Zakaz reklamy piwa uderzy w małe browary? Branża ostrzega, posłanka odpowiada
Browary rzemieślnicze obawiają się, że nowe przepisy dotyczące reklamy alkoholu utrudnią im konkurowanie z dużymi koncernami. Chcą takich samych możliwości informowania o produktach, jakie przewidziano dla winiarzy. Posłanka Lewicy przekonuje, że obawy są przesadzone. Ostateczny kształt przepisów zależy od Senatu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego browary rzemieślnicze sprzeciwiają się części przepisów nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości.
- Jakich zmian domagają się producenci piwa i dlaczego oczekują podobnego traktowania jak branża winiarska.
- Jak na postulaty browarów odpowiada posłanka Lewicy i jakie wątpliwości zgłoszono podczas prac senackich.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
3 listopada w Senacie kontynuowane będą prace nad ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Termin rozpatrzenia ustawy upływa 8 listopada.
Przypomnijmy: 8 października Sejm uchwalił nowelizację ustawy, przewidującą m.in. całkowity zakaz reklamy alkoholu, w tym piwa. Za przyjęciem przepisów głosowało 400 posłów, przeciw było 29, a czterech wstrzymało się od głosu. Podstawą prac był projekt Lewicy, rozpatrywany wspólnie z propozycją Polski 2050. Do ustawy wprowadzono również poprawki przewidujące szczególne rozwiązania dla branży winiarskiej.
Właśnie te przepisy wzbudziły sprzeciw przedstawicieli browarów rzemieślniczych. Ich zdaniem nowe regulacje mogą utrudnić małym producentom docieranie do klientów, a jednocześnie zapewnić przewagę dużym koncernom, których marki są od dawna rozpoznawalne. Browary domagają się umożliwienia im prowadzenia ograniczonej komunikacji informacyjnej i kulturalnej, na zasadach podobnych do przewidzianych dla producentów wina.
– Obawy browarów rzemieślniczych opierają się na fakcie, że treść poprawek nie została z nimi skonsultowana, a o kolejnych wersjach wprowadzanego prawa dowiadują się po fakcie i najczęściej pośrednio z mediów. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi od lat wymagała zmian. Została uchwalona w trakcie stanu wojennego i nie przystaje do aktualnej rzeczywistości. Zdaniem wielu najlepiej byłoby napisać ją od początku, ale zamiast tego wybrano wprowadzenie wzajemnie niespójnych poprawek z różnych projektów. O ile wiele założeń przedstawianych publicznie jest słusznych, o tyle konsultacje konkretnych zapisów z prawnikami ujawniają liczne nieprawidłowości i niejasne pojęcia – mówi Paweł Leszczyński, prezes stowarzyszenia Wolny Kraft i współtwórca Warszawskiego Festiwalu Piwa.
Jego zdaniem projektowane przepisy nie wyznaczają wystarczająco jasnej granicy między reklamą i promocją piwa a informowaniem o produkcie.
– Odpowiedzi na to pytanie nie potrafi nam udzielić ani tekst dokumentu, ani politycy. Co więcej, nasi prawnicy wskazują, że poprawki przegłosowane niedawno przez ustawodawcę wcale nie zakończą agresywnych promocji stosowanych przez markety ani nie wpłyną na faktyczną dostępność alkoholu w przestrzeni publicznej – dodaje Paweł Leszczyński.
Browary apelowały o dialog. Chcą zmian w Senacie
Marek Kamiński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych (PSBR), podkreśla, że organizacja od początku angażowała się w prace nad nowelizacją. Jej przedstawiciele uczestniczyli w konsultacjach, kierowali pisma do parlamentarzystów i przedstawiali własne propozycje przepisów. Mimo to, zdaniem Marka Kamińskiego, ich postulaty nie zostały należycie uwzględnione.
– Stowarzyszenie działa w zakresie nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości od kwietnia 2025 r., gdy ukazały się projekty poselskie Lewicy i Polski 2050. Podobnie było od października 2025 r., gdy pojawił się projekt Ministerstwa Zdrowia. Braliśmy aktywny udział w konsultacjach społecznych wszystkich projektów. Niestety, nigdy nie podjęto z nami jakiegokolwiek dialogu. Ministerstwo było zawsze głuche na nasze argumenty. To, o czym mówią dzisiaj browary rzemieślnicze, stowarzyszenie podnosiło już przez ostatnie półtora roku – zaznacza Marek Kamiński.
Jak dodaje, przedstawiciele stowarzyszenia wielokrotnie spotykali się z posłami i uczestniczyli w pracach komisji sejmowej. Krytycznie oceniają jednak sposób prowadzenia dyskusji.
– Odbyliśmy sporo spotkań z posłami, skierowaliśmy wiele pism z naszymi argumentami i opiniami. Braliśmy udział w posiedzeniach komisji sejmowej, gdzie na wypowiedź przyznano nam dwie minuty, podczas gdy przedstawiciele lobby antyalkoholowego wypowiadali się bez ograniczeń. W tym samym czasie nasze racje przedstawiał również Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, przy którym jesteśmy aktywnym członkiem Zespołu Roboczego ds. Rynków Alkoholowych – mówi prezes PSBR.
W lutym 2026 r. stowarzyszenie przedstawiło propozycje konkretnych przepisów, wzorowanych na rozwiązaniach przewidzianych dla producentów wina. Po uchwaleniu ustawy przez Sejm przygotowało kolejne poprawki, które chce zgłosić na etapie prac senackich.
– Kolejny raz kompletnie nie zauważono małych browarów rzemieślniczych na etapie prac komisji sejmowych. Obecnie opracowaliśmy konkretne brzmienie przepisów dla etapu poprawek senackich. Wprowadzenie tych zmian w żaden sposób nie osłabi głównego celu ustawy, czyli ograniczenia powszechnej reklamy i promocji piwa. Wierzymy, że nasze postulaty mogą zostać przyjęte w Senacie – mówi Marek Kamiński.
Browary ostrzegają przed zamknięciami i zwolnieniami
Zdaniem przedstawicieli branży nowelizacja w obecnym kształcie może szczególnie mocno uderzyć w niewielkie browary rzemieślnicze. Te bowiem już teraz mierzą się z rosnącymi kosztami działalności i dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi.
– Aktualnie procedowane zmiany zrównują małe, lokalne browary rzemieślnicze, które przez 15 lat od zera stworzyły w naszym kraju kulturę rzemieślniczą i warzą piwa będące obiektem zazdrości w całej Europie, z międzynarodowymi koncernami. Ustawodawca „nie widzi” setek małych rzemieślniczych browarów. Tymczasem specjalnymi względami chce obdarzyć winiarzy, niezależnie od wielkości ich produkcji – ocenia Paweł Leszczyński.
Jak wskazuje, małe browary muszą ponosić coraz wyższe koszty energii, pracy i surowców. Dochodzą do tego nowe obowiązki związane m.in. z systemem kaucyjnym, ochroną środowiska i rozliczeniami podatkowymi. Dla najmniejszych producentów oznacza to nie tylko dodatkowe wydatki, lecz także czas poświęcany na formalności zamiast na produkcję.
– W browarach, w których zatrudniona jest jedna osoba, zamiast warzyć piwo, musi ona wypełniać dokumenty. Przez ostatnie lata piwo rzemieślnicze podrożało nawet dwukrotnie. W sklepie kosztuje zwykle 10–20 zł, podczas gdy koncernowe odpowiedniki można kupić za 2–4 zł – wylicza Paweł Leszczyński.
Marek Kamiński obawia się, że ograniczenie możliwości informowania o nowych piwach i działalności browarów dodatkowo pogorszy ich pozycję konkurencyjną. Duże koncerny od lat dysponują rozpoznawalnymi markami i rozbudowanymi kanałami dystrybucji. Mniejsi producenci częściej muszą zabiegać o uwagę klientów, przedstawiając nowe produkty, ich pochodzenie i sposób wytwarzania.
– Masowe marki zagranicznych koncernów piwowarskich są od dekad utrwalone w świadomości konsumentów. Mały browar nie będzie miał jakichkolwiek możliwości komunikacji i przebicia się do konsumenta. Dojdzie do zabetonowania rynku, który ponownie całkowicie zdominują zagraniczne koncerny, jak to było w latach 90. – ostrzega prezes PSBR.
Jak podkreśla, działalność wielu browarów rzemieślniczych opiera się na lokalnej sprzedaży i regularnym wprowadzaniu nowych gatunków piwa.
– Ważną cechą ich działalności jest wprowadzanie nowych rodzajów piwa, pod nowymi nazwami i z nowym oznakowaniem graficznym. Całkowity zakaz reklamy i promocji, bez dopuszczenia przekazów informacyjno-kulturalnych, pozbawi je możliwości komunikacji z rynkiem. Będzie dochodziło do zamykania małych, niezależnych browarów i zwalniania pracowników. A przez ostatnie 15 lat stworzyliśmy kilka tysięcy miejsc pracy – dodaje Marek Kamiński.
Jakich zmian oczekują browary rzemieślnicze?
Przedstawiciele branży podkreślają, że nie domagają się przywrócenia nieograniczonej reklamy piwa. Chcą natomiast, by ustawa umożliwiała im prowadzenie działalności informacyjnej i kulturalnej na zasadach podobnych do przewidzianych dla winiarzy.
– Najważniejszym aspektem jest zapewnienie browarom rzemieślniczym możliwości przekazów informacyjno-kulturalnych na takich samych zasadach, jak możliwość tę przyznano producentom wina. Umożliwienie browarom przekazywania rzetelnych informacji o produkcie, jego pochodzeniu, procesie wytwarzania i dziedzictwie piwowarskim ma fundamentalne znaczenie dla ich dalszego funkcjonowania. Dla małych producentów możliwość komunikowania o produktach i docierania do konsumentów z informacją o swojej pasji, pracy i jej efektach stanowi jeden z podstawowych sposobów konkurowania na rynku zdominowanym przez globalnych graczy – mówi Marek Kamiński.
Prezes PSBR zwraca również uwagę na kulturowe znaczenie piwowarstwa. Jego zdaniem nie ma uzasadnienia, by ustawodawca dostrzegał tradycje i walory turystyczne winiarstwa, a pomijał podobne aspekty działalności browarów.
– Jeżeli ustawodawca dostrzega wartość kulturową, kulinarną, edukacyjną i turystyczną tradycji winiarskich i tworzy dla nich wyjątkowe ramy prawne, analogiczne podejście powinno obejmować również tradycje rzemieślniczego piwowarstwa. Turystyka piwna, zwiedzanie browarów, degustacje, festiwale oraz wydarzenia poświęcone historii i kulturze piwa stanowią element działalności wielu polskich browarów rzemieślniczych – wskazuje Marek Kamiński.
Jak dodaje, piwo rzemieślnicze ma w Polsce długą tradycję, a związane z nim wydarzenia mogą pełnić funkcję edukacyjną i turystyczną. Dlatego stowarzyszenie postuluje, by wyjątki dotyczące przekazów informacyjno-kulturalnych nie ograniczały się wyłącznie do wyrobów winiarskich.
Prezes PSBR przywołuje również przepisy unijne, które przewidują preferencje podatkowe dla niewielkich, niezależnych browarów.
– Artykuł 4 dyrektywy 92/83/EWG w sprawie podatku akcyzowego odnosi się do niezależnych małych browarów produkujących do 200 tys. hl piwa rocznie. Implementacja tej dyrektywy do polskiego prawa stanowi uznanie, że mali producenci zasługują na wsparcie. Że nie zawsze powinni być traktowani tak samo jak ich koncernowi konkurenci – przekonuje Marek Kamiński.
Jednocześnie zaznacza, że postulowane zmiany nie oznaczają zgody na nieograniczoną reklamę ani na liberalizację sprzedaży alkoholu.
– Postulujemy ograniczony katalog dozwolonych działań, odnoszący się do przekazów informacyjno-kulturalnych i wydarzeń o rzeczywistym celu edukacyjnym, kulturalnym, kulinarnym lub turystycznym. Chcemy równych i proporcjonalnych zasad, które pozwolą rozwijać kulturę piwa, edukację konsumentów oraz turystykę piwną. Oczywiście, przy jednoczesnym zachowaniu celów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi – zaznacza prezes PSBR.
Posłanka Lewicy odpowiada: obawy browarów są przesadzone
Inaczej proponowane zmiany ocenia Joanna Wicha, posłanka Lewicy reprezentująca wnioskodawców. Jak podkreśla, rozumie obawy małych browarów, ale sprzeciwia się tworzeniu branżowych wyjątków od ogólnego zakazu reklamy alkoholu.
– Rozumiem stanowisko browarów rzemieślniczych, ale ich obawy są na wyrost. Winiarze stworzyli nieprawdziwą historię, w której mówią, że zakazujemy im festiwali, degustacji, stawiania drogowskazów, że tu będzie winiarnia, i ogłaszania w mediach społecznościowych, że właśnie powstała nowa winnica. Taki zakaz jest nieprawdą, ponieważ takiego zapisu nie było w naszej nowelizacji ustawy. Winiarze chcieli usankcjonować przepisy dla jednej, swojej grupy. Dlatego rozumiem oburzenie, ale nie zgadzamy się na wpisywanie do ustawy wyjątków dla żadnej branży – mówi Joanna Wicha.
Stanowisko posłanki dotyczy założeń projektu Lewicy. W ustawie ostatecznie uchwalonej przez Sejm znalazły się jednak poprawki wprowadzające szczególne zasady prowadzenia przekazów informacyjno-kulturalnych oraz organizowania wydarzeń związanych z wyrobami winiarskimi. To właśnie ich zakres stał się jednym z przedmiotów sporu podczas prac senackich.
Zdaniem Joanny Wichy nowe przepisy nie uniemożliwią organizowania festiwali piwnych czy winiarskich. Ograniczą natomiast sposób informowania o takich wydarzeniach.
– Festiwal piwa czy wina będzie mógł informować na plakacie, że takie wydarzenie się odbywa, ale bez namawiania do picia alkoholu i zapraszania. Po prostu same informacje o wydarzeniu, jak nazwa, data i miejsce. I oczywiście bez umieszczania na plakacie butelek oraz wymieniania konkretnych nazw marek alkoholowych – wylicza posłanka Lewicy.
Jak dodaje, nowelizacja nie powinna też oznaczać zakazu prowadzenia przez browary kanałów w mediach społecznościowych.
– Trzeba odróżnić reklamę od informacji. Reklama piwa będzie zakazana, natomiast nadal będzie można o nim mówić jak do tej pory. Browary będą mogły informować w mediach i mediach społecznościowych o swojej pracy. Piwo nie jest marką, a rodzajem alkoholu. O jego walorach, rodzajach i piwowarstwie będzie można pisać i mówić. Jednak już zachęcać do picia i spróbowania konkretnych marek piwa – nie – dodaje Joanna Wicha.
Granica między dozwoloną informacją a zakazaną reklamą pozostaje jednak jednym z najważniejszych punktów sporu. Ma to szczególne znaczenie ze względu na przewidziane sankcje. Za naruszenie zakazu reklamy lub promocji alkoholu projektowane przepisy przewidują grzywnę od 30 tys. zł do miliona zł. Możliwe jest również orzeczenie kary ograniczenia wolności.
Senat zgłasza zastrzeżenia do nowych przepisów
Wątpliwości dotyczące nowelizacji pojawiły się również podczas prac senackich. Na wspólnym posiedzeniu Komisji Zdrowia oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej 28 października przedstawiciele Biura Legislacyjnego Senatu zwrócili uwagę m.in. na niejednoznaczność części przepisów, możliwe naruszenie zasady równego traktowania branż oraz konieczność ponownej notyfikacji niektórych rozwiązań Komisji Europejskiej.
W dyskusji uczestniczyli także przedstawiciele browarów rzemieślniczych, winiarzy, organizacji przedsiębiorców oraz środowisk medycznych. Senatorowie nie zakończyli rozpatrywania ustawy. Kontynuację prac zaplanowano na 3 listopada.
Browary nie rezygnują z walki o poprawki
Przedstawiciele browarów rzemieślniczych zamierzają wykorzystać dalsze prace Senatu do przekonania parlamentarzystów, że małe browary powinny uzyskać możliwość prowadzenia ograniczonej działalności informacyjnej i kulturalnej.
– Ponieważ ustawa trafiła do Senatu, przede wszystkim skierowaliśmy apel do senatorów. W listach przekazaliśmy nasze stanowisko i obawy. Zaprosiliśmy ich na Warszawski Festiwal Piwa, który organizuje nasze stowarzyszenie, żeby zobaczyli, jak wygląda kultura, która może w wyniku ich decyzji stracić głos. Zbieramy głosy rzemieślników pod hasztagiem #GłosDlaBrowarów, żeby dać przestrzeń małym browarom, które nie mają dużych zasięgów – mówi Paweł Leszczyński ze stowarzyszenia Wolny Kraft.
Jak dodaje, przedstawiciele branży zachęcają również przedsiębiorców do kontaktowania się z parlamentarzystami i przedstawiania im możliwych konsekwencji nowych regulacji.
Marek Kamiński podkreśla, że PSBR prowadzi intensywne rozmowy z senatorami na temat proponowanych zmian.
– Od uchwalenia ustawy przez Sejm nie ma dnia, byśmy nie spotkali się z którymś z senatorów, aby przekazać nasze stanowiska i argumenty. Z naszym komunikatem przebijamy się też wreszcie nieco do mediów. Jednak wiele z nich nadal nie chce podejmować tematu małych browarów – zaznacza prezes PSBR.
Zgodnie z ustawą uchwaloną przez Sejm większość nowych przepisów ma wejść w życie 1 stycznia 2027 r. Przewidziano również okresy przejściowe. Dotychczasowe zasady reklamy piwa mają obowiązywać najpóźniej do końca 2027 r. Ostateczny kształt i terminy wejścia w życie zmian zależą jednak od dalszego przebiegu procesu legislacyjnego. Czyli od decyzji Senatu i prezydenta.
Główne wnioski
- Browary rzemieślnicze obawiają się, że zakaz reklamy piwa wzmocni pozycję dużych koncernów. Ich przedstawiciele przekonują, że małym producentom trudniej będzie informować klientów o nowych produktach i konkurować z rozpoznawalnymi markami. Ostrzegają przed możliwymi zamknięciami browarów i utratą miejsc pracy, choć skala tych skutków pozostaje niepewna.
- Producenci piwa rzemieślniczego domagają się podobnych zasad komunikacji jak winiarze. Chcą informować o pochodzeniu i sposobie wytwarzania piwa oraz organizować wydarzenia edukacyjne, kulturalne i turystyczne. Ich postulaty nie dotyczą zniesienia zakazu reklamy, lecz wprowadzenia ograniczonych wyjątków dla działalności informacyjnej.
- Ostateczny kształt przepisów pozostaje przedmiotem sporu w Senacie. Posłanka Lewicy Joanna Wicha uważa obawy browarów za przesadzone i sprzeciwia się preferencjom dla poszczególnych branż. Tymczasem w ustawie uchwalonej przez Sejm znalazły się szczególne rozwiązania dla winiarzy. Zastrzeżenia dotyczące m.in. równego traktowania producentów zgłosiło również Biuro Legislacyjne Senatu.


