Zepsuta pralka lub laptop? Nowe przepisy mają ukrócić koszmar drogich napraw
Naprawa zamiast wymiany na nowy produkt ma stać się standardem, a nie dobrą wolą producenta. Unijne prawo do naprawy wydłuża ochronę konsumenta i nakłada na producentów określonych urządzeń nowe obowiązki. Polski rząd pozostaje jednak w tyle z implementacją tych zasad.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób prawo do naprawy rozszerzy obowiązki sprzedawców, a jak wpłynie na wybory konsumentów.
- Co obecnie stoi na przeszkodzie, by naprawiać sprzęty, zamiast wyrzucać i kupować nowe.
- Czy nowe przepisy sprawią, że firmom i konsumentom bardziej opłaci się naprawiać produkty niż zastępować je nowymi.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Niedziałająca pralka lub zawieszający się laptop? Dotąd – w wielu przypadkach – konsumentom bardziej opłacał się zakup nowego sprzętu lub wymiana na nowy. W dobie skracania żywotności produktu naprawa nie jest domyślną opcją w wielu gospodarstwach domowych. Po drugiej stronie także przeważają względy finansowe: koszty naprawy często przewyższają koszty produkcji. Dyrektywa o prawie do naprawy ma to zmienić. Nowe prawo ma zobowiązać sprzedawców do oferowania takiej opcji klientom, a sam konsument powinien być zachęcony do wyboru właśnie tego rozwiązania.
Dyrektywa mówiąca o prawie do naprawy (right to repair – tzw. dyrektywa R2R) miała być wdrożona do polskiego porządku prawnego do 31 lipca br. Tymczasem – jak przekazuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – na wejście w życie ustawy trzeba będzie jeszcze poczekać. Nowela ustawy o prawach konsumenta ma wejść w życie po dwóch tygodniach od jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, jednak na razie utknęła w procesie legislacyjnym.
„Zakończyliśmy konsultacje publiczne, opiniowanie i uzgodnienia oraz przeanalizowaliśmy zgłoszone uwagi. Część z nich została uwzględniona w zmienionej wersji projektu. Projekt został już przyjęty przez Komitet do Spraw Europejskich. Kolejnym etapem będą prace Stałego Komitetu Rady Ministrów, a następnie komisji prawniczej i Rady Ministrów.
Zakładamy, że projekt mógłby zostać przyjęty przez Radę Ministrów w IV kwartale tego roku, a następnie skierowany do Sejmu. Zależy nam na możliwie sprawnym przeprowadzeniu dalszych prac legislacyjnych. Na obecnym etapie nie chcemy określać konkretnej daty wejścia ustawy w życie. Będzie ona zależała również od tempa dalszych prac rządowych i parlamentarnych” – czytamy w odpowiedzi UOKiK.
Warto wiedzieć
Polacy chcą naprawiać, ale nie mają jak
Statystycznie ponad jedna trzecia badanych naprawia sprzęt, zamiast kupować nowy. Jednocześnie aż 44,6 proc. wskazuje, że kupuje nowy sprzęt, ze względu na zbyt wysoki koszt naprawy.
Dla blisko jednej trzeciej Polaków (29,1 proc.) kluczowym problemem jest z kolei brak odpowiednich umiejętności, by naprawić sprzęt. Trzecią najczęściej wskazywaną trudnością jest brak dostępnych w okolicy punktów naprawczych (22,8 proc.).
„Skutki dla konsumentów są odczuwalne”
Na sprawną legislację liczy także Kilian Kaminski, jeden z trzech założycieli firmy refurbed. Nasz rozmówca dba o to, by nadawanie przedmiotom drugiego życia stało się powszechne. Zawodowo zajmuje się profesjonalnym odnawianiem sprzętu (ang. refurbishment), co traktuje jako trzecią kategorię konsumpcji – pomiędzy produktami „nowymi” a „używanymi”. Zapytany o polską legislację odpowiada, iż konsumenci tracą na bierności rządu.
Teraz konsumenci w Polsce polegają wyłącznie na dotychczasowej dwuletniej odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu braku zgodności towaru z umową – i niczym więcej.
– Skutki dla konsumentów są już teraz jak najbardziej odczuwalne. Dopóki te przepisy nie wejdą w życie, konsumentom w Polsce brakuje uprawnień, którymi cieszą się już mieszkańcy krajów wdrażających tę dyrektywę. Przykładem są m.in.: obowiązek naprawy spoczywający na producencie po upływie okresu gwarancji, jasne zasady wyceny części zamiennych czy dodatkowe 12 miesięcy odpowiedzialności sprzedawcy w przypadku wyboru naprawy zamiast wymiany. Teraz konsumenci w Polsce polegają wyłącznie na dotychczasowej dwuletniej odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu braku zgodności towaru z umową – i niczym więcej – wyjaśnia ekspert.
Nowe przepisy a obecny stan rzeczy
W myśl obowiązujących przepisów w wielu przypadkach odpowiedzialność sprzedawcy kończy się w momencie, kiedy mijają dwa lata od daty zakupu towaru. Przedsiębiorca odpowiada za brak zgodności towaru w umową, ale w ograniczonym czasowo zakresie. Zgodnie z Kodeksem cywilnym, jeżeli nie zastrzeżono innego terminu, termin gwarancji wynosi dwa lata, licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana.
– Warto dodać, że Polska poszła tu nawet o krok dalej niż unijne minimum: przyjmuje się domniemanie, że każda wada, która ujawni się w ciągu pełnych dwóch lat, istniała już w chwili dostawy. W związku z tym to na sprzedawcy, a nie na konsumencie, spoczywa konieczność udowodnienia, że było inaczej. Dyrektywa w sprawie prawa do naprawy wnosi dwie istotne zmiany – dodaje Kilian Kaminski.
Przedsiębiorcy oferujący określone produkty będą zobowiązani do naprawy sprzętu także po okresie dwuletniej odpowiedzialności sprzedawcy za brak zgodności towaru z umową. Co więcej, jeśli klient zdecyduje się na taką opcję, sprzedawca będzie miał obowiązek wydłużenia odpowiedzialności za sprzęt o kolejny rok.
Kogo dotyczy obowiązkowe prawo do naprawy?
Ustawodawca wyodrębnił listę kategorii produktów, których ma dotyczyć nowe prawo do naprawy. W załączniku do dyrektywy mowa o pralkach i suszarkach dla gospodarstw domowych, zmywarkach, urządzeniach chłodniczych, a także elektronice. Na liście znalazły się wyświetlacze elektroniczne, smartfony, serwery i produkty do przechowywania danych i komputery. Nowe obowiązki zyskają też producenci odkurzaczy, sprzętów do spawania, skuterów i rowerów elektrycznych, a także ogrzewacze pomieszczeń domowych.
Elektronika daje szczególnie duże pole do działań na rzecz gospodarki obiegu zamkniętego. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2023 roku do Polski wprowadzono 972,4 tys. ton sprzętu. Zabrano wówczas 558,1 tys. ton zużytych produktów, w przeliczeniu na mieszkańca to statystycznie 14,8 kg elektroniki.
Liczby robią wrażenie także, jeśli spojrzymy na tekstylia. Dane Parlamentu Europejskiego mówią, że mieszkaniec UE statystycznie kupuje 26 kg ubrań rocznie, zaś na osobę przypada 11 kg odpadów tekstylnych. Czy można jednak wyobrazić sobie, że przedstawiciele azjatyckiej, nieporównywalnie tańszej konkurencji dla polskich producentów wezmą odpowiedzialność za wyprodukowane i eksportowane towary? Niewykluczone, że ta w przyszłości spadnie na barki europejskich pośredników.
– Sektor modowy na razie nie jest objęty prawem do naprawy, chociaż tekstylia ujęto w przyszłym planie prac Komisji Europejskiej w zakresie ekoprojektu. W kwestii importu dyrektywa zawiera bardzo rygorystyczne przepisy. Jeśli producent ma siedzibę poza UE, obowiązek prawny przechodzi na jego upoważnionego przedstawiciela w Unii. Jeśli takiego przedstawiciela nie ma, odpowiedzialność przejmuje importer, a w dalszej kolejności – dystrybutor. W praktyce oznacza to, że polski importer, który sprowadza telefony od producenta nieposiadającego przedstawiciela w UE, sam staje się prawnie odpowiedzialny za realizację naprawy – dodaje Kilian Kaminski.
Nie dobra wola lecz standard
Prawo do naprawy nie będzie już zatem dobrą wolą przedsiębiorcy, lecz rynkowym i prawnym standardem. Mec. Michał Jeleń, starszy prawnik w kancelarii LEGALLY.SMART wyjaśnia, że dyrektywa wpłynie nie tylko na praktyki sprzedażowe. Będzie miała znaczenie dla całego procesu produkcji. Firmy będą musiały zapewnić bowiem dostęp do części zamiennych i dokumentacji technicznej związanej z produkcją. Sama tzw. naprawialność będzie musiała być zatem wpisana w produkcję.
Brak możliwości naprawy produktu może stać się nie tylko problemem operacyjnym, ale również źródłem sporów z konsumentami i ryzyka prawnego.
– Right to Repair to nie jest zmiana kosmetyczna. Mówimy o regulacji, która wpływa na cały tzw. cykl życia produktu i w praktyce wymusza przebudowę dotychczasowych modeli biznesowych. Dotychczas odpowiedzialność producenta była w dużym stopniu ograniczona do okresu gwarancji. Nowe regulacje znacząco ją rozszerzają. Brak możliwości naprawy produktu może stać się nie tylko problemem operacyjnym. Może być również źródłem sporów z konsumentami i ryzyka prawnego – komentuje Michał Jeleń.
Drugie życie produktów
Gospodarka obiegu zamkniętego to interes nie tylko producentów, lecz także konsumentów. Nieco więcej o zachowaniach zakupowych klientów mówi tegoroczny raport Szkoły Głównej Handlowej „Barometr Społecznej Odpowiedzialności Konsumenta”. Z roku na rok widać, że spada odsetek respondentów skłonnych zapłacić za towar więcej, w zamian za gwarancję, iż jego produkcja nie powoduje nadmiernych szkód w środowisku naturalnym.
Choć świadomość konsumencka jest coraz większa, to często pieniądze są głównym czynnikiem decydującym o zakupie. Zdaniem ekspertów jednak same przepisy to za mało, by sprawić, że w gospodarstwach domowych tak jak jeszcze kilka dekad temu, sprzęty będą służyć kolejnym pokoleniom.
– Prawodawstwo może pomóc w zmianie zachowań konsumentów, ale samo w sobie nie zapewni sukcesu. Konsumenci będą użytkować towary dłużej wtedy, gdy ich naprawa będzie przystępna cenowo i wygodna. Będzie się tak działo, gdy produkty profesjonalnie odnowione (refurbished) staną się konkurencyjne wobec fabrycznie nowych. Dopóki wymiana produktu pozostanie tańsza i łatwiejsza niż wydłużenie jego żywotności, nie możemy oczekiwać fundamentalnej zmiany nawyków konsumenckich – wyjaśnia Kilian Kamiski.
Bez wątpienia jednak nowe prawo wymusi zmianę po stronie producentów. Jak dodaje nasz rozmówca, dyrektywa będzie bodźcem, by tworzyć produkty bardziej zrównoważone, trwałe czy łatwiejsze w naprawie. A w dłuższej perspektywie zyskają na tym także konsumenci.
Komisja Europejska, argumentując cel powstania dyrektywy, posługuje się rachunkiem ekonomicznym. Jak podaje, przedwczesne pozbywanie się dóbr nadających się do naprawy ma odpowiadać każdego roku za około 35 mln ton odpadów. Zgodnie z szacunkami zmiany w przepisach konsumenckich mogą przynieść gospodarce nawet 4,8 mld euro dodatkowej wartości rocznie.
Główne wnioski
- Polacy chcą naprawiać sprzęty, ale często – jak wynika z badań – cena stoi na przeszkodzie. Zgodnie z dyrektywą R2R sprzedawcy mają oferować klientom bezpłatną lub korzystną cenowo naprawę.
- Nasi rozmówcy zaznaczają, że jest to zmiana na poziomie całego łańcucha sprzedaży. Nie chodzi wyłącznie o reklamację u sprzedawcy. Dla określonych produktów pojawia się obowiązek naprawy producenta, a w przypadku podmiotów spoza UE odpowiedzialność może przejść na przedstawiciela, importera lub dystrybutora.
- Nowe prawo ma sprawić, żeby naprawa stała się ekonomicznie realną alternatywą dla wymiany. Efektem planowanym przez ustawodawcę ma być zmiana dotycząca nie tylko produkcji, w którą wpisana ma być odtąd „naprawialność”, jak i zmiana nawyków konsumenckich.

