Kategoria artykułu: Biznes

Najemcy przyspieszają, deweloperzy hamują. Na warszawskim rynku biurowym brak nowych inwestycji

Warszawski rynek biurowy notuje rekordowy popyt, ale nowa podaż niemal zamarła. W IV kwartale 2025 r. nie oddano ani jednego biurowca. W stolicy zaczyna brakować nowych biur.

Zdjęcie przedstawia biurowce w centrum Warszawy
Od 2020 r. z warszawskiej mapy biurowej zniknęło blisko 410 tys. m kw. powierzchni, z czego rekordowe 152 tys. m kw. przypadło na sam rok 2025. (fot. Getty Images).

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego warszawski rynek biurowy w 2025 r. wszedł w fazę strukturalnego niedoboru nowej podaży.
  2. Jak deficyt nowoczesnych biur w centrum wpływa na czynsze, strategie najemców i decyzje deweloperów.
  3. Jak długo może potrwać obecna nierównowaga między popytem a podażą w Warszawie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Warszawa notuje historycznie wysoki popyt na biura, ale jednocześnie niemal zatrzymała się po stronie nowej podaży. W 2025 r. najemcy podpisali rekordowe umowy, podczas gdy liczba oddanych projektów była symboliczna. Mało tego, w ostatnim kwartale nie pojawił się ani jeden nowy biurowiec.

Na rynku brakuje nowoczesnych powierzchni. Pytanie nie brzmi już, czy luka podażowa się pojawi, lecz jak długo potrwa i kto najbardziej na niej skorzysta.

Rekordowa aktywność najemców

2025 r. przyniósł 790 tys. m kw. wynajętej powierzchni. Czyli o 7 proc. więcej niż w 2024 r. Sam IV kwartał zakończył się wynikiem blisko 310 tys. m kw. To najwyższy kwartalny wolumen w historii monitorowania rynku.

Jednocześnie w całym 2025 r. oddano do użytku niespełna 90 tys. m kw. nowej powierzchni. W IV kwartale nie oddano ani jednego biurowca. Tak głębokiego spowolnienia po stronie podaży Warszawa nie widziała od lat.

Na koniec ubiegłego roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły ok. 6,23 mln m kw. W budowie pozostawało jedynie ok. 190 tys. m kw., czyli o 16 proc. mniej niż rok wcześniej. To jeden z najniższych poziomów aktywności deweloperskiej w ostatniej dekadzie.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Biorąc pod uwagę, że proces budowy biurowca trwa średnio dwa lata, to jest to bardzo możliwe, że luka podażowa w Warszawie utrzyma się dłużej niż do końca 2027 r. W planach są nowe projekty biurowe, jednak z dużym prawdopodobieństwem nie zostaną rozpoczęte w najbliższych miesiącach i ukończone przed końcem 2027 r. – powiedziała Emilia Trofimiuk, menedżerka Działu Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO.

Deweloperzy, zamiast modernizować nieefektywne budynki, coraz częściej decydują się na ich wyburzenie pod projekty mieszkaniowe lub hotelowe.

To jednak nie tylko efekt ograniczonych startów budów. Równolegle z rynku znikają starsze, nieefektywne budynki. Część jest wyburzana. Część zmienia funkcję na mieszkaniową lub hotelową. Proces ten przyspieszył szczególnie w ostatnich dwóch latach.

– Od 2020 r. z warszawskiej mapy biurowej zniknęło blisko 410 tys. m kw. powierzchni, z czego rekordowe 152 tys. m kw. przypadło na sam rok 2025. Deweloperzy, zamiast modernizować nieefektywne budynki, coraz częściej decydują się na ich wyburzenie pod projekty mieszkaniowe lub hotelowe – zauważa Daniel Czarnecki, dyrektor działu reprezentacji właścicieli, Savills.

W efekcie realna podaż netto jest więc jeszcze niższa, niż wskazywałyby same dane o nowych oddaniach.

Centrum pod presją i deficyt dużych modułów

Największa aktywność najemców koncentrowała się w strefie Centrum oraz na Służewcu. Jednak to centralne lokalizacje przyciągały głównie nowych najemców. Służewiec pozostawał domeną renegocjacji.

Na koniec 2025 r. wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 9,1 proc. W centrum było to jedynie 6,1 proc., poza centrum 11,6 proc. Spadek w centralnym obszarze biznesu był jednym z najsilniejszych w całej Europie Środkowej.

– Gdy dane dotyczące popytu i pustostanów zestawimy z bardzo ograniczoną podażą – ok. 140 tys. m kw. w budowie, z prognozą jedynie ok. 250 tys. m kw. do dostarczenia w 2027 r., co jest jednym z najniższych wyników w ostatnich latach – widać, że w segmencie najlepszych, zrównoważonych projektów w centrum mamy ryzyko luki o charakterze strukturalnym, która może wyjść poza 2027 r. – podkreśla Arkadiusz Rudzki, członek zarządu PINK, wiceprezes ds. najmu i sprzedaży w Skanska CDE.

Duże moduły w centrum to dziś „towar” deficytowy.

– Wniosek jest taki, że luka podażowa, szczególnie w segmencie dużych modułów w centrum (właśnie powyżej 5 tys. m kw.), stanie się krytycznym wyzwaniem co najmniej do 2027 r. Obecnie w całej Warszawie jest tylko 27 budynków z taką łączną wolną powierzchnią, z czego zaledwie siedem znajduje się w strefach centralnych – zaznacza Daniel Czarnecki z Savills. 

Luka podażowa, szczególnie w segmencie dużych modułów w centrum stanie się krytycznym wyzwaniem co najmniej do 2027 r.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Renegocjacje jako bezpiecznik rynku

Struktura popytu pokazuje dojrzałość rynku. W całym 2025 r. przedłużenia i renegocjacje odpowiadały za 51 proc. aktywności. W IV kwartale ich udział sięgnął 64,5 proc.

Nowe umowy stanowiły 39 proc. całorocznego wolumenu, a ekspansje jedynie kilka procent. Firmy częściej optymalizują obecne powierzchnie, niż podejmują decyzje o relokacji.

– Z drugiej strony renegocjacje stały się głównym mechanizmem obronnym rynku, odpowiadając za aż 51 proc. całkowitego wolumenu popytu w 2025 r. W strefach takich jak korytarz Jerozolimskie, gdzie nowa podaż nie pojawiła się od lat, udział renegocjacji sięgnął rekordowych 68 proc. – wskazuje Daniel Czarnecki.

Renegocjacja staje się dziś momentem strategicznym. To okazja do poprawy układu funkcjonalnego, dostosowania biura do modelu hybrydowego oraz podniesienia efektywności energetycznej.

– Najemcy, mogący zaakceptować powierzchnię, która nie jest prestiżowa pod względem jakości i położenia, ale spełnia ich wymagania, będą skłonni do przedłużeń dotychczasowych kontraktów. Będzie to dla nich dobra alternatywa kosztowa – zaznacza Emilia Trofimiuk z AXI IMMO. 

Jednocześnie w najlepszych projektach centrum obserwowany jest klasyczny trend „flight to quality”. Firmy z sektorów IT, finansów czy usług biznesowych są gotowe zapłacić więcej za jakość, lokalizację i dostęp do talentów.

Czynsze rosną, zachęty maleją

Presja popytowa przekłada się na stawki czynszów. W centralnych lokalizacjach czynsze mieszczą się dziś w przedziale 19-27,5 euro za m kw. miesięcznie. Najlepsze lokalizacje przekraczają 30 euro. W strefach pozacentralnych czynsze zaczynają się od ok. 10 euro. Różnica między segmentem prime a starszymi obiektami systematycznie rośnie.

– W krótkim okresie można oczekiwać dalszego spadku poziomu pustostanów, wzrostu czynszów oraz ograniczenia pakietów zachęt oferowanych najemcom. Mowa szczególnie o lepszych budynkach oraz najbardziej pożądanych lokalizacjach. Presja popytowa w segmencie prime stopniowo przekłada się na poprawę pozycji właścicieli nieruchomości w negocjacjach najmu – prognozuje Przemysław Felicki, dyrektor w dziale rynków kapitałowych w CBRE.

Wzrost czynszów to tylko jedna strona medalu. Rosną również koszty fit-out (dostosowanie do wymagań i oczekiwań najemców). Coraz częściej umowy zawierane są na dłuższe okresy. To dodatkowo zmniejsza rotację i ogranicza dostępność powierzchni.

– Z jednej strony będzie się polepszała pozycja negocjacyjna właścicieli najbardziej atrakcyjnych budynków biurowych. W związku z niedoborem na rynku dobrze zlokalizowanych powierzchni biurowych o wysokim standardzie, wynajmujący dysponujący takimi modułami, będą mogli oczekiwać od zainteresowanych najemców wyższego czynszu – podkreśla Emilia Trofimiuk.

Wyższe stawki w centrum w zamian za jakość i prestiż

Eksperci zgodnie wskazują na rosnącą polaryzację rynku. Najlepsze budynki w centrum zyskują przewagę. Starsze obiekty muszą przejść z kolei głęboką modernizację lub zmienić funkcję.

– Z jednej strony mamy właścicieli budynków klasy „prime”, którzy przy spadającym wskaźniku pustostanów w centrum zyskują ogromną siłę przetargową. Z drugiej strony renegocjacje pozostaną jednym z głównych narzędzi równoważących rynek – zauważa Daniel Czarnecki.

Najemcy, dla których biuro jest narzędziem w walce o dobrych pracowników, zaakceptują wyższe stawki w centrum w zamian za jakość i prestiż.

– Jednak rosnące koszty fit-out i czynszów wypchną część firm do lokalizacji pozacentralnych lub zmuszą je do pozostania w obecnych biurach. Zaworem bezpieczeństwa nie będzie jedynie repozycjonowanie starszych obiektów, ale przede wszystkim zmiana modelu pracy – podkreśla Daniel Czarnecki. 

Potencjał z punktu widzenia inwestorów 

Zmiany w segmencie najmu wpływają również na rynek inwestycyjny. Poprawiające się fundamenty przyciągają kapitał, a banki wracają do finansowania projektów biurowych.

– Na rynku inwestycyjnym taka sytuacja może – i już to obserwujemy – prowadzić do wzrostu liczby aktywnych funduszy zainteresowanych zakupem biurowców. Poprawiające się fundamenty rynku najmu zwiększają atrakcyjność tego segmentu aktywów, zarówno dla inwestorów core, jak i value-add – wskazuje Przemysław Felicki.

Jednocześnie nowe projekty będą realizowane selektywnie. Koncentracja nastąpi w najlepszych lokalizacjach i w budynkach spełniających wysokie standardy ESG.

– Z perspektywy deweloperów ten rynek to z jednej strony wyzwanie. Ale z drugiej – bardzo czytelny sygnał, że projekty prime w najlepszych lokalizacjach będą w kolejnych latach pracować na pełnych obrotach. Ograniczony nowy produkt oraz rosnące wymagania ESG oznaczają, że ci deweloperzy, którzy dziś mają odwagę i kompetencje, by startować z kolejnymi projektami, wejdą na rynek w momencie największej luki – mówi Arkadiusz Rudzki, członek zarządu Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych (PINK).

Luka może potrwać do 2028 r.

Prognozy na najbliższe lata są jednoznaczne. Niska aktywność deweloperska i długi cykl realizacji projektów oznaczają, że podaż nie nadąży za popytem.

– Przy założeniu, że popyt pozostanie silny – a takiego się spodziewamy – zjawisko luki podażowej wystąpi również w 2028 r., a być może dłużej. Wszystko będzie zależało od relacji popytu i nowej podaży – zaznacza Emilia Trofimiuk.

Warszawski rynek biurowy wszedł więc w etap strukturalnej zmiany. Firmy muszą planować z kilkuletnim wyprzedzeniem. Deweloperzy ostrożnie uruchamiają nowe inwestycje. Właściciele najlepszych budynków wzmacniają pozycję negocjacyjną.

Deficyt nowoczesnych biur w centrum nie jest dziś scenariuszem, lecz faktem. A wszystko wskazuje na to, że nie będzie to zjawisko krótkotrwałe.

Główne wnioski

  1. Luka podażowa w Warszawie ma charakter strukturalny, a nie cykliczny. Skala ograniczonej nowej podaży, rekordowa aktywność najemców oraz jednoczesne wycofywanie starszych budynków z rynku wskazują, że Warszawa nie doświadcza chwilowego spowolnienia inwestycyjnego. Rynek wszedł w fazę trwałego niedoboru nowoczesnych powierzchni, szczególnie dużych modułów w centralnych lokalizacjach. Biorąc pod uwagę niski wolumen projektów w budowie i dwuletni cykl realizacji inwestycji, deficyt może utrzymać się co najmniej do 2027-2028 r.
  2. Rynek ulega wyraźnej polaryzacji jakościowej i lokalizacyjnej. Budynki klasy prime w centrum zyskują przewagę negocjacyjną, co przekłada się na wzrost czynszów i ograniczenie pakietów zachęt. Jednocześnie starsze obiekty poza centrum stają się przestrzenią dla renegocjacji i poszukiwania oszczędności. Różnica między segmentem najlepszych projektów a pozostałą częścią rynku będzie się pogłębiać, a część nieruchomości nieprzystosowanych do standardów ESG może zostać trwale wycofana z rynku biurowego.
  3. Firmy muszą planować ekspansję z kilkuletnim wyprzedzeniem, a renegocjacje stają się nową normą. Rosnące znaczenie umów przednajmu, fazowania ekspansji oraz renegocjacji pokazują, że elastyczność operacyjna staje się kluczowym elementem strategii najemców. Jednocześnie model hybrydowy i optymalizacja metrażu stają się narzędziem równoważenia rosnących kosztów czynszu i fit-outu.