Kategorie artykułu: Biznes Kampus XYZ Technologia

Zlot kadry kierowniczej uczelni technicznych. W tle: pieniądze, wynalazki i spór o patenty

Prorektorzy uczelni technicznych z całej Polski będą dziś debatować w Lublinie nad efektywnością prowadzonych badań z punktu widzenia gospodarki i biznesu. Bez udziału biznesu i ekspertów od transferu technologii. Czy to ma sens? Wszystkie uczelnie w Polsce zgłosiły łącznie do ewaluacji 7 tys. patentów uzyskanych w cztery lata. Ale realna komercjalizacja jest znikoma. Tylko 5 proc. wyników badań ma potencjał rynkowy, a przychody uczelni z wdrożeń to zaledwie 0,01 proc. nakładów na ich badania.

Zbigniew Pater, rektor Politechniki Lubelskiej
– Komercjalizujemy około 10 proc. opracowywanych rozwiązań. Światowe statystyki pokazują, że średnio na uczelniach jest to od 5 do 10 proc., czyli notujemy dobry wynik – mówi prof. Zbigniew Pater, rektor Politechniki Lubelskiej, gospodarz spotkania prorektorów ds. komercjalizacji badań. Fot. Pollub

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego rola wdrożeń wyników badań naukowych staje się ważnym tematem spotkań politechnik.
  2. Jaki potencjał rynkowy ma działalność naukowo-badawcza polskich uczelni.
  3. Co rekomenduje środowisko transferu technologii ministrowi finansów i gospodarki, by zwiększyć kontrybucję z uczelni do biznesu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na Politechnice Lubelskiej spotyka się dziś wysoka kadra polskich uczelni technicznych. Jak piszą w anonsie spotkania jego gospodarze, prorektorzy mają zmierzyć się z pytaniami o sens obecnych zasad oceny badań i ich realne konsekwencje dla uczelni, naukowców i przedsiębiorców.

Prorektorzy odpowiedzialni za naukę, rozwój i współpracę z gospodarką osądzą czy obecny model nauki, prowadzenia badań i ich oceny nadąża za realiami współpracy z biznesem.

Rosnąca rola wdrożeń wyników badań staje się jednym z głównych punktów każdej dyskusji dotyczącej oceny działalności badawczej polskich uczelni. Nauka debatuje czy jest wystarczająco dostępna dla społeczeństwa i gospodarki?

Dyskusja czysto akademicka

Najkrótsza odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: nie.

Problem w tym, że debata trwa od wielu lat, a współpraca nauki z biznesem, ani się nie rozwija ani nie przenosi polskiej gospodarki na wyższy poziom.

Faktem jest bowiem, że wielu rektorów wcale nie jest zainteresowanych zwiększaniem kontrybucji ich uczelni do gospodarki przez wdrażanie wyników badań. Z komentarzy, które zbieraliśmy w XYZ przez ostatnie miesiące wynika, że nie podoba im się pomysł, by zwiększyć rolę patentów i wdrożeń w okresowej ocenie uczelni, którą przeprowadza Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Na pewno będzie to jeden z ważniejszych tematów spotkania.

Walczą ze sobą dwie szkoły. Pierwsza chce zachowania naukowego charakteru badań prowadzonych na uczelniach. Druga skłania się ku zacieśnianiu współpracy z biznesem. Ale nawet chętni do tego, by więcej wnosić do rozwoju gospodarczego nie bardzo wiedzą, jak to zrobić.

Jak się spotkać w pół drogi

Wydaje się, że nawet zainteresowane współpracą grupy – z jednej strony rektorzy i naukowcy z uczelni, z drugiej sektor transferu technologii do gospodarki (TechTransfer) – rzadko znajdują się we wspólnej przestrzeni. Spotykają się głównie we własnych gronach. Dziś prorektorzy uczelni technicznych odpowiedzialni za naukę, rozwój i współpracę z gospodarką będą debatować w towarzystwie szefowej resortu nauki prof. Marii Mrówczyńskiej, również akademiczki. Kilka dni temu nad podobnymi zagadnieniami dyskutował właśnie TechTransfer z udziałem ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. W debatach przy okrągłym stole ds. rozwoju ekosystemu startupowego do roku 2035 udziału nie brali jednak ludzie ze świata akademickiego, który miałby wnieść do całego procesu tę wartość dodaną, na którą czeka gospodarka: technologie, wynalazki, patenty, innowacje.

Za mało też w tych spotkaniach komponentu czysto biznesowego – nie da się rozmawiać o zwiększeniu poziomu transferu wiedzy z badań naukowych i uczelni do środowiska gospodarki bez udziału przedsiębiorstw. I na pewno nie da się tego zrealizować.

Patent innowacji nie czyni

Szkoły techniczne patentują najwięcej wynalazków, oferują swoim studentom największe szanse pracy przy nowych technologiach i najczęściej dostają zlecenia od firm na udoskonalanie różnych rozwiązań. W 2024 r. (ostatnie dane urzędu patentowego) to uczelnie zgłosiły najwięcej w kraju wniosków patentowych i otrzymały najwięcej patentów. Gospodarz dzisiejszego spotkania jest zaś na topie tej listy.

Ale gdy się zaczyna wydatki na badania na uczelniach i pobożne życzenia przekładać na efekty – w tym finansowe – korzyści są słabe.

Dziś tylko 5 proc. wyników badań w Polsce ma realny potencjał komercjalizacyjny. A zaledwie 1 proc. wszystkich naukowców rozmawia o zakładaniu spółek spin-off, które rozwijałyby technologie opracowane przez nich na uczelni.

Warto wiedzieć

Na papierze same sukcesy

W trwającej właśnie raz na cztery lata ocenie jakości działalności naukowej polskich uczelni zgłoszono ponad 207 tys. publikacji, ponad 170 tys. usług badawczych, 18,5 tys. projektów, prawie 10 tys. form komercjalizacji własności intelektualnej, ponad 7 tys. patentów, blisko 500 wzorów użytkowych oraz 49 praw do odmiany roślin. 

źródło: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Na scenę wkraczają pieniądze

Po raz pierwszy do gry weszły pieniądze – nie te w garści, lecz te, które zostały policzone, jako wydatek na badania na uczelniach. Pieniądze wydawane na badania, jako inwestycje publiczne, powinny pracować dla gospodarki i społeczeństwa, uważa Jakub Jasiczak, prezes Porozumienia Spółek Celowych (zakładanych przez uczelnie) i wiceprezes TechPL.

– Na spotkaniu z ministrem finansów odważyłem się mówić o ROI z nauki. W Polsce to wciąż temat tabu. Przychody uczelni z komercjalizacji wyników badań naukowych to 0,01 proc. nakładów publicznych na ich działalność badawczo-rozwojową. Takie statystyki rzadko są publikowane i praktycznie nie funkcjonują w otwartej debacie. Rektorzy powtarzają, że 1 zł zainwestowany w naukę daje 7 zł zwrotu do gospodarki. A środowisko tech-transferu wskazuje na brak podaży atrakcyjnych wyników do komercjalizacji oraz spadającą motywację naukowców do pracy z rynkiem – skomentował Jakub Jasiczak w mediach społecznościowych spotkanie z ministrem Andrzejem Domańskim.

Jego zdaniem da się ten mikry odsetek 0,01 proc. podnieść do 10 proc. Warunkiem jest spełnienie trzech podstawowych warunków:

  1. Wzmocnienie myślenia o zwrocie z inwestycji w naukę i stopniowe zwiększanie udziału przychodów z komercjalizacji w finansowaniu uczelni aż do ok. 10 proc.

2. Aktualizacja Polityki Naukowej Państwa – wskazanie i wsparcie obszarów technologicznych, w których Polska ma szansę budować globalną przewagę.

3. Budowanie popytu na innowacje z polskiej nauki: rola dla spółek Skarbu Państwa (partnerzy w definiowaniu wyzwań i potrzeb, w testowaniu koncepcji i prototypów oraz pierwsi klienci nowych technologii).

Tylko duży biznes udźwignie wdrożenia

Ten ostatni punkt to wskazanie palcem, że bez włączenia dużych firm publicznych do kreowania i testowania nowych rozwiązań nie przeskoczymy na poziom masowych wdrożeń. Nawet gdyby uczelnie stanęły na wysokości zadania. Polski biznes to małe i średnie firmy (ponad 95 proc. przedsiębiorstw).

Według raportu Banku Światowego tylko 8-10 proc. MŚP w Polsce angażuje się we współpracę innowacyjną. Zaledwie 15 proc. postawiło u siebie na jakieś ulepszenia. Mówiąc realnie, jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, nim to one będą mogły (chciały) stać się katalizatorem transferu technologii z uczelni.

Akademia za zamkniętymi drzwiami

Czy spotkanie rektorów w zamkniętym gronie ma więc sens?

– To tak jakby lekarze, żeby pogadać o nowych rozwiązaniach, które można zastosować w robotach operacyjnych, spotykali się tylko z lekarzami, bez inżynierów i ludzi od AI. Albo odwrotnie, jeśli kto woli. To się zawsze kończy, jak pierwsza narada Entów we Władcy pierścieni – w tym przypadku: podjęciem decyzji, że faktycznie sami rektorzy nie przekonają biznesu. Liczę na wspólne spotkanie i nie chcę, żeby ministerstwo nauki zaczęło od pretensji – mówi przedstawiciel polskiego ekosystemu innowacji, który woli zachować anonimowość.

Inny przedstawiciel ekosystemu dodaje, że rektorzy muszą wreszcie uczciwie przyznać, że nie wiedzą, jak zająć się transferem wiedzy i wyników badań do gospodarki. Gdy poproszą o pomoc – proces wreszcie ruszy.

Do takiego spotkania przekonuje i namawia Jakub Jasiczak. Ostatnio publicznie zaprosił do udziału w debacie wszystkie zainteresowane strony.

– Propozycja pierwszego kroku: debata Rektorzy i TechTransfer, z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Czy Panowie Rektorzy Piotr Wachowiak [SGH – red.], Andrzej Szarata [Politechnika Krakowska – red.], Piotr Stępnowski [Uniwersytet Gdański – red.], Ryszard Koziołek [Uniwersytet Śląski – red.] byliby gotowi włączyć się w taką rozmowę i zaprosić innych rektorów, dla których współpraca nauka-biznes jest ważna? – napisał Jasiczak na LinkedIn.

Lata inwestowania, miliardy grantów i nadal w ogonie

Prorektorzy, którzy spotkają się w Lublinie, mają do swojej dyspozycji bardzo świeże dane i fakty. Głośny raport Banku Światowego „Wzrost innowacyjności: zwiększanie potencjału zatrudnienia i wzrostu gospodarczego w Europie Środkowo-Wschodniej” piętnuje słabą innowacyjność Polski i drogi do tego prowadzące, w tym współpracę nauki z biznesem.  Podobne wnioski były też dostrzegalne w Europejskim Rankingu Innowacyjności (European Innovation Scoreboard).

Analitycy, przyglądając się Polsce wciąż widzą to samo: brak spójnej strategii innowacyjnej, nagromadzenie instytucji grantowych, od których zależy dofinansowanie innowacji, słaby transfer technologii z ośrodków naukowych na poziom realnej gospodarki i niską produktywność. W rankingach innowacyjności pozostajemy w trzeciej unijnej dziesiątce.

Zdaniem eksperta

Rektor Politechniki Krakowskiej kontestuje

Mówimy cały czas, że Polska w innowacjach jest w ogonie Europy. Ja się z tą tezą nie zgadzam. Polska ma wiele innowacji. Jesteśmy uważani za kraj nieinnowacyjny, bo innowacyjność mierzy się przede wszystkim liczbą patentów. To błąd, ponieważ same patenty nie pokazują prawdziwej wartości dodanej ani w gospodarce, ani w nauce. Patenty są ważne, ale nie mogą być głównym punktem odniesienia.

Politechniki mają na swoim koncie takich wdrożeń dziesiątki tysięcy, większość nie jest opatentowana. Wdrażamy mnóstwo rzeczy, bardzo często takich małych elementów, które poprawiają systemy, zwiększają efektywność, usprawniają, ułatwiają, zmniejszają koszty, ale nie są to nowoczesne technologie, więc nikt o nich nie mówi w kategoriach innowacyjności.

Polski wynalazek: pułapka na myszy?

Niektórzy rektorzy zwracają jednak uwagę, że uczelnie techniczne już raz miały szansę się wykazać i to im się nie udało.

– Po 2019 r. nastąpiło przekierowanie środków dla nauk technicznych. Miało na celu zwiększenie poziomu innowacyjności naszej gospodarki przez opracowywanie nowych produktów i rozwiązań technologicznych. Czy zatem innowacyjność wzrosła? Nie. Innowacyjność polskiej gospodarki jest w stagnacji, a nawet powiedziałbym, że w regresie. Nasza gospodarka nie jest gospodarką innowacyjną – mówi prof. Bernard Ziębicki, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Jego zdaniem, jeśli za patenty uczelnie zaczną dostawać wyższe subwencje, to wdrożeń wynalazków nadal nie będzie, ale będzie „kreatywna księgowość” w nowej odsłonie.

– Jeżeli to przez patenty uczelnie będą uzyskiwać wyższe oceny i większe pieniądze to rozpocznie się tzw. kreatywne patentowanie – uważa rektor UEK.

W wywiadzie z XYZ prof. Marta Kosior-Kazberuk, rektor Politechniki Białostockiej, przypomniała, że kilka lat temu ministerstwo nauki wyznaczało dokładnie odwrotny kierunek – ograniczało znaczenie patentów.

– Przypomnę, że obowiązujące dotąd zasady ewaluacji zostały tak ukształtowane, żeby właśnie ograniczyć przesadną liczbę patentów. Wtedy jako negatywny przykład, dlaczego nie patenty powinny decydować, stawiana była historia jednej z uczelni, która zgłosiła 36 wniosków patentowych na pułapki na myszy – mówi prof. Kosior-Kazberuk.

Ale jej zdaniem o ocenie uczelni technicznych powinno decydować kryterium związane z konkretnymi osiągnięciami, którymi można się pochwalić po zrealizowanych projektach.

– Ważne jest, żeby to, co robimy w nauce, wnosiło nową wiedzę i żeby było przydatne społeczeństwu – podkreśla rektorka Politechniki Białostockiej.

Główne wnioski

  1. Spotkanie w sprawie wdrożeń wynalazków: Prorektorzy uczelni technicznych będą debatować w Lublinie o efektywności badań naukowych dla gospodarki i biznesu. Jednak bez udziału przedsiębiorców i ekspertów transferu technologii dyskusja pozostaje akademicka. Od lat wiadomo, że współpraca: nauka-biznes słabo się rozwija i nie podnosi poziomu innowacyjności Polski.
  2. Słabe efekty komercjalizacji mimo patentów. Uczelnie techniczne zgłaszają najwięcej patentów w kraju. Łącznie wszystkie uczelnie zgłosiły do ewaluacji 7 tys. patentów uzyskanych w cztery lata. Ale realna komercjalizacja jest znikoma. Tylko ok. 5 proc. wyników ma potencjał rynkowy, a przychody z wdrożeń to zaledwie 0,01 proc. nakładów na badania uczelni. Wielu rektorów patentuje głównie dla lepszej ewaluacji, a nie rzeczywistych wdrożeń.
  3. Propozycje zmian i bariery. Aby poprawić sytuację, potrzebny jest wzrost ROI z nauki do ok. 10 proc., wskazanie priorytetowych obszarów technologicznych oraz budowanie popytu na innowacje przez duże firmy i spółki Skarbu Państwa. Kluczowe jest też wyjście poza zamknięte grono akademickie i wspólna debata rektorów, tech-transferu oraz biznesu.