Kategoria artykułu: Biznes

Przemysł chemiczny pod presją. Firmy szukają nowych szans rozwojowych

Wysokie koszty energii i chaos regulacyjny – to główne bolączki, z którymi na początku 2026 r. mierzy się przemysł chemiczny. Na poziomie unijnym rysowane są strategie mające poprawić konkurencyjność europejskiego przemysłu, ale firmy działające w Polsce na razie nie widzą realnych efektów. Trudna sytuacja zmusza ich do zamykania fabryk lub ograniczania produkcji. Najwięksi gracze pokazują, jaki mają plan na przetrwanie.

Fabryka sody w Janikowie z grupy Qemetica
Jesienią 2025 r. Qemetica zakończyła proces wygaszania produkcji sody w Janikowie. Fot.: Qemetica

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego europejski przemysł chemiczny znalazł się w trudnej sytuacji.
  2. Jak sytuację w branży ocenia polska branża chemiczna.
  3. Gdzie szans biznesowych szukają Qemetica i Grupa Azoty.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W minionym roku kwestia poprawy konkurencyjności przemysłu znajdowała się wysoko w agendzie unijnych władz i polskiego rządu. Branża chemiczna weszła jednak w rok 2026 w ponurych nastrojach. Jak podaje Polska Izba Przemysłu Chemicznego, w ostatnim kwartale 2025 r. wzrost produkcji zanotowała wyłącznie krajowa branża farmaceutyczna. Pozostałe segmenty – chemikalia oraz wyroby z gumy i tworzyw sztucznych – odnotowały spadki rok do roku. Dane za cały ubiegły rok potwierdzają, że dodatnia dynamika ogranicza się jedynie do farmacji, natomiast pozostała część sektora nie wróciła do poziomów z 2024 r. A poprzednie lata też były dla branży trudne.

– W 2023 i 2024 r. przemysł chemiczny w Europie zmniejszył się o 14 proc., a globalnie lekko wzrósł. To pokazuje, że problemy sektora nie są globalne, tylko europejskie. Przemył chemiczny rośnie np. w USA, Chinach i Rosji. Te kraje rysują plany rozwoju przemysłu na 10 lat do przodu, a nie od wyborów do wyborów. W Europie natomiast moce produkcyjne znikają i na razie nie widać przesłanek, by miało się to zmienić – stwierdziła podczas konferencji Future Talks Katarzyna Byczkowska, prezeska BASF Polska – polskiej odnogi niemieckiego giganta chemicznego.

Dwa główne problemy

Główną bolączką branży są wysokie koszty energii, związane z koniecznością importu do Europy surowców, głównie gazu ziemnego. Należąca do miliardera Sebastiana Kulczyka Qemetica podaje, że w jej zakładach sodowych energia odpowiada za około 70 proc. kosztów. Decydują o tym głównie koszty zakupu gazu i opłaty dotyczące emisji CO2. Z kolei przy produkcji nawozów, w których specjalizuje się kontrolowana przez państwo Grupa Azoty, koszty samego gazu ziemnego stanowią 75-80 proc. całego kosztu wytworzenia.

– Kolejny problem, który spędza nam sen z powiek, to regulacje. Liczba nowych przepisów, które są wprowadzane w życie, jest ogromna. Do tego są one nieprzewidywalne, a często mamy wręcz do czynienia z chaosem regulacyjnym. Bez przerwy musimy się dostosowywać, a to mocno obciąża przemysł. Doszło do tego, że BASF wydaje dwa razy więcej pieniędzy na dostosowanie się do nowych regulacji niż na badania i rozwój – wskazuje Katarzyna Byczkowska.

Recepta na kryzys

Prezes Qemetiki Kamil Majczak podkreśla, że w obecnej sytuacji europejski przemysł nie ma innego wyjścia, jak stawiać na zielone źródła energii. W ten sposób uniezależni się od dostaw drogich surowców. Z powodu trudnej sytuacji na rynku sody i rosnących kosztów spółka musiała zamknąć swoją fabrykę w Janikowie. Proces wygaszania produkcji zakończył się jesienią 2025 r. Grupa nadal natomiast wytwarza sodę w pobliskim Inowrocławiu.

– Sytuacja na rynku sody w Europie jest nadal bardzo wymagająca. Popyt nie zmienił się, ale cały czas mierzymy się z importem taniej sody spoza Europy. Rynek zalewają już nie tylko produkty z Turcji, ale także – po poluzowaniu ceł – ze Stanów Zjednoczonych. Robimy wszystko, by zapewnić stabilną przyszłość naszej fabryki sody w Inowrocławiu. To jest nowoczesny zakład. W przyszłym roku zaczniemy budować tam nowe źródło energii, czyli instalację termicznego przetwarzania odpadów, która istotnie zmniejszy koszty funkcjonowania tej fabryki – podkreśla Kamil Majczak.

Spółka aktualnie szuka okazji do przejęć także poza branżą chemiczną.

Qemetica prowadzi obecnie dziewięć biznesów, ale cały czas szukamy nowych możliwości inwestycyjnych, także poza przemysłem chemicznym. Jeszcze w tym roku zamierzamy ogłosić duży projekt w Polsce. Pojawiają się też okazje akwizycyjne poza Europą, związane z restrukturyzacją dużych grup przemysłowych. Aktywnie szukamy takich szans. Jednocześnie rozwijamy nasze biznesy, np. produkcję środków ochrony roślin w Nowej Sarzynie. W 2025 r. fabryka ta osiągnęła rekord produkcji, w tym roku chcemy zwiększyć jej przychody o kolejne 20 proc. – zapowiada Kamil Majczak.

Skąd pieniądze na transformację?

Przemysł chce się rozwijać, ale jednocześnie musi obniżać emisje CO2, a to wymaga kosztownych inwestycji.

– Transformacja energetyczna wymaga przewidywalności na wiele lat do przodu, bo musimy mieć pewność, że dany projekt nam się opłaci. To także duży wysiłek finansowy, dlatego oczekujemy, że przemysł dostanie wsparcie na ten cel. Można przecież przekierować na to pieniądze z handlu emisjami CO2. Mamy nadzieję, że polski rząd będzie aktywnie uczestniczył w rozmowach w Brukseli na temat tempa zielonej transformacji i wsparcia przemysłu – apeluje prezes Qemetiki.

Sposobem na poprawę konkurencyjności jest także wykorzystanie najnowszych technologii.

– Symulacja procesów, specjalne platformy dla badaczy, tworzenie wirtualnych bliźniaków i testowanie na nich całych instalacji – to przykłady działań, które mogą ulepszyć produkcję i zmniejszyć koszty – podkreśla Maciej Zieliński, prezes Siemens Polska.

Grupa Azoty, największy krajowy producent nawozów, wskazuje na potrzebę skorygowania unijnych regulacji dotyczących zielonej transformacji gospodarki.

– Nawet gdybyśmy zawiesili unijny pakiet klimatyczny, to przemysł i tak nie odejdzie do transformacji. Ona jest potrzebna, ale przepisy powinny być dostosowane do obecnych realiów. Dzisiaj regulacje dla całego przemysłu mają charakter represyjny. Wydajemy potężne pieniądze na opłaty za emisje CO2, ale nie mamy wsparcia dla inwestycji w dekarbonizację – zauważa Paweł Bielski, wiceprezes Grupy Azoty.

Nowe biznesy

Grupa Azoty szans na rozwój upatruje m.in. w przemyśle zbrojeniowym i współpracuje w tym zakresie z Polską Grupą Zbrojeniową. W planach ma produkcję materiałów wybuchowych.

– Już wcześniej byliśmy blisko tego obszaru, bo od lat dostarczamy kwasy niezbędne do produkcji materiałów wybuchowych. Patrząc na to, jak rozwija się przemysł obronny, postanowiliśmy wykorzystać szansę i poszerzyć nasze kompetencje. Najbardziej zaawansowanym projektem jest budowa instalacji nitrocelulozy w Tarnowie. Jesteśmy po wyborze licencjodawcy instalacji, mamy zamknięte przetargi na wybór biur projektowych. Staramy się teraz o dofinansowanie projektu – informuje Paweł Bielski.

Zdaniem eksperta

Produkcja tworzyw na krawędzi

Europejska branża tworzyw sztucznych znajduje się na krawędzi – linie produkcyjne są wygaszane, zakłady zamykane, produkcja w Unii Europejskiej spada. Udział Europy w globalnej produkcji zmniejszył się z 22 proc. w 2006 r. do zaledwie 12 proc. w 2024 r. Istotnie spadły także obroty branży: z 457 mld euro w 2022 r. do 398 mld euro w 2024 r. Główne przyczyny tej sytuacji to wysokie ceny energii w Europie oraz silna i nie zawsze uczciwa konkurencja z wyrobami z importu.

Przemysł tworzyw w Europie potrzebuje przede wszystkim rozwiązania kryzysu kosztów energii, m.in. poprzez dodanie sektora chemicznego, w tym produkcji polimerów, do unijnej listy kompensacji unijnego handlu emisjami (EU ETS) z uwzględnieniem możliwości reinwestowania uzyskanych środków w dekarbonizację. Równolegle niezbędne jest wzmocnienie ochrony na granicach UE – inwestycje w zwiększenie możliwości kontroli celnych, ujednolicenie procedur, wykorzystywanie narzędzi cyfrowego śledzenia oraz wprowadzenie obowiązku niezależnej certyfikacji dla importowanych produktów.

Główne wnioski

  1. W przemyśle chemicznym w 2025 r. wzrost produkcji wystąpił wyłącznie w branży farmaceutycznej – podała Polska Izba Przemysłu Chemicznego. Pozostała część sektora – produkcja chemikaliów, wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych – zanotowała spadek w porównaniu z poprzednim rokiem. Jednym z powodów trudnej sytuacji w przemyśle są wysokie koszty energii, związane z koniecznością importu drogich surowców do Europy, w tym gazu ziemnego. Kolejny problem to regulacje, których ciągle przybywa. – Są one nieprzewidywalne, a często mamy wręcz do czynienia z chaosem regulacyjnym. BASF wydaje dwa razy więcej pieniędzy na dostosowanie się do nowych regulacji niż na badania i rozwój – wskazuje Katarzyna Byczkowska, prezeska BASF Polska.
  2. W Polsce firmy chemiczne ograniczają produkcję lub likwidują niektóre zakłady. Qemetica pod koniec ubiegłego roku zakończyła proces wygaszania produkcji w fabryce sody w Janikowie. Chce jednak nadal się rozwijać, ale nie tylko w branży chemicznej. – Jeszcze w tym roku zamierzamy ogłosić duży projekt w Polsce. Pojawiają się też okazje akwizycyjne poza Europą, związane z restrukturyzacją dużych grup przemysłowych. Aktywnie szukamy takich szans – zapowiada Kamil Majczak, prezes Qemetiki. Z kolei Grupa Azoty chce rozwijać się w przemyśle zbrojeniowym i planuje rozpocząć produkcję materiałów wybuchowych. Najbardziej zaawansowanym projektem Azotów w tym obszarze jest budowa instalacji nitrocelulozy w Tarnowie.
  3. Przedstawiciele branży podkreślają, że transformacja energetyczna jest dla nich jedyną szansą na poprawę konkurencyjności i uniezależnienie się od importu drogich surowców. Apelują jednak o łagodniejsze tempo zmian, mniej restrykcyjne przepisy oraz pieniądze na dekarbonizację przemysłu. – To duży wysiłek finansowy, dlatego oczekujemy, że przemysł dostanie wsparcie na transformację. Można przecież przekierować na to pieniądze z handlu emisjami CO2 – proponuje prezes Qemetiki.