ZBUD z atomowymi aspiracjami. Rośnie zaplecze polskich firm do prac przy elektrowni jądrowej
ZBUD z Dąbrowy Tarnowskiej zainwestuje w atomowe kompetencje. Producent suwnic dołączył do grona zaledwie kilku polskich firm, które ubiegają się o amerykański certyfikat dla dostawców z branży jądrowej. – To dla nas duża szansa – przekonuje Andrzej Wilk, wiceprezes ZBUD.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie plany rozwojowe ma polski producent suwnic ZBUD.
- Jak wygląda proces pozyskania amerykańskiego certyfikatu dla dostawców z branży jądrowej.
- Jak amerykańskie konsorcjum atomowe podchodzi do współpracy z lokalnymi firmami.
Suwnice, żurawie, wciągniki i inne urządzenia stalowe produkowane przez ZBUD w Dąbrowie Tarnowskiej można znaleźć w wielu zakładach produkcyjnych w Polsce i na świecie. Firma wciąż poszukuje nowych rynków zbytu, a szansy na dalszy rozwój upatruje w energetyce jądrowej. Dlatego ubiega się o amerykański certyfikat ASME NQA-1, który otworzy jej drogę do walki o kontrakt przy budowie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Na tym nie poprzestaje, bo w planach ma też pozyskanie europejskiego certyfikatu.
– To dla nas duża szansa. Widzimy, jak dynamicznie rozwija się energetyka jądrowa w Europie i jak ogłaszane są kolejne inwestycje. Chcemy i jesteśmy gotowi w tym uczestniczyć – podkreśla Andrzej Wilk, wiceprezes ZBUD.
Miliony na inwestycje
Uzyskanie certyfikatu ASME NQA-1 jest konieczne, aby dostać się na listę zaufanych dostawców amerykańskiego Westinghouse'a. To ta firma dostarczy reaktory do polskiej elektrowni jądrowej i będzie odpowiedzialna za budowę najważniejszej części tego obiektu, czyli wyspy jądrowej. Jest to najbardziej wymagająca część całego atomowego projektu. Przejście całej procedury certyfikacji może potrwać nawet dwa-trzy lata. W Polsce zaledwie siedem firm bierze udział w tym procesie. Wśród nich jest producent urządzeń dźwignicowych ZBUD, który zdecydował się na ten krok w tym roku.
– Nasze suwnice pracują już m.in. w elektrowniach węglowych, gazowych czy na morskich platformach wiertniczych. Teraz staramy się o to, aby stały się częścią wyspy jądrowej pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Wymaga to od nas sporo pracy i inwestycji. Musimy np. zbudować nową halę, która pomieści tak dużą suwnicę. Szacujemy, że w latach 2025-2027 nasze nakłady inwestycyjne sięgną 47,2 mln zł – informuje Andrzej Wilk.
Już teraz ZBUD posiada 27 hal produkcyjnych i zatrudnia ponad 450 pracowników. Jest drugim pod względem wielkości pracodawcą w Dąbrowie Tarnowskiej. Obroty firmy wyniosły w ubiegłym roku 121 mln zł.
Początek procesu
ZBUD realizuje właśnie pierwszą fazę certyfikacji. Na tym etapie opracowuje i wdraża program zapewnienia jakości zgodny z amerykańską normą ASME NQA-1, w tym przygotowuje niezbędną dokumentację oraz program kontroli produkcji. Działania te pozwolą firmie na pełną zgodność z procedurami wymaganymi przez Westinghouse'a.
– Wdrożenie standardu NQA-1 pomoże nam ponadto w przygotowaniach do spełnienia europejskich wymagań jakościowych dla dostawców sektora jądrowego. Dzięki temu będziemy mogli ubiegać się także o kontrakty przy projektach atomowych realizowanych przez inne globalne podmioty – dodaje wiceprezes ZBUD.

Rośnie zaplecze polskich firm
O możliwość wpisania na listę dostawców Westinghouse'a ubiega się też sześć innych polskich firm. Są to: Famak, Energomontaż Północ Gdynia, Mostostal Siedlce, Mostostal Kraków, Mostostal Kielce i Zakład Konstrukcji Spawanych Ferrum. Większość z nich kończy właśnie drugi etap certyfikacji. Polega on m.in. na przygotowaniu fabryki organizacyjnie do rozpoczęcia produkcji zgodnej z amerykańskimi procedurami i opracowaniu dokumentacji technicznej próbnych elementów.
– Trzeci etap będzie polegał na udowodnieniu, że opracowane wcześniej procedury dostawca jest w stanie zastosować w praktyce. Firmy wyprodukują więc makiety swoich docelowych produktów. Jeśli audyt wypadnie pomyślnie, firmy trafią na naszą listę dostawców. To otworzy im drogę do pozyskiwania zleceń przy naszych projektach jądrowych w Europie i na całym świecie. Przewidujemy, że pierwsze przedsiębiorstwa zakończą procedurę do końca tego roku – wyjaśnia Karina Cierocka, główna kierowniczka projektu ds. zakupów w Westinghouse.
Równolegle amerykański koncern poszukuje kolejnych lokalnych dostawców, z którymi mógłby nawiązać współpracę.
– Z pewnością nie poprzestaniemy na zaangażowaniu w realizację projektu pierwszej polskiej elektrowni jądrowej wyłącznie siedmiu polskich firm – zapewnia Karina Cierocka.
Nie tylko wyspa jądrowa
Polskie firmy mogą też ubiegać się o zlecania przy dostawach elementów do innych części elektrowni jądrowej, która stanie na Pomorzu. Za budowę obiektów poza wyspą jądrową odpowiada amerykański Bechtel. W tym przypadku certyfikat NQA-1 nie jest wymagany. Bechtel regularnie spotyka się z potencjalnymi dostawcami i zapoznaje ich z harmonogramem prac i swoimi oczekiwaniami.
Aktualnie Bechtel przygotowuje zaplecze niezbędne do sprawnego prowadzenia prac na terenie przyszłej elektrowni w gminie Choczewo. W czwartek 2 lipca podpisał umowy z kolejnymi firmami. Spółka Barg M.B. Gdańsk wykona usługi laboratoryjne i badania materiałowe, wspierające prace ziemne oraz przygotowanie terenu inwestycji. Z kolei firma MSA Security będzie ochraniać teren budowy. Obie firmy mają siedziby w Gdańsku.
– Podpisanie tych umów, zaledwie kilka tygodni po otwarciu naszego nowego biura w Gdańsku, jest kolejnym elementem wzmacniania obecności Bechtela na Pomorzu. Realizując projekt, chcemy osiągnąć możliwie najwyższy udział polskich firm – zapewnia Leszek Hołda, prezes Bechtel Polska.
Wcześniej, w lutym 2026 r., Bechtel podpisał umowę z pomorską spółką Doraco na realizację zaplecza badań geologicznych i geotechnicznych. Natomiast w maju zlecił spółce Unihouse budowę obiektów zakwaterowania dla tysiąca kluczowych pracowników na terenie przyszłej elektrowni.
Przygotowania do budowy
Na początku lipca inwestor atomowego projektu, czyli Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), otrzymały pozwolenie od wojewody pomorskiego na drugi etap prac przygotowawczych. Obejmą one głównie prace związane z przygotowaniem przyszłego placu budowy. Chodzi m.in. o niwelację terenu, budowę tymczasowych obiektów zaplecza oraz wykonanie przyłączy do sieci infrastruktury. Na tym etapie powstanie m.in. budynek do montażu modułów reaktorów AP1000 Westinghouse'a. Prace ruszą już w lipcu.
– Wraz z postępem projektu wkraczamy w newralgiczny etap prac, czyli etap powstawania całej infrastruktury placu budowy, będącej krwiobiegiem naszej inwestycji. Wpływa ona bowiem na logistykę, jakość i efektywność działań prowadzonych na etapie budowy. W dużym stopniu to właśnie od tego, jak dobrze będziemy przygotowani, zależy realizacja naszych strategicznych celów, a więc budowy bezpiecznej, pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w harmonogramie, założonym budżecie, przy odpowiedniej jakości i z maksymalizacją udziału polskich firm – zaznacza Marek Woszczyk, prezes PEJ.
Zgodnie z harmonogramem budowa elektrowni na Pomorzu ruszy w 2028 r. Koszt inwestycji wyniesie około 200 mld zł.
Firmy potrzebują wsparcia
Polskie firmy podkreślają, że zdobycie pierwszego kontraktu w branży jądrowej nie jest łatwe. PEJ dopiero negocjuje z konsorcjum Westinghouse-Bechtel ostateczną treść umowy na budowę elektrowni. Nie wiemy więc, jakie zapisy się tam znajdą dotyczące udziału polskich firm przy projekcie. Kontrakt zostanie podpisany prawdopodobnie w trzecim kwartale tego roku. Polscy przedsiębiorcy liczą na wsparcie polskiego rządu. Firmy, które starają się o certyfikat NQA-1, mogą liczyć na pomoc ze strony inwestora i Westinghouse'a.
– Z punktu widzenia dostawców wsparcie PEJ i Westinghouse’a już na samym początku ubiegania się o certyfikat jest bardzo potrzebne. Samodzielnie przejście całej procedury zajęłoby nam z pewnością znacznie więcej czasu. Dzięki współpracy z pozostałymi polskimi firmami, które idą tą ścieżką, możemy uczyć się od siebie nawzajem i korzystać z ich doświadczeń. Na koniec ważne jest jeszcze to, aby ten pierwszy atomowy kontrakt ostatecznie pozyskać. Mam nadzieję, że państwo będzie wspierało polskie firmy w walce o zlecenia – podkreśla Andrzej Wilk, wiceprezes ZBUD.
Główne wnioski
- Producent suwnic ZBUD dołączył do sześciu innych polskich firm, które starają się o uzyskanie amerykańskiego certyfikatu ASME NQA-1. Jest on niezbędny, aby dostać się na listę zaufanych dostawców Westinghouse'a. To ta firma wraz z Bechtelem wybuduje pierwszą w Polsce elektrownię jądrową. Certyfikat umożliwia ubieganie się o kontrakty na dostawę urządzeń do wyspy jądrowej, która jest najważniejszą częścią elektrowni.
- ZBUD realizuje właśnie pierwszy etap certyfikacji. Cała procedura może potrwać nawet dwa-trzy lata. Celem jest, aby suwnice produkowane w Dąbrowie Tarnowskiej trafiły do elektrowni jądrowej na Pomorzu. – Wymaga to od nas sporo pracy i inwestycji. Musimy np. zbudować nową halę, która pomieści tak dużą suwnicę. Szacujemy, że w latach 2025-2027 nasze nakłady inwestycyjne sięgną 47,2 mln zł – informuje Andrzej Wilk, wiceprezes ZBUD-u. Firma planuje też uczestniczyć w innych projektach jądrowych w Europie.
- Większość z siedmiu polskich firm, które przechodzą proces certyfikacji na potrzeby Westinghouse'a, rozpoczynają właśnie trzeci, ostatni etap tej procedury. Polega on na wyprodukowaniu makiety docelowego produktu. Jeśli audyt wypadnie pomyślnie, firmy trafią na listę dostawców amerykańskiej spółki. – To otworzy im drogę do pozyskiwania zleceń przy naszych projektach jądrowych w Europie i na całym świecie. Przewidujemy, że pierwsze przedsiębiorstwa zakończą procedurę do końca tego roku – informuje Karina Cierocka, główna kierowniczka projektu ds. zakupów w Westinghouse. Spółka poszukuje kolejnych lokalnych dostawców, z którymi mogłaby nawiązać współpracę.

