Kategorie artykułu: Biznes Polityka

Turniej sześciu miast o kosmiczną placówkę ESA i gigainwestycję AI. Gdańsk wysunął się na czoło

Gdańsk dołącza do sieci inkubatorów Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Wygrał konkurs, pokonując Kraków i Wrocław. Za kilka tygodni okaże się, czy to zwiększyło, czy zniszczyło szanse Pomorza na zlokalizowanie tam także polskiego centrum technologicznego ESA. O tę i jeszcze jedną prestiżową i wielkobudżetową inwestycję walczy sześć miast.

Polski astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski
Polski astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski sam jest Łodzianinem i wspiera Łódź jako dobrą lokalizację dla centrum technologii ESA. Fot. PAP

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Które miasta w Polsce walczą o siedzibę centrum technologicznego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA).
  2. Jaką ofertę przedstawiają, jakim zapleczem dysponują, a co może je dyskwalifikować.
  3. Dlaczego duże inwestycje niosą ryzyko rozwoju dwóch prędkości polskich regionów.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Polski skok gospodarczy i doskonałe wyniki makroekonomiczne, ale także lokalizacja na mapie świata przypomniały państwom Europy Zachodniej, że warto z nami inwestować, a nie tylko nam coś zlecać.

Plany odbudowania tempa wzrostu europejskiej gospodarki zaczęły więc obejmować także wykorzystanie potencjału Polski. Na lokalizację u nas szansę ma warta 12 mld zł gigafabryka AI współfinansowana przez Brukselę, letnia olimpiada, o której organizację stara się rząd, a przede wszystkim centrum badawczo-rozwojowe Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Ten ostatni projekt ma największe szanse na realizację, a o ulokowanie go u siebie walczą największe polskie miasta: Kraków, Łódź, Katowice, Wrocław, Poznań i Gdańsk. Decyzję w tej sprawie polski rząd ma podjąć już w marcu. Negocjacje z ESA mogą zaś potrwać do czerwca.

Kosmiczny news z Pomorza

Na czoło wyścigu miast wysunął się Gdańsk. Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego InvestGDA poinformowała, że miasto wygrało konkurs ESA i dołącza do sieci ESA Business Incubation Centres (ESA BIC). To w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym powstanie inkubator, który wesprze dziewięć startupów z sektora kosmicznego. W najbliższych czterech latach każdy projekt otrzyma 50 tys. euro bezzwrotnego dofinansowania oraz wsparcie biznesowe, techniczne i prawne.

Gdański ośrodek będzie trzecim inkubatorem ESA w Polsce (po Warszawie i Rzeszowie). Stolica Pomorza wygrała w tym konkursie z Krakowem i Wrocławiem. Dla regionu to wielki sukces.

Z niezbyt wysokiej kwoty wsparcia finansowego dla rozwoju nowych technologii wnieść jednak można śmiało, że nie o pieniądze chodzi miastom, gdy jako partnera chcą pozyskać ESA BIC. Każdy element rozwoju lokalnej branży kosmicznej ma raczej zbliżać konkurujące miasta do wygranej w turnieju znacznie większego kalibru – o lokalizację centrum technologicznego ESA w Polsce.

Za kilka tygodni okaże się, czy najnowsze zwycięstwo Gdańska w jednej konkurencji ESA nie będzie pyrrusowe. Z jednej strony wydaje się, że im większy ekosystem kosmiczny w regionie, tym lepiej, z drugiej jednak ESA i nasz rząd mogą chcieć rozkładać akcenty rozwoju technologii kosmicznych w różnych lokalizacjach. Zwłaszcza że każde konkurujące miasto ma wiele do zaoferowania.

Turniej miast

Decydujące dla uruchomienia tego projektu było podpisanie w listopadzie 2025 r. listu intencyjnego pomiędzy Ministerstwem Finansów i Gospodarki a Europejską Agencją Kosmiczną. Stało się to możliwe po tym, jak Polska zadeklarowała podwojenie polskiej składki w technologiczne programy opcjonalne ESA (o 550 mln zł). Łącznie składka odprowadzana przez Polskę na rzecz członkostwa w ESA wzrośnie do 731 mln euro w latach 2026-2028.

Centrum, które ma powstać w naszym kraju, ma odpowiadać za budowanie bezpieczeństwa i odporności na zagrożenia (ang. resilience), w tym technologii dual-use.

– Nasze inwestycje w sektorze rosną ponad dwukrotnie. Każde zainwestowane euro w sektor kosmiczny to nawet sześciokrotny zwrot do gospodarki – podsumował wówczas porozumienie z ESA minister finansów Andrzej Domański na platformie internetowej.

Informacja o tym, że Polska powalczy o lokalizację centrum badawczo-rozwojowego ESA, uruchomiła „turniej miast”. Od razu wystartowały w nim: Kraków, Katowice, Łódź, Poznań i Gdańsk. Trzy tygodnie temu dołączył do wyścigu jeszcze Wrocław.

Obietnice i dobre chęci

To walka na obietnice i maskowanie słabych stron. Bo chociaż potencjał kosmiczny w narodzie i biznesie jest, to trudno mówić o dobrze rozwiniętym zapleczu. Szeroko rozumianym – od strategii kosmicznej, której Polska nadal nie ma, aż po zaplecze infrastrukturalne i rozwijane technologie. Największy potencjał drzemie w startupach i rozwijających się w tej branży firmach, które rosną bez istotnego wsparcia publicznego. Jak mówi w wywiadzie dla XYZ prof. Stanisław Uhl, dziekan Wydziału Technologii Kosmicznych AGH, w Polsce działa już około 500 firm z sektora kosmicznego. Nawet te najbardziej znane, jak Creotech czy Scanway, dopiero ostatnio zaczęły pozyskiwać poważne kontrakty publiczne w kraju.

Trzeba jednak przyznać, że polskie regiony starały się dotąd same jak najlepiej przygotować grunt pod rozwój inwestycji kosmicznych. Robiły to włączając się w różne inicjatywy ESA, tworząc własne klastry i inkubatory dla technologii potencjalnie kosmicznych czy inwestując w odpowiednie kierunki studiów.

Kraków i Katowice – blisko, ale nie razem

Największa konkurencja jest między miastami w niedalekiej odległości: Wrocław, Katowice i Kraków prześcigają się w zachętach.

Kraków, który właśnie przegrał wprawdzie z Gdańskiem w konkursie o inkubator ESA, zyskuje punkt, bo pod koniec stycznia otworzył FORT Kraków z podobnym przeznaczeniem do planów badawczych ESA. FORT to element strategii NATO rozwoju startupów i innowacji, które mogą służyć armii i cywilom (dual-use).

Krakowski Park Technologiczny uczestniczy już w polskim konsorcjum ESA Technology Broker, które ma wspierać transfer technologii kosmicznych do gospodarki. Miasto na siedzibę ESA oferuje tereny inwestycyjne w obszarze Nowej Huty Przyszłości – to około 700 ha terenu – podobnie jak w Katowicach – to grunty uzbrojone, poprzemysłowe. Zanim rząd zawarł porozumienie z ESA, 15 partnerów reprezentujących naukę, biznes i stronę publiczną w Krakowie podpisało w październiku list intencyjny, by zacieśnić lokalną współpracę w celu rozwoju technologii kosmicznych.  

Festiwal zachęt, jak...

Każde miasto ma swoje zalety. We Wrocławskim Parku Technologicznym (WPT) powstało wiele polskich firm kosmicznych. WPT już teraz obsługuje w swoich laboratoriach różne projekty dla ESA, a lokalne firmy kosmiczne dostarczają rozwiązania na zamówienie agencji.

Zdaniem rektora Politechniki Wrocławskiej lokalizacja ESA we Wrocławiu sprawdzi się ze względu na kompetencje akademickie uczelni w przemyśle kosmicznym, ale też w otoczeniu biznesowo-startupowym.

– Poza sztuczną inteligencją Wrocław jest bardzo silny w technologiach kosmicznych i w tym przypadku możliwe jest połączenie sił aż trzech uczelni. Politechnika Wrocławska ma swoją specjalizację i są nią mikrosatelity. W tym zakresie współpracuje z nami wiele lokalnych startupów. Z drugiej strony mamy Uniwersytet Przyrodniczy, który ma ogromny potencjał w satelitarnym obrazowaniu Ziemi. A do tego Uniwersytet Wrocławski, który wchodzi we wszystkie te obszary – mówi prof. Arkadiusz Wójs, rektor Politechniki Wrocławskiej.

To z Wrocławiem związane są takie firmy jak Scanway czy SatRev.

Krakowska AGH uruchomiła wiosną zeszłego roku pierwszy w Polsce Wydział Technologii Kosmicznych. Katowice oferują uzbrojone przemysłowe tereny pokopalniane i obiecują miliard złotych z własnego budżetu.  W Gdańsku siedzibę ma zaś Polska Agencja Kosmiczna POLSA i tym stolica Pomorza też może zapunktować.

Poznań przekonuje zapleczem ludzkim i technicznym swojej politechniki. Uczelnia prowadzi m.in. Centrum Testowania Robotów Kosmicznych – to drugie tego typu w Europie po ośrodku Luna, także należącym do ESA. W rozbudowie jest też Kampus Kąkolewo, który jest centrum testów dla technologii lotniczych i autonomicznych. Kampus jest położony ponad godzinę drogi od Poznania.

...„igrzyska śmierci”

Walka jest zacięta. Maciej Myśliwiec, ekspert SpaceAgency.biz, nazywa ją „igrzyskami śmierci”.

– W żartach oczywiście, ale konkurencja jest bardzo ostra. To, co dobrego z niej wyniknie – niezależnie od tego, kto wygra – to odkrycie albo inwentaryzacja potencjału w poszczególnych miastach. Trzeba też docenić, że, by odnieść sukces, potrafili wspólnie działać lokalni politycy, którzy zwykle ze sobą nawet nie rozmawiają – mówi Maciej Myśliwiec.

W sprawie swoich miast specjalne apele do premiera wysłali włodarze Łodzi, Katowic, Krakowa.  

Adam Pustelnik, wiceprezydent Łodzi, promuje na przykład powrót do idei Łódzkiej Wyżyny Lotniczej, opartej na Wojskowych Zakładach Lotniczych, współpracę z ESA i „potencjał łodzi akademickiej”.

– Mamy wszystko, aby branża lotnicza i kosmiczna stały się jednymi z fundamentów naszego rozwoju – przekonuje na platformie społecznościowej Adam Pustelnik, wiceprezydent Łodzi.

Do łódzkiego głosu dołączyli się rektorzy tamtejszych uczelni. Tę lokalizację popiera też polski astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski, Łodzianin, który kilka miesięcy temu odbył misję na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i reprezentuje ESA w Polsce.

– Nasze przewagi są gigantyczne. Jedną z nich jest Sławosz Uznański-Wiśniewski, absolwent naszej uczelni. To przygotowanie intelektualne z Politechniki Łódzkiej, kompetencje, w które wyposażyła go ta uczelnia, pozwoliły mu pracować w CERN, zostać astronautą i polecieć w kosmos. To pokazuje, że potencjał akademicki Łodzi jest niebanalny – mówi prezydent Adam Pustelnik.

Z kolei Katowice chwalą się tym, że to u nich w nowym hubie gamingowo-technologicznym swoją siedzibę chce otworzyć producent satelitów obserwacyjnych Iceye.

Publicznie Katowice wsparł ostatnio wiceminister nauki Marek Gzik, blisko związany naukowo ze Śląskiem.

– Śląsk jest absolutnym liderem, z kilku powodów – powiedział minister Gzik na antenie regionalnej TVP.

A na platformie X wypunktował dlaczego:

– Potęga nauki – nasze uczelnie i instytuty badawcze to zaplecze intelektualne na światowym poziomie. Przemysł 4.0 – Śląski Klaster Technologii Kosmicznych już teraz realizuje projekty, które wykraczają poza naszą atmosferę. Gotowość operacyjna – mamy infrastrukturę, ludzi i determinację, by stać się kosmicznym hubem tej części Europy – napisał wiceminister nauki.

Człowiek musi sobie czasem polatać

O tym, który ośrodek wygra ten turniej miast, może przesądzić czynnik zupełnie niezwiązany z ofertą naukową. Decydująca może się bowiem okazać logistyka.

Zdaniem ekspertów istotnym elementem oceny lokalizacji będzie jej atrakcyjność dla specjalistów spoza Polski, rozumiana przede wszystkim przez dostępność komunikacyjną, ale nie tylko. Czy to przekreśli szanse miast, jak Łódź czy Katowice, z których nie da się polecieć bezpośrednio do Paryża, gdzie siedzibę ma ESA? Oczywiście, da się polecieć z Warszawy, z dojazdem. I pewnie można się licytować na czasy dojazdu do lotnisk. Pytanie, jak to oceni ESA. Lokalizacja ma znaczenie, m.in. przez bliskość granicy z Ukrainą ESA dała do zrozumienia, że w ogóle nie będzie brany pod uwagę Rzeszów, chociaż to tam mieścił się jedyny do niedawna w Polsce pozawarszawski inkubator ESA BIC.

Prezydent Łodzi jest przekonany, że Łódź nie traci, a wręcz zyskuje, jeśli chodzi o wymagania komunikacyjne.

– Niezmiernie ważne jest nasze położenie geograficzne i infrastrukturalne, w moim przekonaniu unikatowe na skalę kraju. Stanowimy jeden organizm miejski z aglomeracją warszawską. Biorąc pod uwagę potencjał komunikacyjny Portu Polska, możemy czerpać z potencjału Warszawy, zarazem nie ponosząc ciężarów i ograniczeń wynikających z funkcjonowania w mieście stołecznym. Budowa Kolei Dużych Prędkości to najważniejszy w moim przekonaniu jego komponent i już trwa. Siedziba ESA też nie powstanie z dnia na dzień – te projekty zgrają się zapewne ze sobą w czasie. Jesteśmy więc w bezpośrednim sąsiedztwie hubów komunikacyjnych – przekonuje wiceprezydent Łodzi.

Kolej, kościół, kuchnia, klasa

Jak mówi Maciej Myśliwiec, szef firmy SpaceAgency.biz, dla ESA ważne są też inne udogodnienia, na które zwracają uwagę zagraniczni pracownicy.

– Wybrane miasto musi być kosmopolityczne, mieć międzynarodowe szkoły, świątynie różnych wyznań, somy do wynajęcia i wielokulturowe społeczności. W takim centrum będzie pracować nawet 200 osób i nie będą to sami Polacy. To ilu Polaków znajdzie tam posady, będzie zależeć od kompetencji – ESA prowadzi nabór badaczy w konkursach ogólnoeuropejskich. Dlatego agencja chce, aby lokalizacja oferowała szeroki wachlarz możliwości dla ekspatów – tłumaczy Maciej Myśliwiec.

I podkreśla, że dobra lokalizacja pozwoli odzyskać do pracy w Polsce także polskich naukowców, którzy robią kariery w innych siedzibach ESA w całej Europie.

– Chcemy, żeby Polacy, którzy pracują w ESA za granicą przyjechali do pracy w ESA w Polsce. Kiedy wrócą, to wrócą też kompetencje – cieszy się ekspert.

Gigainwestycje i ich rozkład na mapie Polski

Nie bez znaczenia są tu też – a w każdym razie powinny być – dwie inne ważne kwestie. Stanowisko rządu co do tej lokalizacji. A równolegle także wybór miejsc na dwie inne wysokobudżetowe inwestycje, do których szykuje się Polska.

– Nie wiemy, jakie są priorytety rządu, a pracodawcy sektora kosmicznego chętnie by się zaangażowali w cały proces – mówi Maciej Myśliwiec.

Co powinien uwzględnić polski rząd rekomendując ESA jedno z miast na nowe europejskie centrum? Lokalizację, w której będzie tworzona gigafabryka AI.

Baltic AI GigaFactory to wyceniony na 12 mld zł projekt stworzenia mocy obliczeniowych, które pozwolą Polsce i innym krajom z regionu (jeśli się zaangażują inwestycyjnie) zachować autonomię cyfrową. W ponad 30 proc. ma być dofinansowany przez UE, ale główny ciężar organizacji kapitału – i to prywatnego – spoczywa na polskim rządzie.  

O zdobycie tej inwestycji konkuruje podobny zestaw miast, bo są to również Wrocław, Kraków, Poznań i Gdańsk. Z opinii analityków wynika, że największe szanse mają Wrocław i Gdańsk. Ten pierwszy, ponieważ oferuje ważny ośrodek informatyczny, ten drugi – źródła energii. Kraków i Poznań już prowadzą u siebie dofinansowane przez rząd fabryki AI.  

Tak duże inwestycje mają znaczenie także dla mieszkańców i innych firm tam działających. Trzy hasła: dostęp do zasobów ludzkich, ceny mieszkań, rozwój regionalny. Prezes Krakowskiego Parku Technologicznego przyznał niedawno, że firmy, które starają się o pozwolenie na inwestowanie w lokalnej strefie ekonomicznej, mają problem ze znalezieniem pracowników, więc inwestują w robotyzację procesów. Wiadomo też, że im większy popyt na mieszkania, tym wyższe ich ceny.

Groźba rozwoju dwóch prędkości

Zdaniem ekspertów od rozwoju regionalnego trzeba zmienić zasady gry i dać szansę także miastom mniej oczywistym niż największe aglomeracje. Apelują, by tak duże prorozwojowe inwestycje w kraju zacząć rozkładać równomiernie na różne regiony.

– Jeśli chcemy osiągnąć zrównoważony rozwój regionalny, to nie może być tak, że rozwijają się tylko wielkie aglomeracje, które już same dla siebie są kołem zamachowym, jak warszawska, wrocławska, poznańska czy krakowska. Rząd musi też pamiętać o mniejszych miastach, które kiedyś pełniły funkcje wojewódzkie, a po ich utracie trochę utknęły w miejscu – mówi ekspert strategii regionalnych dr hab. Przemysław Wołczek z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Jego zdaniem brak przemyślanych decyzji wywoła z czasem poważny wewnętrzny problem Polski dwóch prędkości.

– To nie znaczy, że wszędzie każde miasto ma się rozwijać w tym samym tempie, bo różne ośrodki mają inną bazę. Natomiast należy szukać pomysłów, które pozwoliłyby mniejszym miastom również w tym rozwoju uczestniczyć – dodaje prof. Wołczek.  

Zgadza się z nim prezydent Łodzi.

– W miastach innych niż Warszawa czy Poznań decyzje o dużych inwestycjach mają siłę, by dać duży impuls rozwojowy dla miasta, a nawet całego regionu – podkreśla Adam Pustelnik.

Być może także jeszcze w tym roku zapadnie decyzja czy polskie miasta zostaną gospodarzami letniej olimpiady. Kibicuje temu Rzeszów, ale wśród chętnych znów pojawiają się te same miasta: Gdańsk, Wrocław, Poznań i Kraków.

Główne wnioski

  1. Gdańsk zwyciężył w konkursie ESA na inkubator technologii kosmicznych. Wygrał z Krakowem i Wrocławiem. W ten sposób stolica Pomorza dołączyła do europejskiej sieci jako trzeci w Polsce (po Warszawie i Rzeszowie) ośrodek inkubacji. Gdańsk walczy także o większy projekt ESA – o budowę centrum technologii bezpieczeństwa.
  2. Miasta rywalizują o dwie wielkie inwestycje: Kraków, Łódź, Katowice, Wrocław, Poznań i Gdańsk rywalizują o lokalizację centrum technologicznego ESA (bezpieczeństwo i technologie dual-use) oraz gigafabrykę AI. Przedstawiają swoje atuty (jak parki technologiczne, zaplecze naukowe, firmy kosmiczne, które już działają i infrastrukturę), a do promocji wciągają znane nazwiska. Decyzja rządu ma zapaść w marcu, negocjacje z ESA potrwają do czerwca.
  3. Czynniki decydujące o wyborze miasta dla ESA: logistyka (lotniska, kolej), atrakcyjność dla ekspatów (szkoły, kultura). Eksperci ostrzegają przed Polską dwóch prędkości i apelują o rozkładanie kolejnych inwestycji także poza największymi aglomeracjami.