Rząd bierze się za biegłych sądowych. „Pierwsza taka ustawa w historii”
Dyplom już nie wystarczy, by dożywotnio wpisać się na listę biegłych sądowych. Przyzwyczajenia zastąpią przepisy i standardy wydawania opinii przez biegłych. To założenia długo wyczekiwanego projektu ustawy, która ureguluje działalność ponad 18 tys. biegłych sądowych.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego obowiązujący system pracy biegłych sądowych uważany jest za niewydolny.
- W jaki sposób działalność biegłych wpływa na długość postępowań sądowych.
- Co zmieni projektowana ustawa o biegłych sądowych i jakie uwagi zgłosiło środowisko.
– To będzie pierwsza taka ustawa w historii. Rozpoczynamy proces uzgodnień i konsultacji nad reformą instytucji biegłego w postępowaniach sądowych. Ta ustawa ma przede wszystkim na celu uporządkowanie rynku biegłych w Polsce – zapowiadał wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
W jaki sposób dotychczasowa praca biegłych hamuje postępowania sądowe? Dlaczego niejednokrotnie jakość ich opinii pozostawia wiele do życzenia? Czy obszerna ustawa, która nakłada na biegłych nowe obowiązki, usprawni system? O obecnym stanie prawnym, praktykach biegłych, a także zasadach ich działalności w świetle nowej ustawy rozmawiamy z ekspertami.
„Systemu nie ma”
Na początek warto zwrócić uwagę, jak dziś uregulowana jest funkcja biegłego sądowego. W dość lakoniczny sposób informuje o formalnościach związanych z funkcją biegłego. Zdaniem ekspertów biegli wpisani na listę mają dość dużą swobodę działania.
– Nie ma systemu, którego moglibyśmy oczekiwać. Biegli często wpisywani są na listy prowadzone przez sądy okręgowe dożywotnio. To system nie tyle niewydolny, ile patologiczny. Za biegłym mogą ciągnąć się złe opinie, a taka osoba i tak będzie figurować na liście. Celem ustawy jest uporządkowanie tej kwestii – wyjaśnia dr Łukasz Wydra, adwokat, partner w kancelarii Jabłoński Koźmiński.
Kacper Fara, radca prawny, partner w Kancelarii J. Dauman Legal, wyjaśnia, na czym obecnie polega procedura wpisania biegłych na listę.
Nie istnieje ugruntowana prawnie procedura weryfikacji, czy wiedza biegłego jest obiektywnie wystarczająca dla wydawania wartościowych dowodowo opinii.
– Aktualnie ustanowienie biegłego przez prezesa sądu okręgowego poprzedzone jest m.in. przedstawieniem przez potencjalnego eksperta dokumentów lub innych dowodów potwierdzających teoretyczne i praktyczne umiejętności i wiedzę z danej gałęzi nauki. Ocena tego, czy kompetencje zostały dostatecznie wykazane, należy do prezesa sądu okręgowego. Nie istnieje ugruntowana prawnie procedura weryfikacji, czy wiedza biegłego jest obiektywnie wystarczająca dla wydawania wartościowych dowodowo opinii – wyjaśnia ekspert.
Jak dodaje, nie ma także mechanizmu cyklicznej oceny pracy biegłego, co potwierdza resort sprawiedliwości.
„W praktyce prezesi sądów okręgowych, przy których ustanawiani są biegli sądowi, sprawujący kontrolę nad pracą biegłych sądowych nie mają – poza możliwością odwołania z funkcji biegłego – żadnych mechanizmów, które uprawniałyby ich do zastosowania wobec biegłych sankcji za nierzetelne wywiązywanie się z obowiązków biegłego sądowego” – wyjaśnia w odpowiedzi na nasze pytanie resort sprawiedliwości.
Ani ekspertów, ani procedur
Ustawodawca powołał się także na raporty Najwyższej Izby Kontroli, Fundacji Prawa Człowieka czy Forensic Watch, które wskazują na zidentyfikowane przeszło dekadę temu, ale jednak wciąż aktualne problemy. Mowa o niskim poziomie przygotowywanych opinii biegłych, niedostatecznym przygotowaniu merytorycznym biegłych czy braku kontroli nad wydawanymi opiniami.
Co więcej, Najwyższa Izba Kontroli już przeszło dekadę temu zwracała uwagę, że brakuje ekspertów wydających terminowo merytoryczne i rzetelne opinie. W raporcie czytamy, że nie ma skutecznej procedury weryfikowania kompetencji kandydatów na biegłych sądowych, a w niektórych dziedzinach także samych kandydatów. To przekłada się na długi czas oczekiwania na rozstrzygniecie sprawy przed sądem. NIK zdiagnozowała wówczas, że brakuje ram prawnych i organizacyjnych, by sądy mogły sprawnie i efektywnie korzystać z instytucji biegłych.
Warto wiedzieć
Biegli sądowi w liczbach
Z danych, które uzyskaliśmy od Ministerstwa Sprawiedliwości, wynika, obecnie na listach prezesów sądów okręgowych jest ok. 18 tys. biegłych sądowych. Z szacunków resortu wynika, że projekt ustawy o biegłych sądowych i instytucjach opiniujących będzie oddziaływał na ok. tysiąc instytucji naukowych i specjalistycznych.
W 2025 r. sądy powszechne wykazały w sprawozdaniach statystycznych:
- 315 999 sporządzonych opinii pisemnych (z wyłączeniem tłumaczy przysięgłych)
- 379 945 wysłanych akt sprawy do biegłych/podmiotów wydających opinie w sprawach (z wyłączeniem tłumaczy przysięgłych). W ponad 280 tys. przypadków akta trafiły do biegłych sądowych, w pozostałych: do biegłych spoza listy i do innych podmiotów.
Co tak naprawdę wydłuża sprawy?
W jaki sposób niedobór biegłych w danych dziedzinach (np. medycyna czy informatyka) może wydłużać proces? Jaki wpływ na przebieg sprawy ma poziom kompetencji biegłego? Zdaniem Łukasza Wydry, w obecnym stanie prawnym strony „wymieniają się pismami” w przedmiocie wystawionej opinii, a tym samym sprawa w sądzie się wydłuża.
– Zwykle to „wymiana ciosów”. Sąd zobowiązuje biegłego do przygotowania opinii. Ta powinna trafić do sądu w wyznaczonym terminie, którego nie zawsze trzyma się biegły sądowy. Następnie strony mogą wnosić zastrzeżenia do opinii, co wydłuża czas postępowania. Sąd przesyła biegłemu uwagi stron, by ten mógł się do nich ustosunkować. W tym miejscu może pojawić się zlecenie wydania opinii uzupełniającej lub nowej opinii. Sąd może powołać dodatkowego biegłego lub zastąpić eksperta innym. Sam byłem świadkiem sytuacji, kiedy trzeba było powoływać nowego biegłego. Wówczas spór zaczyna się od początku – wyjaśnia dr Łukasz Wydra.
Niejednokrotnie to kompetencje biegłego czy też metodologia opiniowania wpływa na jakość ekspertyzy, a co za tym idzie, ryzyko jej podważenia.
– Często występują również sytuacje, gdy biegli nie są w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi, sporządzając wnioski wielowariantowe. Innymi słowy: zamiast przybliżyć strony i sąd do rozstrzygnięcia, otwierane są kolejne pola do interpretacji. Zdarza się również odwrotna sytuacja, gdzie przyjęty model interpretacyjny lub wnioski opinii są lakoniczne i nie pozwalają na rzetelną, merytoryczną ocenę konkluzji lub założeń przyjętych przez biegłego – dodaje Kacper Fara.
Tu z pomocą ma przyjść Państwowa Komisja Certyfikacyjna.
Kontrola kwalifikacji co pięć lat
„Brak jednolitych zasad weryfikacji kompetencji, nierówny poziom opinii oraz niedobór biegłych w niektórych specjalnościach prowadzą do wydłużania postępowań i konieczności sporządzania opinii uzupełniających” – uzasadnia Ministerstwo Sprawiedliwości.
Projekt zakłada powołanie Państwowej Komisji Certyfikacyjnej, która nadzorować będzie prace biegłych. W jej ramach mają działać zespoły, które będą czuwać nad procesem wydawania opinii, a także wyznaczać ich standardy dla danych specjalności.
Komisja będzie miała za zadanie także zweryfikować umiejętności biegłych. Mowa tu zarówno o doświadczeniu „na papierze”, jak i umiejętnościach sporządzania i prezentacji opinii, a także ocenie wiedzy specjalistycznej. Potwierdzeniem spełniania kryteriów, by pełnić funkcję biegłego, będzie certyfikat wydawany na pięć lat. Jak uzasadnia resort sprawiedliwości: „wpis na listę biegłych przestanie być formalnością, a stanie się gwarancją rzeczywistych kompetencji”.
– Dowody potwierdzające kwalifikacje biegłych nie będą miały już jedynie formalnego charakteru. Biegli będą musieli dostosować się do nowych regulacji. Obecne, rozproszone prawo, nie stanowi wprost o metodach wydawania opinii. Dotychczasowy system sprowadza się do tego, że biegły sporządza opinię, pracując na kilku metodach oceny, lub wypracował własny mechanizm. To z kolei bywa kością niezgody pomiędzy wszystkimi uczestnikami postępowania. Każda ze stron może podważyć opinię ze względu na przyjętą metodologię. Zgodnie z ustawą będziemy mieli spójne standardy metodologiczne. Standaryzacja będzie uwzględniała najbardziej aktualny stan wiedzy, a harmonizacja zasad pozwoli uniknąć konfliktów w sądzie – wyjaśnia dr Łukasz Wydra.
Warto wiedzieć
Dyplom nie wystarczy. Kto będzie mógł zostać biegłym sądowym?
Projekt ustawy określa następujące warunki:
- posiadanie obywatelstwa polskiego albo obywatelstwa innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej, państwa członkowskiego Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub Konfederacji Szwajcarskiej,
- posiadanie pełnej zdolności do czynności prawnych,
- niekaralność za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe,
- posiadanie udokumentowanych wiadomości specjalnych z danej dziedziny nauki, techniki, sztuki, rzemiosła lub w innej dziedzinie, w której ma wykonywać czynności biegłego sądowego,
- ukończenie 25 lat,
- pięcioletnie doświadczenie w danej dziedzinie,
- w przypadku osób wykonujących zawody regulowane – posiadanie czynnego uprawnienia do wykonywania zawodu,
- posiadanie certyfikatu biegłego sądowego, który wydawany będzie na pięć lat,
- udział w 15-godzinmnym szkoleniu (z obowiązku tego zwolnione będą osoby posiadające wykształcenie prawnicze).
Nie tylko prawo stoi w miejscu. Wynagrodzenia także
Rozporządzenie w sprawie określenia stawek wynagrodzenia biegłych przez długie lata nie było zmieniane. Stawki wzrosły w 2024 r.: za godzinę pracy biegły pobiera średnio kilkadziesiąt złotych. Stawka zależna jest od stopnia złożoności problemu będącego przedmiotem opinii, a także nakładu pracy i kwalifikacji biegłego. Zdaniem Łukasza Wydry, to właśnie pieniądze niejednokrotnie są powodem wykreśleń z listy biegłych.
– Wielu biegłych zrezygnowało, gdyż prace włożone w przygotowanie opinii, samo stawienie się w sądzie i wypowiadanie się w przedmiocie opinii stanowiło wysiłek i czas niewspółmierny do wynagrodzenia – wyjaśnia Łukasz Wydra.
Z projektu ustawy wywnioskować można, że wynagrodzenie biegłych nie będą znów „zamrożone”. Jak zaznaczał wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha „ustawa pozwoli w dalszym etapie rozpocząć pracę nad nowelizacją rozporządzenia, które określa stawki wynagrodzenia biegłych w postępowaniach”.
W ocenie skutków regulacji czytamy o wstępnych szacunkach dotyczących nakładów na wynagrodzenia biegłych. Zgodnie z danymi, sądy powszechne na wynagrodzenia biegłych sądowych wydadzą w przyszłym roku 53,7 mln zł, a rok później 59 mln zł.
„Osoby o najwyższych kwalifikacjach nie są zainteresowane”
– Wyzwaniem jest kwestia niskich wynagrodzeń dla biegłych sądowych. W oparciu o aktualne stawki, sporządzenie opinii nie odpowiada rynkowej wartości rzeczywistego nakładu pracy. Dlatego też osoby o najwyższych kwalifikacjach często nie są zainteresowane funkcją biegłego sądowego i dzieleniem się swoją wiedzą oraz doświadczeniem „po kosztach”. Ma to jednoznaczny wpływ na jakość opinii, jak również motywację biegłych. W konsekwencji przygotowywane opinie są często niepełne, nieprecyzyjne lub lakoniczne. Strony następnie wnoszą zarzuty, często uzasadnione, wydawana jest opinia uzupełniająca – pisemna lub ustna. W niektórych przypadkach pojawia się konieczność powołania kolejnego biegłego, przygotowania kolejnej opinii i procedura się powtarza. To wszystko wydłuża czas postępowań oraz koszt ich prowadzenia – zarówno dla państwa, jak i stron sporu – wyjaśnia prawnik Kacper Fara.
Osoby o najwyższych kwalifikacjach często nie są zainteresowane funkcją biegłego sądowego i dzieleniem się swoją wiedzą oraz doświadczeniem „po kosztach”.
Krzysztof Gabrel z Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych zaznaczył, że nieuwzględnienie w projekcie kwestii wynagrodzeń jest jego istotną bolączką.
– Jeżeli ktoś oczekiwał, że projekt ustawy o biegłych sądowych będzie zawierał konkrety w zakresie wynagrodzeń biegłych, może czuć się rozczarowany. Kwestie te zostały „przerzucone” m.in. do wydanych w przyszłości przepisów wykonawczych do ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego. Czyli żadnych konkretów w tym zakresie w tym projekcie nie ma – nadmienił przedstawiciel PFSRM.
Działalność biegłych okiem przedsiębiorców. „Dochodzi do absurdów”
Na przewlekłości spraw w sądach cierpi każda ze stron, w tym także przedsiębiorcy. Przedstawiciele świata biznesu niejednokrotnie w sporach sądowych skazani są na miesiące, a często lata oczekiwań na wyrok, którego wygłoszenie odraczane jest z uwagi na opinię biegłych.
Michał Grodzki, adwokat, ekspert prawny Polskiego Towarzystwa Gospodarczego wyjaśnia, że problem nie jest jednostkowy.
- Dochodzi do absurdów, że obywatele, w tym przedsiębiorcy, nie decydują się na ścieżkę prawną nie dlatego, że nie mają racji, ale dlatego, że… nie chcą latami czekać i inwestować w to czasu i pieniędzy. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest okres oczekiwania na opinie biegłych, a przy tym dysproporcja w ich jakości. Bez stałej weryfikacji kompetencji i należytego wynagradzania biegłych problem może tylko narastać – ocenia przedstawiciel PTG.
Nasz rozmówca mówi także o randze opinii biegłego w sprawach sądowych.
- W wielu sprawach gospodarczych opinia biegłego jest absolutnie kluczowym dowodem, który warunkuje rozstrzygnięcie. Biegły musi mieć świadomość wysokich wymagań i realnej odpowiedzialności dyscyplinarnej – dodaje Michał Grodzki.
Biegli mają wątpliwości
Biegli, choć w większości popierają kierunek zmian, dopatrzyli się niedociągnięć w projekcie.
Dr inż. Anna Rawska-Skotniczny, rzeczoznawczyni budowlana zwróciła uwagę m.in. na kwestię centralizacji procesu certyfikacji. Jej zdaniem problemem może okazać się dysproporcja między liczbą członków Komisji a liczbą biegłych podlegających weryfikacji. „W konsekwencji system albo stanie się niewydolny organizacyjnie, albo sprowadzi się do oceny formalnej, pozbawionej realnej weryfikacji merytorycznej. W obu przypadkach nie zostanie osiągnięty deklarowany cel projektu, jakim jest podniesienie jakości opinii biegłych” – czytamy w opinii projektu.
Wątpliwości budzi kwestia udostępniania Komisji akt sprawy. Takim jest bowiem opinia biegłego, która będzie podlegała ocenie. Zdaniem ekspertki projekt wymaga uszczegółowienia w zakresie ochrony danych osobowych uwzględnianych w opinii biegłych.
Patrycja Kowalska, biegły psycholog sądowy pisze z kolei w opinii, iż reforma może uderzać w niezależność biegłych.
„Obecny system opiera się w dużym stopniu na samoregulacji środowiska biegłych oraz wymaganiach samorządów zawodowych, a wprowadzenie Komisji może ograniczyć swobodę ekspertów i stwarzać ryzyko wpływu czynników politycznych na decyzje certyfikacyjne. Psychologowie sądowi posiadają już rygorystyczne kwalifikacje, w tym wykształcenie magisterskie, specjalizację w psychologii sądowej oraz doświadczenie kliniczne, dlatego dodatkowe państwowe certyfikaty mogą okazać się zbędne i generować niepotrzebne koszty” – czytamy w opinii.
Ekspertka wskazuje także na duże uprawnienia Komisji przy jednoczesnym braku uszczegółowienia procedur standaryzacji. Jak czytamy „może prowadzić to do sztywnego narzucenia metod diagnostycznych, które nie uwzględniają indywidualnych przypadków psychologicznych i specyfiki opinii sądowych”.
Fundamenty dla systemu
– Z pewnością część środowiska uzna, że projekt jest zbyt kazuistyczny i stanowi nadmierną regulację. To jednak krok w dobrym kierunku. Nasze otoczenie gospodarcze zmienia się, a prawo powinno za nim nadążać – podsumowuje dr Łukasz Wydra.
Z kolei Kacper Fara dodaje, że projekt pomoże utworzyć fundamenty dla systemu, w którym dominować będzie nie przypadkowość i zwyczaje biegłych, lecz profesjonalizacja i standaryzacja.
– Powinno doprowadzić to do podniesienia jakości przygotowywanych opinii, co udrożni postępowania sądowe i ograniczy ich koszty. Ponadto projekt zakłada wprowadzenie Krajowego Rejestru Biegłych Sądowych i Instytucji Opiniujących. Wskazany rejestr będzie obejmował nie tylko podstawowe informacje o samych biegłych jak ich dane i specjalność, lecz również informacje o zleconych biegłemu sądowemu opiniach oraz terminie wyznaczonym na przygotowanie opinii, jak również ocenę pracy biegłego sądowego przez organ prowadzący postępowanie. Umożliwi to lepsze zarządzanie procesem zlecania opinii. Organy postępowania zyskają realne narzędzia, które będą pomocne przy podejmowaniu decyzji o wyborze osoby biegłego, która ma sporządzić na ich zlecenie opinię – mówi Kacper Fara.
Zdaniem eksperta
Ustawa o biegłych okiem przedsiębiorców. Czy reforma usprawni sądy?
Reforma kładąca nacisk na weryfikację kompetencji jest krokiem w dobrym kierunku. Przedsiębiorcy często stykają się z opiniami, które są niejasne, nie uwzględniają specyfiki danej branży lub opierają się na nieaktualnych normach technicznych. Wyeliminowanie z rynku osób o niskich kwalifikacjach powinno teoretycznie podnieść standard rozstrzygnięć. Jednakże istnieje ryzyko paraliżu systemu, jeżeli proces certyfikacji zostanie scentralizowany w rękach zbyt małej grupy osób (Rada Biegłych licząca 15 członków), czas oczekiwania na wpisanie nowego biegłego na listę może się drastycznie wydłużyć. Dla przedsiębiorcy może to oznaczać mniejszą dostępność ekspertów i dalszą przewlekłość spraw sądowych. W związku z tym należy postulować zwiększenie składu osobowego organów certyfikujących lub zdecentralizować proces, aby uniknąć kolejek. Brak biegłych to bezpośrednia przyczyna wielomiesięcznych przestojów w sprawach
o zapłatę czy odszkodowania.
Projekt powinien precyzyjnie definiować, co stanowi „dobrą opinię” (np. spójność logiczna, zgodność z aktualną wiedzą techniczną, sprawdzalność wniosków). Bez tego certyfikacja pozostanie martwym przepisem. Należy także wykorzystać istniejącą infrastrukturę cyfrową. Zamiast budować nowy system od zera, należy rozbudować istniejący system, co pozwoli zaoszczędzić środki publiczne i uniknąć chaosu informacyjnego.
W praktyce sądowej przedsiębiorcy niemal regularnie spotykają się z sytuacją, w której opinia biegłego wymaga: uzupełnienia – z powodu pominięcia części materiału dowodowego; sprostowania – z powodu błędów rachunkowych lub logicznych.; opinii uzupełniającej ustnej – co generuje konieczność wyznaczenia kolejnego terminu rozprawy (często za kolejne 3-6 miesięcy).
Reforma może pomóc, jeśli certyfikacja faktycznie wykluczy „pseudobiegłych”,
co ograniczy liczbę wadliwych opinii wymagających poprawy. Jednocześnie scentralizowanie certyfikacji może doprowadzić do zmniejszenia liczby biegłych na rynku. Mniej biegłych to wyższe stawki i jeszcze dłuższe terminy oczekiwania na sporządzenie ekspertyzy.
Główne wnioski
- Obecny system funkcjonowania biegłych sądowych jest w dużym stopniu nieuregulowany i oparty na przestarzałych, rozproszonych przepisach. Jak zauważają eksperci, brakuje mechanizmów kontroli jakości pracy biegłych oraz skutecznej weryfikacji kompetencji. Wpis na listę biegłych ma często charakter dożywotni i formalny, co oznacza, że nawet osoby wydające nierzetelne opinie mogą przez lata pełnić tę funkcję. Ponadto prezesi sądów mają bardzo ograniczone narzędzia nadzorcze – w praktyce mogą jedynie odwołać biegłego.
- Niedobór ekspertów i niskiej jakości opinie wydawane przez biegłych wpływają na przewlekłość postępowań sądowych. Problemy pojawiają się na wielu etapach: od opóźnień w sporządzaniu opinii, przez ich niską jakość, aż po konieczność ich uzupełniania lub powtarzania. Strony postępowania często zgłaszają zastrzeżenia do opinii, co prowadzi do długotrwałej „wymiany pism”.
- Problemy, przynajmniej częściowo, ma rozwiązać projekt ustawy o biegłych sądowych. Wprowadzenie obowiązkowej certyfikacji co pięć lat, powołanie Państwowej Komisji Certyfikacyjnej oraz ujednolicenie standardów opiniowania mogą znacząco podnieść poziom merytoryczny ekspertyz i ograniczyć liczbę sporów. Choć biegli popierają kierunek zmian, mają kilka wątpliwości. Chodzi m.in. o ryzyko nadmiernej biurokracji, przeciążenia komisji, ograniczenia niezależności biegłych czy potencjalnego wpływu czynników politycznych. Dodatkowo projekt nie rozwiązuje wprost problemu niskich wynagrodzeń, które są jedną z głównych przyczyn odpływu specjalistów z „systemu”.



