Xtreme Brands zbuduje siłę w Europie. 700 mln zł inwestycji i 750 nie tylko siłowni
Łukasz Dojka zaczynał od siłowni w piwnicy. Dziś, ze wsparciem funduszu bValue, mierzy w 500 klubów fitness w kilku krajach, 150 sal zabaw i 100 lokali w nowym koncepcie. W tym roku zaprezentuje szczegóły i zacznie międzynarodową ekspansję. Będzie to wymagało ogromnych inwestycji: własnych i kilkuset franczyzobiorców.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaką strategię międzynarodowej ekspansji obrał Xtreme Brands.
- Jakie ma plany względem dwóch obecnych formatów franczyzowych i na czym opiera nowy, trzeci koncept.
- Dlaczego to dostęp do atrakcyjnych lokalizacji jest dziś w branży kluczowy, czy podaż nieruchomości jest wystarczająca i jakie przewagi jako najemca mają sieci fitness.
Polski rynek fitness długo nie miał dużych, ogólnokrajowych graczy – do czasu osiągnięcia dominacji przez Benefit Systems. Operator programu MultiSport już w minionej dekadzie zaczął zabezpieczać sobie bazę obiektów do jego rozwoju. Do 2027 r., zgodnie ze zaktualizowaną strategią, chce mieć w samej Polsce 370-400 klubów i 1,9-2 mln użytkowników kart sportowych.
W 2020 r. dołączył do niego Medicover, skupujący kolejne sieci fitness w zaskakującym tempie. Ofertę sportową łączy z usługami medycznymi, zapewniając kompleksowe podejście do zdrowia.
Nieco w ich cieniu, bo zaczynając od małych miast, wyrósł Xtreme Brands – właściciel klubów Xtreme Fitness Gyms (XFG) i, od 2023 r., sal zabaw Xtreme Kids. Choć zaczął w 2012 r., to zauważalną skalę osiągnął dopiero w okresie pandemii, gdy nastąpił sportowy boom. Za kilka lat chce być już obecny w 750 lokalizacjach w kilku krajach Europy. Zagraniczną ekspansję rozpocznie w tym roku.
– Zaczynałem od zera – dosłownie od siłowni w piwnicy. Dziś razem z zespołem buduję lidera rynku w Polsce i przygotowuję firmę do ekspansji zagranicznej. To doświadczenie, które daje ogromną satysfakcję. Historie międzynarodowych sukcesów, takich jak InPost Rafała Brzoski, pokazują, że polskie firmy mogą myśleć odważnie i skutecznie konkurować na większą skalę. Ja także chcę zbudować firmę z Polski, która będzie rywalizować za granicą z największymi jak równy z równym – mówi Łukasz Dojka, współzałożyciel Xtreme Brands.
227 klubów to ambitny cel? Otwórzmy 750
W 2022 r. przedsiębiorca wyznaczył ze wspólnikiem, Łukaszem Nowakowskim, cel 227 rentownych klubów do końca 2027 r. – oznaczało to ponadczterokrotny wzrost. Wiązało się to z wejściem w kolejny etap profesjonalizacji organizacji.
– Momentami nie dowierzaliśmy, że to się uda, ale sens mają wyłącznie ambitne cele. Wtedy jest motywacja, by znaleźć sposób na ich osiągnięcie. Szybko okazało się, że nasza franczyza fitness – model rozwijany konsekwentnie od dekady – bardzo dobrze przyjmuje się w warunkach polskiego rynku – tłumaczy Łukasz Dojka.
Dziś XFG jest już największą siecią fitness w Polsce – Benefit Systems i Medicover działają pod kilkoma markami w modelu własnościowym. Cel, który jeszcze niedawno wydawał się ambitny, zrealizuje z nawiązką. Jeszcze w tym roku zwiększy liczbę klubów o ponad 80 – do ok. 250 – a liczbę placówek Xtreme Kids o 28 – do ok. 40.
– Organizacyjnie jesteśmy przygotowani do otwierania ponad 100 lokalizacji rocznie i zakładamy, że do 2030 r. będziemy ich mieli 750 w krajach Europy Środkowej i Wschodniej [CEE – red.]. Będzie to wymagało znaczących nakładów – po stronie naszej i franczyzobiorców – przekraczających 700 mln zł. Mimo to dzisiejsza perspektywa wydaje się mniej wymagająca niż wcześniejszy plan 227 klubów – mówi Łukasz Dojka.
Sportowa grupa z setkami franczyzobiorców
Na zakładaną liczbę 750 lokalizacji złoży się ok. 500 siłowni – głównie w Polsce – ok. 150 sal zabaw oraz prawdopodobnie ok. 100 lokali w ramach trzeciego konceptu. Pojawi się on jeszcze w tym roku.
– Chcemy być grupą franczyzową zbudowaną wokół sportu i wellbeingu. Najnowszy koncept będzie naturalnym rozwinięciem tego kierunku – połączy elementy naszej dotychczasowej działalności i otworzy kolejną przestrzeń do wzrostu. Szukamy nowych możliwości rozwoju nie tylko dlatego, że mamy taki apetyt jako organizacja, lecz także dlatego, że widzimy wyraźnie rosnącą gotowość partnerów do zwiększania skali współpracy – wyjaśnia Łukasz Dojka.
Rekordzista prowadzi 14 klubów XFG, a czterech franczyzobiorców ma już placówki w obu konceptach i chce otwierać kolejne. Partnerów jest już ponad 300. Część z nich czeka jeszcze na uruchomienie pierwszego lokalu.
– W 2025 r. pozyskaliśmy 40 nowych franczyzobiorców, a w tym roku już dziewięciu. Przy takiej skali już sama sieć partnerów staje się jednym z głównych motorów dalszego wzrostu – informuje twórca Xtreme Brands.
Miniwywiad
Jeden duży sukces franczyzowy może przetrzeć szlak kolejnym
XYZ: Skoro w gastronomii mogą rozwijać się w Polsce globalni liderzy franczyzowi, to dlaczego w fitnessie jeszcze nie pojawił się duży, międzynarodowy gracz?
Sebastian Gazda, prezes UP-Fit, właściciel marki UP: Wynika to ze zdominowania polskiego rynku przez bardzo silnych pośredników: dużych operatorów kart sportowych [głównie MultiSport, Medicover Sport i PZU Sport – red.]. Blokowało to – i blokuje coraz bardziej – wejście branżowych gigantów. Jak dotąd każda próba kończyła się wycofaniem z powodu zbyt niskiej rentowności. Tylko u nas pośrednicy stoją w centrum ekosystemu i skutecznie uniemożliwiali powtórzenie w Polsce sukcesu osiąganego w dziesiątkach krajów.
Za to wyrósł lokalny gracz rzucający rękawicę największym: XFG.
W Polsce dopiero teraz widać prawdziwy przełom we franczyzowych konceptach fitness. Po latach wreszcie doczekaliśmy się pierwszej, konsekwentnie zarządzanej i skalowalnej polskiej franczyzy: XFG. To model działający jak dobrze naoliwiona maszyna, porównywalny z Anytime Fitness czy Orangetheory Fitness z USA, ale dostosowany do realiów naszego kraju i regionu.
XFG przebił wspomnianą barierę, zdobył kapitał, zbudował zespół i osiągnął szybkie tempo ekspansji. Sukces jednego dużego gracza otwiera drzwi kolejnym zarówno pod względem zaufania rynku finansowanego, jak i przełamania dotychczasowego duopolu inwestycyjno‑akwizycyjnego.
Gdzie mają największe szanse na sukces?
Kluczowym elementem gry są mniejsze miasta, w których dużych pośredników nie ma lub mają słabą pozycję. To tam jest największa przestrzeń do wzrostu, a franczyzy mogą najszybciej zbudować skalę.
Jest też cały czas przestrzeń dla modeli butikowych, wyspecjalizowanych w konkretnych grupach odbiorców lub usługach. A także dla tych, którzy umieją się przystosować do rynku kart sportowych w dużych miastach, przejmując ich ruch i sprzedając dodatkowe usługi.
Jako operator klubów dostrzegam bardzo specyficzną sytuację.
Jaką?
Z jednej strony doświadczony operator może łatwo konkurować z największymi sieciami, bo ich jakość operacyjna – delikatnie mówiąc – nie jest perfekcyjna. A klienci chętnie wybiorą dopracowaną, lokalną ofertę. Z drugiej strony brakuje w Polsce różnorodności kapitału i setek konceptów franczyzowych, a także własnych, jakie znamy z dojrzałych rynków Europy Zachodniej i Ameryki. Mamy wciąż rynek płaski, mało różnorodny, oparty na kilku modelach. Zdominowany przez jeden sposób dystrybucji popytu.
Chciałbym, żeby to się zmieniło. I właśnie teraz czuję, że to dobry moment na budowanie. Rynek otwiera się na nowo. Większy kapitał zaczyna interesować się branżą fitness, a sukces XFG jest dowodem, że można budować skalowalny, rentowny koncept mimo specyfiki naszego rynku. To dobry sygnał dla wszystkich następnych graczy. Jednak największe wyzwanie w branży dopiero nadchodzi. I wcale nie dotyczy popytu ani konkurencji.
A czego?
Nieruchomości. Wraz z rozwojem XFG oraz innych sieci franczyzowych i własnych zwiększa się presja na dostępność atrakcyjnych lokalizacji pod nowe kluby. Już dziś obserwujemy m.in. wzrost stawek najmu, dłuższe procesy negocjacyjne, mniejszą elastyczność wynajmujących, a nawet realny niedobór odpowiednich powierzchni w niektórych miastach.
W najbliższych latach to właśnie dostęp do dobrych lokalizacji – a nie popyt, innowacyjność czy jakość usług – stanie się kluczowym czynnikiem sukcesu sieci fitness. Nie obawiam się o potencjał branży, bo mamy przedsiębiorczych operatorów i dużo energii do rozwoju. Obawiam się natomiast, że rynek powierzchni komercyjnych może nie nadążyć za tempem ekspansji.
Jakie mogą być tego konsekwencje?
Zarówno operatorzy franczyzy, jak i właściciele klubów będą zmuszeni szukać bardziej niestandardowych przestrzeni, optymalizować metraż, inwestować w przebudowy albo rozszerzyć plan ekspansji o lokalizacje traktowane do tej pory jako „drugi wybór”.
Dziś łatwiej otworzyć klub fitness dzięki standaryzacji franczyz i rosnącej profesjonalizacji rynku. Jednak prowadzenie go rentownie jest nadal sztuką operacyjną. A elementem tej sztuki stanie się w najbliższych latach zdolność do pozyskiwania odpowiednich lokalizacji na dobrych warunkach.
Czechy – start zagranicznej ekspansji
Już kilka lat temu firma przyjęła, że w 2026 r. wyjdzie za granicę. Właśnie realizuje ten plan.
– Coraz więcej polskich przedsiębiorców decyduje się dziś na podobny krok, choć nikt rozsądny nie udaje, że to prosta droga. Ta decyzja wymaga odwagi, determinacji i gotowości na to, że sukces nie przyjdzie automatycznie. Mamy pełną świadomość, że najtrudniejsze dopiero przed nami. Jednocześnie wiemy, że bez zagranicznej ekspansji nie da się zrealizować ambicji o zakładanej przez nas skali – mówi Łukasz Dojka.
XFG stawia na region CEE. To dla niego najbardziej racjonalny kierunek z punktu widzenia operacyjnego i biznesowego. Do Czech czy na Słowację, gdzie rozpocznie działalność, ma z centrali w Tarnowie nawet bliżej niż do części swoich klubów w Polsce. Ponadto jest już obecny w wielu lokalizacjach przygranicznych, więc miał czas dobrze przyjrzeć się lokalnym warunkom rynkowym i zachowaniu klientów.
– Uważamy, że profesjonalizacja branży, która w Polsce trwa już od kilku lat, w Czechach i na Słowacji dopiero nabiera tempa. To stwarza przestrzeń dla graczy, którzy mają doświadczenie, sprawdzony model i potrafią działać konsekwentnie. Obserwowałem podobny proces już dwie dekady temu w Wielkiej Brytanii i USA, dlatego dobrze rozumiem, w którym momencie „jest dziś rynek” – twierdzi Łukasz Dojka.
Najpierw małe miasta, potem duże
Przez pierwszą dekadę od powstania XFG rozwijał się w Polsce głównie w miejscowościach poniżej 100 tys. mieszkańców. To był jego „błękitny ocean”. Dopiero od 2024 r. wchodzi także do największych miast. Podobny model chce powtórzyć za granicą.
– Pierwszą umowę najmu w Czechach podpisaliśmy w 60-tysięcznej miejscowości. Otwarcie planujemy na drugie półrocze, a od 2027 r. chcemy wyraźnie przyspieszyć ekspansję. Równolegle analizujemy lokalizacje na Słowacji, a od przyszłego roku możliwe, że rozejrzymy się także w Rumunii – mówi Łukasz Dojka.
Firma nie buduje wielkich klubów o powierzchni powyżej 2 tys. m kw. Szuka lokali o powierzchni 500-1000 m kw. (średnio ok. 650 m kw.), położonych blisko jej klientów.
– Działamy w modelu convenience – liczy się łatwy dojazd, dobra widoczność i codzienna dostępność miejsca, do którego można wstąpić na trening bez komplikowania dnia. Chcemy być blisko ludzi, którzy oczekują profesjonalnego klubu z dobrą atmosferą, prowadzonego przez lokalnego przedsiębiorcę – opisuje Łukasz Dojka.
Budowa fundamentów dla partnerów
Tak jak wcześniej w Polsce, również za granicą XFG zacznie od kilku klubów własnych. Dzięki temu lepiej dopasuje koncept do lokalnych potrzeb i przygotuje organizację do dalszego skalowania. Zakłada inwestycję rzędu kilku milionów euro.
– Równolegle będziemy szukać partnerów, a w optymalnym scenariuszu także masterfranczyzobiorcy, który w przyszłości poprowadzi lokalną ekspansję. Warunek jest prosty: najpierw trzeba zbudować mocne fundamenty – rozpoznawalność marki i odpowiednio dużą bazę klubowiczów. Dopiero wtedy partnerzy mogą wejść w ten biznes z perspektywą szybkiego zarabiania – tłumaczy przedsiębiorca.
Przyznaje, że w Polsce zdarza się, że klub staje się rentowny już w pierwszym miesiącu działalności. Jednak za bezpieczny i atrakcyjny próg uznaje średnio trzy, cztery miesiące.
Nawet 100 siłowni za południową granicą
Łukasz Dojka podkreśla, że choć liczba Polaków korzystających z klubów fitness szybko rośnie, to nadal nie przekracza 10 proc. społeczeństwa. Wskazuje dla porównania, że w krajach skandynawskich, w Wielkiej Brytanii czy w USA wskaźnik ten przekracza 20 proc.
– To wyraźny sygnał, że polski rynek wciąż ma przed sobą dużą przestrzeń do wzrostu. Oznacza to potencjał nawet podwojenia liczby siłowni: do ok. 6 tys. Największe możliwości nadal widzimy w miejscowościach poniżej 100 tys. mieszkańców, bo to tam mieszka około trzy czwarte Polaków. Rynek rośnie wraz ze świadomością tego, jak duży wpływ sport ma na zdrowie fizyczne, psychiczne i codzienne samopoczucie. Rośnie też zrozumienie, że forma i sylwetka nie są czymś danym raz na zawsze. Wymagają systematycznej pracy – mówi Łukasz Dojka.
Ocenia, że na podobnym etapie rozwoju jest obecnie czeski rynek. Z tego powodu zakłada, że w perspektywie kilkuletniej jest tam miejsce na 50-100 klubów XFG.
Synergia klubu fitness i sali zabaw
Na rodzimym rynku spółka chce otwierać w idealnym scenariuszu obok siebie siłownię i salę zabaw. Tak zrobiła niedawno w Plejadzie w Sosnowcu, gdzie zajęła niedawno 1,3 tys. m kw.
– Oba koncepty się uzupełniają. Rodzic może przyprowadzić dziecko na zajęcia do Xtreme Kids, a sam w tym czasie zrobić trening „za ścianą” w Xtreme Fitness Gyms – uzasadnia Łukasz Dojka.
Z klubami fitness firma schodzi już nawet do 10-tysięcznych miejscowości. W przypadku sal zabaw próg jest na razie wyższy: ok. 25-30 tys. mieszkańców. Zdarzają się jednak wyjątki, gdy jest dostępna odpowiednia powierzchnia: najczęściej 600-800 m kw.
– Rozwój Xtreme Kids daje nam dużą satysfakcję. Ten biznes ma nie tylko wymiar komercyjny, lecz także realny wpływ na kształtowanie zdrowych nawyków już od najmłodszych lat – wyjaśnia przedsiębiorca.
Xtreme Brands rozpycha się w parkach handlowych
Fundamentalne znaczenie dla dalszej ekspansji Xtreme Brands ma dostęp do atrakcyjnych lokalizacji. W Polsce buduje się w ostatnich latach bardzo dużo nieruchomości komercyjnych, zwłaszcza parków handlowych. Apetyt krajowych i zagranicznych inwestorów jest ogromny. W związku z tym spółka nie obawia się o dostępność powierzchni przynajmniej w perspektywie dwóch lat.
– W 2025 r. podpisaliśmy 112 umów najmu na łączną powierzchnię 70 tys. m kw., a w tym roku już ponad 30 umów na 20 tys. m kw. Równolegle negocjujemy jeszcze przeszło 200 lokalizacji. Dla wielu inwestorów i zarządzających obiektami staliśmy się dziś bardzo atrakcyjnym i ważnym uzupełnieniem miksu najemców. Jesteśmy dla nich partnerem pierwszego wyboru w fitnessie i jednym z dziesięciu operatorów, z którymi chcą rozmawiać już na etapie projektowania budynku – mówi Łukasz Dojka.
Zwraca uwagę na dobre uzupełnianie się z sieciami handlowymi. Największy ruch notują w soboty, gdy klubowicze odwiedzają siłownie przede wszystkim w dni powszednie.
– Z perspektywy właścicieli nieruchomości to ważna przewaga. Ponadto jesteśmy najemcą atrakcyjnym także ze względu na podpisywanie rzadkich na rynku dziesięcioletnich umów. Zależy nam na długofalowych relacjach – mówi Łukasz Dojka.
Zdaniem eksperta
Sieć fitness i park handlowy to sprawdzony duet
Ogromny potencjał dalszego wzrostu potwierdzają też najnowsze europejskie analizy. Z „European Health & Fitness Market Report 2025” wynika, że wskaźnik penetracji rynku fitness w Polsce (ok. 8-9 proc.) jest wciąż znacznie niższy niż w krajach Europy Zachodniej, gdzie sięga on 12-17 proc. By wykorzystać tę przestrzeń do kontynuacji dynamicznego rozwoju, konieczna jest zmiana modelu funkcjonowania. Fitness przestał być usługą zarezerwowaną dla dużych galerii handlowych, a stał się kluczowym elementem codziennej, lokalnej infrastruktury.
Parki handlowe doskonale odpowiadają na potrzeby operatorów fitness. Ich kluczowe atuty to duże parkingi, położenie w dobrze skomunikowanych, atrakcyjnych punktach oraz możliwość zaoferowania klientom połączenia treningu z codziennymi zakupami. Kluby fitness generują regularny ruch w obiekcie, także w godzinach poza szczytem handlowym, i budują lojalność klientów. Co niezwykle cenne dla stabilności miejsca: są to najemcy stabilni, podpisujący długoterminowe umowy najmu.
Strategie największych sieci fitness pokazują, że kluczowy jest model convenience, czyli bliskość i wygoda klienta. Nie ma jednego, dominującego formatu, liczy się dywerysfikacja. Parki handlowe są jedną z najczęściej i najchętniej wybieranych lokalizacji dla nowych klubów, zwłaszcza poza największymi aglomeracjami. Jednak w ujęciu całościowym rynek rozwija się równie intensywnie w formatach wolnostojących na osiedlach oraz w nowoczesnych biurowcach. Realizuje w ten sposób nadrzędny cel: być jak najbliżej klienta.
Inwestor zapewnił nie tylko kapitał
Zastrzyk paliwa do ekspansji Xtreme Brands dostał rok temu. Zainwestował w niego fundusz bValue Growth, angażujący się w tzw. wzrostowe spółki. W transakcji wartej 43 mln zł objął ok. 30 proc. udziałów, co oznaczało wycenę rzędu 140 mln zł. Fundusz inwestuje średnio w – od czterech do sześciu lat – i liczy na kilkukrotny wzrost wartości w tym okresie.
– Po roku współpracy z bValue jesteśmy jeszcze bardziej przekonani, że był to właściwy wybór. Nie szukaliśmy inwestora, ale zgłosiło się kilka funduszy, więc przeanalizowaliśmy dostępne możliwości. Na bValue zdecydowaliśmy się ze względu na sposób myślenia jego zespołu: przedsiębiorczy, ale jednocześnie blisko ludzi – tłumaczy Łukasz Dojka.
Pozyskany kapitał zapewnił spółce większą swobodę w rozwijaniu sieci klubów fitness oraz w mocnym przyspieszeniu ekspansji Xtreme Kids. Szybko okazało się jednak, że wartość tej współpracy nie sprowadza się wyłącznie do finansowania.
– Równie ważne są dla nas możliwość zderzania pomysłów, dostęp do ekspertów z różnych dziedzin oraz wsparcie w obszarze technologii. Jeszcze w tym roku wdrożymy nowe rozwiązania technologiczne i uruchomimy nową stronę internetową. Duże znaczenie miało także uporządkowanie standardów raportowania. Dzięki temu mogliśmy lepiej poukładać procesy i dokładniej opomiarować biznes, który działa już na zdecydowanie większą skalę niż jeszcze kilka lat temu – mówi współzałożyciel Xtreme Brands.
Szybki wzrost przychodów i stabilna marża
W 2025 r. XFG zwiększył przychody (obroty z własnych placówek i wpływy z franczyzy) z 79,3 do 136,5 mln zł, a zysk EBITDA z 21 do 27,8 mln zł. Łączne obroty w obu konceptach (wraz z Xtreme Kids) również wyraźnie poszły w górę: z 83,8 do 149,9 mln zł. Tegoroczny cel to przekroczenie 200 mln zł przychodów przy utrzymaniu rentowności EBITDA na poziomie ok. 20 proc.
– Wspólnie z bValue wyznaczyliśmy konkretne cele, które chcemy osiągnąć do 2030 r. Pracy jest dużo i to na niej koncentrujemy się dziś w pierwszej kolejności. Wchodząc we współpracę z funduszem, trzeba brać pod uwagę różne warianty dalszego rozwoju. Jednym z nich może być debiut na giełdzie. Tym bardziej że wciąż widzę w tej firmie duży potencjał i mam pełną motywację, by prowadzić ją w stronę kolejnych etapów wzrostu – mówi Łukasz Dojka.
Główne wnioski
- Od zera do największej sieci fitness. Początki Xtreme Brands sięgają 2012 r., gdy Łukasz Dojka prowadził siłownię w piwnicy. W kolejnych latach zbudował sieć własnych klubów fitness, a później przeszedł na model franczyzowy. Znaczącym graczem na rynku stał się w okresie pandemii COVID-19 i przyspieszył ekspansję. Od 2025 r., gdy dołączył fundusz bValue Growth, firma znów przyspieszyła i mierzy w 750 lokalizacji w kilku krajach Europy do 2030 r. Złoży się na to ok. 500 klubów Xtreme Fitness Gyms, ok. 150 sal zabaw Xtreme Kids oraz ok. 100 lokali w trzecim koncepcie, który pojawi się w tym roku. – Chcemy być grupą franczyzową zbudowaną wokół sportu i wellbeingu – podkreśla Łukasz Dojka.
- Plan na zagranicę. Zgodnie z planem sprzed kilku lat, firma zadebiutuje za granicą. W drugim półroczu otworzy pierwszy klub fitness w Czechach. Jednocześnie szuka lokalizacji na Słowacji, a w 2027 r. rozejrzy się za nimi w Rumunii. Koncentruje się na Europie Środkowej i Wschodniej. Zacznie od otwierania własnych klubów, by zbudować rozpoznawalność marki i bazę klientów. Później znajdzie franczyzobiorców lub masterfranczyzobiorców odpowiedzialnych za konkretne rynki. Podobnie jak w Polsce, zaczyna od średniej wielkości miejscowości, gdzie konkurencja jest mniejsza.
- Franczyzobiorców i lokali szybko przybywa. Ambitni partnerzy i atrakcyjne lokalizacje to dwa filary Xtreme Brands. Firma ma już ponad 300 franczyzobiorców, część z nich czeka jeszcze na uruchomienie pierwszego lokalu. Rekordzista prowadzi 14 klubów XFG, a czterech franczyzobiorców ma już placówki w obu konceptach i chce otwierać kolejne. By zaspokoić ich apetyt, konieczne jest zabezpieczanie lokalizacji z dużym wyprzedzeniem. Spółka podpisała w 2025 r. 112 umów najmu na łączną powierzchnię 70 tys. m kw., a w tym roku już ponad 30 umów na 20 tys. m kw.



