54-letni prawnik powalczy na olimpiadzie. By polecieć do Mediolanu, musiał wziąć urlop
Przez dwie dekady bez powodzenia próbował zakwalifikować się na igrzyska. W końcu porzucił swoje olimpijskie marzenie, by poświęcić się rodzinie i pracy. Został partnerem w renomowanej kancelarii prawniczej, a sport uprawiał tylko po godzinach. Nagle, w wyniku choroby jednego z reprezentantów USA, dostał powołanie do kadry. Opuścił klientów i poleciał do Mediolanu, by dołączyć do drużyny, której członkowie są w wieku jego dzieci. Poznajcie legendę curlingu, która może pobić olimpijski rekord.
W sporcie największe różnice wiekowe między zawodnikami sięgają zwykle maksymalnie 20 lat. Może dlatego tajemniczy reprezentant Stanów Zjednoczonych na igrzyskach w Mediolanie chodzi w zrobionym na zamówienie t-shircie z napisem „nie jestem tu tatą ani trenerem”.
Rich Ruohonen – 54-letnia legenda curlingu z USA i jego droga na igrzyska
Rich Ruohonen zaczął grać w latach 80., na szkolnych przerwach jako nauczyciel w szkole podstawowej w Minnesocie. W krajowych mistrzostwach zaczął występować w 1998 r., a po raz pierwszy amerykańskim czempionem został w 2008 r. Przez lata bezskutecznie próbował zakwalifikować się na igrzyska, by oficjalnie zostać olimpijskim reprezentantem Stanów Zjednoczonych.
Karierę sportową dzielił z działalnością prawniczą. Latem pracował na dwa etaty, by zimą trenować curling i walczyć o możliwość występów na największej scenie. Nigdy jednak mu się to nie udało. Najbliżej był w 2022 r. – gdy mecz o wszystko w mikstowych dwójkach przegrał jednym punktem. Wtedy uznał, że porzuca marzenie i w pełni poświęca się pracy w kancelarii TSR Injury Law, specjalizującej się w szkodach niemajątkowych.
Ironicznie, jedną z częstszych szkód niemajątkowych jest poślizgnięcie się na śliskiej powierzchni, prowadzące do kontuzji. Tak śliskiej jak lód, na którym marzenie Ruohonena może się spełnić. Kilka miesięcy temu członek jednej z najlepszych amerykańskich drużyn w curlingu zapadł na niezidentyfikowaną chorobę autoimmunologiczną. Natychmiast potrzebny był ktoś, by go zastąpić. Pierwszym wyborem okazał się Ruohonen – aktualny mistrz USA... seniorów.
Powrót do kadry USA w curlingu – nagłe powołanie i rola rezerwowego w Mediolanie
Amerykanin bez wahania przyjął propozycję. Wrócił do codziennych treningów i szybko wpasował się do nowego zespołu. Udało się to, chociaż większość członków zespołu – włącznie z trenerem – jest wiele lat młodszych od niego, a część w wieku jego dzieci. Liczył, że może tym razem uda mu się awansować na igrzyska.
Udało, ale inaczej niż Ruohonen oczekiwał. Tuż przed eliminacjami Danny Casper, chory zawodnik i jednocześnie kapitan drużyny, wyzdrowiał. Ruohonen trafił na ławkę rezerwowych. W tej roli dostał awans i obecnie przebywa w Mediolanie. Mimo że nie bierze czynnego udziału w rozgrywkach, to stał się ulubieńcem kibiców.
Ma duży dystans do siebie. W wywiadach mówi, że by być przydatnym, każdego ranka w Mediolanie robi zakupy dla grających członków zespołu i smaży dla nich omlety. Korzysta też ze swoich doświadczeń prawniczych i jako pierwszy wykłóca się z sędzią w razie jakiejkolwiek kontrowersyjnych decyzji. W eliminacjach do igrzysk udało mu się nawet przekonać arbitra do zmiany zdania na korzyść zespołu.
Rekord na zimowych igrzyskach? Najstarszy reprezentant USA w historii
Pozytywnym usposobieniem, dystansem do siebie i chęcią do gry można sobie zyskać sympatię zawodników i kibiców. W ten sposób nie da się jednak zapisać na kartach historii. A o tym właśnie marzy Ruohonen i na to pracował latami. Na szczęście, wszystko wskazuje na to, iż jego rola na lodzie nie sprowadzi się do dawania porad kolegom i zagrzewania ich do walki.
Najprawdopodobniej wkrótce zobaczymy Ruohonena jako pełnoprawnego zawodnika. Nie wróżę tu oczywiście kontuzji jego koledze. Jak przekonuje Danny Casper, kapitan amerykańskiej drużyny, 54-latek dostanie możliwość gry i spełnienia swojego marzenia. Zastąpi jednego z członków pierwszego składu.
Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, to będziemy mogli mówić o rekordzie. Rich Ruohonen stanie się najstarszym amerykańskim reprezentantem w historii zimowych igrzysk. Dotychczas najstarszym Amerykaninem na tego typu imprezie był łyżwiarz figurowy Joseph Savage, reprezentujący Stany Zjednoczone w 1932 r. Miał 52 lata.
Główne wnioski
- Wieloletnia droga Richa Ruohonena do igrzysk pokazuje konsekwencję w łączeniu kariery sportowej z pracą zawodową. Od lat 80. rozwijał się jako curler, a od 1998 r. startował w mistrzostwach USA. W 2008 r. zdobył tytuł mistrza kraju, jednak przez kolejne lata nie zdołał wywalczyć kwalifikacji olimpijskiej. Najbliżej był w 2022 r., gdy przegrał decydujący mecz jednym punktem. Po tej porażce ograniczył sportowe ambicje i skoncentrował się na pracy w kancelarii prawnej specjalizującej się w szkodach niemajątkowych.
- Przełom nastąpił niespodziewanie w wyniku problemów zdrowotnych jednego z reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Ruohonen, jako aktualny mistrz USA w kategorii seniorów, otrzymał powołanie do kadry i wznowił intensywne treningi. Ostatecznie chory zawodnik wyzdrowiał przed eliminacjami, a 54-latek znalazł się w roli rezerwowego. Dołączył jednak do zespołu w Mediolanie i wspiera drużynę organizacyjnie oraz podczas kontaktów z sędziami, pozostając w gotowości do ewentualnego występu.
- Ewentualny udział Ruohonena w rywalizacji olimpijskiej miałby wymiar historyczny. W przypadku występu stałby się najstarszym amerykańskim reprezentantem w historii zimowych igrzysk olimpijskich. Obecny rekord należy do łyżwiarza figurowego Josepha Savage’a, który reprezentował USA w 1932 r. Miał 58 lat. Decyzja o dopuszczeniu go do gry zależy od sytuacji w drużynie, jednak pozostaje on częścią składu i ma szansę spełnić wieloletnie sportowe aspiracje.


