Koszykarki WNBA będą milionerkami. Zyskały jednak również coś więcej
Koszykarki WNBA będą zarabiać nawet 1,4 mln dolarów rocznie, a ich pensje zostaną powiązane z przychodami ligi. Kluczowe zmiany obejmują jednak warunki pracy i nowe przywileje, które w męskiej NBA są standardem od dziesięcioleci.
Fot. Michelle Farsi/Getty Images
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak zmieni się system wynagrodzeń koszykarek WNBA po wprowadzeniu nowej umowy CBA.
- Dlaczego udział zawodniczek w przychodach ligi wynosi 20 proc. i jakie ma to konsekwencje.
- Jakie pozapłacowe warunki pracy koszykarek ulegną poprawie dzięki nowej umowie.
Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.
Nigdy nie zapomnę zajęć z negocjacji podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim. Przeprowadzaliśmy wiele ćwiczeń praktycznych, realizując wybrane scenariusze z innymi studentami. Jednego dnia wcielałem się w nieruchomościowego potentata kupującego ziemię pod osiedle. Drugiego byłem biednym sklepikarzem negocjującym warunki najmu małego lokalu.
Zawsze, negocjując z innymi studentami, chcieliśmy dojść do porozumienia. Darzyliśmy się sympatią, co doprowadzało do pasji wykładowcy, który wykrzykiwał, że nie ma czegoś takiego jak sytuacja „win-win”. W negocjacjach jedna strona wychodzi zwycięsko, a druga musi pójść na ustępstwa. Tak uczą na całym świecie i często praktyka to potwierdza – w obustronną wygraną wierzą zwykle ci, którzy negocjacje przegrali.
Negocjacje WNBA i WNBPA: kto naprawdę wygrał?
Trudno jednoznacznie ocenić, kto trwające ponad pół roku negocjacje między WNBA a związkiem zawodniczek WNBPA uzna za układ typu „win-win”. Na pewno wygrali kibice, bo porozumienie osiągnięto przed sezonem 2026 r., więc wszystkie mecze zostaną rozegrane zgodnie z planem.
Co do stron konfliktu, interpretacje są różne, ale najciekawsze pokazują pewien paradoks.
Warunki nowej umowy między ligą a zawodniczkami (CBA, czyli Collective Bargaining Agreement – układ zbiorowy pracy) są zdecydowanie lepsze niż poprzedniej, podpisanej w 2020 r. i wypowiedzianej przez koszykarki w 2024 r. Z tej perspektywy zwycięstwo należy do zawodniczek.
Jednocześnie sam fakt, że nowe warunki przedstawiane są jako wielki triumf, wzmacnia pozycję ligi. WNBA przez lata skutecznie ograniczała standardy pracy i oczekiwania zawodniczek, więc dziś kontrast robi ogromne wrażenie.
Właśnie przez ten pryzmat warto analizować nowe porozumienie. Z jednej strony lista ustępstw wywalczonych przez zawodniczki jest długa. Z drugiej – aż zaskakuje, że o część z nich w ogóle trzeba było walczyć.
Warto też pamiętać, jak długoterminowa jest obecna umowa – ma obowiązywać do 2032 r. Przy obecnym tempie wzrostu popularności WNBA jej zapisy mogą szybko się zestarzeć. Koszykarki będą mogły ją wypowiedzieć, ale kolejny taki ruch w krótkim czasie może zostać przedstawiony jako niezdecydowanie albo chciwość. Taka narracja regularnie wracała przy wcześniejszych negocjacjach CBA, więc przy szybkiej renegocjacji mogłaby wybrzmieć jeszcze mocniej.
Ile zarabiają koszykarki WNBA? Nowe stawki, limity i prognozy
Warunki nowej, siedmioletniej umowy zawodniczek z ligą u podstaw są stosunkowo proste. W pierwszym roku suma płac dla koszykarek jednego zespołu nie będzie mogła przekroczyć 7 mln dolarów, a w kolejnych latach będzie dostosowywana do aktualnych przychodów klubów i ligi.
W sezonie 2026 r. minimalna pensja wyniesie 270 tys. dolarów rocznie, średnia już 583 tys., a maksymalna 1,4 mln. Wreszcie, w kolejnych latach te wielkości również będą uzależnione od kondycji finansowej pracodawców. Według prognoz w ostatnim roku obowiązywania umowy maksymalny roczny kontrakt może wynieść nawet 2,4 mln dolarów.
Jak duże to zmiany?
Dzięki nowym warunkom 23-letnia Azzi Fudd, nowicjuszka wybrana w tegorocznym drafcie, będzie zarabiać w tym roku więcej (500 tys.) niż w zeszłym roku gwiazda Kelsey Mitchell na tzw. supermaksymalnym kontrakcie (250 tys.).
Ponadto tegoroczny maksymalny kontrakt będzie opiewał na 1,4 mln dolarów (wobec ćwierć miliona rok temu), czyli… 100 tys. mniej niż w zeszłym roku wynosił limit płac dla całego składu.
Warto wiedzieć
Ewenement na skalę światową
Minimalna płaca w NWSL, amerykańskiej lidze piłki nożnej kobiet, wynosi 50 tys. dolarów. To pięciokrotnie mniej niż w WNBA, według nowych zasad.
W PWHL, amerykańskiej lidze kobiecego hokeja, górny limit płac przypadający na jeden klub to 1,3 mln dolarów. W lidze koszykarskiej to już około 7 mln.
Średnia pensja w WSL, angielskiej piłkarskiej lidze, wynosi około 63 tys. dolarów. Koszykarki w najlepszej lidze w USA teraz zarabiają średnio dziewięć razy więcej.
Podział przychodów w WNBA: dlaczego 20 proc. ma kluczowe znaczenie?
Łączna kwota, jaka w ramach nowego układu zbiorowego będzie przeznaczana na pensje zawodniczek, ma wynosić około 20 proc. łącznych przychodów brutto klubów i ligi za rok poprzedzający dany sezon. Na tej podstawie będą wyliczane fundusze płac poszczególnych klubów oraz inne limity. Do negocjacji zawodniczki przystępowały z nadzieją na 40 proc., więc ostatecznie musiały obniżyć oczekiwania o połowę. Udało im się jednak utrzymać kluczowy wymóg naliczania udziału od przychodów brutto, a nie netto.
Liga w ogóle nie ujawnia danych finansowych, a kluby robią to częściowo. Trzeba jednak pamiętać, że to właśnie kluby odpowiadają za własne koszty. Przy naliczaniu udziału od zysku netto pojawiłby się oczywisty konflikt interesów – aby płacić zawodniczkom mniej, kluby mogłyby zawyżać koszty i raportować niskie dochody. Liga mogłaby robić to samo, ale w jeszcze wygodniejszych warunkach, bez konieczności tłumaczenia się z wyników finansowych.
Dla porównania, do koszykarzy NBA od czterdziestu lat trafia ponad 50 proc. przychodów brutto klubów i ligi. Dzięki temu już pod koniec lat siedemdziesiątych pojawili się pierwsi gracze zarabiający milion dolarów rocznie. Patrząc na siłę nabywczą, tamten milion odpowiada dziś niemal 3 mln dolarów. Najlepsze koszykarki WNBA, uwzględniając pensje i kontrakty reklamowe, zbliżą się do tego poziomu dopiero za kilka lat.
Gwiazdy WNBA i reklamy: skąd naprawdę biorą się największe pieniądze
Caitlin Clark, największa gwiazda WNBA, o międzynarodowym zasięgu i ogromnej sile przyciągania nowych kibiców, w minionym sezonie miała pensję ledwo przekraczającą 100 tys. dolarów rocznie – i to dzięki bonusom za wyniki. Jej płaca podstawowa wynosiła 78 tys. dolarów. Jednocześnie znalazła się w czołowej piętnastce najlepiej zarabiających sportsmenek świata dzięki wpływom reklamowym sięgającym 16 mln dolarów.
Dzięki nowej umowie ta dysproporcja nie będzie już tak rażąca. Wynagrodzenia najmłodszych zawodniczek wzrosną znacząco. Koszykarki wybrane z pierwszym numerem draftu będą zarabiać 500 tys. dolarów, a nie jak dotychczas 78 tys. Najniższe kontrakty dla debiutantek przekroczą ćwierć miliona dolarów.
Co ważne, zawodniczki będące obecnie na długoterminowych umowach dla młodych graczy – m.in. Caitlin Clark (draft 2024) i Paige Bueckers (draft 2025) – mają otrzymać waloryzację obecnych kontraktów. Ich pensje automatycznie wzrosną, aby odpowiadały nowym standardom.
Poprawi się też sytuacja najlepiej grających młodych koszykarek. Zawodniczka na początku kariery będzie mogła ubiegać się o maksymalny kontrakt już w czwartym sezonie gry, jeśli zdobędzie nagrodę MVP lub zostanie wybrana do jednego z dwóch najlepszych składów ligi. Oznacza to, że Caitlin Clark może sięgnąć po maksymalny kontrakt znacznie szybciej niż w poprzednim systemie.
Zmiany dla weteranek WNBA: koniec coringu i nowe bonusy emerytalne
Lepiej będą miały nie tylko najmłodsze zawodniczki, ale również te bardziej doświadczone. Koszykarki z ponad siedmioletnim stażem w WNBA nie będą już objęte nietypową jak na świat koszykówki zasadą zwaną „coringiem”. Ograniczała ona możliwość negocjacji z innymi drużynami po wygaśnięciu kontraktu i gwarantowała dotychczasowemu klubowi prawo zatrzymania zawodniczki, jeśli zaoferował maksymalną pensję.
Dzięki zmianom cenione weteranki zyskają większe pole do negocjacji oraz realną szansę wyboru klubu najlepiej odpowiadającego ich potrzebom sportowym i życiowym.
Zadbano także o starsze zawodniczki myślące o zakończeniu kariery. Aby mogły skorzystać z nowej, lukratywnej umowy, na którą przez lata pracowały za relatywnie niskie pensje, przewidziano specjalne bonusy emerytalne. Koszykarka z dwunastoletnim stażem w WNBA otrzyma po zakończeniu kariery 100 tys. dolarów. Zawodniczki grające od ośmiu do jedenastu lat dostaną 50 tys., a te z doświadczeniem od pięciu do ośmiu sezonów – 30 tys. dolarów. Wcześniej takie świadczenia w ogóle nie istniały.
Pozostając przy bonusach, znacznie wzrosną również premie za sukcesy indywidualne. Trzykrotnie wyższe będą nagrody za wyróżnienia przyznawane w sezonie zasadniczym – wybór do najlepszych składów ligi, statuetkę MVP czy nagrodę dla najlepszej rezerwowej.
Szczególnie mocno wzrosną dotąd symboliczne premie za osiągnięcia defensywne. Najlepsza obrończyni ligi zamiast 5,15 tys. dolarów dostanie 30 tys. Członkinie najlepszego składu defensywnego otrzymają 15 tys. zamiast 1,5 tys. dolarów. Wszystkie te nagrody, podobnie jak pensje, mają rosnąć wraz z przychodami ligi.
Warunki pracy w WNBA: treningi, mieszkania i transport na nowym poziomie
Prawdopodobnie najważniejszym aspektem negocjacji nie były wcale pieniądze, lecz kwestie znacznie mniej oczywiste. Od teraz treningi drużyn będą musiały odbywać się na własnych obiektach klubowych albo w halach wynajętych na wyłączność.
W ostatnich latach zdarzało się, że gwiazdy WNBA czekały na zakończenie szkolnych zajęć WF-u, by dopiero wtedy wejść na parkiet i rozpocząć trening. Korzystały też z publicznych szatni.
Kluby WNBA będą również zapewniały zawodniczkom mieszkania. Na początku wszystkim, a od 2029 r. tym, które zarabiają mniej niż 500 tys. dolarów rocznie. Dotychczas był to luksus dostępny głównie w najlepszych organizacjach. Młodsze zawodniczki musiały samodzielnie szukać lokum, często w nowym mieście. Sezon WNBA trwa zaledwie pięć miesięcy, więc trudno podpisać standardową umowę najmu. Jednocześnie koszykarki sporą część czasu spędzają na wyjazdach, co dodatkowo komplikuje codzienne funkcjonowanie. To zmiana o realnym znaczeniu dla jakości życia.
Loty czarterowe stały się również oficjalną częścią nowej umowy CBA. Od dwóch lat funkcjonowały na podstawie osobnego porozumienia, ale wcześniej zdarzało się, że zawodniczki i sztaby podróżowały regularnymi liniami lotniczymi. Doprecyzowano także zasady wyboru hoteli podczas meczów wyjazdowych, poszerzono zakres opieki zdrowotnej oraz zwiększono wpłaty na fundusz emerytalny.
Rozwój ligi WNBA: ekspansja, wizerunek i strategia finansowa
W tym wszystkim nie chodzi wyłącznie o nowe kwoty czy dodatkowe luksusy, lecz także o elementarną sprawiedliwość i wizerunek ligi. Jeżeli Caitlin Clark potrafi wygenerować 16 mln dolarów z indywidualnych umów sponsorskich, to ile dzięki podobnym kontraktom zarabia jej klub, wypłacający jej zaledwie 78 tys. dolarów podstawowej pensji? Zapewne niemało. Trudno więc uznać za przesadę oczekiwanie wyższych płac, prywatnego transportu czy profesjonalnego zaplecza treningowego.
Trzeba jednak zrozumieć strategiczne podejście WNBA. Liga wciąż przedstawia się jako rozwijający się projekt, który nie może pozwolić sobie na zbyt wysokie koszty, bo priorytetem jest wzrost. Im większa popularność i przychody przy utrzymaniu kosztów pod kontrolą, tym więcej pieniędzy można przeznaczyć na ekspansję i potencjalnie większe zyski w przyszłości.
W tym roku do ligi dołączą Portland Fire i Toronto Tempo, a w kolejnych latach planowane są zespoły w Cleveland, Detroit i Filadelfii.
Jeszcze trzy lata temu WNBA liczyła zaledwie 12 drużyn. Wkrótce będzie ich 18, więc tempo ekspansji jest imponujące. Nadal jednak klubów jest mniej niż w NBA czy innych dużych ligach męskich, a właśnie one pozostają naturalnym punktem odniesienia.
Rośnie również liczba meczów – z 44 do potencjalnie 59 w sezonie – choć to nadal mniej niż 82 spotkania rozgrywane w NBA.
Potrzebny jest więc balans między docenieniem zawodniczek a dalszym rozwojem biznesu, który w przyszłości może pozwolić docenić je jeszcze mocniej. Najuczciwsza konkluzja jest taka, że niezależnie od sporów o poziom pensji negocjacje okazały się „win-win” właśnie w obszarze codziennych warunków pracy: transportu, mieszkań czy infrastruktury treningowej.
Zawodniczki zyskały lepsze środowisko do gry, a im lepiej mogą skupić się na sporcie, tym większa korzyść dla obu stron. Nie mówiąc już o wizerunku – sytuacja, w której gwiazdy WNBA trenują w tej samej hali, w której chwilę wcześniej uczniowie mieli lekcję WF-u, była po prostu kompromitująca.
Główne wnioski
- Nowa umowa zbiorowa w WNBA znacząco zmienia strukturę wynagrodzeń zawodniczek, wiążąc płace z przychodami ligi i klubów. Pensje wzrosną na wszystkich poziomach – od minimalnych po maksymalne kontrakty – a ich wysokość będzie automatycznie dostosowywana do kondycji finansowej rozgrywek. Choć udział zawodniczek ustalono na poziomie 20 proc., niższym niż w NBA, kluczowe znaczenie ma naliczanie go od przychodów brutto.
- Równie istotne są poprawione warunki pracy i większe bezpieczeństwo zawodowe koszykarek. Nowa umowa wprowadza standardy dotyczące infrastruktury treningowej, zakwaterowania, transportu oraz opieki zdrowotnej. Obejmuje też bardziej elastyczne zasady kontraktowe dla weteranek oraz system bonusów uwzględniający osiągnięcia sportowe i długość kariery.
- Ważny jest także szerszy kontekst strategiczny funkcjonowania ligi, która próbuje równoważyć rozwój biznesowy z rosnącymi oczekiwaniami zawodniczek. WNBA dynamicznie się rozrasta, zwiększa liczbę drużyn i meczów, a jednocześnie kontroluje koszty, by finansować ekspansję. W efekcie negocjacje można uznać za kompromis, w którym poprawa warunków pracy i wizerunku ligi idzie w parze z długofalową strategią wzrostu.




