Pozwalają oglądać mecze za darmo. NBA nie jest zadowolona
Upadł duży operator kanałów telewizyjnych i aż 13 klubów zostało bez partnera do lokalnych transmisji. Przewidzieli to New Orleans Pelicans, którzy rok temu zerwali umowę z bankrutem i stworzyli własną telewizję. Nie zamierzają rezygnować z tego modelu, choć NBA obiecuje im miliony za dołączenie do nowej platformy streamingowej.
Fot. Derick E. Hingle/Getty Images
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak działa system transmisji NBA w Stanach Zjednoczonych i dlaczego jest skomplikowany dla kibiców.
- Dlaczego New Orleans Pelicans zdecydowali się na darmowe transmisje meczów.
- Jakie skutki przyniósł darmowy model transmisji dla zasięgu i finansów klubu.
Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.
W Polsce niektóre mecze NBA transmitowane są w telewizji, w kanałach TVP Sport, Eurosport i Metro. Kto chce mieć pełną kontrolę i samemu wybrać mecz do oglądania, może wykupić subskrypcję na platformie NBA League Pass. Tam każde spotkanie dostępne jest dla kibiców na żywo lub z odtworzenia, również te dystrybuowane w telewizji.
Za oceanem nie mają tak łatwo. Każdego tygodnia wybrane mecze transmitowane są na wyłączność w telewizji ogólnokrajowej, w kanałach ESPN i NBC oraz na platformie streamingowej Amazon Prime. Mecze poszczególnych drużyn są też transmitowane przez lokalnych partnerów telewizyjnych w obrębie danego stanu. Na platformie NBA League Pass można zobaczyć tylko te, które akurat nie są puszczane u żadnego z głównych nadawców.
Jak działa system transmisji NBA w USA?
Oznacza to, że gdy kibic chce obejrzeć wszystkie mecze swojej ulubionej drużyny w jednym sezonie, to musi posiadać dostęp do pięciu źródeł - czterech telewizji i NBA League Pass. Prędko się to nie zmieni. Trzech ogólnokrajowych nadawców (ESPN, NBC i Prime) podpisało w zeszłym roku umowę z NBA opiewającą na 76 mld dol., która ma obowiązywać do 2036 r. Platforma streamingowa NBA League Pass w obecnej, okrojonej za oceanem formie też ma być rozwijana.
Dostęp do lokalnej telewizji nadal będzie konieczny, choć w wielu przypadkach zmieni się źródło. Main Street Sports Group, właściciel FanDuel Sports Network ogłosił bankructwo i zamknie się w czerwcu, a ma umowy z 13 klubami.
NBA wpadła na pomysł, żeby każdemu z nich zapewnić nowego nadawcę i pomóc w całym procesie transformacji. Trzeba jednak pamiętać, że nowa umowa na transmisje meczów, które nie trafiają do ogólnokrajowej telewizji, będzie warta miliardy. Część wpływów wpadnie do kasy ligi. NBA rozmawia już z YouTube TV i DAZN, choć chętne jest też NBC Sports. To lokalny operator czterech klubów NBA (Celtics, Warriors, 76ers i Kings), który chętnie dołożyłby kolejne do listy.
Upadek nadawcy i nowy plan NBA na miliardowe kontrakty
Wartość nowej umowy na lokalne transmisje zależy w dużej mierze od tego, ile zespołów zdecyduje się dołączyć do kolektywu pod parasolem NBA. Oprócz 13 klubów osieroconych po upadku Main Street Sports Group jest jeszcze pięć drużyn, które z obawy przed bankructwem firmy uciekły od niej wcześniej i założyły swoje kanały lub podpisały inne, krótkoterminowe umowy. Na taki ruch zdecydował się Suns, Jazz, Blazers, Mavericks i Pelicans.
Ponadto na celowniku są też cztery inne kluby, które od lat mają własne stacje telewizyjne (Wizards, Nuggets, Bulls i Rockets). NBA rozpoczęła bardzo mocny lobbing, by przekonać do swojego pomysłu jak najwięcej klubów. Liga wskazuje na potencjalnie wielkie pieniądze płynące z takiego kontraktu. To szczególnie kuszące dla mniej popularnych zespołów, bo dostęp do wspólnej platformy kupowaliby również fani popularniejszych. Wpływy mogłyby być większe niż w samodzielnym modelu.
Argumentem jest też zasięg marki. Teoretycznie znudzeni kibice mogliby przypadkiem zerknąć na mecz innej drużyny niż ich ulubiona.
Kluby NBA podzielone w sprawie wspólnej platformy transmisyjnej
Nie wiemy jeszcze, kogo skusiła ta wizja, bo rozmowy trwają. Wiadomo jednak, kto w ogóle nie jest przekonany. New Orleans Pelicans już wcześniej uciekli od Main Street Sports Group i we współpracy z firmą Gray Media utworzyli własny kanał telewizyjny o nazwie GCSEN (Gulf Coast Sports & Entertainment Network).
Mecze, które wcześniej dostępne były tylko w płatnej kablówce na FanDuel Sports Network, zaczęły być puszczane w darmowym kanale. Zamiast trafiać do około 700 tys. domostw w samej Luizjanie, docierają już do około 10 mln telewizorów, również w okolicznych regionach: Mississipi, Alabama i północna Floryda. Wkrótce mają być dostępne też na nowej i zupełnie darmowej platformie streamingowej klubu.
Darmowa telewizja Pelicans zwiększa zasięgi i zainteresowanie klubem
Jest jeden minus. Wcześniej Pelicans inkasowali około 25 mln dol. rocznie z lokalnych praw telewizyjnych, a dziś klub zarabia tylko 6 mln dol., głównie z reklam. Trudno jednak policzyć inne korzyści z darmowego modelu. Włodarze klubu z Nowego Orleanu przekonują, że sprzedaż gadżetów oraz zainteresowanie biletami na mecze klubu wyraźnie wzrosły. Sponsorów też przybyło, choć wyniki sportowe są kiepskie.
Nie od razu ten układ zaczął jednak działać. Gdy klub założył kanał, to nie miał pomysłu, co na nim puszczać poza meczami oraz studiem przed i po spotkaniu. Czas ekranowy zapełniał programami o naprawach samochodów i urządzaniu ogrodu.
Dopiero z czasem zatrudniono dziennikarzy, którzy dziś w ciągu dnia rozmawiają o sporcie. Nie tylko o koszykówce, ale także futbolu amerykańskim. W Nowym Orleanie grają przecież Saints, klub z ligi NFL należący do Gayle Benson, która jest też właścicielką Pelicans. Dzięki temu, że kanał był darmowy, a mieszkańcy stanu uwielbiają sport, oglądalność wzrosła aż o 100 proc. na przestrzeni roku.
Kanał jest traktowany jako darmowe źródło sportowych treści, z którego można korzystać przy wykonywaniu pracy fizycznej lub domowych robótek. Dzięki temu wiele osób przypadkiem trafiło na mecz Pelicans.
Model darmowych transmisji. Co z przychodami i rozwojem marki?
Przedstawiciele Pelicans przekonują, że inne kluby wielokrotnie kontaktowały się z nimi, by poznać szczegóły działania stacji telewizyjnej klubu. Doszło do podziału na dwa zupełnie niespodziewane stronnictwa. Z jednej strony są Pelicans, a z drugiej NBA. Lidze zależy, by możliwie duża liczba zespołów dołączyła do nowego, planowanego kontraktu. Za to Pelicans nie tylko opowiadają klubom, jak korzystny jest inny model, ale też sami odrzucają propozycję NBA.
– Nasz kanał, czyli Gulf Coast Sports & Entertainment Network nigdzie się nie wybiera. Nawet jeśli NBA do nas przyjdzie i powie, że ma umowę ze wszystkimi pozostałymi klubami, że dostaniemy za to dużo pieniędzy i musimy puszczać mecze tylko u nas, to się nie zgodzimy i myślę, że utrzymamy GCSEN. Ta telewizja jest świetna dla naszej marki, wzrostu jej popularności, sprzedaży gadżetów i wszystkiego innego – mówi Greg Bensel, menedżer odpowiedzialny za komunikację w New Orleans Pelicans.
New Orleans Pelicans utworzyli GCSEN we współpracy z Gray Media na podstawie umowy, która kończy się za rok. Teoretycznie mogliby przenieść swój kanał na platformę organizowaną przez NBA, ale niewiele na to wskazuje. Najbardziej chętne na współpracę z NBA będą kluby, które ucierpiały z powodu Main Street Sports Group. Bankrut od miesięcy im nie płaci lub opóźnia się z wypłatami, więc mogą być zdesperowane i przystać na warunki ligi, które na pewno będą lukratywne.
Główne wnioski
- Model transmisji NBA w Stanach Zjednoczonych pozostaje skomplikowany i rozproszony, co utrudnia kibicom dostęp do wszystkich meczów jednej drużyny. Widzowie muszą korzystać z kilku różnych źródeł, w tym telewizji ogólnokrajowej, lokalnych nadawców oraz platformy streamingowej.
- Upadek jednego z głównych operatorów lokalnych transmisji stworzył przestrzeń dla NBA do wprowadzenia bardziej scentralizowanego modelu dystrybucji praw medialnych. Liga prowadzi działania, które mają skłonić kluby do przystąpienia do wspólnej platformy, podkreślając potencjalne korzyści finansowe oraz większy zasięg. Inicjatywa ta ma wyraźny wymiar biznesowy, ponieważ nowy model może generować znaczne przychody, z których część zasili bezpośrednio budżet ligi.
- Przykład New Orleans Pelicans pokazuje alternatywną strategię opartą na darmowej dystrybucji treści. Klub zrezygnował z wysokich przychodów z praw telewizyjnych na rzecz zwiększenia dostępności meczów, co przełożyło się na większy zasięg i wzrost zainteresowania. Dane wskazują na rosnącą oglądalność oraz większe zaangażowanie kibiców.




