Kategorie artykułu: Biznes Świat

„Zostawcie wojnę za drzwiami”. Liderzy finansów chcą wolnego handlu i globalnego ładu

„Zostawcie waszą wojnę handlową, waszą zimną wojnę i gorące wojny za drzwiami” – mówiła w Bangkoku dyrektor zarządzająca MFW. Wtórował jej prezes Banku Światowego, a ministrowie finansów Tajlandii i Finlandii podkreślali, że małe i średnie gospodarki mogą odgrywać rolę łączników w podzielonym świecie.

Kristalina Georgiewa
– Skończyłam uniwersytet imienia Karola Marksa, a dziś stoję na czele Międzynarodowego Funduszu Walutowego – mówiła Kristalina Georgiewa. Fot. Anusak Laowilas / NurPhoto / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego szefowa MFW uważa, że największym kosztem fragmentacji gospodarki światowej nie są same cła i bariery handlowe, ale stracone możliwości współpracy.
  2. Jak kraje średniej wielkości, takie jak Tajlandia i Finlandia, chcą budować odporność i sojusze nawet wbrew największym mocarstwom.
  3. W jaki sposób Bank Światowy zamierza przyciągnąć kapitał prywatny do krajów rozwijających się i dlaczego najuboższe państwa na tym nie korzystają.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

W Bangkoku od poniedziałku trwa doroczna konferencja Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. W szczycie biorą udział liderzy z około 190 krajów, w tym ministrowie finansów i szefowie banków centralnych. Seria spotkań to najważniejsze światowe forum gospodarcze. Do niedzieli liderzy finansjery mają poszukiwać rozwiązań wysokich globalnych kosztów energii, rekordowego zadłużenia i dyskutować nad rozwojem sztucznej inteligencji.

Dyskusja panelowa na temat budowy odporności państw średniej wielkości – takich jak Finlandia, Korea Południowa czy Polska – krążyła wokół jednego pytania. Jak chronić gospodarki przed wstrząsami, nie zamykając ich na świat?

Szefowa MFW Kristalina Georgiewa, prezes Banku Światowego Ajay Banga, wicepremier Tajlandii Ekniti Nitithanprapas oraz fińska wicepremier i minister finansów Riikka Purra odrzucili model samowystarczalności. Spierali się tylko o proporcje: ile bezpieczeństwa, ile otwartości i kto ma za to zapłacić.

W rozmowach przewijał się też wątek młodzieży wchodzącej na rynek pracy i zwykłych ludzi, których globalne instytucje nie mogą zawieść.

– Państwa średniej wielkości powinny dbać o globalny porządek nawet wbrew światowym mocarstwom – podkreślił tajlandzki wicepremier.

Koszty, których nie widać w PKB

Kristalina Georgiewa przypomniała, że wcześniejsze badania Funduszu szacowały potencjalne straty z fragmentacji na nawet 7 proc. światowego PKB.

– Dobra wiadomość jest taka, że nie zeszliśmy aż tak nisko. Zła – że wciąż spadamy – oceniła Georgiewa.

Za najbardziej niedoceniany uznała jednak „koszt utraconej współpracy”. Rozbiła ten koszt na trzy elementy: dublowanie działań, które można wykonać raz dla wszystkich, spowolnienie odkryć naukowych oraz erozję zaufania, od którego zależy dobrobyt ludzkości.

Dyrektor zarządzająca MFW odwołała się do własnych doświadczeń. Dorastała w Bułgarii po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. W 1991 r. kraje dawnego bloku wschodniego wróciły do instytucji z Bretton Woods.

– Skończyłam uniwersytet imienia Karola Marksa, a dziś stoję na czele Międzynarodowego Funduszu Walutowego – mówiła Kristalina Georgiewa.

Wskazała przy tym, że otwarcie na świat uwolniło wtedy tłumione talenty, co widać było zwłaszcza w Europie.

Prezes Banku Światowego zwrócił uwagę na mechanizm, który przez blisko 40 lat napędzał kraje rozwijające się. Była to produkcja lokowana u nich, a konsumpcja odbywała się w państwach rozwiniętych. W ten sposób powstawały miejsca pracy, kompetencje i klasa średnia – a umożliwiła to globalizacja.

– W dzisiejszym świecie, w którym dochodzi do wydarzeń, które kiedyś byłyby nie do pomyślenia, ważne jest utrzymywanie otwartych drzwi – podkreśliła Georgiewa.

W tym kontekście wymieniła rosyjską inwazję na Ukrainę.

Średnie gospodarki: łącznicy, nie ofiary

Riikka Purra, wicepremier i minister finansów Finlandii, stwierdziła, że w realiach nowych konfliktów państwa, które dotąd nie dbały o własną obronę, mogą mieć dziś największe trudności. Istnieje też większe ryzyko, że będą popełniały błędy.

– Możliwe, że dzisiejsze czasy są szczególnie trudne dla średnich gospodarek, polegających na swoich większych sojusznikach – oceniła Purra.

Dodała też, że jej kraj jest wrażliwy na wzrosty globalnych cen i szoki podażowe.

Purra przyznała, że zwiększone wydatki na obronność uderzą w fińską gospodarkę, ale – jak mówiła – wobec Rosji nie ma alternatywy. Zdecydowanie odrzuciła przy tym rolę ofiary. Przypomniała, że niepodległa Finlandia powstała pod presją dwóch imperiów – Szwecji i Rosji – i nauczyła się adaptować.

– Nasz sposób myślenia kształtuje wszechstronne podejście do spraw bezpieczeństwa. Musimy przewidywać zagrożenia dla bezpieczeństwa i przygotowywać się na to, co może wydarzyć się w naszym sąsiedztwie. Innymi słowy, niełatwo nas czymś zaszokować. Z natury jesteśmy odporni – podkreśliła Riikka Purra.

Purra wskazała też wyzwania dla mniejszych krajów wewnątrz Unii Europejskiej. Mówiła o wyścigu o subsydia i wspólnych zamówieniach faworyzujących duże firmy i duże kraje. Małe gospodarki mają mniejsze możliwości udziału w rywalizacji, a to zniekształca rynek i podkopuje konkurencyjność.

Zaufanie na górze i na dole

Dane instytucji finansowych pokazują, że handel między gospodarkami krajów średniej wielkości płynie swobodniej niż pomiędzy gigantami. Zarazem jednak mniejsze państwa nie mogą decydować o zasadach globalnej gry.

Tajlandzki wicepremier i minister finansów posłużył się obrazem gospodarki „w kształcie litery K”. Duże kraje i największe globalne firmy znajdują się na jej górnym ramieniu i korzystają z koniunktury. Mniejsze są na dolnym ramieniu i trudniej im się dostosować. Tajlandia, jak stwierdził, plasuje się pośrodku, dlatego może pełnić rolę „zaufanego łącznika”.

Podał przykład z sektora energetycznego: jego kraj jest importerem netto ropy i gazu z Bliskiego Wschodu. Ogromny popyt na energię ma także Singapur, podczas gdy graniczący z Tajlandią Laos dysponuje nadwyżkami hydroenergii. Tajlandia i Malezja mogą połączyć jedno z drugim.

– Możemy przekuć różnorodność w odporność – przekonywał Ekniti Nitithanprapas.

Tajlandia jest według niego w lepszej sytuacji, niż inne kraje dzięki udziałowi w łańcuchach dostaw sektora AI i napływowi bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Jak stwierdził, rząd w Bangkoku stara się zamienić kapitał w kompetencje. Zachęty dla inwestorów warunkuje transferem technologii i współpracą z uczelniami. Celem ma być podniesienie kompetencji Tajów oraz małych i średnich firm.

Kapitał prywatny: trzy nogi stołka

Ajay Banga z Banku Światowego przekonywał, że rządy w krajach Globalnego Południa są pod presją finansową. Wśród przyczyn jest trwający kryzys energetyczny. Potrzebny im jest – jak to ujął – „stołek na trzech nogach”.

Pierwsza to finanse publiczne i kapitał prywatny. Ten ostatni przyjdzie, jego zdaniem, tam, gdzie zostaną spełnione dwa warunki: infrastruktura oraz przewidywalne zarządzanie państwem. Do pierwszej kategorii Banga zaliczył infrastrukturę fizyczną, taką jak drogi, oraz ludzką: edukację i opiekę zdrowotną. Drugą nogą jest zarządzanie państwem: rządy prawa i przewidywalność regulacji.

– Jeśli w jednym kraju otwarcie hotelu wymaga 61 pozwoleń, a w innym siedmiu, to gdzie trafią moje pieniądze? – pytał Ajay Banga, odwołując się do doświadczeń z kierowania firmą.

Trzecia noga to odpowiedzialność kraju, czyli wewnętrzne zaangażowanie i decyzyjność władz i obywateli w modernizację.

Bank Światowy oferuje instrumenty ograniczania ryzyka, od ubezpieczeń po finansowanie w walutach lokalnych, i buduje klasę aktywów dla funduszy emerytalnych i ubezpieczycieli. Zmobilizowany kapitał prywatny, który współinwestuje z Grupą Banku Światowego w krajach rozwijających się i na rynkach wschodzących sięga 112 mld dolarów. Trzy lata temu były to zaledwie 32 mld dolarów.

Skutki są jednak nierówne. W ostatniej dekadzie w krajach o średnio-wysokich dochodach, takich jak Argentyna czy Indie, napływ kapitału wzrósł czterokrotnie. W grupie mniej zamożnych (Bangladesz, Angola) trzykrotnie, ale w Afryce tylko 2,5-krotnie. W najuboższych państwach, dotkniętych konfliktami, poziom pozostał bez zmian. Tam jedyną drogą są mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa, które według Bangi tworzą ok. 75 proc. miejsc pracy. Bank zaprezentował strategię ich wspierania.

Banga podkreślił, że w ciągu ok. 15 najbliższych lat w dorosłość ma wejść na świecie 1,2 mld młodych ludzi z rynków wschodzących. Będą potrzebować pracy – niekoniecznie w dużej firmie, także na własnym gospodarstwie. Państwa i instytucje międzynarodowe powinny im ją zapewnić.

Selektywnie, ale bez zamykania drzwi

Duża część rozmowy dotyczyła dywersyfikacji łańcuchów dostaw i deriskingu – redukcji zależności od geopolitycznie niepewnych partnerów.

Riikka Purra opowiedziała się za ograniczaniem zależności punktowo, bez dążenia do pełnej autonomii. Jej zdaniem jest ona „niemożliwa i nieefektywna”. Fińska minister przestrzegła, że nadmierna „sekurytyzacja” szkodzi. Rząd w Helsinkach stawia na swoje przewagi w kilku dziedzinach, w tym w budowie lodołamaczy, telekomunikacji, w dziedzinie surowców krytycznych i cyberbezpieczeństwa. W ten sposób kraj, jej zdaniem, łatwiej buduje nowe wzajemne zależności, niż rozplątuje stare.

Georgiewa zwróciła uwagę, że zintegrowanie europejskiej sieci energetycznej mogłoby obniżyć ceny energii o ponad 10 proc. Z kolei zniesienie barier celnych w Azji dałoby regionowi dodatkowe 1,8 proc. PKB.

Minister Ekniti z Tajlandii podkreślił, że kraje należące do regionalnych bloków, w tym azjatyckiego ASEAN, powinny dążyć do wzmocnienia handlu między sobą. Jak wskazał, wskaźnik handlu regionalnego w ASEAN to 22 proc., podczas gdy w Unii Europejskiej wynosi ok. 60 proc. Ekniti zaproponował ramy współpracy gospodarek cyfrowych oraz „mosty” między Azją a Europą, wspierane przez instytucje finansowe.

– Uważam, że powinniśmy przywrócić ład międzynarodowy. Jeśli wierzymy w otwarte gospodarki, w handel i inwestycje, jeśli wierzymy w otwartość, powinniśmy współpracować – podkreślił tajlandzki wicepremier.

Dodaj, że Tajlandia wierzy w międzynarodowy system oparty na zasadach – nawet jeśli wielkie mocarstwa nie pokładają w nim już ufności.

Globalny handel jak woda

Dlaczego świat – mimo rosnących barier celnych i postępującego izolacjonizmu – dotąd nie wpadł w recesję? Zdaniem Georgiewej handel jest „jak woda”: gdy napotyka przeszkodę, od razu ją omija. MFW nie przewidział recesji po wojnach handlowych ani po szoku energetycznym, bo wzmocniły się bufory polityczne rynków wschodzących. Głównym motorem wzrostu jest dziś sektor prywatny.

Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego podkreśliła, że dywersyfikacja handlu i współpracy jest lepsza od zamykania drzwi i dążenia do samowystarczalności.

– Zawsze będziemy po właściwej stronie historii, gdy skupimy się na młodych ludziach, ich pracy i zapewnimy, że będą z optymizmem patrzyli w przyszłość – podsumował prezes Banku Światowego.

Główne wnioski

  1. Liderzy najważniejszych instytucji finansowych i ministrowie finansów mówią jednym głosem w sprawie wolnego handlu i ładu międzynarodowego. Ich zdaniem geoekonomiczna fragmentacja zagraża rozwojowi świata. Eksperci wzywają decydentów, by zostawili wojny, a skupili się przede wszystkim na dobrobycie ekonomicznym zwykłych obywateli. Największym kosztem fragmentacji nie są same cła, ale utracona współpraca: dublowanie działań, wolniejsze odkrycia i erozja zaufania. Szacunki MFW mówią o stratach sięgających 7 proc. światowego PKB.
  2. Istotnym wątkiem w dyskusji była rola mocarstw regionalnych i krajów średniej wielkości. Można do niej zaliczyć państwa takie jak Korea Południowa, Tajlandia, Finlandia czy Polska. Średnie i małe gospodarki nie muszą być biernymi ofiarami. Tajlandia stawia na rolę „zaufanego łącznika” i powiązanie inwestycji zagranicznych z lokalnymi kompetencjami, Finlandia na obronność, selektywne ograniczanie zależności i bezpieczeństwo łańcuchów dostaw. Oba modele odrzucają samowystarczalność, lecz różnią się punktem wyjścia: łączenie sąsiadów kontra obrona i odporność.
  3. Kapitał prywatny trafia głównie tam, gdzie jest infrastruktura a państwo działa przewidywalnie. Najuboższe kraje pozostają poza obiegiem, a według Banku Światowego kluczem są dla nich małe i średnie firmy.