Kategoria artykułu: Biznes

Zimą może zabraknąć węgla. „Będziemy szorować po dnie”

– Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka – powiedział Andrzej Gajewski, prezes Orlenu Termika. Prezes Polskiej Grupy Górniczej ostrzega zaś, że do końca roku zapasy przy kopalniach spadną do zera.

Andrzej Gajewski, prezes Orlen Termika
– Czekamy teraz na to, co wydarzy się w grudniu i styczniu. Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie – uważa prezes Orlenu Termika Andrzej Gajewski. Fot. PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego wzrosło zapotrzebowanie na węgiel w Polsce.
  2. Jakie zapasy surowca mają kopalnie.
  3. Jak obecna sytuacja wpływa na plany firm ciepłowniczych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Dostępność i ceny węgla to jedno z kluczowych zmartwień branży ciepłowniczej przed zbliżającym się sezonem grzewczym. Ciepłownie, które wcześniej wypełniły swoje magazyny, mogą spać spokojnie. Inni obawiają się, że zakontraktowane wcześniej dostawy surowca nie będą w pełni realizowane.

– Poprzednia zima była mroźna, dlatego zużyliśmy jako branża więcej węgla. Potem przyszła blokada cieśniny Ormuz na Bliskim Wschodzie, która podniosła ceny gazu. Energetyka ograniczyła więc wykorzystanie gazu i sięgnęła po tańszy węgiel. Co więcej, tanią energię z węgla chętnie kupowali też nasi sąsiedzi, którzy bazują głównie na gazie. To zwiększyło zapotrzebowanie na ten surowiec w naszym kraju. Czekamy teraz na to, co wydarzy się w grudniu i styczniu. Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka – powiedział Andrzej Gajewski, prezes Orlenu Termika, podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach.

Orlen Termika to jedna z największych spółek ciepłowniczych w kraju, która ogrzewa m.in. Warszawę. Jej prezes ryzyko wystąpienia problemów z węglem przewidział już w marcu. Dlatego spółka systematycznie zapełniała magazyny i do dziś zgromadziła już 1,5 mln ton węgla.

– To powinno wystarczyć na całą zimę – twierdzi Andrzej Gajewski.

Kurczą się zapasy węgla

Oliwy do ognia dolał prezes Polskiej Grupy Górniczej, który ostrzegł, że zapasy przy kopalniach szybko się kurczą.

– Rok 2026 jest wyjątkowy, zdarza się taki raz na kilka lat. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku z rozmów z branżą energetyczną wynikało, że nie będzie ona potrzebować tyle węgla, ile sobie zaplanowaliśmy. Dziś wiemy, że surowca energetycznego potrzeba dużo więcej. Do końca roku wyprodukujemy o ponad 1 mln ton więcej węgla, niż planowaliśmy. I to w sytuacji, gdy trwa transformacja spółki, a z PGG odejdzie w tym roku ponad 5 tys. pracowników. To ssanie ze strony energetyki spowodowało, że zwały węgla, które jeszcze w grudniu ubiegłego roku wynosiły u nas ponad 2 mln ton, na koniec roku będą praktycznie bliskie zeru. Czyli w sumie sprzedamy o prawie 3 mln ton więcej surowca, niż zakładaliśmy – przekazał Łukasz Deja, prezes PGG, podczas wrześniowej konferencji Future Mining Forum & Expo w Katowicach.

Według Agencji Rozwoju Przemysłu na koniec lipca (to ostatnie dostępne dane) wszystkie spółki górnicze miały 3,2 mln ton węgla przy kopalniach. Rok wcześniej, na koniec lipca 2025 r., zapasy sięgały 5,65 mln ton.

Węgiel wrócił do łask

O zwiększonej pracy elektrowni węglowych mówią też koncerny energetyczne. Tauron w pierwszym półroczu spalił 2,87 mln ton czarnego paliwa, czyli o 25 proc. więcej niż przed rokiem.

Dzisiaj, przy wysokich cenach gazu, bardziej opłaca się produkować energię z węgla niż z gazu. Takie są realia – przyznał Grzegorz Lot, prezes Tauronu.

Zapewnia jednak, że obecna sytuacja nie zmienia długofalowej strategii grupy, która zakłada osiągnięcie zeroemisyjności.

– Nasza strategia jest wciąż taka sama: będziemy inwestować w OZE i magazyny energii, skupiamy się też na naszych klientach. Natomiast tu i teraz jednostki węglowe są niezbędne do stabilizacji systemu i przynoszą nam konkretną wartość. Perspektywa strategiczna to coś zupełnie innego. Tak naprawdę, to najtańsza jest energia z wiatru i słońca. Natomiast ceny węgla mogą się wkrótce zmienić. Jeśli podaż węgla będzie niższa, a zapotrzebowanie wzrośnie, to węgiel będzie drożał. Nie wiemy, co się będzie działo na rynku i jaka będzie relacja cen gazu do węgla. Tu wiele może się wydarzyć, dlatego nie stawiałbym jednoznacznych tez wiele miesięcy do przodu – stwierdził Grzegorz Lot.

Kluczowa dywersyfikacja

Przedstawiciele branży ciepłowniczej wskazują, że choć inwestują w nowe źródła ciepła, to nie zamierzają zamykać starych kotłów węglowych. Pozostawią je jako zabezpieczenie produkcji w kryzysowych sytuacjach. Ale nie oznacza to, że transformacja sektora zostanie zatrzymana.

– Nie ma jednej bezpiecznej ścieżki transformacji. Nie możemy stawiać na węgiel, tylko dlatego, że aktualnie jest to najtańsze paliwo. Sytuacja diametralnie zmieni się, jeśli koszty emisji CO2 mocno wzrosną, a takie właśnie są prognozy. Najlepszym rozwiązaniem na niepewne czasy jest maksymalna dywersyfikacja źródeł wytwarzania w ramach jednej sieci ciepłowniczej – wskazuje Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Ciepłownie, mając odpowiednie narzędzia informatyczne, mogą zarządzać takim zdywersyfikowanym systemem i wykorzystywać to źródło ciepła, które w danej chwili jest najtańsze.

– Dlatego tak bardzo zależy nam na montażu w przedsiębiorstwach ciepłowniczych kotłów elektrycznych i pomp ciepła. Instalacje te mogą pracować, gdy ceny energii na rynku są niskie lub nawet ujemne. Jeśli dodamy do tego magazyny ciepła, to powstanie bardzo elastyczny system. Będzie wpływał na obniżenie cen ciepła systemowego dla odbiorców, a z drugiej strony – wspierał krajowy system energetyczny – podkreśla Jacek Szymczak.

Główne wnioski

  1. Drogi gaz powoduje, że koncernom energetycznym bardziej opłaca się produkować energię elektryczną z węgla niż z gazu. To powoduje, że zużywają znacznie więcej węgla niż przed rokiem. W takiej sytuacji czarnego paliwa może zabraknąć już tej zimy. – Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka – powiedział Andrzej Gajewski, prezes Orlenu Termika, podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach.
  2. O większym wykorzystaniu węgla mówią też producenci prądu, ale i spółki wydobywcze. Polska Grupa Górnicza szacuje, że sprzeda w tym roku o 3 mln ton więcej, niż planowała. – To ssanie ze strony energetyki spowodowało, że zwały węgla, które jeszcze w grudniu ubiegłego roku wynosiły u nas ponad 2 mln ton, na koniec roku będą praktycznie bliskie zeru – przekazał Łukasz Deja, prezes PGG.
  3. Ciepłownicy przyznają, że aby zabezpieczyć dostawy ciepła w kryzysowych sytuacjach, nie zamierzają pozbywać się starych kotłów węglowych. Nie oznacza to jednak wstrzymania transformacji sektora. – Nie ma jednej bezpiecznej ścieżki transformacji. Nie możemy stawiać na węgiel, tylko dlatego, że aktualnie jest to najtańsze paliwo. Najlepszym rozwiązaniem na niepewne czasy jest maksymalna dywersyfikacja źródeł wytwarzania w ramach jednej sieci ciepłowniczej – wskazuje Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.