Nowy prezes Grupy Azoty ma plan dla nawozowego giganta i zawiadamia służby
Grupa Azoty jeszcze w tym roku uruchomi potężną platformę handlową dla rolników, a do współpracy zaprosi także inne firmy działające w branży rolniczej. Jednocześnie nowy zarząd rozlicza poprzedników za decyzję o budowie fabryki tworzyw w Policach za ponad 7 mld zł. – To wygląda tak, jakby celem było zniszczenie Grupy Azoty, a plan ten miał być może niepolskie korzenie – sugeruje Marcin Celejewski, prezes Azotów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki pomysł na zwiększenie przychodów ma nowy prezes Grupy Azoty.
- Dlaczego według prezesa służby specjalne powinny przyjrzeć się decyzji o budowie fabryki tworzyw w Policach.
- Jak sytuację biznesową Azotów oceniają analitycy.
Marcin Celejewski – po miesiącu od objęcia sterów w Grupie Azoty – kreśli plany na przyszłość nawozowej grupy. Od stycznia pełni też funkcję prezesa zależnej Grupy Azoty Puławy. Wcześniej nie miał doświadczenia w branży chemicznej, ale zarządzał takimi spółkami jak LOT czy PKP Intercity. Jak sam przyznaje, wchodzi do Azotów jako transformator, który ma postawić na nogi największego polskiego producenta nawozów. Zapewnia, że nie postrzega tarnowskiej spółki jako firmy z problemami, ale jako giganta, który pomimo poważnych kłopotów nieprzerwanie pracuje i jest jednym ze stabilizatorów bezpieczeństwa żywnościowego Europy.
– Dotychczas mocno skupiano się na tym, by restrukturyzować zadłużenie grupy. Ale ja zadałem sobie pytanie: co dalej? – opowiada prezes Azotów Marcin Celejewski.
Potężna platforma handlowa
Jednym z pomysłów nowego prezesa jest budowa na bazie Grupy Azoty platformy handlowej, która działać będzie podobnie do Allegro. Poza nawozami produkowanymi w fabrykach należących do Azotów, sprzedawane tam będą także inne produkty dla rolników, np. środki ochrony roślin, usługi kredytowe i ubezpieczeniowe.
– Grupa Azoty jest drugim pod względem wielkości producentem nawozów w Europie. Jest więc naturalnym podmiotem do tego, by skonsolidować wszystkich dostawców produktów i usługodawców działających w branży rolniczej. Stworzenie platformy handlowej, skupiającej cały łańcuch wartości wokół rolników, wydaje się naturalnym posunięciem. Nie wymaga to wielkich nakładów inwestycyjnych. Natomiast siła naszej marki jest tak duża, że jestem pewien, że znajdziemy partnerów, którzy będą chcieli uczestniczyć w tym projekcie – przekonuje Marcin Celejewski.
Dalsza konsolidacja grupy
Nowy prezes chce także dokończyć proces konsolidacji grupy. Takie plany miały również poprzednie zarządy Azotów, ale do dziś nie udało się tego w pełni zrealizować. Grupa ma aż 54 spółki zależne, a wśród nich duże zakłady produkcyjne w Tarnowie, Puławach, Policach i Kędzierzynie-Koźlu. Ich konsolidacja nigdy nie była łatwa. O utrzymanie niezależności poszczególnych zakładów walczyli związki zawodowe i lokalni politycy. Marcin Celejewski wierzy jednak, że tym razem konsolidacja się uda.
– Nasze zakłady dzisiaj konkurują ze sobą na rynku. Przecież to absurd. Powołaliśmy specjalny zespół, który zajmie się konsolidacją produkcyjną, sprzedażową, kadrową, finansową. W zespole tym są najlepsi z najlepszych menedżerów ze wszystkich zakładów. W grupie nie było jak dotąd nawet koordynacji remontów instalacji w poszczególnych zakładach. Azoty muszą działać jako jedna grupa, nie widzę innego wyjścia. Wiem, że to trudne, i że nie unikniemy napięć. Jednak jako menedżer nie mogę patrzeć, jak uciekają nam miliony tylko dlatego, że grupa nie jest skonsolidowana – argumentuje prezes Azotów.
Dodaje, że cała procedura będzie podzielona na kilka etapów. Plan jest taki, by pod koniec maja zespół przedstawił pierwsze efekty swoich prac. W pierwszej kolejności realizowane będą te działania, które są nieinwazyjne, czyli nie będą wywoływać napięć wśród załogi.
Dług wciąż ciąży na Azotach
Sytuacja finansowa Azotów pozostaje trudna z uwagi na ciążący na grupie dług zaciągnięty przed laty na budowę fabryki tworzyw sztucznych w Policach (projekt PDH). Pierwotnie, w 2015 r., inwestycja miała polegać na uruchomieniu produkcji propylenu i kosztować około 1,7 mld zł. W latach 2017-2018 zdecydowano jednak o jej powiększeniu o instalację do produkcji polipropylenu (popularne tworzywo sztuczne wykorzystywane w różnych sektorach gospodarki). Do tego doszła budowa portu przeładunkowego. Ostatecznie cała inwestycja pochłonęła już ponad 7 mld zł i do dziś się nie zakończyła.
Cała grupa mocno się zadłużyła, aby zrealizować projekt. W efekcie wpadła w poważne kłopoty finansowe. W najgorszej sytuacji znalazła się zależna spółka GA Polyolefins, do której należy nowa fabryka. Banki finansujące inwestycję straciły cierpliwość i zażądały od GA Polyolefins natychmiastowej spłaty kredytów o łącznej wartości niemal 4 mld zł. Po kilku miesiącach negocjacji spółkę tę zdecydował się odkupić od Azotów paliwowy koncern Orlen. Nie kończy to jednak problemów Grupy Azoty.
– Po przejrzeniu dokumentacji i historii projektu PDH muszę przyznać, że wygląda to tak, jakby projekt ten powstał specjalnie po to, by pogrążyć Grupę Azoty. Od 2018 r., gdy inwestycja eskalowała do ogromnych rozmiarów, nastąpił drenaż finansowy nie tylko samej spółki budującej fabrykę w Policach, ale wszystkich spółek Grupy Azoty. Poziom zadłużenia był tak duży, że instytucje finansowe wymusiły poręczenia kredytów przez niemal wszystkie spółki grupy. I pomimo sprzedania spółki GA Polyolefins, ogromna część tego długu nadal będzie z nami – podkreśla Marcin Celejewski.
W jego ocenie sprawie powinny przyjrzeć się państwowe służby specjalne.
– Były analizy, które wskazywały, że ten projekt nie ma sensu. A mimo to nikt tego nie zatrzymał. Według mnie to nie jest zwykła niekompetencja czy niegospodarność. To wygląda tak, jakby celem było zniszczenie Grupy Azoty, a plan ten miał być może niepolskie korzenie. Skierowaliśmy tę sprawę do prokuratury i odpowiednich służb – informuje prezes.
Potrzebny nowy model działania
Według giełdowych analityków porządkowanie grupy idzie w dobrym kierunku, ale przed spółką wciąż jest wiele wyzwań.
– Grupa Azoty ma już za sobą kluczowe decyzje korporacyjne, dotyczące sprzedaży projektu PDH Orlenowi. Przed nią jeszcze zapowiadane dokapitalizowanie przez Skarb Państwa. To musi się wydarzyć, aby poprawić płynność finansową spółki – podkreśla Jakub Szkopek, analityk Erste Group.
Walne zgromadzenie akcjonariuszy Azotów zgodziło się już na emisję akcji skierowaną do Skarbu Państwa. Tą drogą spółka chce pozyskać od państwa około 600 mln zł na rozwój. Decyzja o terminie emisji jeszcze nie zapadła.
Aktualnie bolączką Azotów są wysokie ceny gazu. Jest to związane z zawirowaniami na rynkach surowców energetycznych z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. Gaz ziemny jest głównym surowcem wykorzystywanym do produkcji nawozów.
– Obecnie sytuacja na rynku nawozów jest zdominowana przez wysokie ceny gazu. Azoty odczują to zapewne w drugim kwartale tego roku. Obawiam się, że marcowe podwyżki cen nawozów były zbyt niskie, aby zrekompensować drożejący surowiec – przewiduje Jakub Szkopek.
Według eksperta w dalszej perspektywie Azoty powinny całkowicie przemodelować swój biznes.
– Zarząd Azotów powinien teraz zastanowić się, jak zmienić model biznesowy grupy. Niestety, przez projekt PDH Azoty straciły 10 lat swojej działalności. W tym czasie mogły zająć się dekarbonizacją, dostosować się do nowej rzeczywistości. Istotą działania grupy przez dekady była produkcja nawozów na tanim rosyjskim gazie. To się zmieniło i nie wiadomo, czy kiedykolwiek rosyjski gaz znów zacznie płynąć rurociągiem do fabryk Azotów. Mamy natomiast import tanich nawozów ze wszystkich stron. Dużo lepiej w takiej sytuacji radzi sobie konkurencyjna Yara, która zredukowała produkcję nawozów w Europie do 40 proc. W takiej sytuacji Azoty powinny przemodelować swój biznes i zastanowić się np. nad importem amoniaku – proponuje analityk Erste Group.
Główne wnioski
- Nowy prezes Grupy Azoty Marcin Celejewski ma plan na zwiększenie przychodów nawozowej spółki. Chce jeszcze w tym roku zbudować platformę handlową dla rolników, która będzie działać podobnie do Allegro. – Grupa Azoty jest drugim pod względem wielkości producentem nawozów w Europie. Jest więc naturalnym podmiotem do tego, by skonsolidować wszystkich dostawców produktów i usługodawców działających w branży rolniczej – przekonuje prezes. Kolejnym priorytetem jest dokończenie konsolidacji grupy, co ma usprawnić jej działanie na wielu poziomach.
- Zarząd Azotów podkreśla, że spółka wciąż ponosi finansowe konsekwencje budowy fabryki tworzyw w Policach za ponad 7 mld zł. Pomimo sprzedaży Orlenowi spółki zależnej, która jest właścicielem nowego zakładu, część kredytów zaciągniętych na tę inwestycję nadal będzie ciążyć na Azotach. W ocenie nowego prezesa sprawą powinny zainteresować się państwowe służby specjalne. – Były analizy, które wskazywały, że ten projekt nie ma sensu. A mimo to nikt tego nie zatrzymał. Według mnie to nie jest zwykła niekompetencja czy niegospodarność. To wygląda tak, jakby celem było zniszczenie Grupy Azoty, a plan ten miał być może niepolskie korzenie – informuje Marcin Celejewski.
- Eksperci podkreślają, że Grupa Azoty ma za sobą kluczowe decyzje korporacyjne dotyczące sprzedaży nowej fabryki w Policach oraz zgody na dokapitalizowanie spółki przez Skarb Państwa. Aby przetrwać na trudnym rynku nawozowym, tarnowska spółka powinna natomiast zmienić swój model biznesowy. – Istotą działania grupy przez dekady była produkcja nawozów na tanim rosyjskim gazie. To się zmieniło. Mamy natomiast import tanich nawozów ze wszystkich stron. W takiej sytuacji Azoty powinny przemodelować swój biznes i zastanowić się np. nad importem amoniaku – proponuje Jakub Szkopek, analityk Erste Group.

