Urodzeni w latach 90. wygrali gospodarczo. Kolejne pokolenia mogą mieć trudniej. A jak mieli starsi?
Warunki gospodarcze, w których dorastają poszczególne pokolenia, różnią się między krajami i epokami. Z danych wynika, że Polacy urodzeni w połowie lat 90. trafili na wyjątkowy moment – szybki wzrost gospodarczy, który przyspieszał ich dochody w dorosłym życiu. Jednocześnie dorastali w realiach wysokiego bezrobocia i kosztów transformacji. Porównaliśmy ich sytuacją z równieśnikami z innych krajów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Które pokolenia Polaków doświadczały najszybszego i najwolniejszego wzrostu gospodarczego.
- Jak tempo wzrostu gospodarczego wpływa na tempo wzrostu dochodów w ciągu życia.
- Dlaczego przyszłe pokolenia w Polsce mogą doświadczać wolniejszego wzrostu gospodarczego niż obecne.
Jedni trafili na historyczne przyspieszenie, inni na lata znacznie spokojniejszego wzrostu. Tempo rozwoju gospodarki nie jest abstrakcyjną statystyką – przekłada się bezpośrednio na to, jak szybko rosną dochody w ciągu życia i jakie szanse mają kolejne roczniki.
W tej analizie sprawdzamy, które pokolenia Polaków skorzystały najbardziej na gospodarczym boomie, które rozwijały się wolniej i co to oznacza dla przyszłości. Bo wszystko wskazuje na to, że następne generacje mogą już nie powtórzyć tempa wzrostu, które napędzało dzisiejszy poziom życia.
Zaczbnijmy od teg, jakiego średniego wzrostu gospodarczego doświadczały poszczególne pokolenia Polaków? Jak się to odnosi do sytuacji w innych krajach świata?
Ilustruję to na poniższym wykresie. Jego idea jest dość prosta. Dla każdego rocznika uśredniam wzrost gospodarczy na osobę, który minął od momentu urodzenia do 2025 r. (ostatnie dostępne dane). Ograniczam zatem próbę do osób żyjących. Oczywiście, im późniejszy rocznik, tym mniej lat wzrostu PKB per capita biorę pod uwagę. Z tego względu kończę na osobach urodzonych w 2007 r. (18 lat danych).
Najbardziej rzucają się w oczy zupełnie inne warunki pod względem wzrostu gospodarczego, w jakich dorastały i wchodziły w dorosłe życie osoby urodzone w połowie lat 90. w Polsce w porównaniu do krajów rozwiniętych. Dla przykładu średni wzrost gospodarczy w ciągu życia osoby urodzonej w Polsce w 1995 r. wyniósł 4,1 proc., natomiast w USA już tylko 1,6 proc., a w Japonii i Włoszech poniżej 1 proc.
Trendy pokoleniowe
Inne są również trendy w różnych krajach. W przypadku Polski najniższego wzrostu gospodarczego doświadczyły roczniki urodzone w latach 70. Z jednej strony, ominął je wysoki wzrost gospodarczy po odbudowie po II wojny światowej. Z drugiej strony „załapały się” na najgłębszy kryzys, który Polska odnotowała po tym czasie, czyli kryzys zadłużeniowy z lat 80. XX w. Dla przypomnienia: poziom PKB na osobę z 1978 r. odzyskaliśmy ponownie dopiero w 1985 r. Średni wzrost gospodarczy w ciągu życia osób urodzonych w połowie lat 70. wyniósł (jak na razie) 2,4 proc.
Dla porównania – średni wzrost PKB per capita dla osób urodzonych w latach 1992-1995 to jak dotąd 4,1 proc. Urodziły się one już w czasie odbudowy po transformacji, a pozostałe kryzysy (przynajmniej pod względem zmiany PKB) były już dość płytkie.
„Reguła 70”
Jakie znaczenie ma tempo wzrostu gospodarczego? W ekonomii obowiązuje reguła kciuka, która wskazuje na czas potrzebny na podwojenie dochodu. To „reguła 70”: jeśli podzielimy przez nią tempo wzrostu gospodarczego, to uzyskamy wymagany czas. Przy wzroście rzędu 4 proc. rocznie jest to zatem ok. 17 lat. Natomiast dla zmiany PKB rzędu 1,7 proc. (jak dla roczników z lat 90. w USA) podwojenie dochodu nastąpiłoby po ponad 40 latach. A dla wartości poniżej 1 proc. już ponad 70 lat. Poniżej tabela pokazująca tę zależność.
A zatem Polacy urodzeni w połowie lat 90. byli już świadkami znacznej zmiany rzeczywistości gospodarczej. Gdyby tempo wzrostu gospodarczego utrzymało się na tym poziomie (o czym za chwilę), to za kilka lat PKB na osobę będzie już cztery razy większy niż w momencie ich urodzenia. Ich rówieśnicy z Włoch i Japonii mogą nie doświadczyć nawet podwojenia dochodów w ciągu całego życia.
Wzrost PKB to nie wszystko: bezrobocie
Oczywiście nie tylko sam wzrost gospodarczy ma znaczenia, ale i poziom PKB na osobę. Osoby urodzone w latach 90. w USA, Włoszech i Japonii miały oczywiście ten poziom znacznie wyższy niż w Polsce. Do tego dochodzą koszty transformacji: wysokie bezrobocie, którego USA czy Japonia nie doświadczyły na taką skalę w powojennej historii. Jak widać na poniższym wykresie, niski poziom bezrobocia jest zjawiskiem stosunkowo nowym – poniżej 5 proc. jest dopiero od 2017 r. Dla porównania Japonia od 1960 r. zaledwie w pięć lat przekroczyła tę granicę, a jej maksymalny poziom wyniósł tylko 5,4 proc. W Polsce w szczycie z lat 2001-2005 bezrobocie wynosiło 18-20 proc.
Stagnacja wzrostu osób
Z tej perspektywy pokolenie urodzone w latach 90. wcale nie miało tak różowo. Ich rodzice borykali się prawdopodobnie z brakiem pracy w tamtych latach. Mamy wiele publikacji naukowych, pokazujących negatywny wpływ kryzysów ekonomicznych w dzieciństwie na późniejsze zarobki w dorosłym wieku. W większości jednak dotyczy to USA. Mechanizmami wpływu jest zazwyczaj utrata pracy przez rodzica, co skutkuje mniejszymi inwestycjami w dziecko (np. w edukację). Innym kanałem może być pogorszona jakość żywności lub dostęp do opieki zdrowotnej. Oba czynniki jednak skutkują tym samym – mniejszym kapitałem ludzkim, który wpływa na wysokość dochodów w przyszłości.
Mamy znacznie mniej badań dla Polski, szczególnie w zakresie dochodu. Z tego względu często bada się wzrost (w cm) jako zmienną zastępczą pokazującą warunki socjoekonomiczne. Marcin Wroński ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie wskazał, że dziesięcioletni wzrost Polaków był najwyższy w pierwszych dekadach po II wojnie światowej i znacznie spowolnił w latach 80. XX w. Po transformacji gospodarczej średni wzrost mężczyzn zatrzymał się, podczas gdy średni wzrost kobiet wręcz spadł. W kohorcie urodzonej w 1996 r. średni wzrost mężczyzn był tylko o 0,03 cm większy niż w kohorcie urodzonej w 1990 r., podczas gdy w przypadku kobiet średni wzrost był o 0,2 cm mniejszy. Większe zahamowanie wzrostu następowało na obszarach o większym bezrobociu.
Projekcja do 2070 r.
Istotnym zastrzeżeniem co do pierwszego wykresu jest to, że obejmuje dla później urodzonych roczników mniejszą liczbę lat. W ramach ćwiczenia intelektualnego możemy przedłużyć zakres danych, posługując się prognozą Komisji Europejskiej do 2070 r. Oczywiście, jak to z prognozami, są niepewne.
Ale jest kilka powodów, aby sądzić, że wzrost gospodarczy w Polsce osłabi się w długim okresie. Te czynniki to zbliżanie się do granicy technologicznej (a więc mniejsza możliwość imitacji technologii) czy niesprzyjająca demografia. Według KE stopa wzrostu liczby godzin pracy w Polsce będzie ujemna przez cały horyzont projekcji, a w latach 2045-2050 wyniesie ok. – 1,2 proc. rocznie.
Tak skonstruowany średni roczny wzrost gospodarczy na osobę w ciągu życia w zależności od roku urodzeniu prezentuję powyżej. Dla roczników 1951-1996 prognoza dotyczy założenia 75 lat życia. Dla późniejszych kohort wiekowych ograniczona jest horyzontem prognozy KE (2070 r.). A zatem np. dla osoby urodzonej w 2020 r. obejmuje 50 lat. Z czego do 2025 r. to dane historyczne a późniejsze opierają się na prognozie. W przypadku osoby urodzonej w 1960 r. zdecydowana większość średniego wzrostu oparta jest na danych historycznych (65 lat). Niewielka zaś jej część na prognozie (10 lat).
Roczniki z lat 90. wciąż w czołówce
Jaki obraz wyłania się dla poszczególnych pokoleń, gdyby prognozy KE dotyczące wzrostu PKB na osobę się sprawdziły? Roczniki z początku lat 90. w dalszym ciągu mogłyby liczyć na najwyższy wzrost gospodarczy w ciągu życia. Ale ze względu na spowolnienie jego tempa (szczególnie w latach 50. XXI w. do 1,2-1,3 proc. rocznie) byłby on zbliżony do tego, którego doświadczyły osoby urodzone w latach 50. XX w. Osoby z roczników 2010-2020 miałyby już wzrost niższy niż wszystkie roczniki urodzone przed transformacją ustrojową. Choć zaznaczmy jeszcze raz – do tego czasu może wydarzyć się tak dużo pod względem zmiany technologicznej, że projekcje te mogą się nie sprawdzić.
Główne wnioski
- Najwyższy średni wzrost PKB na osobę – jak na razie – dotyczy roczników urodzonych na początku i w połowie lat 90. (ok. 4,1 proc. rocznie), natomiast najniższy – pokoleń z lat 70., które doświadczyły kryzysu zadłużeniowego i stagnacji gospodarczej lat 80. XX w.
- Zgodnie z tzw. regułą 70, przy wzroście rzędu 4 proc. dochód na osobę może się podwoić w około 17 lat, podczas gdy przy tempie wzrostu ok. 1 proc. – jak w wielu krajach rozwiniętych – zajmuje to ok. 70 lat. A zatem Polacy urodzeni w połowie lat 90. byli już świadkami znacznej zmiany rzeczywistości gospodarczej. Gdyby tempo wzrostu gospodarczego utrzymało się na tym poziomie, to za kilka lat PKB na osobę będzie już cztery razy większy niż w momencie ich urodzenia.
- Prognozy wskazują, że w kolejnych dekadach tempo wzrostu w Polsce może spowolnić m.in. ze względu na starzenie się społeczeństwa, spadek liczby przepracowanych godzin oraz zbliżanie się gospodarki do granicy technologicznej. Roczniki z początku lat 90. wciąż mogłyby liczyć na najwyższy wzrost gospodarczy w ciągu życia, ale według projekcji rzędu 2,7-2,8 proc. rocznie.