Kategoria artykułu: Sport

Życiowa forma na 34. urodziny. Katarzyna Kawa blisko gry w Wielkich Szlemach

W październiku Katarzyna Kawa pokonała 14. rakietę rankingu WTA, by następnie walczyć jak równa z równą z numerem jeden – Jeleną Rybakiną. Jest blisko debiutu w pierwszej setce światowej listy i blisko rekordu „tej najstarszej”, która wchodzi do TOP 100.

Katarzyna Kawa, polska tenisistka
Katarzyna Kawa walczy o to, by w przyszłorocznym Australian Open wystąpić bez gry w kwalifikacjach. Dotąd tylko dwa razy wystąpiła w głównej drabince Wielkiego Szlema. Fot. Fred Lee/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego, według jej trenera, Katarzyna Kawa dłużej niż inne tenisistki dochodziła do życiowej formy.
  2. Jakie cechy, według Macieja Domki, powinien mieć dobry trener tenisa ziemnego.
  3. W jaki sposób nadmierne myślenie przeszkadzało w grze Katarzynie Kawie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

To brutalność związana z tenisem – opisywać 34-letnią kobietę w kategoriach typu: „najstarsza”. Ale fakty są takie, że nigdy w pierwszej setce rankingu nie debiutowała np. zawodniczka 35-letnia. „Rekordzistką” jest Arina Rodionova, która swój debiut w tym gronie miała w wieku 34 lat i 52 dni.

Katarzyna Kawa 34 lata skończy 17 listopada. Nie życzymy pobicia rekordu, chcemy, by awansowała szybciej. Bo gra toczy się o coś innego. Polka jest obecnie 115. w rankingu WTA i walczy o to, by znaleźć się przynajmniej w gronie 104 najlepszych zawodniczek na świecie – wtedy wejdzie do wielkoszlemowego Australian Open (styczeń 2026) bez konieczności walki w kwalifikacjach.

Katarzyna Kawa i wpis Cezarego Kucharskiego

Na początku listopada Katarzyna Kawa będzie grać na turnieju w Indiach i może już tam wywalczy upragnione miejsce. Jest w świetnej formie. W drugiej połowie października na turnieju w Chinach zdumiała tenisowy świat, gdy wygrała seta z Jeleną Rybakiną, mistrzynią US Open 2026 i liderką rankingu. Grały ze sobą w ćwierćfinale turnieju WTA 500, dla Polki był to debiut na tym szczeblu imprezy takiej rangi. Przegrała 1:6, 6:3, 1:6, w drugim secie polscy kibice przecierali oczy ze zdumienia. Rundę wcześniej Kawa pokonała Belindę Bencić, 14. wówczas rakietę świata.

Katarzyna Kawa, polska tenisistka
Katarzyna Kawa to od lat częsta partnerka deblowa Mai Chwalińskiej. Fot. Jarek Praszkiewicz/PAP

Co ciekawe, po ostatnich świetnych meczach Kawy satysfakcję z własnych ocen wyraził Cezary Kucharski, były polski piłkarz i menedżer Roberta Lewandowskiego. Przypomniał na portalu X swój wpis z maja, w którym chwalił ówczesny sukces Katarzyny Kawy na niewielkim turnieju WTA 125: „Znając warsztat trenera Maćka Domki, należało się spodziewać, że Katarzyna Kawa, będąc doświadczoną tenisistką, „zrobi” jeszcze progres w swojej karierze”.

Porozmawialiśmy więc z Maciejem Domką. To były polski tenisista, który nie zrobił dużej kariery, ale w czasie turniejów zauważył u siebie skłonność do podpowiadania innym.

Białoruski epizod Macieja Domki

– Zauważałem, że gdy byłem na turnieju z kolegą jednym albo drugim, to oni osiągali trochę lepsze wyniki niż zwykle. Jakoś ciągnęło mnie do podpowiadania. Interesowało mnie to, czy i jak zadziałają moje słowa. Po skończeniu kariery trochę obraziłem się na tenis, ale, by zarabiać na życie, grałem z amatorami i trochę im podpowiadałem. Trafiłem na bardzo fajnych miłośników tenisa, w pewnym momencie usłyszałem: „Wiesz co, ty chyba powinieneś trenować prawdziwych zawodników, a nie nas. Nam to się oczywiście podoba, ale czujemy, że dałbyś sobie radę wyżej…” – wspomina Maciej Domka.

Związał się z polskimi deblistkami: Alicją Rosolską i Klaudią Jans-Ignacik. Razem awansowali na igrzyska w Londynie w 2012 r. Później pracował ze zdolną juniorką Zuzanną Maciejewską, następnie z Urszulą Radwańską, siostrą Agnieszki. Pod koniec ubiegłej dekady wyjechał na kilka lat na Białoruś, by tam pomagać w specjalnej akademii. Trenowała w niej m.in. nastoletnia Aryna Sabalenka, dziś wielka gwiazda tenisa.

– Później pracowałem z polską kadrą narodową, a także z Martyną Kubką [reprezentantka Polski – red.] czy Kamilem Majchrzakiem [jeden z najlepszych polskich tenisistów – red.]. Regularną pracę z Kasią Kawą zacząłem dwa lata temu – mówi Maciej Domka.

Maciej Domka, były polski tenisista, obecnie trener
W przeszłości Maciej Domka pracował m.in. z Urszulą Radwańską czy Kamilem Majchrzakiem. Fot. Maciej Domka/zbiór własny

Jak być dobrym trenerem

Mówi, że zrobił karierę trenerską, ponieważ chciał być takim trenerem, jakiego on nigdy nie spotkał.

– Niektórych trenerów interesowały po prostu wyniki, bo one przekładają się na pieniądze. Nie chcieli zajmować się problemami na korcie, tym, że czegoś nie umiem. A przecież jeśli zawodnik nie może czegoś zrobić na korcie, to nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że nie umie, nie rozumie błędu. I gdy widzi trenera, który nie wierzy w skorygowanie mankamentów, sam traci wiarę w siebie. Trener musi wierzyć w zawodnika, to podstawa. Wtedy dopiero można pracować nad repertuarem zagrań – mówi Maciej Domka.

Dodaje, że w jednym roku swojej kariery miał zaledwie pięć dni wolnych i nie miał wokół siebie nikogo, kto powiedziałby, że to głupota. Że trzeba nie więcej, lecz mądrzej. A organizm musi odpoczywać.

– Ale też ja byłem bardzo uparty i może dlatego nie zdołałem otoczyć się właściwymi ludźmi… – przyznaje polski trener.

Długa droga Katarzyny Kawy

W dotychczasowej karierze Katarzyna Kawa tylko dwa razy zagrała w głównej drabince Wielkiego Szlema w rozgrywkach singlowych. W 2020 r. odpadła w I rundzie US Open, w 2022 r. przegrała w II na Wimbledonie. W eliminacjach wielkoszlemowych odpadała prawie 20 razy.

– Tak, to nietypowe, że zawodniczka osiąga najlepsze miejsca w rankingu w wieku 34 lat. Ale droga Kasi była dłuższa również z tego powodu, że należała do mocnego polskiego rocznika. Pięła się w górę razem z Magdą Linette czy Paulą Kanią. Wiemy, że w polskim tenisie ilość pieniędzy była bardzo ograniczona. Mówiąc w uproszczeniu: pomoc starczała na dwie najlepsze, a już nie na trzy… – mówi Maciej Domka.

Jak okiełznać myślenie

Chwali swoją tenisistkę i jest dumny z tego, że namówił ją, by na swoją „słabość” spojrzała jak na siłę.

– Kasia bardzo dużo analizowała w czasie gry i przez to traciła płynność. Bo jak myślenie zaczyna Cię pochłaniać, to nie odbijasz naturalnie, popełniasz więcej błędów. Mózg się zacina. Kasia zdawała sobie z tego sprawę i zaczęła odrzucać analizowanie. Ale przecież ono jest ogromnym atutem, jeśli wykonujemy je „do bezpiecznej granicy”. Właśnie nad tym pracowaliśmy. Żeby analizować i jednocześnie wiedzieć, gdzie się w tym zatrzymać. Umieć tym zarządzać – wyjaśnia Maciej Domka.

Gdy pytam, czy po wejściu do Wielkiego Szlema Katarzynę Kawę stać np. na awans do jednej ósmej finału turnieju, trener błyskawicznie potwierdza.

– Tenisiści często rosną wraz z wynikami. Czasem dobre mecze zdejmują swego rodzaju „blokadę”, pokazują, że można. Kasia wygrała właśnie seta z Jeleną Rybakiną, walczyła z nią o półfinał turnieju rangi WTA 500 – kończy Maciej Domka.

Główne wnioski

  1. Przekroczenie 30. roku życia w tenisie oznacza najczęściej, iż dany zawodnik lub zawodniczka zbliżają się do końca kariery. Katarzyna Kawa tymczasem życiową formę osiągnęła tuż przed 34. urodzinami. Na turnieju w Chinach pokonała Belindę Bencić, 14. wtedy rakietę świata, a później rozegrała bardzo dobry mecz z Jeleną Rybakiną, liderką rankingu WTA.
  2. Katarzyna Kawa w najbliższych tygodniach może zadebiutować w pierwszej setce rankingu WTA. Takie debiuty w jej wieku są rzadkością, dość powiedzieć, że najstarszą debiutantką jest Arina Rodionova, która dokonała tego w wieku 34 lat i 52 dni.
  3. Maciej Domka, trener Katarzyny Kawy, jest zdania, iż tak długa droga do pierwszej setki rankingu w wykonaniu jego zawodniczki była spowodowana m.in. specyficznym „pechem”. Katarzyna Kawa urodziła się w 1992 r., wtedy kiedy Magda Linette i Paula Kania. Jak mówi trener Domka, pomoc pieniężna była skromna i starczało głównie na dwie najlepsze zawodniczki. Katarzyna Kawa była tą trzecią.