Włoska Errea zmienia 4F, to ona ubierze polskie kluby koszykarskie. „Jeden producent dla wszystkich. Jesteśmy jak NBA, tylko z innych powodów”
Wprowadzony przez Radosława Piesiewicza mechanizm „sprawiedliwości społecznej” zostaje utrzymany – znów jedna firma będzie ubierać wszystkie drużyny w Polskiej Lidze Koszykówki. Zarzutów dotyczących tworzenia monopolu tym razem nie słychać, nie protestują też silne polskie kluby. O nowym kontrakcie PLK z włoską firmą Errea opowiada Łukasz Koszarek, prezes naszej ligi.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak duże wyzwanie produkcyjne czeka firmę Errea.
- Z jakich powodów – i na podstawie jakich danych – stacja Polsat krytykowała polskie rozgrywki koszykarskie.
- Jakie rozwiązanie promujące młodych polskich koszykarzy wprowadziły do rozgrywek władze PLK i jakie wejdzie w życie od przyszłego sezonu.
Umowę z włoską firmą Errea Polska Liga Koszykówki (PLK) podpisała 10 lutego. Sześcioletni kontrakt ma obowiązywać od przyszłego sezonu.
– Naszego nowego partnera technicznego czeka duże wyzwanie – już w sierpniu wszystkie kluby Orlen Basket Ligi [jest ich 16 – red.] będą musiały otrzymać stroje meczowe i treningowe. Rzecz jasna, komplety wszystkich drużyn będą różne, a więc przed firmą Errea bardzo intensywny czas. Najpierw rozmowy z klubami na temat strojów, a następnie projektowanie i szycie. A kluby chciałyby też przedstawić ofertę dla kibiców: dresy, koszulki lifestyle'owe… – mówi Łukasz Koszarek.
Pomysł Radosława Piesiewicza, zarzuty firmy Kappa
Errea to uznany europejski gracz na rynku producentów profesjonalnej odzieży sportowej. Jest obecny w wielu europejskich ligach nie tylko koszykarskich. W polskim sporcie włoska firma (powstała pod koniec lat 80. ubiegłego wieku) także była już obecna, ale raczej skromnie – zwłaszcza w kontekście niedawno podpisanego kontraktu z PLK.

Włosi zmieniają Polaków, polską firmę 4F, która zaopatrywała wszystkie koszykarskie kluby w naszej lidze. Wszystko zaczęło się w 2020 r., gdy prezesem PLK był Radosław Piesiewicz, dziś szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Nowe rozwiązanie wchodziło w życie wraz z początkiem sezonu 2021/2022.
– To nie było łatwe do przeprowadzenia, obserwowałem to z perspektywy koszykarza polskiej ligi. Kluby miały przecież swoich partnerów – wspomina Łukasz Koszarek.
Działająca w polskiej lidze włoska firma Kappa twierdziła wtedy, iż taki ruch kojarzy się z tworzeniem monopolu. Niezadowolona była też część klubów – jej zastrzeżenia obejmowały również to, iż prezes Piesiewicz miał postawić ligę przed faktem dokonanym.
– Teraz jednak gdy rozmawialiśmy z klubami, pytając, czy chciałaby wrócić do starych rozwiązań, od zdecydowanej większości usłyszeliśmy, że nie. Możemy więc stwierdzić, że rozwiązanie się przyjęło. No i trzeba dodać, już z przymrużeniem oka, że jesteśmy jak liga NBA, ponieważ ona także ma jednego dostawcę strojów [firmę Nike]. W ligach europejskich takie rozwiązanie jest praktycznie nieobecne. Jesteśmy jak NBA, choć kierowały nami inne przesłanki. Chcieliśmy odciążyć finansowo kluby, pomóc tym słabszym – mówi Łukasz Koszarek, prezes PLK od 2023 r.
Rozstanie z 4F
Na pytanie, dlaczego nie doszło do przedłużenia współpracy z 4F, były rozgrywający reprezentacji Polski odpowiada sugestią, iż włoska propozycja była lepsza.
– Zapytania ofertowe wysłaliśmy do kilkunastu podmiotów – w tym do 4F. Firmie 4F będziemy zawsze bardzo wdzięczni, bo to oni zaczęli ten trudny proces ubierania całej ligi w stroje jednej firmy – mówi Łukasz Koszarek.
Zapytania ofertowe wysłaliśmy do kilkunastu podmiotów – w tym do 4F. Firmie 4F będziemy zawsze bardzo wdzięczni, bo to oni zaczęli ten trudny proces ubierania całej ligi w stroje jednej firmy.
Prezes PLK potwierdza też, że nadal polskie drużyny występujące w europejskich pucharach będą mogły grać tam w innych strojach niż te ligowe. I będą mogły być produkowane przez inne firmy.
– Tak, tam już kluby mają dowolność, gdyż europejskie puchary to formalnie inna liga. Będziemy jednak je zachęcać do gry w strojach naszego partnera – to zawsze jest ładny gest. Chociaż oczywiście rozumiem, że inna decyzja to dla klubów szansa na dodatkowe wsparcie sponsorskie – mówi Łukasz Koszarek.
Kondycja polskiej ligowej koszykówki
Prezes PLK przyznaje, że przed nim niemal równie intensywny czas pracy jak ten, który czeka firmę Errea. Polskiej lidze kończą się kontrakty z Orlenem (sponsorem tytularnym), Suzuki czy PKO SA.
– Jestem dobrej myśli, bo widzę, że nasze rozgrywki stają się popularniejsze. Nie tylko dzięki temu, że tak duże emocje wzbudził zeszłoroczny Eurobasket rozgrywany m.in. w naszym kraju. Oczywiście to, że reprezentacja Polski zagrała tak dobrze, ma ogromne znaczenie – mówi Łukasz Koszarek.
Można dodać, iż dla władz PLK to dobrze, że nie czekają ich jeszcze negocjacje z Polsatem (z tą stacją mają podpisaną wieloletnią umowę). Mogłyby być wyjątkowo trudne. W połowie ubiegłego roku „Przegląd Sportowy” podawał, iż Polsat jest niezadowolony z tego, że rodzima koszykówka tak blado wypada w porównaniach z siatkówką (również transmitowaną przez tę stację).
„Polsat wyciągnął dane z lat 2018-2024 i pokazał, że w tym okresie mecze Polskiej Ligi Siatkówki miały dokładnie 687 spotkań z widownią powyżej 100 tys., natomiast w przypadku Polskiej Ligi Koszykówki zdarzyły się... tylko trzy takie spotkania! Słownie: trzy i to z zaliczeniem spotkań, których widownia została zaokrąglona do stu tysięcy z 96 tys. widzów” – czytamy w artykule „Przeglądu Sportowego”.
Niewątpliwie siatkówka była lepiej promowana (mecze w bardziej prestiżowych kanałach sportowych), inna jest też jej pozycja w naszym kraju (wielkie sukcesy reprezentacji), niemniej takie zestawienie musiało mieć dużą wagę. Według dziennikarza „PS” władze Polsatu miały naciskać na ligę również w sprawie jej „repolonizacji” – większej obecności Polaków na parkietach.
Paszport nie zawsze jest najważniejszym kryterium
– Dla nas też jest jasne, że bez dobrych polskich koszykarzy nie stworzymy dobrej polskiej ligi. Ale też zrozumiałym jest fakt, iż szefowie klubów dążą do tego, by ich drużyny były jak najmocniejsze. Dlatego też paszport nie zawsze może być najważniejszym kryterium. Trzeba szukać odpowiednich proporcji. W obecnym sezonie zniknął przepis o obowiązku przebywania jednego Polaka na parkiecie w każdym momencie meczu. Za to lepiej dbamy o polskich młodych koszykarzy: wprowadziliśmy system premiowania zespołów, które dają takim graczom jak najwięcej minut na boisku. To jest milion złotych do podziału dla trzech najlepszych drużyn w tej klasyfikacji – przypomina Łukasz Koszarek.
Ekipa, w której młodzi polscy koszykarze (U-23) będą spędzać najwięcej minut na parkiecie, otrzyma pół miliona złotych. Druga w tym zestawieniu – 300 tys. zł, a trzecia – 200 tys. zł.
– W przyszłym sezonie stworzymy także ligę, którą możemy nazwać: „Następną generacją”. Każdy klub będzie zobligowany do tego, by tworzyć drużyny do tej ligi. Ale chcę jeszcze wrócić do przesłanek, dzięki którym uważam, że rośniemy. Finał ubiegłorocznej ligi był niezwykły i triumf Legii ze Startem Lublin po bardzo zaciętej serii siedmiu meczów. Grały dwa kluby z dwóch dużych miast, to też ma znaczenie w kontekście popularyzacji ligi. Oglądalność finału wynosiła w szczytowych okresach 120 tys. widzów [finał rozgrywano kilka tygodni po nagłośnionych pretensjach Polsatu – red.]. W tym sezonie w fazie regularnej rozgrywek także widzimy, iż „coś drgnęło” w oglądalnościach. A poza tym jeszcze część naszych meczów udostępniamy na kanale YouTube za darmo. Do tego dochodzi bardzo dobra frekwencja w halach – kończy Łukasz Koszarek.
Główne wnioski
- Wszystkie kluby Orlen Basket Ligi będą od przyszłego sezonu występować w strojach wyprodukowanych przez włoską firmę Errea. Umowa ma obowiązywać przez sześć lat, włoskie przedsiębiorstwo zastępuje w tej roli polską firmę 4F.
- Pomysł, by wszystkie kluby ligi grały w strojach jednej firmy, nie jest stosowany w ligach europejskich. Polska wprowadziła takie rozwiązania w czasie kadencji Radosława Piesiewicza, deklarowanym celem było m.in. wsparcie klubów mniej zamożnych.
- Mecze polskiej ligi koszykarskiej transmitowane są przez sportowe kanały Polsatu. Władze stacji w ubiegłym roku miały wyrażać swoje niezadowolenie z wyników oglądalności krajowej koszykówki. Prezes PLK Łukasz Koszarek mówi teraz, że sytuacja się poprawiła. Jako źródła poprawy wymienia m.in. bardzo zacięty finał ubiegłorocznych rozgrywek oraz pełne emocji mecze Polaków podczas mistrzostw Europy.



