza tarcie w codziennej pracy. Gabriel Dymowski przekonuje, że właśnie ten problem był punktem wyjścia. Technologia ma działać w tle, bez odciągania uwagi, gdy najważniejsza jest rozmowa.

– Wierzymy, że połączenie AI i technologii głosowych stworzy jedną z największych nowych kategorii tej dekady. My dokładamy do tego hardware, pracując nad jednym z najciekawszych wyzwań: technologią, która pozwoli zachować myśli i rozmowy bez skupiania całej uwagi na obsłudze aplikacji – mówi Gabriel Dymowski.

Główne wnioski

  1. Pocket pokazuje, że rynek produktów opartych na sztucznej inteligencji zaczyna przesuwać się z poziomu aplikacji na osobne urządzenia. Startup Gabriela Dymowskiego i Akshaya Narisettiego buduje sprzęt do zapisywania rozmów, spotkań i pomysłów, który ma działać bez konieczności korzystania z telefonu. Kluczowa obietnica produktu polega na zmniejszeniu tarcia w codziennej pracy. Użytkownik może nagrywać rozmowy, a następnie otrzymywać podsumowania, notatki, mapy myśli, szkice maili i listy zadań. Firma próbuje więc odpowiadać na potrzeby osób, których praca opiera się na rozmowach, podejmowaniu decyzji i szybkim porządkowaniu informacji.
  2. Runda seed w wysokości 11 mln dolarów ma dla Pocketa znaczenie zarówno finansowe, jak i strategiczne. W finansowanie zaangażowały się rozpoznawalne fundusze oraz aniołowie biznesu związani z amerykańskim ekosystemem technologicznym. Kapitał ma zostać przeznaczony na produkcję urządzeń, rozwój oprogramowania, zwiększenie zapasów i rozbudowę zespołu. Hardware wymaga większych nakładów niż klasyczny software, ponieważ wzrost sprzedaży oznacza konieczność wcześniejszego finansowania produkcji. To pokazuje, że sukces Pocket zależy nie tylko od popytu, ale także od zdolności operacyjnego skalowania dostaw.
  3. Firma deklaruje dynamiczny wzrost sprzedaży i silną koncentrację na rynku amerykańskim, który odpowiada za zdecydowaną większość przychodów. Pocket informuje o ponad 35 tys. dostarczonych urządzeń, sprzedaży rosnącej o ponad 50 proc. miesięcznie i zannualizowanym przychodzie na poziomie 27 mln dolarów. Na obecnym etapie ponad 90 proc. przychodów pochodzi ze sprzedaży sprzętu, choć spółka rozwija także warstwę subskrypcyjną. Ważnym kierunkiem może być wejście do firm, ponieważ część klientów zaczyna od zakupu prywatnego, a następnie promuje urządzenie w swoich organizacjach.